Sondaże pokazujące spadek poparcia dla pomocy Ukrainie, kontrowersje wokół decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce imienia bohaterów UPA i odpowiedzi Karola Nawrockiego w postaci odebrania Orderu Orła Białego, rola rosyjskich służb specjalnych w podsycaniu polsko-ukraińskich napięć oraz kontrowersyjne słowa ambasadora Piotra Łukasiewicza — o tym z ppłk. Tomaszem Białkiem, ekspertem ds. bezpieczeństwa i byłym oficerem służb specjalnych, rozmawiała Anna J. Dudek w podcaście „Weź dopytaj”.
Sondaż o pomocy dla Ukrainy
Dudek otworzyła rozmowę wynikami sondażu Onetu, według którego 45 procent badanych Polaków uważa, że pomoc udzielona Ukrainie była zbyt duża. Białek ocenił, że trudno odnieść się do takiego wyniku bez jasnego punktu odniesienia — to reakcja bardzo emocjonalna, co w obecnej atmosferze nie dziwi. Zaznaczył jednak, że choć sondaże mają znaczenie dla polityków budujących relacje społeczne, ci, którzy muszą myśleć pragmatycznie o bezpieczeństwie państwa, powinni pamiętać, że każda pomoc udzielona Ukrainie niezmiennie oddala od Polski potencjalne zagrożenia.
Pragmatyzm w sprawie rakiet Patriot
Dudek przywołała krytykę części polityków opozycyjnych wobec przekazania Ukrainie rakiet do systemów Patriot — argumentujących, że lepiej magazynować taki sprzęt w kraju. Białek odpowiedział, że rakiety te służą zestrzeliwaniu wrogich pocisków, a lepiej, by rosyjskie rakiety były niszczone nad terytorium Ukrainy niż leciały dalej w stronę Polski — Ukraińcy, broniąc własnego terytorium, faktycznie chronią też polskie granice, bo strącają każdy zidentyfikowany pocisk bez względu na to, dokąd faktycznie zmierza. Przywołał też cytowaną przez Dudek wypowiedź polityczki PSL Urszuli Pasławskiej, porównującej Ukrainę do „płonącego domu sąsiada” — jeśli nie ugasi się ognia u sąsiada, przeniesie się on na kolejne domy, w tym polski. Białek w pełni się z tym zgodził, dodając własną, dosadną formułę: woli, by rosyjscy żołnierze grzęźli po kolana w błocie Donbasu — wojna trwa tam już dłużej niż pierwsza wojna światowa — niż by mieli zanieczyszczać „piękne łąki Podkarpacia”.
Nadanie jednostce imienia bohaterów UPA jako decyzja wewnętrzna
Dudek zauważyła, że mimo deklarowanego pragmatyzmu emocje wokół decyzji Zełenskiego o nadaniu jednostce imienia bohaterów UPA i odpowiedzi Nawrockiego w postaci odebrania Orderu Orła Białego doprowadziły do gwałtownej polaryzacji. Białek przyznał, że osobiście, jako Polak, nie akceptuje decyzji strony ukraińskiej, ale postarał się spojrzeć na nią z dwóch pragmatycznych punktów widzenia. Po pierwsze, decyzja Zełenskiego wynikała z sytuacji wewnętrznej — wniosek złożyła sama jednostka, a prezydent w trudnym politycznie momencie, związanym z aferami korupcyjnymi, szuka poparcia elektoratu skrajnie prawicowego i nacjonalistycznego, więc odmowa źle by go ustawiła wizerunkowo. Po drugie, strona ukraińska musiała dokonać rachunku zysków i strat i uznać, że pogorszenie relacji z Polską nie zagrozi prowadzeniu działań wojennych — co, zdaniem Białka, jest istotną informacją strategiczną: Polska stała się dla Ukrainy przede wszystkim krajem tranzytowym, nie kluczowym filarem realnego wsparcia, które dziś w większym stopniu zapewniają Europa Zachodnia i Stany Zjednoczone.
Białek przypomniał również szerszy kontekst historyczny — siedmiometrowy pomnik Stepana Bandery odsłonięto we Lwowie już w 2007 roku, a Ukraińcy od dawna budują swoją politykę historyczną wokół dostępnych im bohaterów, ponieważ, jak to ujął, „innych nie mieli” w kontekście walki z Rosją.
Decyzja Nawrockiego: emocjonalnie zrozumiała, strategicznie neutralna
Dudek zapytała, czy decyzja Nawrockiego, mimo emocjonalnej zrozumiałości, była trafna strategicznie. Białek podkreślił konieczność znalezienia balansu między polityką historyczną a polityką bezpieczeństwa — decyzja prezydenta spowodowała skok jego poparcia, bo nastroje społeczne wobec Ukrainy od dłuższego czasu nie są przychylne z powodu historycznych zaszłości. Zaznaczył jednak, że z punktu widzenia polityki bezpieczeństwa gest ten nie miał żadnego wpływu na determinację Ukrainy w obronie przed Rosją — Ukraińcy bronią samych siebie niezależnie od tego, czy Polska zwraca, czy odbiera odznaczenia, a im skuteczniej się bronią, tym bezpieczniejsza jest Polska.
Koszt dla ukraińskiej diaspory w Polsce
Dudek zwróciła uwagę na drugi wymiar tych napięć — ich wpływ na życie ukraińskiej diaspory w Polsce. Przywołała dane, według których ponad 30 procent Polaków deklaruje pogorszenie stosunku do Ukraińców po ostatnich wydarzeniach, a brak zaufania do Zełenskiego deklaruje ponad 75 procent respondentów. Białek ocenił to jako realny koszt, jaki muszą ponosić mieszkający w Polsce Ukraińcy w efekcie decyzji podjętej przez ich prezydenta — zaznaczył jednak wyraźnie, że to właśnie decyzja Zełenskiego zapoczątkowała cały negatywny proces w relacjach, choć przyznał, że reakcja Nawrockiego była mocna, acz wtórna wobec pierwotnej przyczyny.
Rosyjskie służby i farmy trolli
Dudek zapytała, jak Moskwa może korzystać na dyplomatycznych i historycznych niesnaskach między Kijowem a Warszawą. Białek ocenił, że Rosja militarnie okazała się „kolosem na glinianych nogach”, ale jej realną siłą od lat pozostają służby specjalne i dyplomacja, w gruncie rzeczy ze sobą tożsame. Wskazał na sprawne działanie farm trolli produkujących masę komentarzy, postów i spreparowanych materiałów eskalujących negatywny obraz relacji polsko-ukraińskich — jest to, jego zdaniem, świadome i systemowe działanie strony rosyjskiej, ponieważ jedynym beneficjentem skłócenia Polski z Ukrainą jest Moskwa. Zaapelował, by polscy decydenci bardziej brali to pod uwagę i mniej ulegali tym wpływom, kierując się pragmatyzmem.
Cytat Czarnka i granica między nacjonalizmem a nazizmem
Dudek przytoczyła wypowiedź Przemysława Czarnka wygłoszoną pod pomnikiem ofiar Wołynia w Lublinie, mówiącą o moralnym obowiązku „krzyczenia” do europejskich i światowych stolic o powstrzymanie odradzania się ideologii nazistowskiej na Ukrainie. Białek zdecydowanie doprecyzował terminologię — nazizm jest ściśle zdefiniowanym pojęciem, odmiennym od skrajnego nacjonalizmu, a na Ukrainie mamy do czynienia, jego zdaniem, właśnie ze skrajnym, prawicowym nacjonalizmem, nie nazizmem.
Rosyjskie wsparcie dla skrajnej prawicy w Europie
Dudek zauważyła, że podobna „brunatna fala” przelewa się przez całą Europę, w tym Polskę, przywołując wynik Konfederacji sięgający kilkunastu procent. Białek potwierdził, że rosnące poparcie dla ugrupowań skrajnie prawicowych w wielu krajach europejskich to w jego ocenie efekt wieloletniej, celowej pracy strony rosyjskiej — przywołał liczne publikacje i sygnały wskazujące na infiltrację takich środowisk przez rosyjskie służby, zaznaczając, że zna konkretne, nazwane z imienia i nazwiska osoby powiązane z tym procederem.
Przedstawił własną analizę historycznej ewolucji tej strategii — w czasach zimnej wojny Rosja inwestowała w ugrupowania skrajnie lewicowe, bliskie komunizmowi, od partii politycznych po organizacje terrorystyczne, jak niemiecka Frakcja Czerwonej Armii czy włoskie Czerwone Brygady. W latach 90. nastąpił jednak zwrot — ktoś w rosyjskich służbach wpadł na pomysł wspierania zamiast tego ugrupowań skrajnie prawicowych, opierając się na wniosku, że Rosja nie potrzebuje sojuszników w Europie, lecz wrogów, ponieważ obecność wroga zewnętrznego zawsze pozytywnie działa na sytuację wewnętrzną kraju. Białek powiązał tę zmianę czasowo z objęciem przez Władimira Putina funkcji szefa KGB, a później premiera Rosji, oceniając, że przez lata rosyjskie służby opanowały tę metodę do perfekcji, co przekłada się dziś na niestabilność polityczną w wielu krajach europejskich.
Mechanizm polityczny straszenia wrogiem
Dudek zauważyła, że skoro znaczący polski polityk wygłasza tezy wpisujące się dokładnie w rosyjską narrację, powinno to budzić niepokój. Białek potwierdził, wyjaśniając to znanym w politologii mechanizmem — agresywna retoryka i pokazywanie wroga zawsze przynoszą politykom wymierne korzyści wyborcze, co widać było choćby w kampanii PiS opartej na straszeniu falą imigracji i rzekomymi chorobami, jak i w podobnych mechanizmach stosowanych w innych krajach europejskich oraz w Stanach Zjednoczonych. Zaznaczył wyraźnie granicę między rzetelną oceną realnych zagrożeń a retoryką, która w praktyce działa na korzyść, jak to ujął, „obecnie chyba jedynego” prawdziwego przeciwnika Polski — Rosji, dodając ironicznie, że jeśli rosyjscy politycy chwalą jakiegokolwiek polskiego polityka, powinno to budzić niepokój, nie satysfakcję.
Polemika z tezą profesora Dudka o „naiwności” wobec Ukraińców
Dudek przywołała wypowiedź profesora Antoniego Dudka, komentującego sprawę odebrania orderu tezą, że Polska wykazała się zbyt dużą naiwnością, próbując „za bardzo się zaprzyjaźnić” z Ukraińcami. Białek, poproszony o komentarz, przypomniał, że budowanie bliskich relacji z Ukrainą trwa od dwudziestu lat, począwszy od bliskich kontaktów prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z ukraińskimi prezydentami — ocenił to jako słuszne, pragmatyczne podejście, ponieważ silny, współpracujący sąsiad na wschodniej granicy stanowi istotny element budowania polskiego bezpieczeństwa. Zastrzegł, że trudno mu oceniać, „czego było za dużo, a czego za mało”, ale generalnie dobre relacje sąsiedzkie, mimo problemów, pozostają fundamentem bezpieczeństwa.
Zilustrował tę myśl anegdotą o relacjach polsko-czeskich — mimo formalnie nierozwiązanego od dziesięcioleci sporu terytorialnego (Czechy wciąż są winne Polsce fragment terytorium), stosunki między obu krajami pozostają bardzo dobre, co pokazuje, że nawet nierozwiązane problemy nie muszą negatywnie definiować całej relacji. Wyraził nadzieję na osiągnięcie z Ukrainą podobnego poziomu komunikacji, opartego na rozwiązywaniu problemów, nie ich eskalowaniu — bo wspólny wróg obu krajów, jak podkreślił, znajduje się w Moskwie.
Kontrowersyjne słowa ambasadora Łukasiewicza
Dudek zapytała o falę krytyki, jaka spadła na pełniącego obowiązki ambasadora RP w Kijowie Piotra Łukasiewicza po jego wystąpieniu podczas sobotnich obchodów upamiętniających ofiary rzezi wołyńskiej — powiedział wówczas, że oddając hołd polskim ofiarom, nie można pominąć również ukraińskich ofiar polskiego państwa przed wojną i w jej trakcie. Białek ocenił Łukasiewicza jako osobę rozsądną i analitycznie myślącą, niedziałającą przypadkowo. Podkreślił, że nie widzi w tych słowach nic złego, ponieważ taka jest historia wzajemnych relacji — „raz my ich, raz oni nas” — mimo drastycznej różnicy w skali (Białek przywołał liczby: 100 tysięcy ofiar po stronie polskiej na Wołyniu wobec, jego zdaniem, około 30 tysięcy po stronie ukraińskiej), co, jego zdaniem, nie zmienia faktu, że rzeź wołyńska pozostaje niekwestionowaną hekatombą. Ambasador, jako dyplomata, stara się jedynie szukać równowagi — problem, jego zdaniem, polega raczej na tym, że w obecnej atmosferze każda wypowiedź, nawet wyważona, bywa odbierana jako kontrowersyjna, jakby ktoś „powiedział dzień dobry za głośno”.
Dekalog dialogu polsko-ukraińskiego portalu Sestry
Dudek przywołała opublikowany przez polsko-ukraiński portal Sestry.eu (współtworzony przez Switłanę Miałyk i Jewhenię Magdę) dekalog dialogu polsko-ukraińskiego, obejmujący między innymi zasady: szacunek, przyszłość, przebaczenie bez alternatyw, wzajemne kontakty, wspólne bezpieczeństwo, biznes jako element budowania relacji, świadomość wspólnego wroga w Moskwie, wzajemne uznanie się za równorzędnych partnerów, integrację europejską oraz siłę obu narodów widoczną w masowej pomocy Polaków dla ukraińskich uchodźców w 2022 roku.
Białek zgodził się z tymi zasadami, podkreślając, że liczba ofiar nie powinna definiować przyszłości relacji — złe rzeczy trzeba nazywać po imieniu, ale przeszłość nie może paraliżować teraźniejszości, co wymaga zrozumienia z obu stron. Podkreślił szczególnie znaczenie 2022 roku jako dowodu na to, że mimo doskonałej znajomości trudnej historii w polskim społeczeństwie, Polacy otworzyli granice, domy i serca przed ukraińskimi uchodźcami, nie patrząc na zaszłości historyczne. Zaapelował, by ten przykład polskiej empatii i otwartości częściej przypominać stronie ukraińskiej w dialogu dyplomatycznym oraz w bezpośrednim kontakcie ze społeczeństwem ukraińskim, jako uzupełnienie deklarowanego przez siebie pragmatyzmu.
Rozmowę przeprowadziła Anna J. Dudek z ppłk. Tomaszem Białkiem, ekspertem ds. bezpieczeństwa. Materiał „Napięte relacje polsko-ukraińskie. Rosja zaciera ręce?” z cyklu „Weź dopytaj” dostępny na kanale TVP Info Extra i TVP Info na YouTube. Opublikowany 21 lipca 2026.