Komorowski, Miller, Pawlak i Bielecki w „Prezydentach i Premierach”: gorąca wymiana o wizycie Budanowa i kryzysie polsko-ukraińskim

Czterej byli przywódcy — prezydent Bronisław Komorowski oraz premierzy Leszek Miller, Waldemar Pawlak i Jan Krzysztof Bielecki — starli się w programie „Prezydenci i Premierzy” w Polsat News o ocenę wizyty szefa Biura Prezydenta Ukrainy Kyryła Budanowa w Warszawie i możliwości wyjścia z kryzysu wywołanego decyzją Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA”.

Budanow: sondowanie czy prowokacja?

Komorowski ocenił, że wizyta Budanowa miała na celu wysondowanie, czy istnieje jakiś obszar do działania dyplomacji — nie rozwiązanie problemu jednym spotkaniem. Podkreślił, że Zełenski popełnił poważny błąd, który w czasie trwania wojny zraża kluczowego sojusznika. Zwrócił uwagę, że decyzja o nazwie jednostki była prawdopodobnie przygotowana przez wojskowych, nie przez doradców od polityki zagranicznej — i że myślenie wojskowe przyniosło fatalne skutki dyplomatyczne.

Miller był znacznie ostrzejszy. Stwierdził, że gdyby Zełenski naprawdę szukał kompromisu, wysłałby ministra lub wiceministra spraw zagranicznych. Budanow to — jego zdaniem — „twarda linia probanderowska”, człowiek, który publicznie opowiadał o „nieśmiertelności Bandery”.

„Przysłanie Budanowa to prowokacja numer dwa” — powiedział Miller, dodając, że brak wspólnej konferencji prasowej i jakiegokolwiek komunikatu po rozmowach oznacza, że strony nie doszły do żadnego porozumienia.

Bielecki apelował o myślenie strategiczne — przypomniał, że Polska jako pierwsze państwo na świecie uznała niepodległość Ukrainy w 1991 roku, realizując posłanie zjazdu Solidarności o wolności dla narodów Europy Wschodniej. Przestrzegł przed spiralą wzajemnych prowokacji i wskazał, że obie strony muszą nauczyć się komunikować przez kanały dyplomatyczne, zamiast dopuszczać do takich zdarzeń.

Pawlak: Ukraina ma współczesnych bohaterów

Pawlak zaproponował konkretne wyjście z impasu. Jego zdaniem Polska powinna jasno powiedzieć Ukraińcom, że mają własnych, współczesnych bohaterów — obrońców Mariupola, Bachmutu, Wyspy Węży. „Ten, który powiedział do rosyjskiego okrętu, żeby się wynosił — oto przykład bohatera, który nie jest obciążony historią UPA” — mówił. Apelował, żeby Polska zawstydziła ukraińskich polityków, wskazując im, że wyciągają „trupy z szafy” zamiast czcić ludzi, którzy współcześnie oddali życie za Ukrainę i Europę.

Miller z ironią skwitował ten apel: „Próbujemy przeganiać Ukraińców, żeby wybrali sobie bohaterów, których my chcemy. To bezcelowe”.

Jego zdaniem Polska powinna natomiast twardо stawiać warunek: ukraińska droga do Unii Europejskiej i NATO jest zamknięta, jeśli Ukraina nie odtnie się od gloryfikacji formacji odpowiedzialnych za zbrodnie. Przywołał przykład Chorwacji, która musiała zmienić konstytucję i odciąć się od reżimu Pavélicia, zanim Unia Europejska zgodziła się na negocjacje akcesyjne. „Raz słyszałem, żeby to Ukraińcom powiedzieć — zrobił to Kaczyński, mówiąc Poroszence: z banderą do Unii nie wejdziecie. I na tym się skończyło” — powiedział.

Komorowski: nie zamieniajmy się w Związek Radziecki

Komorowski zaprotestował przeciwko narracji, która kazałaby Polsce dyktować Ukrainie, kogo może czcić. Przypomniał, że Polska w PRL-u pilnowała, żeby patroni polskich jednostek wojskowych nie drażnili Kremla. „Chcemy teraz pełnić taką rolę wobec Ukrainy?” — pytał. Jego zdaniem właściwą drogą jest uświadamianie Ukraińcom, że lekceważenie polskiej wrażliwości historycznej skutkuje realnym spadkiem poparcia polskiej opinii publicznej dla Ukrainy, a w demokracji opinia publiczna jest obligująca dla polityków.

Ekshumacje — dźwignia polityczna

W związku z informacją, że Ukraina zgodziła się na ekshumacje w Ostrówkach i Oli Ostrowieckiej, a prace poszukiwawcze w Hucie Pieniackiej mają ruszyć w poniedziałek, Pawlak ocenił, że właśnie ten temat powinien być główną dźwignią dyplomatyczną w obecnej sytuacji. „Skoro popełniliście dramatyczny błąd, potrzebne są gesty i działania, które go zniwelują” — mówił.

Komorowski przypomniał, że rok wcześniej pisał wspólnie z posłem Kowalem, że przyspieszenie prac ekshumacyjnych jest niezbędnym krokiem dla poprawy relacji polsko-ukraińskich.

Błąd Zełenskiego nagłośnił Wołyń na całym świecie

Pawlak na koniec zwrócił uwagę na paradoks sytuacji: decyzja Zełenskiego sprawiła, że temat Wołynia stał się znany na całym świecie, a nie tylko w Polsce. Przestrzegał jednak przed wchodzeniem w spiralę emocjonalnych reakcji, które — wzmocnione przez media społecznościowe — działają dokładnie tak, jak chce Rosja.

„Napuszczanie Ukraińców na Polaków i Polaków na Ukraińców to jest tylko w interesie tego, który rozpędził wojnę na Ukrainie” — podsumował.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *