Pyffel na swoim kanale: Zełenski świadomie i na chłodno ośmieszył Polskę. To bolesna, ale potrzebna lekcja realpolityki

Radosław Pyffel — analityk i publicysta, autor komentarzy geopolitycznych — opublikował na swoim kanale obszerny komentarz do kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich, narastającego po odebraniu Orderu Orła Białego Zełenskiemu przez prezydenta Nawrockiego i skoordynowanej odpowiedzi ukraińskiej.

Ukraina eskalowała świadomie i na chłodno

Pyffel ocenił, że najgorsze w całym sporze o odbieranie i odsyłanie orderów jest to, że Ukraina postanowiła nie odpuścić i eskalować — całkowicie świadomie, na chłodno i bez emocji. Za tym ruchem kryła się wyraźna intencja. Jego zdaniem pokazuje to szokująco niską pozycję międzynarodową Polski, która może być bezkarnie lekceważona — nawet przez kraj walczący o przetrwanie, który teoretycznie powinien zabiegać o sojuszników, a nie ich obrażać.

Zełenski odesłał order ukraińską pocztą listem poleconym — demonstrując, że mu to specjalnie nie zależy. Następnie zrezygnował z przyjazdu na konferencję odbudowy w Gdańsku. Pyffel ocenił, że to zamiast symbolu jedności polsko-ukraińskiej przyniosło efekt odwrotny — konferencja, która miała być największym wydarzeniem w Europie Środkowej dotyczącym odbudowy Ukrainy, miejscem spotkania liderów i forum dla inwestorów, straciła swój główny symboliczny wymiar. Część zagranicznych mediów nieobecność Zełenskiego interpretuje jako sygnał chłodniejszych relacji — a to zdaniem Pyfla de facto wyklucza Polskę jako poważnego gracza przy odbudowie Ukrainy, bo nikt nie będzie jej tak postrzegał, skoro nie ma ona poparcia Ukrainy.

Polska pracowała na ten wynik latami

Pyffel nie oszczędził przy tym polskiej strony. Stwierdził wprost, że ciężko na ten wynik pracowaliśmy — my i nasze elity, nasi reprezentanci starali się, żeby tak to wyszło. Żadnej niespodzianki tu być nie może. Przez lata polska polityka wschodnia cierpiała na swoisty daltonizm polityczny — dostrzegała kierunki, czyli kto z kim i po czyjej stronie, ale nie wektory, czyli z jaką siłą i prędkością poszczególni gracze się poruszają. W efekcie wytwarzano własne imaginarium, które coraz słabiej przystawało do rzeczywistości.

Wskazał też, że w Polsce narastało poczucie niewdzięczności — część opinii publicznej uważała, że Ukraina jest buforem chroniącym Polskę i jest za to wdzięczna, podczas gdy inna część oczekiwała wdzięczności za wielomiliardową pomoc wojskową, czołgi, amunicję, przyjęcie milionów uchodźców. Ukraina ignorowała polskie postulaty historyczne, wyciągała ręce po pieniądze i wsparcie — i nagle okazało się, że ten model się nie sprawdził.

Skoordynowana odpowiedź Kijowa — wszyscy żyjący prezydenci

Pyffel zestawił odpowiedź ukraińskiej strony: order zwrócił Zełenski, trzej byli prezydenci — Kuczma, Juszczenko i Poroszenko — część urzędników państwowych i wojskowych oraz szef wywiadu wojskowego Budanow, który chwilę wcześniej był w Warszawie i rozmawiał ze wszystkimi. Pyffel ocenił, że mówiono mu zapewne, by zdekonfundował sytuację — ale tak się nie stało. Poroszenko jako główny wróg polityczny Zełenskiego miał się wahać najdłużej — zwrócił order jako ostatni, a wcześniej jego obóz głośno mówił, że takie demonstracyjne gesty są głupotą. Mimo to w końcu uległ.
Zełenski starał się przy tym powiązać zwrot orderu z wyróżnieniem dla całego narodu i Armii Ukraińskiej — a nie tylko dla siebie — co Pyffel odczytał jako sprytny chwyt wizerunkowy.

Polska nie jest nikomu potrzebna — nawet Ukrainie

Pyffel postawił ostre pytanie retoryczne: skoro Ukraina — kraj walczący o przetrwanie, w beznadziejnym teoretycznie położeniu — może sobie pozwolić na takie lekceważenie Polski, to po co w ogóle ta Polska? Skoro można ją zbajpasować i dogadywać się bezpośrednio z Niemcami, Francją, Stanami, Brukselą i Londynem, to Polska staje się zbędnym ogniwem. Jesteśmy co prawda częścią wspólnego rynku, hubem tranzytowym — ale do uzgadniania czegokolwiek strategicznego już niekoniecznie.

Ocenił też, że wewnętrzny podział retoryczny między Nawrockim, który mówi ostro, a Tuskiem, który deeskaluje i podkreśla znaczenie współpracy gospodarczej, jest wyłącznie kwestią retoryki — bo wsparcie dla Ukrainy tak czy inaczej będzie kontynuowane i żadna ze stron tego nie kwestionuje. To, co się zmieniło, to symboliczny wymiar Polski jako partnera Ukrainy.

Beneficjentem jest Rosja — ale jak bardzo?

Pyffel przyznał, że Rosja zdecydowanie wygrywa na polsko-ukraińskim zamieszaniu. Postawił jednak prowokacyjne pytanie: czy za chwilę spora część polskiej opinii publicznej nie zacznie twierdzić, że to nie Ukraina, a Rosja walczy za Polskę? Ocenił, że przy obecnym kształcie debaty publicznej i działaniu algorytmów mediów społecznościowych nie jest to scenariusz niemożliwy. Nie określił tej perspektywy jako prawdopodobnej, ale jako realną do rozważenia.

Za lekcję powinniśmy być wdzięczni

Pyffel zakończył paradoksalnym wnioskiem: Polska powinna być wdzięczna Zełenskiemu za tę surową lekcję realpolityki. Jeśli myślisz poważnie o jakiejkolwiek rozgrywce, to kiedy ktoś ci sprawia straszne manto, powinieneś mu być wdzięczny — bo się czegoś nauczyłeś. Tym razem nowe jest to, że ograł nas nie sojusznik Zachód, nie mocarstwo Rosja, ale ukraiński komik — i to po kilku latach wsparcia w decydujących momentach. To poszerza granicę poznania i może — choć Pyffel jest tu sceptyczny — przełoży się na wzrost odsetka Polaków myślących o polityce międzynarodowej w kategoriach gry o siłę i wpływy, a nie emocji i moralności.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *