Matczak kontra Ziemkiewicz: spór o Ukrainę i polskie emocje

Fragment rozmowy z Kanału Otwartego, w której profesor Marcin Matczak i publicysta Rafał Ziemkiewicz starli się w debacie o tym, co decyzja Zełenskiego w sprawie UPA mówi o Polsce — i o samych dyskutantach.

Ziemkiewicz: to świadoma polityka, mająca nas gdzieś

Ziemkiewicz ocenił, że konsekwentne odwoływanie się Zełenskiego do symboliki UPA — od pogrzebu Melnyka, przez nadanie imienia jednostce wojskowej, po spodziewane sprowadzenie prochów Bandery z Monachium — to nie przypadek ani błąd taktyczny, lecz celowa polityka. Jego zdaniem Ukraina po tym, co od Polski dostała, nie potrzebuje już polskiej sympatii. Bardziej opłaca jej się skonfliktowanie. Polska przez bezczynność swoich polityków, którzy źle rozumieją własny interes, daje się przy tym rozgrywać.

Matczak: Ziemkiewicz rzuca snop światła na nienawiść

rofesor Matczak zarzucił Ziemkiewiczowi, że z całego bogactwa rzeczywistości wybiera wyłącznie te elementy, które wywołują negatywne emocje — i że robi to świadomie, bo nienawiść sprzedaje się lepiej niż kooperacja. Wskazał, że stosunek Polaków do Ukraińców spadł z ponad 90 procent sympatii w 2022 roku do poniżej 50 procent i zapytał, czy za ten proces odpowiada Zełenski, czy ci, którzy skupiają się wyłącznie na aspektach zadrażniających relacje. Ziemkiewicz odpowiedział, że nie tworzy dziury w moście — tylko ją wskazuje.

Punkt sporny: intencje Zełenskiego

Obaj rozmówcy zgodzili się, że decyzja o nadaniu jednostce imienia bohaterów UPA była błędem. Różnili się w interpretacji intencji. Matczak uznał, że Zełenski działał przede wszystkim z myślą o elektoracie wewnętrznym, nie z chęci uderzenia w Polskę, i że ta jedna decyzja nie przekreśla całego jego dorobku jako przywódcy. Ziemkiewicz odparł, że Zełenski — mając doradców i wielokrotnie rozmawiając z polskimi prezydentami — doskonale wiedział, jak ta decyzja zostanie odebrana w Polsce, i mimo to ją podjął.

Polska jako społeczeństwo odruchu

Matczak przedstawił szerszą tezę: Polska staje się coraz bardziej społeczeństwem odruchu zamiast norm i rozumu. Odruch z 2022 roku — bezprecedensowa pomoc dla uchodźców — był odruchem dobrym. Teraz pojawiają się odruchy złe, nakręcane przez polityków i influencerów politycznych, którzy wiedzą, że emocje przyciągają uwagę. Zaapelował o schodzenie z poziomu tożsamościowych uogólnień — „Ukrainiec jako banderowiec” — do poziomu człowieka, od którego dostajemy kawę.

Co dalej z Polską

W końcowej części rozmowy obaj zostali zapytani o recepty. Ziemkiewicz wymienił trzy warunki: rząd kierujący się interesem narodowym, odbudowanie szerokiej bazy społecznej i zgoda na to, że demokracja oznacza możliwość przegranej — bez wysadzania pociągów i podpalania instytucji.

Matczak postawił na obniżenie emocji i polaryzacji jako warunek wstępny jakiegokolwiek dialogu, a za model zaproponował myślenie o Polsce jak o własnej gminie — przez pryzmat drogi do szkoły i bezpiecznego parku, a nie przez pryzmat partyjnych awatarów. Na koniec Ziemkiewicz złożył votum separatum: wyjście z Unii Europejskiej nie będzie katastrofą dla Polski, lecz warunkiem wejścia na wyższy poziom rozwoju.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *