Stanisław Janecki i Magdalena Ogórek w programie „Polityka na Deser” (Telewizja wPolsce24) komentowali serię wydarzeń związanych ze sporem polsko-ukraińskim: wpisanie europosłanki Ewy Zajączkowskiej-Hernik na ukraińską listę Myrotworec, przyjętą przez Parlament Europejski rezolucję ws. UPA, falę telefonicznych gróźb wobec polskich organizacji na Ukrainie oraz spór o otwarcie ukraińskich klastrów akcesyjnych do UE. W programie omówiono też pokrótce aferę wokół prezesa Orlenu Daniela Obajtka oraz spór o wynagrodzenia lekarzy.
Ewa Zajączkowska-Hernik na liście Myrotworec
Janecki i Ogórek odtworzyli fragment wystąpienia europosłanki Ewy Zajączkowskiej-Hernik, która poinformowała, że w oparciu o artykuł drugi regulaminu Parlamentu Europejskiego dotyczący niezależności mandatu posła – który jej zdaniem został złamany – wnosi o natychmiastowe wstrzymanie przyspieszonej akcesji Ukrainy do UE. Zajączkowska-Hernik wyjaśniła, że ukraińskie służby prowadzą listę Myrotworec, na której umieszczane są nazwiska osób zgłoszonych do nękania, zastraszania i eliminowania – ona sama została na nią właśnie wpisana, podobnie jak wcześniej jej koledzy z frakcji Patrioci dla Europy. Oceniła to jako zamach na bezpieczeństwo unijnych dyplomatów.
Janecki przypomniał, że to ta sama europosłanka, która wcześniej podarła w Parlamencie Europejskim banderowską flagę – gest, pod którym się w pełni podpisuje, pytając retorycznie, w jakiej rzeczywistości żyjemy, skoro mamy „czcić i chylić głowę” pod symbolami nazistowskimi, i czy za kilka lat czekają nas w Europie getta.
Ogórek oceniła, że przyjęcie samej rezolucji ws. UPA przez Parlament Europejski graniczy z cudem, biorąc pod uwagę panujący tam klimat, ale zgodziła się z Zajączkowską-Hernik, że Myrotworec to nie żadna niezależna fundacja, lecz ekspozytura ukraińskiej Służby Bezpieczeństwa (SBU), wykorzystywana do nakręcania nienawiści – zaznaczyła, że na liście znalazł się już wcześniej m.in. Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta. Janecki dodał, że mechanizm jest szczególnie groźny, ponieważ zdarzają się przypadki, gdy osoby wpisane na listę giną, a ich śmierć wiązana jest właśnie z „inspiracją” Myrotworca – zaapelował, by traktować to poważnie, a nie bagatelizować. Oboje prowadzący skrytykowali bierność polskiego kontrwywiadu (ABW), ironizując, że trudno oczekiwać zaangażowania służb, skoro same rządzące elity nigdy na takiej liście się nie znajdą.
Spór o Banderę, kolaborację z III Rzeszą i Holokaust na Ukrainie
Prowadzący odnieśli się do wypowiedzi europosła Marka Siwca, który ocenił spotkanie prezydentów Nawrockiego i Zełenskiego w Ankarze pozytywnie, podkreślając, że dialog – w przeciwieństwie do „fochów” – jest jedynym sposobem prowadzenia polityki, nawet jeśli nie prowadzi do konkretnych ustaleń, wystarczy wzajemne zrozumienie.
Janecki zareagował ostro, przypominając, że poza mordami na Wołyniu, na terenie Ukrainy płonęły getta i dochodziło do masakr ludności żydowskiej, w czym uczestniczyli ukraińscy nacjonaliści. Ogórek dodała, że argument, iż Stepan Bandera „siedział w Sachsenhausen i nic nie robił”, jest fałszywy – regularnie odwiedzała go tam żona, przekazująca jego polecenia, a część personelu obozowego stanowili Ukraińcy przekazujący mu wszystko, czego zażądał. Janecki podkreślił, że Bandera oficjalnie i otwarcie wszedł w pełną kolaborację z III Rzeszą, podobnie jak Roman Szuchewycz, a materiały archiwalne dokumentujące entuzjazm, z jakim Ukraińcy wstępowali w szeregi Dywizji SS Galizien (która później brała udział w mordowaniu Polaków), są dziś znacznie łatwiej dostępne niż w czasach, gdy Ogórek pisała tzw. listę Wächtera.
Ogórek nawiązała też do wypowiedzi ministra edukacji Przemysława Czarnka, który miał mówić o „odradzaniu się nazizmu” na Ukrainie – poprawiła to stwierdzenie, oceniając, że nazizm na Ukrainie nigdy tak naprawdę nie wygasł, a jedynie się przyczaił na pewien czas, by teraz w pełni się odrodzić z powodu politycznego zapotrzebowania.
Janecki skrytykował Marka Siwca za rzekome propagowanie „dialogu” z Ukrainą, przypominając kontrowersje wokół prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego – jego zależność finansową od Wiktora Pinczuka (zięcia prezydenta Leonida Kuczmy, który finansował jego fundację Amicus Europae i uczynił go prezesem fundacji Yalta European Strategy) oraz powiązania z oligarchą Mykołą Zlochevskim, właścicielem firmy Burisma, w której zasiadał również Hunter Biden. Prowadzący żartowali gorzko, że szkoda, iż za czasów prezydentury Kwaśniewskiego nie istniało jeszcze CBA, które mogłoby zbadać majątek prezydenta, w tym nieruchomość w Szwajcarii.
Anonimowa telefoniczna groźba wobec polskich organizacji
Janecki i Ogórek odtworzyli nagranie wulgarnej groźby telefonicznej skierowanej – jak wynika z kontekstu – do jednej z polskich organizacji na Ukrainie. Rozmówca w nagraniu, obrażając słuchaczy wulgarnie, oskarżył polskie organizacje o przeszkadzanie Ukrainie we wstąpieniu do Unii Europejskiej, groził zamknięciem tych organizacji, stwierdził, że Ukraina wstąpi do UE „nawet przez zniszczenie Polski”, i nawiązał do działań swojego dziadka na Wołyniu w czasie wojny.
Ogórek oceniła, że nie należy mieć złudzeń – tego typu telefony są w pełni inspirowane i rozpisane na role przez ukraińskie służby, których celem jest zastraszenie polskich organizacji na Ukrainie (już wcześniej pozbawionych majątku i praw), by w przyszłości bały się jakiegokolwiek działania. Skomentowała ironicznie, że SBU „nigdy nie ma ograniczeń budżetowych” na tego typu działania, mimo deklarowanego braku środków na wojnę.
Janecki przywołał inny epizod z głównego wydania „Faktów” TVN, gdzie dwóch mężczyzn próbowało zapytać zatrudnioną w polskiej firmie Ukrainkę o jej stosunek do Bandery – zachowanie to, jego zdaniem, było niegrzeczne, ale niegroźne, mimo to na miejsce demonstracyjnie przyjechała policja, a minister Marcin Kierwiński zapowiedział na antenie, że każdy, kto będzie zadawał Ukraińcom takie pytania, natychmiast zostanie objęty interwencją służb. Prowadzący ocenili to jako absurd i formę tolerowania nazistowskiej propagandy – Ogórek przywołała wcześniej pokazywany w programie przypadek franczyzobiorczyni sieci Żabka, Ukrainki, która publicznie i z uśmiechem deklarowała, że nie zatrudnia Polaków. Janecki nawiązał też do masakry w getcie lwowskim, dokonanej przy współudziale Ukraińców i Niemców, opisanej w przechowywanym w IPN raporcie Kriegera i Katzmanna, pytając retorycznie, jak długo trzeba będzie czekać, aż podobne wydarzenia się powtórzą.
Klastry akcesyjne Ukrainy i „Rok Szuchewycza”
W dalszej części rozmowy poruszono temat otwarcia przez Ukrainę pierwszego klastra negocjacyjnego w procesie akcesji do UE. Jeden z rozmówców podkreślił konieczność zabezpieczenia przez Polskę interesów własnych rolników, zaznaczając, że temat UPA regularnie „wybucha jak kartofel w ręku”, bywając – jego zdaniem – stymulowany przez Rosję zainteresowaną skłóceniem Polaków i Ukraińców, choć zastrzegł, że u podstaw problemu leży sam nacjonalizm, niezależnie od tego, jaki naród go reprezentuje. Inny z uczestników dyskusji ocenił krytycznie wypowiedź ukraińskiego polityka Mykoły Mikorwa-Sadowego, sugerującego uczynienie przyszłego roku „Rokiem Romana Szuchewycza”.
Janecki skorygował ramy tej dyskusji, zaznaczając, że to nie Ukraina „otwiera sobie” klaster unijny, lecz Unia Europejska otwiera go państwu ubiegającemu się o status stowarzyszeniowy – ocenił, że nieprzygotowana pod względem norm i głęboko skorumpowana Ukraina dąży do tego statusu przede wszystkim po to, by uzyskać dostęp do unijnego rynku kosztem polskich rolników i przewoźników. Jako dowód głębokiej korupcji przywołał niedawne wydarzenia w Monako, gdzie SBU miało dokonać zamachu na nieprzychylnego Zełenskiemu oligarchę przy udziale kobiety-agentki, a także wcześniejszą sprawę przemytu złota i dewiz przez Węgry, ujawnioną przez Viktora Orbána.
Zełenski gra świadomie, nie chcąc być traktowany jak „młodszy brat”
W skróconej formie prowadzący odnieśli się też do sprawy pomocy wojskowej przekazanej Ukrainie przez Polskę – jeden z rozmówców bronił twierdzeń, że przekazany sprzęt (czołgi, samoloty) był w złym stanie technicznym, a Ukraina rzekomo domagała się od europejskich partnerów dodatkowych pieniędzy za jego rzekomo niską wartość. Janecki odrzucił to stanowczo jako kłamstwo, podkreślając, że przekazywane czołgi T-72 i polskie PT-91 „Twardy” były zmodernizowane technologicznie, a Polska – według oświadczenia unijnej szefowej dyplomacji Kai Kallas – może nie odzyskać nawet 40 procent wyłożonych na pomoc środków. Skomentował gorzko wcześniejszą wypowiedź wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, który na pytanie, co Polska dostała w zamian za przekazane Ukrainie pociski Patriot, odpowiedział: „wdzięczność” – ironizując, że jeśli tak rozumiana wdzięczność ma polegać na czczeniu Bandery i Szuchewycza, to Polacy rozumieją to słowo zupełnie inaczej.
Kontekst szerszy: sprzeciw Czech wobec finansowania Ukrainy
Prowadzący pokrótce odnieśli się też do stanowiska byłego premiera Czech Andreja Babiša, który – w kontekście propozycji kanclerza Niemiec Friedricha Merza dotyczącej 70 miliardów wsparcia dla Ukrainy oraz wcześniejszej unijnej decyzji o pomocy w wysokości 377 miliardów euro – zadeklarował, że Czechy nie przeznaczą na ten cel środków z własnego budżetu, ponieważ są one potrzebne krajowi. Janecki zażartował, że Babiš zostanie zapewne wkrótce oskarżony o prorosyjskość, a Ogórek zwróciła uwagę, że to samo stwierdzenie w ustach polskiego polityka wywołałoby oburzenie „kartelu medialnego” w Polsce jako przejaw nacjonalizmu.
Pokrótce: afera Orlenu i spór o wynagrodzenia lekarzy
W pozostałej części programu, potraktowanej przez prowadzących szerzej, poruszono także dwa wątki krajowe. Pierwszy dotyczył incydentu, w którym prezes spółki KS Solino (dostawcy solanki dla firmy Qemetica, przejmowanej przez niemiecki kapitał) miał w sposób agresywny uniemożliwić europosłowi Danielowi Obajtkowi wejście na teren zakładu podczas kontroli związkowej. Obajtek, broniąc swojego dorobku jako byłego prezesa Orlenu, wymienił szereg inwestycji (m.in. farmę wiatrową na Bałtyku, kontrakt z Saudi Aramco), za które – jak twierdził – miano go wcześniej krytykować, a które dziś rząd przedstawia jako własne osiągnięcia. Drugi wątek dotyczył sporu wokół wynagrodzeń lekarzy po aferze w Szpitalu Południowym w Warszawie – prowadzący krytykowali propozycję ministerstwa zdrowia wprowadzenia jednolitej stawki godzinowej (240 zł) jako nieadekwatną do zróżnicowania specjalizacji medycznych, powołując się na krytyczne komentarze szefa Naczelnej Rady Lekarskiej dr. Łukasza Jankowskiego.
Materiał programu „Polityka na Deser” na kanale Telewizja wPolsce24 na YouTube, liczącego 542 tys. subskrybentów. Wyemitowany 9 lipca 2026.