Arleta Bojke, prowadząca kanał „Koniec Świata”, opublikowała zapis panelu z Forum Ekonomicznego w Krynicy, poświęconego rosnącym negatywnym nastrojom Polaków wobec Ukraińców. W debacie wzięli udział: Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu (Konfederacja), Sebastian Kaleta, poseł na Sejm (Suwerenna Polska), Krzysztof Kwiatkowski, senator i były prezes Najwyższej Izby Kontroli, oraz Anna Maria Żukowska, posłanka i przewodnicząca Klubu Parlamentarnego Lewicy.
Co się zmieniło od lutego 2022 roku
Bojke otworzyła panel pytaniem, które usłyszała wcześniej na innej konferencji w Szczecinie: co takiego wydarzyło się między lutym 2022 a październikiem 2025 roku, że Polacy, którzy początkowo masowo przyjmowali uchodźców z Ukrainy, dziś w coraz większym stopniu wyrażają wobec nich niechęć.
Żukowska jako pierwsza zabrała głos, wskazując na rolę mediów społecznościowych i rosyjskiej ingerencji w ich funkcjonowanie — zarówno poprzez płatne działania i agentów wpływu, jak i mechanizmy algorytmiczne, na przykład sposób zaprogramowania Groka, by nie unikał tematów potencjalnie kontrowersyjnych. Zaznaczyła jednak, że im dłużej trwa wojna, tym bardziej Polacy się z nią oswajają, co naturalnie prowadzi do zniecierpliwienia — początkowa gotowość do pomocy, oparta na przekonaniu, że osoby uciekające przed wojną wrócą do siebie po jej zakończeniu, zderza się dziś z rzeczywistością, w której nawet po ewentualnym zakończeniu wojny większość uchodźców pozostanie w Polsce na stałe, zakładając rodziny i wysyłając dzieci do polskich szkół. Podkreśliła, że polityka wobec tej grupy powinna to uwzględniać, ponieważ mniejszość ukraińska stanie się trwałym elementem polskiego krajobrazu etnicznego. Zauważyła też, że w tej kwestii odpowiedzialną postawę od początku wojny prezentowało również Prawo i Sprawiedliwość, a marszałek Bosak — jak oceniła — musiał odczuć ulgę, gdy środowisko Grzegorza Brauna opuściło jego formację polityczną, uwalniając go od konieczności tłumaczenia się z wypowiedzi tego środowiska o Ukraińcach.
Cztery czynniki według Sebastiana Kalety
Kaleta przedstawił własną diagnozę, opartą na czterech czynnikach. Po pierwsze wskazał na naturalne zmęczenie wojną — trwającą już ponad trzy lata, co zgodnie z typowymi mechanizmami psychospołecznymi przechodzi od początkowego zainteresowania przez neutralność aż po irytację. Przywołał dane sondażowe: poparcie dla przyjmowania uchodźców, sięgające na początku wojny nawet 90 procent, dziś oscyluje między 56 a 60 procentami — wciąż wysoko, lecz ze spadkiem widocznym gołym okiem. Po drugie wskazał na poczucie ekonomicznej presji w niektórych grupach zawodowych — mimo że aktywność zawodowa Ukraińców w Polsce (sięgająca 80 procent dorosłych, głównie kobiet) jest wyższa niż na przykład w Niemczech i wiąże się z odprowadzanymi składkami i podatkami, generuje też odczuwalne koszty społeczne, czego przykładem może być silna obecność Ukrainek prowadzących gabinety kosmetyczne. Po trzecie zwrócił uwagę na retorykę polityczną — obecność Ukraińców stała się przedmiotem debaty politycznej, w której obok argumentów o obronie przez Ukrainę bezpieczeństwa całej Europy pojawiają się też głosy koncentrujące się wyłącznie na negatywach, co w naturalny sposób polaryzuje opinię publiczną wzdłuż podziałów partyjnych. Po czwarte wskazał na świadome kształtowanie opinii publicznej poprzez kampanie dezinformacyjne, w tym rosyjskie, przywołując dane, według których połowa wpisów dotyczących premiera w mediach społecznościowych pochodzi od botów, a nie żywych ludzi.
Bosak: negatywne emocje są naturalne, problem leży w konfliktach interesów
Bosak, zapytany przez Bojke, czy uważa temat debaty za trafnie postawiony, skrytykował — jak to określił — nadmierne „przepsychologizowanie” współczesnej debaty publicznej, opowiadając się za dyskusją o konfliktach interesów, a nie o emocjach. Zauważył, że występowanie negatywnych emocji samo w sobie nie jest problemem — traktowanie ich jako coś nienaturalnego czy podlegającego tłumieniu jest, jego zdaniem, sprzeczne z naturą społeczną, w której obok siebie funkcjonują emocje dobre i złe. Przypomniał, że sam brał udział w fali solidarności z Ukrainą na początku wojny (nosił wtedy wstążeczkę solidarnościową w programie telewizyjnym), jednak fala szoku i jedności nigdy nie może trwać wiecznie. Zaznaczył, że napięcia związane z masowym napływem Ukraińców istniały już przed wojną i wynikają z realnych konfliktów ekonomicznych, społecznych, kulturowych oraz nierozwiązanych sporów historycznych — nie z winy Polski, lecz uporu ukraińskich elit — i będą towarzyszyć relacjom polsko-ukraińskim jeszcze długo, ponieważ takie konflikty interesów między wielomilionowymi grupami ludności to zjawisko naturalne i historycznie znane. Ocenił jednak, że obecny poziom napięcia nie jest jeszcze niepokojący, a przypadki przeradzania się negatywnych emocji w agresję i łamanie prawa uznał za patologię, nie normę — podkreślając przy tym, że Polacy jako naród pozostają wyjątkowo otwarci, gościnni, a czasem wręcz naiwni.
Bosak wyraził też pretensje wobec zarówno poprzedniego, jak i obecnego rządu za brak działań w zakresie przejrzystości wobec operacji dezinformacyjnych w polskich sieciach społecznościowych — zaznaczył, że mechanizmy ujawniające finansowanie kampanii w mediach społecznościowych zostały wprowadzone pod presją amerykańską, nie europejską czy polską. Zwrócił uwagę na działania dywersyjne prowadzone na polskim terytorium przy udziale wynajmowanych obywateli Ukrainy, krytykując brak transparentności ze strony polskich służb — posłowie, jak zaznaczył, nie otrzymali żadnego oficjalnego raportu na temat sprawstwa tych działań, a o podpaleniach w Warszawie dowiedzieli się najpierw z mediów litewskich, zanim polski rząd potwierdził udział obywateli Ukrainy działających na zlecenie służb rosyjskich. Wskazał również na obiektywne konflikty o dostęp do dóbr publicznych — w ochronie zdrowia, edukacji, przedszkolach — o których wcześniej informowali go sami lekarze, zanim sprawy trafiły do mediów. Na zakończenie swojej wypowiedzi Bosak posłużył się metaforą „odreagowania”: po okresie narzuconej poprawności politycznej, gdy nie wypadało mówić nic negatywnego o sąsiednim narodzie prowadzącym wojnę obronną, obecnie następuje naturalne pęknięcie tego „kagańca” — ludzie zaczynają wypowiadać publicznie to, co wcześniej mówili tylko w kuluarach, co może być przykre dla Ukraińców, lecz nie powinno przesłaniać nadrzędnej wartości, jaką jest racja stanu Polski.
Zapytany przez Bojke wprost, czy czuje się częściowo odpowiedzialny za zmianę nastrojów, skoro Konfederacja najgłośniej mówi o konieczności ograniczania przywilejów dla Ukraińców, Bosak odpowiedział, że odbiór tych samych słów bywa różny u różnych ludzi, a w samej Konfederacji toczy się wewnętrzna debata na ten temat — problem relacji polsko-ukraińskich jest wielowymiarowy, obejmuje aspekty strategiczne, społeczne, ekonomiczne i historyczne, a rolą polskich polityków jest asertywne reprezentowanie interesu narodowego bez zamykania oczu na istniejące konflikty, nawet kosztem czyjegoś niezadowolenia.
Sprawa Przewodowa i kryzys zbożowy jako punkty przełomowe
Kwiatkowski zdecydowanie nie zgodził się z tezą, że rosyjska dezinformacja jest głównym wyjaśnieniem zmiany nastrojów, oceniając takie tłumaczenie jako wygodną „ucieczkę” od realnych problemów. Podkreślił, że na początku wojny Polacy doskonale rozumieli sytuację Ukraińców i angażowali się w pomoc w sposób autentyczny i oddolny, jednak z czasem tymczasowość relacji przerodziła się w codzienność, ujawniając ich niesymetryczność — przyjmowanie dużej grupy „gości” rodzi naturalne napięcia społeczne, widoczne na przykład w sytuacjach, gdy polski pacjent nie otrzymuje pomocy medycznej, podczas gdy Ukrainiec ją otrzymuje. Zaznaczył, że rosyjska dezinformacja może agregować i wzmacniać takie realne napięcia, lecz ich nie tworzy — to, jego zdaniem, podstawowy błąd w debacie o rosyjskim wpływie na polskie nastroje.
Kwiatkowski wskazał jako punkt przełomowy sprawę rakiety, która spadła na miejscowość Przewodów — ocenił, że dezinformację w tej sprawie jako pierwsza uprawiała strona ukraińska, próbując wymusić na Polsce udział w operacji dezinformacyjnej sugerującej rosyjskie pochodzenie pocisku, co później okazało się nieprawdą; polskie państwo, jego zdaniem, zareagowało wówczas prawidłowo, jednak minister Zbigniew Ziobro jako prokurator generalny częściowo uległ oczekiwaniom strony ukraińskiej, blokując przy tym dostęp ukraińskich śledczych do miejsca zdarzenia jako pierwszych na miejscu. Ocenił, że tego typu asymetria, w połączeniu z późniejszym kryzysem zbożowym i utrudnianiem przez Ukrainę polskiego postępowania w sprawie Przewodowa, doprowadziła do powstania w polskim społeczeństwie przekonania, że Ukraina traktuje Polskę transakcyjnie — jako kraj, który musi pomagać, podczas gdy poważniejsze ustępstwa Ukraina kieruje w stronę Niemiec. Przypomniał, że to właśnie Niemcy w 2023 roku wykorzystywały spory rolne między Polską a Ukrainą do prób zmiany rządu w Warszawie, co dodatkowo utrudniało dialog polsko-ukraiński. Zaznaczył też, że decyzja o zamknięciu polskiej granicy dla ukraińskich towarów rolnych w 2023 roku, podjęta wbrew Unii Europejskiej, zapadła jeszcze przed wyborami — wbrew twierdzeniu, że problem zaczęto rozwiązywać dopiero po zmianie władzy.
Bojke, moderując dyskusję, zaznaczyła własną, subiektywną ocenę, że to kryzys zbożowy, a nie sprawa Przewodowa, miał większy wpływ społeczny — na co Kwiatkowski odpowiedział, że wymienił sprawę Przewodowa jako pierwszą chronologicznie, poprzedzającą kryzys zbożowy o kilka miesięcy.
Kaleta przyznał rację Bojke, zgadzając się, że to właśnie kryzys zbożowy, a nie tragiczne wydarzenia w Przewodowie, stanowił rzeczywisty punkt przełomowy w nastrojach społecznych. Uzasadnił to skalą zjawiska — przywołując raport Najwyższej Izby Kontroli, według którego do Polski nielegalnie wwieziono 4,3 miliona ton zboża, odprawianego jako tzw. zboże techniczne, w którym badania próbek wykazały metale ciężkie oraz niespełnianie norm fitosanitarnych w jednej trzeciej przebadanych przypadków. Ocenił, że problem uderzył boleśnie w jedną, konkretną grupę zawodową (rolników) i ujawnił opóźnioną reakcję instytucji państwowych, w tym świadome przymknięcie oka przez służby celno-skarbowe na fikcyjną kategorię „zboża technicznego”. Jako rozwiązanie zaproponował uczciwe mówienie o interesach obu stron, przypominając, że dziś to Ukraina zapewnia Polsce istotny wymiar bezpieczeństwa, co polscy politycy muszą uwzględniać w bilansie kosztów i korzyści relacji polsko-ukraińskich, jednocześnie apelując o asertywność i unikanie niedopowiedzeń.
Rywalizacja o zasoby i kwestia równoległego porządku prawnego
Żukowska, odpowiadając na pytanie o możliwe rozwiązania, wskazała na rywalizację o ograniczone zasoby — zwłaszcza w służbie zdrowia — zaznaczając, że lepsze finansowanie systemu ochrony zdrowia zmniejszyłoby część napięć, choć nie rozwiązałoby ich całkowicie, ponieważ podobne napięcia dotyczą też rynku pracy w mniejszych miejscowościach, gdzie konkurencja o miejsca zatrudnienia jest bardziej odczuwalna niż w dużych miastach. Zaapelowała o nieponiecanie negatywnych emocji, ostrzegając, że dawanie im „tlenu” celowo może prowadzić do sytuacji pogromowych, i wezwała do tonowania napięć zamiast ich podsycania — zaznaczając, że część osób robi to świadomie, kierując się własnym interesem politycznym lub finansowym.
Bosak, pytany przez Bojke o konkretne rozwiązania dotyczące ograniczania przywilejów socjalnych dla Ukraińców, ocenił obecną dyskusję na ten temat jako częściowo pozorowaną — wskazał, że rząd pod pretekstem ograniczenia świadczeń przedłużył ich obowiązywanie o kolejny rok, a prezydent to podpisał, ograniczając jedynie część wydatków (np. na sanatoria), przy czym 75 procent wydatków NFZ na ten cel nadal dotyczy osób niepłacących w Polsce składek zdrowotnych. Podkreślił, że problem stworzenia „równoległego porządku prawnego” dla obywateli Ukrainy Konfederacja krytykowała od początku, w przeciwieństwie do innych ugrupowań, które przez lata solidarnie głosowały za jego utrzymaniem, w tym przy ostatnim przedłużeniu. Zastrzegł jednak, że nawet natychmiastowe zniesienie tego odrębnego porządku prawnego nie rozwiąże problemu negatywnych emocji, ponieważ na sprawę składa się jeszcze kilka innych elementów: finansowanie wojny na Ukrainie, kwestie historyczne oraz stosunki handlowe.
Odnosząc się do wypowiedzi Kwiatkowskiego, że dziś bezpieczeństwo Polski zapewnia walcząca Ukraina, Bosak zdecydowanie się z tym nie zgodził, twierdząc, że bezpieczeństwo Polski zapewniają cywilne i wojskowe służby państwa polskiego oraz sojusznicy, podczas gdy sama wojna na Ukrainie realnie zmniejszyła poziom polskiego bezpieczeństwa poprzez akty sabotażu, bezprecedensowe rekrutowanie cudzoziemców przez obce wywiady oraz napięcia na granicach. Zastrzegł przy tym, że nie obwinia o to samej Ukrainy ani Ukraińców, lecz bezpośrednio Rosję, i przyznał, że lepiej, by Ukraina nie znalazła się w rosyjskiej strefie wpływów — jednak z tego nie wynika automatycznie, że dziś Ukraina zapewnia Polsce bezpieczeństwo. Skrytykował także sposób, w jaki poprzedni i obecny rząd włączyły Polskę we współfinansowanie wsparcia dla Ukrainy (m.in. Starlinków czy odsetek od kredytowania) bez uprzedniej debaty parlamentarnej, oceniając to jako działanie w ukryciu przed społeczeństwem, obciążające wszystkie główne partie polityczne solidarnie.
Bosak odniósł się też do kwestii historycznych, wskazując, że dopóki na Ukrainie nie zostaną w pełni odblokowane ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej i nie zakończy się kult sprawców ludobójstwa, będzie to budzić uzasadnione negatywne emocje — zaznaczył, że proces ekshumacyjny postępuje bardzo wolno przy oporze strony ukraińskiej, która wynegocjowała ze stroną polską również przeprowadzanie ekshumacji żołnierzy UPA na terenie Polski wraz z ich upamiętnieniem, co, jego zdaniem, wywoła w przyszłości dodatkowe kontrowersje. Wspomniał również o nowej umowie handlowej (DCFTA) zawartej między Unią Europejską a Ukrainą, w której negocjacjach polski minister rolnictwa w ogóle nie uczestniczył, co jego zdaniem ilustruje brak podmiotowości Polski w kluczowych decyzjach dotyczących relacji z Ukrainą — zarówno w branży transportowej, jak i rolnej interesy Polski zostały, jego zdaniem, zignorowane przez Komisję Europejską.
Kwiatkowski zdecydowanie zaprotestował przeciwko tezie Bosaka o zmniejszaniu przez wojnę polskiego bezpieczeństwa, wskazując, że dzienne straty Rosji w zabitych i rannych przekraczają tysiąc osób, co ogranicza zdolność Władimira Putina do prowadzenia dodatkowych konfliktów bez ogłaszania powszechnej mobilizacji, a ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie zmniejszyły przerób ropy o 20 procent, uderzając w finansowe możliwości ekspansji militarnej Rosji w najbliższych latach.
Propozycje rozwiązań na przyszłość
Kaleta przedstawił trzy warunki poprawy relacji: po pierwsze zakończenie sytuacji, w której Ukraina funkcjonuje na uprzywilejowanych zasadach dostępu do unijnego rynku (m.in. w transporcie, energetyce z pominięciem systemu ETS, hodowli), co generuje konflikty branżowe z polskimi przedsiębiorcami — Ukraina powinna, jego zdaniem, wrócić do statusu partnera stowarzyszonego negocjującego akcesję, a nie funkcjonować jak faktyczny, uprzywilejowany członek Unii bez formalnego członkostwa. Po drugie wskazał na tempo procesu ekshumacyjnego — oceniając, że przy obecnym tempie przywrócenie godności ofiarom pomordowanym na Kresach zajmie, jego zdaniem, kilkaset lat, co uznał za pozorowanie działań. Po trzecie odniósł się do polityki społecznej, wyrażając nadzieję, że zapowiedź prezydenta Karola Nawrockiego o przejściu Ukraińców na ogólne zasady dotyczące cudzoziemców od marca wejdzie w życie, ponieważ Polski nie stać na dalsze finansowanie pomocy społecznej w warunkach niesymetrycznego traktowania przez Ukrainę i Unię Europejską, mimo że Polska poniosła największe koszty przyjęcia uchodźców spośród państw regionu. Ocenił jednak, że żadne z tych trzech rozwiązań się nie zmaterializuje, ponieważ Niemcy zależy na utrzymaniu uprzywilejowanego statusu Ukrainy i jej niedopuszczeniu do formalnej akcesji, a planowany budżet unijny (70 miliardów euro dla Ukrainy) obciąży Polskę podwyższoną składką bez odpowiedniej rekompensaty.
Kwiatkowski, zamykając swoją część wypowiedzi, podkreślił, że współcześnie zagrożenie dla Polski nie płynie z Brukseli, Francji czy Niemiec, lecz ze wschodu — z Moskwy i Mińska — i zaapelował o ponadpartyjne zjednoczenie wokół fundamentów bezpieczeństwa (NATO i Unia Europejska), ostrzegając przed podważaniem tych kotwic dla doraźnych, krótkoterminowych korzyści politycznych.
Żukowska, odnosząc się do propozycji prezydenta Nawrockiego o wydłużeniu okresu oczekiwania na polskie obywatelstwo, zdecydowanie się z nią nie zgodziła, argumentując, że obywatelstwo powinno być dobrem, o które zabiegają osoby chcące zostać w Polsce na stałe, a sztuczne wydłużenie i tak już długiego (sześcio-, ośmioletniego) okresu oczekiwania jedynie dostarcza „paliwa” nastrojom antyukraińskim zamiast sprzyjać integracji kulturowej. Bojke zwróciła przy tym uwagę, że Ukraińcy już teraz czekają na karty pobytu dwa do trzech lat z powodu nadmiaru wniosków.
Bosak, w ostatniej wypowiedzi, zauważył, że samo odebranie komuś obywatelstwa nie zmienia jego tożsamości kulturowej ani nie eliminuje konfliktów — jedynie ogranicza liczbę dostępnych narzędzi oddziaływania. Przypomniał, że to poprzedni rząd PiS poparł, a nawet zabiegał o nadzwyczajne unijne środki liberalizujące handel z Ukrainą (tzw. ATM), bez konsultacji z rolnikami i bez zastosowania kategorii racji stanu — co doprowadziło do późniejszych blokad na granicach. Zakwestionował też zasadność pytania o to, czy wojna na Ukrainie zwiększa czy zmniejsza polskie bezpieczeństwo bez zdefiniowania samego pojęcia bezpieczeństwa, przyznając rację Kwiatkowskiemu co do strat ludzkich Rosji, lecz wskazując, że równolegle Rosja przestawiła gospodarkę na tory wojenne, zastąpiła zachodnie zaopatrzenie techniczne dostawami z innych kierunków, a prognozy o załamaniu rosyjskiej gospodarki się nie sprawdziły — apelując o nieignorowanie tych faktów oraz aktów sabotażu i wzrostu przestępczości cudzoziemców na polskim terytorium.
Kaleta, w krótkim komentarzu zamykającym debatę, zwrócił uwagę, że Polska traci podmiotowość państwową w kluczowych obszarach kształtujących relacje polsko-ukraińskie, ponieważ decyzje w tym zakresie są wypracowywane przez podmiotowość państwa ukraińskiego i niemieckiego, a nie polskiego — ocenił, że stawianie tezy o konieczności odzyskania podmiotowej pozycji przez Polskę nie oznacza ignorowania zagrożenia ze wschodu, lecz sprzeciw wobec traktowania Polski instrumentalnie przez stronę ukraińską.
Materiał „ROSNĄ NEGATYWNE EMOCJE WOBEC UKRAIŃCÓW – POWODY [BOSAK, ŻUKOWSKA, KWIATKOWSKI, KALETA, BOJKE]” opublikowany został na kanale „Koniec Świata – Arleta Bojke” na YouTube, liczącym 302 tys. subskrybentów, 9 listopada 2025. Debata odbyła się w ramach Forum Ekonomicznego w Krynicy, nad którym kanał „Koniec Świata” objął patronat medialny.