Ireneusz Piotrzkowicz, autor książek „Geopolityka. Polska w grze mocarstw” oraz jej kontynuacji „Polska w grze mocarstw. Kronika zmarnowanych szans”, był gościem Łukasza Mordarskiego w podcaście „W razie W” na kanale Radio ZET. Rozmowa dotyczyła weryfikacji teorii spiskowych krążących wokół kryzysu polsko-ukraińskiego po odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu, w tym roli Rosji, Stanów Zjednoczonych, Niemiec oraz wewnętrznej polskiej polityki.
## Metoda analizy: „złoty trójkąt” celu, zasobów i metod
Piotrzkowicz otworzył rozmowę przywołaniem wcześniejszego zarzutu Donalda Trumpa wobec Ukraińców, że „nie mają kart” do rozmów, ponieważ nie chcieli się poddać – i ocenił, że sytuacja odwróciła się: to Zełenski ma teraz karty i rozgrywa je, na co zwracał uwagę również analityk Jacek Bartosiak. Wskazał też, że Ukraina zaczęła wysyłać żołnierzy i know-how dronowe do państw bałtyckich, co dodatkowo umacnia jej pozycję jako dostawcy bezpieczeństwa w regionie.
Przedstawił następnie metodologię analizy geopolitycznej opartą na koncepcji inżyniera Mazura, twórcy polskiej cybernetyki – tak zwany „złoty trójkąt”, polegający na określeniu celu danego państwa lub grupy państw, następnie zasobów użytych do jego realizacji, i wreszcie metod czy narzędzi wykorzystywanych do jego urzeczywistnienia.
Zastosował tę metodę do obecnej sytuacji geopolitycznej w Europie Środkowej, wskazując na cele głównych graczy: Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Rosji. Przywołał wypowiedź wysokiego urzędnika amerykańskiego Departamentu Stanu (nazwisko podał jako „O’Brien”), według której amerykańska polityka wobec Ukrainy odnosi się w istocie do Chin – jeśli Stany Zjednoczone „odpuszczą” Ukrainę, na jej miejsce mogą wejść Chiny, tworząc z Ukrainą jako punktem wyjścia koncepcję „międzymorza” w tej części Europy. Ocenił, że Ukraina, dysponująca obecnie najpotężniejszą armią w Europie i unikatowym know-how dronowym, ma w tej sytuacji wysoką pozycję autonomiczną – wyższą niż Polska – ponieważ może samodzielnie zdecydować, czy takie międzymorze powstanie, co przyciąga uwagę również Białorusi, obserwującej wzrost potencjału ukraińskiego bez obawy przed Rosją.
Piotrzkowicz zaznaczył, że zarówno Stany Zjednoczone, jak i Niemcy oraz Rosja nie chcą powstania takiego układu z udziałem Chin, co czyni je w tej sprawie stronami o zbieżnym interesie – Niemcy z obawy przed utratą wpływów gospodarczych w Europie Środkowej (w tym utratą rynku motoryzacyjnego na rzecz chińskich producentów), a Rosja z obawy przed całkowitą utratą wpływu na Ukrainę.
Teoria pierwsza: rosyjska inspiracja konfliktu
Mordarski przedstawił pierwszą teorię – że afera orderowa została sprowokowana lub nagłośniona przez rosyjskie wpływy informacyjne w celu skłócenia Polaków i Ukraińców. Piotrzkowicz ocenił, że to nie jest teoria spiskowa, lecz w dużej mierze prawda, zaznaczając jednak, że mechanizm ten nie ogranicza się do rosyjskich trolli – rezonans dotyczy już wielu mediów zachodnich (przywołał artykuł „Timesa”), a interesy Rosji, Niemiec i częściowo Stanów Zjednoczonych w tej sprawie są zbieżne, co komplikuje jednoznaczne przypisanie inspiracji wyłącznie Moskwie.
Teoria druga: sygnał z Waszyngtonu dla Nawrockiego
Odnosząc się do teorii, że Karol Nawrocki otrzymał sygnał od administracji amerykańskiej, by zdystansować się od Zełenskiego jako element szerszej zmiany polityki Zachodu wobec Ukrainy, Piotrzkowicz potwierdził tę tezę bez zastrzeżeń, oceniając ją jako trafną, nie spiskową. Wskazał, że podczas wizyty Nawrockiego w Waszyngtonie doszło do dłuższej rozmowy w kuluarach, w trakcie której – jego oceną – strona amerykańska (Marco Rubio lub jego otoczenie) przekazała sygnał o potrzebie zmiany polskiej polityki wobec Ukrainy. Przywołał wcześniejsze przykłady amerykańskich „lewarów” nacisku na Ukrainę, takie jak tymczasowe wyłączenie dostępu do Starlinka, oraz wzmiankę Jacka Bartosiaka o nieudanych próbach obalenia Zełenskiego w Kijowie za pomocą kampanii medialnych dotyczących korupcji.
Teoria trzecia: przygotowanie Polski do ograniczenia wsparcia dla Ukrainy
Piotrzkowicz odniósł się do tezy, że sprawa orderu jest sygnałem chłodniejszej polityki Polski wobec Ukrainy, wskazując na widoczny konflikt między rządem Donalda Tuska i prezydentem Nawrockim w tej sprawie – ocenił krytycznie „dyplomację tweetową” ministra Radosława Sikorskiego, uznając ją za szkodzącą jego wizerunkowi jako inteligentnego polityka. Stwierdził, że w Polsce funkcjonują obecnie dwie sprzeczne polityki zagraniczne.
Teoria czwarta: walka wewnętrzna w polskiej polityce, wykorzystana przez Zełenskiego
Odnosząc się do tezy, że spór orderowy jest elementem wewnętrznej walki politycznej w Polsce – teorii, którą, jak zaznaczył Mordarski, lansował sam prezydent Zełenski w jednym z wywiadów – Piotrzkowicz potwierdził istnienie takiej wewnętrznej wojny politycznej, oceniając, że Donald Tusk i Radosław Sikorski nie chcą się dostosować do nowej, mocniej realizowanej polityki „zaciskania pętli” wobec Ukrainy, co widoczne jest w decyzjach Nawrockiego.
Teoria piąta: ukłon w stronę elektoratu narodowego i osłabienie Konfederacji
Piotrzkowicz zgodził się z zaproponowaną przez prowadzącego tezą, że decyzja o odebraniu orderu mogła być elementem amerykańskiej strategii wzmocnienia PiS i osłabienia Konfederacji oraz partii Grzegorza Brauna, które są sceptyczne wobec pomocy dla Ukrainy. Ocenił, że biorąc pod uwagę duże poparcie społeczne dla tej decyzji, mogła ona być obliczona na przejęcie przez PiS inicjatywy w temacie antyukraińskim, dotychczas zdominowanym przez środowiska bardziej radykalne.
Teoria szósta: Zełenski jako realizator niemieckiego planu dominacji
Odnosząc się do teorii, że Ukraina jest narzędziem Berlina do osłabienia Polski i budowy nowego układu gospodarczego pod niemieckim przewodnictwem, Piotrzkowicz przywołał przykład niemieckich czołgów Leopard i systemów Taurus wciąż przetrzymywanych w magazynach, mimo deklaracji wsparcia dla Ukrainy – ocenił, że Niemcy podtrzymują Ukrainę na tyle, by nie doszło do zwycięstwa Rosji, ale nie na tyle, by Ukraina odzyskała pełną niezależność gospodarczą, ponieważ obawiają się utraty rynku ukraińskiego na rzecz chińskiej motoryzacji.
Piotrzkowicz z uznaniem odniósł się do polskiej strategii przemysłowej w tym kontekście, wskazując na uruchomiony przez Donalda Tuska program SAFE, mający wsparć rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego – ocenił to jako trafnie obliczone posunięcie polityczne przed wyborami i wyraził nadzieję, że projekt się powiedzie, przywracając Polsce status kraju przemysłowego.
Wspomniał również, że sankcje wobec rosyjskiej „flotylli cieni” transportującej paliwo faktycznie wygasły – zarówno ze strony amerykańskiej, jak i brytyjskiej – co przeszło niezauważone w debacie publicznej. Dodał, że w tej sytuacji Indie zaczęły dodatkowo zaopatrywać Rosję w paliwo, ponieważ Amerykanie nie mogą wspierać jej bezpośrednio – co skontrastował z symbolicznymi sankcjami na paliwo rosyjskie ogłoszonymi przez samego Zełenskiego, oceniając ten gest jako złośliwy wobec Rosjan, ale niewiele znaczący w praktyce.
Teoria siódma: przyszłe roszczenia terytorialne Ukrainy wobec Polski
Piotrzkowicz zdecydowanie zdystansował się od tezy, że spory historyczne mają przygotować grunt pod przyszłe roszczenia terytorialne Ukrainy wobec Przemyśla czy Podkarpacia, opisując mechanizm takiej dezinformacji jako typową rosyjską technikę: wprowadzenie absurdalnego twierdzenia (np. rzekome roszczenia wobec Warszawy czy Krakowa), by kolejna, nieco mniej absurdalna wersja (Przemyśl) wydawała się bardziej wiarygodna. Ocenił rosyjskie służby propagandowe jako bardzo skuteczne w tego typu operacjach, przywołując wieloletni proces przekształcania wizerunku Symona Petlury, a od lat 50. XX wieku – Stepana Bandery, w „czarną legendę” ukraińskiego ruchu narodowego.
Teoria ósma: celowe podtrzymywanie konfliktu przez ukraińskie służby dla budowy tożsamości narodowej
Odnosząc się do tezy, że Kijów świadomie nie rozwiązuje sporów historycznych, by budować tożsamość narodową na antypolskich akcentach, Piotrzkowicz ocenił, że jest w tym pewna część prawdy – Ukraina rzeczywiście potrzebowała jednoczącego etosu bohaterów, zwłaszcza dla integracji wschodniej części kraju, gdzie kult UPA i Bandery był historycznie znacznie mniej obecny niż na zachodzie Ukrainy, aż do wybuchu wojny w 2014 roku.
Wątpliwości wokół prawdziwej historii Wołynia
W obszernej części rozmowy Piotrzkowicz przedstawił własną, spekulatywną interpretację wydarzeń na Wołyniu w 1943 roku, opartą na analizie interesów poszczególnych stron. Argumentował, że kluczowe dokumenty wyjaśniające przyczyny i przebieg rzezi wołyńskiej znajdują się, jego zdaniem, w archiwach na Łubiance i nigdy nie zostaną opublikowane. Wskazał na Memorandum Nikity Chruszczowa z przełomu 1942/1943 roku, dotyczące konieczności „uporządkowania” sytuacji na terenach mających przypaść Związkowi Sowieckiemu, w kontekście nacisków generała Władysława Sikorskiego na aliantów w sprawie polskich ziem wschodnich.
Przedstawił teorię, że sowiecka partyzantka na Wołyniu była znacznie liczniejsza i lepiej zaopatrzona niż oddziały OUN-UPA, oraz że do UPA napływali marudujący żołnierze Armii Czerwonej, w tym oficerowie – przywołał przykład dowódcy określonego jako „Klaczkiewski”, który wyszedł z więzienia NKWD w 1941 roku i awansował w hierarchii UPA, co, jego zdaniem, jest podejrzane. Zestawił to z okolicznościami śmierci generała Sikorskiego na Gibraltarze w lipcu 1943 roku i wcześniejszym nieudanym zamachem na jego samolot, sugerując związek z presją, jaką wywierał na kwestię polskich ziem wschodnich, oraz z późniejszym, bardziej „elastycznym” stanowiskiem jego następcy Stanisława Mikołajczyka. Zwrócił uwagę, że dopiero podczas konferencji w Teheranie w grudniu 1943 roku Związek Sowiecki uzyskał od Amerykanów zapewnienie co do przyszłej przynależności tych ziem, co – jego zdaniem – dawało Rosjanom wcześniej motyw do „wyczyszczenia” regionu z polskiej ludności przed ewentualnym plebiscytem.
Podkreślił przy tym stanowczo, że łączenie osoby Stepana Bandery z bezpośrednią odpowiedzialnością za rzeź wołyńską jest, jego zdaniem, „kompletnym absurdem” – Bandera od 1941 roku przebywał w niemieckim areszcie w Sachsenhausen, odizolowany informacyjnie, i nie mógł mieć wpływu na wydarzenia z 1943 roku.
Na zakończenie tego wątku, odpowiadając na pytanie, jakie jedno pytanie o Wołyń chciałby zadać i uzyskać odpowiedź, Piotrzkowicz wskazał na chęć zrozumienia, dlaczego niektórzy dowódcy UPA odpowiedzialni za konkretne masakry (przywołał dowódcę odpowiedzialnego za wydarzenia „Krwawej Niedzieli”, zabitego później przez samych banderowców za domniemaną współpracę z NKWD) mieli takie, a nie inne dalsze losy i powiązania, oraz czy skala infiltracji NKWD wewnątrz struktur UPA w 1943 roku była większa, niż się dotychczas przyjmuje. Ocenił, że ukraińscy historycy być może wiedzą więcej, ale obawiają się otwartej rozmowy z polskimi kolegami, oczekując bardziej obiektywnego podejścia do wspólnych archiwów.
Wpływ sporu na życie „przeciętnego Kowalskiego”
Na zakończenie rozmowy, odpowiadając na pytanie o praktyczne konsekwencje sporu dla zwykłych obywateli, Piotrzkowicz podsumował, odwołując się do wcześniejszej rozmowy z listopada (do której obaj rozmówcy się kilkukrotnie odnosili w trakcie programu) oraz do stanowiska analityka Jacka Bartosiaka: kluczowe pytanie brzmi, czy Polska chce „grać w wyższej lidze” geopolitycznej. Ocenił, że Ukraina obecnie ma realny wpływ na to, czy powstanie koncepcja międzymorza w regionie, i zaapelował, by nie poddawać się emocjom w sporach historycznych, pozostawiając ich rozstrzyganie historykom, a jednocześnie wspierać Ukrainę strategicznie, jeśli Polska chce odegrać istotną rolę w budowie takiego regionalnego układu bezpieczeństwa.
Rozmowę przeprowadził Łukasz Mordarski. Podcast dostępny na kanale Radio ZET na YouTube, liczącym 719 tys. subskrybentów. Opublikowany 5 lipca 2026.