Politycy w Telewizji Republika: „To nie policzek, to nóż w plecy. Ukraińcy rozumieją tylko siłę”

Politycy pięciu ugrupowań — Dorota Arciszewska-Mielewczyk (PiS), Joanna Witkowska (Nowa Fala), Michał Nieznański (Konfederacja), Jarosław Sahajko (Demokracja Bezpośrednia) i jedna z rozmówczyń nieidentyfikująca się z partii — dyskutowali w programie Telewizji Republika o kryzysie w relacjach polsko-ukraińskich w trakcie obrad kapituły Orderu Orła Białego.

Arciszewska-Mielewczyk: nóż w plecy, potrzebne konsekwentne kroki

Posłanka PiS oceniła, że decyzja Zełenskiego to nie tylko policzek, ale nóż w plecy — tym bardziej bolesny, że Polska przez lata ignorowała ostrzeżenia o narastającym problemie. Przypomniała, że 15 lat temu sama wysyłała pisma do elit ukraińskich z apelem o rozmowę na temat historii, bez żadnej reakcji. Dziś ta zaniedbana dyskusja wraca rykoszetem.

Arciszewska-Mielewczyk opowiedziała się za odebraniem orderu, ale zaznaczyła, że to dopiero pierwszy krok. Kolejne powinny obejmować jasno postawione warunki dotyczące ekshumacji, a także kontrolę nad tym, jakie środki z europejskiego sejfu trafiają na Ukrainę. Skrytykowała wiceministra Szeptyckiego za porównanie UPA do żołnierzy wyklętych, określając to jako karygodne. Złożyła też apel o jak najszybsze procedowanie projektu ustawy penalizującej gloryfikację banderyzmu, który — jak przypomniała — leży od dawna w zamrażarce.

Sahajko: elity robią to celowo, społeczeństwo nie wie

Poseł Demokracji Bezpośredniej ocenił, że gloryfikacja UPA przez ukraińskie elity jest celowa — choć ukraińskie społeczeństwo w dużej mierze nie zna prawdy o zbrodniach wołyńskich, bo temat jest w ukraińskich podręcznikach wycięty. Przywołał dane: jeszcze trzy-cztery lata temu tylko 20% Ukraińców wiedziało cokolwiek o Banderze, dziś jest to ponad 50%. Ocenił, że Polska powinna głośno mówić na arenie międzynarodowej o tym, czym było UPA — jako o zagrożeniu nie tylko dla Polski, ale dla całej Europy. Skrytykował postawę kolejnych polskich rządów, które za prezydenta Kwaśniewskiego zaczęły oddzielać historię od teraźniejszości — i ocenił to jako błąd, który kumulował się przez dekady.

Nieznański: żołnierze chcą nosić imię morderców — to powinno budzić niepokój

Poseł Konfederacji zwrócił uwagę na wątek, który jego zdaniem umknął debacie: Zełenski nadał jednostce imię „bohaterów UPA” na prośbę samych żołnierzy. Nieznański ocenił, że to niepokojący sygnał — dobrze wyszkolone wojsko chce nosić imię ludzi, którzy mordowali Polaków nie dlatego, że się im militarnie przeciwstawili, lecz dlatego, że byli Polakami. Odrzucił argument, że ekshumacje to kwestia czysto polityczna — ocenił, że Ukraina politycznie blokuje ekshumacje, bo boi się, że wiedza o zbrodniach wołyńskich wróci do ukraińskiej przestrzeni publicznej.
Nieznański skrytykował też polskie polityczki, które pojechały do ukraińskiej telewizji i mówiły o „atakach na ludność cywilną” zamiast o ludobójstwie. Ocenił, że takie osoby powinny zostać politycznie rozliczone. Opowiedział się za odebraniem orderu i kolejnymi krokami nacisku.

Witkowska: dyplomacja, nie eskalacja

Rozmówczyni reprezentująca Nową Falę zajęła najbardziej powściągliwe stanowisko. Oceniła decyzję Zełenskiego jako skandaliczną i cynicznął, ale przestrzegła przed „gaszeniem pożaru benzyną”. Opowiedziała się za stanowczym stanowiskiem dyplomatycznym, a nie eskalacją symboliczną. Wyraźnie zaznaczyła, że woli, by front pozostał tam gdzie jest, a nie przesuwał się bliżej. Poparła ekshumacje jako działanie o wymiarze humanitarnym, niezależnym od polityki — i skrytykowała PiS za to, że przez osiem lat rządów nie zdołał nakłonić Ukrainy do zniesienia moratorium wobec polskiego IPN-u.

Tusk zmienił zdanie w tydzień

W trakcie programu napłynęło oświadczenie premiera Tuska, który wezwał prezydentów Nawrockiego i Zełenskiego do bezpośredniej rozmowy, przyznając, że „dyplomacja nie przyniosła żadnych efektów”. Goście programu zestawili to z wypowiedzią Tuska sprzed tygodnia, w której krytykował decyzję Nawrockiego o ewentualnym odebraniu orderu jako pochopną. Nieznański ocenił tę zmianę jako dowód, że premier wsłuchał się w sondaże. Zwrócił też uwagę, że Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej straciło właśnie siedzibę we Lwowie na mocy decyzji Rady Miasta — co ocenił jako ukraińską odpowiedź na dyskusję o orderze.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *