Prof. Tomasz Słomka z Uniwersytetu Warszawskiego, Małgorzata Kopka-Piątek z Instytutu Spraw Publicznych i dziennikarz ekonomiczny Radosław Omachel komentowali w programie Deliberatorium decyzję prezydenta Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego Zełenskiemu.
Słomka: Nawrocki nie wyrósł z roli szefa IPN
Prof. Słomka ocenił, że decyzja zapadła w najgorszym z możliwych momentów — dzień po długiej rozmowie premiera Tuska z Zełenskim przy okazji szczytu UE i tydzień przed konferencją odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Zwrócił uwagę na wewnętrzną sprzeczność w uzasadnieniu prezydenta: Nawrocki twierdził, że decyzja nie zmienia polskiej polityki zagranicznej wobec Ukrainy — ale tak nie jest, bo uderza w nią bardzo mocno. Pierwszym, który się w tej dyskusji zameldował, był Miedwiediew gratulując polskiemu prezydentowi. To jest żywy dowód na to, kto w tej potyczce zarabia punkty polityczne i gdzie korki od szampana strzelają.
Słomka dodał, że Nawrocki sprawia wrażenie, jakby nie wyrósł jeszcze z roli szefa IPN i nie przestawił się na tory bycia prezydentem Rzeczypospolitej. Funkcją prezydenta nie jest prowadzenie przede wszystkim polityki historycznej opartej na rozpuszczanych emocjach. Są pragmatyczne cele, które trzeba w polityce realizować — mamy wojnę i w perspektywie odbudowę Ukrainy, która jest dla Polski zarówno niebezpieczeństwem, jak i nadzieją gospodarczą. Szkoda byłoby to zmarnotrawić.
Kopka-Piątek: Emocje — kosmiczne, skuteczność — minus zero
Małgorzata Kopka-Piątek oceniła, że jeśli politykę mierzyć emocjami i skutecznością, to Nawrocki odniósł wynik kosmiczny w kategorii emocji i minus zero w kategorii skuteczności. Specjalnie przed audycją weszła na Twittera — trendującym słowem było wulgarne wezwanie do wyjazdu Ukraińców. Celem dyplomacji i polskich polityków powinno być albo zmiana decyzji przez Zełenskiego, albo wynegocjowanie czegoś w zamian. Nie widzi niczego, co Polska miałaby osiągnąć tym gestem — nazwa jednostki ukraińskiej pozostaje, a Zełenski jest umocniony na tej pozycji z przyczyn wewnętrznych.
Konferencja odbudowy Ukrainy w Gdańsku to kolejna ofiara tej decyzji. Nastrój wokół kontraktów dla polskich instytucji, firm i samorządów będzie teraz o wiele gorszy niż mógłby być.
Kopka-Piątek podkreśliła też, że order był wręczony nie tylko Zełenskiemu, ale całemu narodowi ukraińskiemu — walczącemu piąty rok z rosyjską agresją, w tym społeczeństwu cywilnemu zaangażowanemu w pomoc, logistykę i gospodarkę. Decyzja ukarała nie do końca tego, kogo chciano. Z polską decyzją nie zgadza się też ogromna część polskiego społeczeństwa obywatelskiego pomagającego Ukraińcom w Polsce i na froncie.
W trakcie programu prowadząca Beata Grabarczyk poinformowała, że dotarła do niej wiadomość, iż prezydent Zełenski nie przyjedzie na konferencję odbudowy Ukrainy w Gdańsku — mimo że jest jej współorganizatorem. Skomentowała to jednym zdaniem: dziękujemy panu prezydentowi za fantastyczny gest.
Omachel: Gest obliczony na politykę wewnętrzną
Radosław Omachel ocenił decyzję wyłącznie przez pryzmat polskiej polityki wewnętrznej. Jego zdaniem Nawrockiemu specjalnie nie chodzi o politykę zagraniczną — to gest obliczony na konsolidację nowego ruchu politycznego, niezależnego od PiS, zahaczającego o zwolenników obu Konfederacji. Plan Nawrockiego to budowanie w dłuższej perspektywie własnego bytu politycznego przy użyciu nastrojów, które — jak pokazują sondaże — popierają taką decyzję. Nie zapomina przy tym, że strona ukraińska zaczęła to zamieszanie i decyzja Zełenskiego była błędem. Ale na zamieszaniu i podziale między Polską a Ukrainą zyska przede wszystkim Kreml i Rosja.
Wątek amerykański
Kopka-Piątek zaznaczyła, że zaraz po usłyszeniu o decyzji Nawrockiego zadała sobie pytanie, czy zrobił to w uzgodnieniu ze Stanami Zjednoczonymi. Przy administracji Bidena Amerykanie byliby czynnikiem studzącym emocje. Przy administracji Trumpa — potrafi sobie wyobrazić jeden i drugi scenariusz. Może to być obojętne dla Waszyngtonu i w ogóle nieomawiane. Wątek amerykański pozostaje otwarty.
Słomka dodał, że wbrew wyobrażeniom budowanym w przestrzeni publicznej, Nawrocki i jego otoczenie nie mają monopolu na relacje z administracją amerykańską. Relacje ministra obrony Kośniaka-Kamysza z Pentagonem wcale nie muszą być bezproduktywne. Wiele dla uregulowania kwestii pobytu wojsk amerykańskich zrobiła też wizyta wiceministrów obrony w Waszyngtonie kilka tygodni temu.