Nadwiślański Cross: Warzecha i Pyffel o „strategicznej klęsce” Polski wobec Ukrainy

Łukasz Warzecha na kanale „Nadwiślański Cross” gościł Radosława Pyffela w rozmowie o pominięciu Polski w europejskiej koalicji antybalistycznej oraz w prawie do produkcji rakiet Patriot, a także o sytuacji na Bliskim Wschodzie i rywalizacji o Białoruś między Kijowem, Moskwą i Pekinem.

Rozmowa z Francji

Warzecha rozpoczął materiał, wyjaśniając nietypową scenerię nagrania – przebywa na urlopie we Francji, w Bretanii, z dala od Paryża, gdzie niedawno przebywał premier Donald Tusk. Skorzystał z okazji, by podzielić się obserwacją dotyczącą różnic społecznych między poszczególnymi regionami Francji – jego zdaniem obraz kraju z przedmieść Lyonu czy Paryża znacząco różni się od sytuacji w Bretanii czy Normandii, gdzie – jak zaznaczył – mniejszości, w tym muzułmańska, są w zasadzie niewidoczne. Nawiązał też żartobliwie do rocznicy zdobycia Bastylii, przypominając, że wydarzenie to zostało w micie rewolucyjnym mocno wyolbrzymione w porównaniu z jego faktyczną skalą.

Koalicja antybalistyczna bez Polski

Kluczowym wątkiem rozmowy stało się pominięcie Polski w tzw. koalicji antybalistycznej (projekt o nazwie Freya), zrzeszającej Ukrainę i dziewięć państw europejskich – w tym Hiszpanię, Francję, Niemcy, Włochy, Wielką Brytanię oraz trzy kraje nordyckie: Danię, Norwegię i Szwecję. Pyffel ocenił to jako sukces Ukrainy, która – jego zdaniem – skutecznie „wypycha” Polskę z tego typu formatów, i wyraził wątpliwość, czy historia doceni bierną postawę Warszawy. Zauważył, że Europa mierzy się obecnie z trzema wyzwaniami jednocześnie: migracją z południa (odwołał się przy tym do własnych obserwacji z województwa zachodniopomorskiego, gdzie – jak stwierdził – wiele lokalnych biznesów zamyka się, a ich miejsce zajmują punkty gastronomiczne prowadzone przez przybyszów z Bliskiego Wschodu i Chin), niepewnością związaną z polityką wewnętrzną Stanów Zjednoczonych, oraz wojną na Ukrainie.

Pyffel zastanawiał się otwarcie, czy bierność Polski może być częścią przemyślanej strategii rządu Donalda Tuska, czy raczej brakiem pomysłu na reakcję – sam zadeklarował, że osobiście opowiada się za bardziej proaktywnym podejściem. Warzecha dopytał wprost, czy Pyffel sugeruje, że premier celowo pozostawia Polskę na marginesie, co Pyffel pozostawił bez jednoznacznej odpowiedzi, zaznaczając jedynie, że w polityce łatwo mylić brak działania z celowym planem.

Prawo do produkcji Patriotów – Ukraina, Niemcy, Japonia

Pyffel zwrócił uwagę, że Ukraina uzyskała od Stanów Zjednoczonych prawo do samodzielnej produkcji rakiet Patriot – decyzję tę miał zakomunikować Ukraińcom prezydent Donald Trump podczas szczytu NATO, sugerując, by sami produkowali rakiety zamiast narzekać na niewystarczające dostawy. Warzecha, komentując tę informację, zestawił ją z wcześniejszą, wciąż niesprecyzowaną obietnicą Trumpa dotyczącą przesunięcia do Polski dodatkowych 5 tysięcy żołnierzy amerykańskich – deklaracją sprzed ponad miesiąca, z której, jego zdaniem, do tej pory niewiele wynikło konkretnego, mimo sygnałów o pracach nad szczegółami ze strony polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej. Warzecha przywołał też książkę Zbigniewa Parafianowicza „Kłopot z Zełenskim” jako źródło opisujące tendencję prezydenta Ukrainy do przedstawiania działań o charakterze głównie wizerunkowym jako wielkich sukcesów.

Pyffel wyjaśnił, że zgoda na produkcję Patriotów wynika z wyczerpania się amerykańskich zapasów tych rakiet, częściowo przesuwanych na Bliski Wschód, w tym z Korei Południowej. Zaznaczył, że produkcja jednej rakiety Patriot trwa około 24 miesięcy, a dotąd analogiczne prawo do samodzielnej produkcji miały tylko Niemcy i Japonia – przy czym Japonia zdolność tę wykształciła w ciągu trzech lat, a Niemcy, według Pyffela, do dziś jej w pełni nie posiadają. Ocenił to jako porażkę polskiej strategii dyplomatycznej opartej na podziale ról między premiera Tuska (odpowiedzialnego za relacje europejskie) a prezydenta Karola Nawrockiego (odpowiedzialnego za relacje ze Stanami Zjednoczonymi) – w jego ocenie Ukraina wynegocjowała lepszą pozycję zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy Polska nie uzyskała nic w żadnym z tych obszarów. Pyffel przewidział, że produkcja Patriotów przez Ukrainę i tak odbędzie się prawdopodobnie na terenie Europy, najpewniej w Niemczech, ponownie pomijając Polskę w łańcuchu dostaw.

Warzecha zapytał wprost, czy pominięcie Polski w koalicji antybalistycznej mogło wynikać z celowych działań Kijowa. Pyffel ocenił to jako możliwe, ale zaznaczył, że niezależnie od intencji ukraińskich, odpowiedzialność za brak obecności Polski w obu formatach – zarówno europejskim, jak i amerykańskim – spoczywa na samej Polsce, która powinna aktywnie zabiegać o miejsce przy stole, zamiast liczyć na przesunięcie przez Trumpa dodatkowych żołnierzy jako jedyny element strategii bezpieczeństwa.

Bliski Wschód: „dzień świstaka” i ceny ropy

Warzecha przeszedł do tematu Bliskiego Wschodu, opisując swoje wrażenie powtarzalności wydarzeń – porównał obecną sytuację do filmu „Dzień świstaka”. Zwrócił uwagę na praktyczny wymiar konfliktu – rosnące ceny paliwa, które obserwował osobiście, jadąc samochodem przez Niemcy i Francję (paliwo we Francji, w mniejszych miejscowościach, kosztowało poniżej 2 euro za litr, przy czym przy autostradach ceny bywały wyraźnie wyższe).

Pyffel ocenił, że sytuacja wróciła do punktu wyjścia sprzed rozmów pokojowych z Rosją, które miały trwać 24 godziny, ale się przeciągnęły i ostatecznie zakończyły się fiaskiem, po czym Trump zaczął nakładać nowe sankcje na Rosję. Odniósł to również do blokady Cieśniny Ormuz przez Iran, oceniając, że stan ten może utrzymać się jeszcze przez kilka miesięcy, a wcześniejsze czternastopunktowe memorandum było jedynie wstępem do rozmów, nie faktycznym porozumieniem pokojowym. Ocenił, że Iran dąży do pobierania opłat za żeglugę przez cieśninę i chce zrekompensować sobie straty poniesione we wcześniejszym konflikcie, co może doprowadzić do ugruntowania jego pozycji jako regionalnego hegemona.

Warzecha przywołał wątek, według którego to Izrael miał postawić Stany Zjednoczone przed faktem dokonanym, informując o zamiarze ataku niezależnie od amerykańskiego stanowiska. Pyffel zauważył, że Stany Zjednoczone, dysponujące własnymi złożami ropy w Teksasie i na Alasce, są w relatywnie lepszej sytuacji niż inni uczestnicy rynku, ale mimo to nie zwiększają podaży, bo bardziej opłaca im się utrzymanie wyższych cen. Skomentował też pośrednio sytuację Roberta Lewandowskiego, którego hipotetyczny transfer do klubu w Arabii Saudyjskiej – jak ocenił Pyffel już wcześniej, w maju – stał się nierealny z powodu ograniczonych możliwości finansowych Arabii Saudyjskiej w warunkach zablokowanego eksportu ropy.

W rozmowie pojawił się też wątek notowań ropy Brent – Warzecha zauważył, że ceny, które w momencie ogłoszenia wstępnego porozumienia spadły do około 71-72 dolarów za baryłkę, w trakcie nagrania osiągnęły poziom 83,04 dolara za baryłkę, co obaj rozmówcy ocenili jako wyraźny trend wzrostowy, choć wciąż niższy niż szczytowe poziomy przekraczające 100, a nawet 120 dolarów. Pyffel zasugerował – z zastrzeżeniem, że nie ma na to twardych dowodów – możliwość istnienia „inside trading” związanego z wcześniejszym dostępem do informacji wpływających na notowania ropy, co Warzecha określił jako scenariusz teoretycznie możliwy, choć trudny do udowodnienia.

Białoruś jako punkt rywalizacji Kijowa, Moskwy i Pekinu

Ostatnim głównym wątkiem rozmowy była sytuacja wokół Białorusi. Warzecha zauważył, że temat ten funkcjonuje w polskiej debacie publicznej jako symbol porażki polskiej polityki wschodniej, przy czym sam zachował ambiwalentne stanowisko wobec tezy, jakoby Polska mogła osiągnąć znacząco lepsze relacje z reżimem Alaksandra Łukaszenki.

Pyffel ocenił, że z polskiej perspektywy „gra o Białoruś” praktycznie się zakończyła, ponieważ Warszawa uzależnia jakiekolwiek zaangażowanie od demokratyzacji tego kraju, a szans na taki scenariusz w najbliższym czasie nie widać – ostatnia realna okazja pojawiła się, jego zdaniem, w 2020 roku, w kontekście masowych protestów społecznych. Warzecha określił takie podejście jako przejaw „infantylizmu polskiej, prometejskiej polityki zagranicznej”, skupionej na działaniach symbolicznych zamiast na konkretnych korzyściach.

Pyffel wyjaśnił, że faktyczna rywalizacja o Białoruś toczy się obecnie między Ukrainą, Rosją i Chinami i dotyczy nie demokratyzacji, lecz tego, czy kraj ten otworzy „drugi front” wojny. Zaznaczył, że Ukraina prowadzi skuteczne uderzenia na rosyjską infrastrukturę naftową, przez co Rosja ma problem z przerobem ropy i musi sprowadzać już przetworzone paliwo z Białorusi oraz z Indii. W tym kontekście Rosja może wywierać presję na Białoruś, by ta bardziej zaangażowała się w konflikt, podczas gdy sam Łukaszenka – zdaniem Pyffela niechętny takiemu scenariuszowi, podobnie jak białoruskie społeczeństwo i armia – próbuje się z takiego zaangażowania wykręcić.

Pyffel przywołał w tym kontekście negocjacyjny sukces administracji Trumpa wobec Białorusi – złagodzenie represji reżimu i zwolnienie części więźniów politycznych, w tym Andrzeja Poczobuta, prezesa Związku Polaków na Białorusi i dziennikarza „Gazety Wyborczej”. Zaznaczył też, że Ukraina odwołuje się w tej sprawie do Pekinu, licząc na tradycyjnie deeskalującą rolę Chin wobec Białorusi – w szczególności w kontekście ryzyka użycia broni jądrowej – co potwierdziła, jego zdaniem, wypowiedź Wołodymyra Zełenskiego na szczycie NATO w Ankarze, wskazująca Chiny, obok Europy i Stanów Zjednoczonych, jako czynnik mogący powstrzymać Rosję przed eskalacją.

Warzecha, nawiązując do tego wątku, przywołał wcześniejsze rozmowy prowadzone w swoim innym programie „Warzecha i Dymek”, w których omawiał tezę, że Stany Zjednoczone wychodzą z ostatniej fazy globalnej polityki z wizerunkiem siły destabilizującej, podczas gdy Chiny zyskują wizerunkowo jako podmiot stabilizujący sytuację międzynarodową. Pyffel potwierdził tę obserwację, przywołując badanie waszyngtońskiego Pew Research Center, według którego spośród 36 przebadanych krajów jedynie w dziesięciu opinie o Stanach Zjednoczonych przeważają nad opiniami o Chinach – w Europie dotyczy to w zasadzie tylko Polski i (w mniejszym stopniu) Węgier, podczas gdy w większości krajów Europy Zachodniej, w tym w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Hiszpanii, Włoszech, Grecji i Szwecji, respondenci oceniają Chiny relatywnie lepiej niż Stany Zjednoczone.

Na zakończenie tego wątku Warzecha przywołał ponownie książkę Zbigniewa Parafianowicza „Kłopot z Zełenskim”, z której – jak przyznał – dowiedział się, że ukraińskie prawo sankcyjne jest skonstruowane w taki sposób, że Ukraina mogłaby rozpocząć zakrojoną na dużą skalę wymianę handlową z Białorusią już następnego dnia po zakończeniu działań wojennych z Rosją. Pyffel podsumował rozmowę stwierdzeniem, że Ukraina – w przeciwieństwie do Polski – podchodzi do relacji z Białorusią w sposób pragmatyczny, bez ideologicznego postrzegania tego kraju jako elementu „osi zła”, co jego zdaniem powinno dać Polsce do myślenia.


Rozmowę przeprowadził Łukasz Warzecha z udziałem Radosława Pyffela. Materiał „Ukraina wypycha Polskę. Nadwiślański Cross: Pyffel i Warzecha” dostępny na kanale Łukasz Warzecha na YouTube, liczącym 80,9 tys. subskrybentów. Opublikowany 19 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *