Leszek Sykulski, doktor nauk politycznych i były prezes Polskiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej, poświęcił niedzielny wieczór geopolityczny na żywo — transmitowany 21 czerwca 2026 roku — analizie kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich.
Punkt wyjścia: odebranie orderu
Sykulski ocenił decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego jako słuszną, ale zgłosił zastrzeżenia do formy jej ogłoszenia. Jego zdaniem przemówienie prezydenta niepotrzebnie akcentowało wątek konfliktu polsko-rosyjskiego zamiast skupić się wyłącznie na kwestii polityki historycznej Ukrainy. Wskazał też, że Nawrocki nie dokonał wymiany kadr w Pałacu Prezydenckim — w tym nie odwołał Marcina Przydacza, dyrektora Biura Polityki Międzynarodowej, który pełnił tę funkcję również za prezydentury Andrzeja Dudy. Sykulski ocenił to jako kontynuację linii politycznej, którą określił jako błędną i opartą na iluzjach.
Jednocześnie uznał, że Nawrocki dał stronie ukraińskiej wystarczająco dużo czasu na deeskalację — ponad dwa tygodnie po wydaniu rekomendacji przez kapitułę orderu — i że czekał na telefon od Zełenskiego, który jednak nie nadszedł. W tym czasie Zełenski spotkał się z premierem Tuskiem na marginesie szczytu Unii Europejskiej, co Sykulski odczytał jako świadome pominięcie polskiego prezydenta jako rozmówcy.
Jednolity front Ukrainy
Sykulski szczegółowo omówił reakcję strony ukraińskiej. Zwrócił uwagę, że Order Orła Białego zwrócili wszyscy żyjący byli prezydenci Ukrainy, którzy go otrzymali — Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko. Szczególnie wymowny był w jego ocenie krok Poroszenki, który pozostaje w ostrym politycznym sporze z Zełenskim i wobec którego obecna administracja ukraińska stawiała zarzuty karne. Mimo to stanął w jednym szeregu z prezydentem. Według Sykulskiego — powołującego się na opinię eksperta Daniela Szeligowskiego z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych — zwrot orderów przez byłych prezydentów był dyrektywą Zełenskiego. Fakt, że nawet Poroszenko się jej podporządkował, pokazuje skalę konsolidacji ukraińskiej sceny politycznej.
Sykulski odnotował też, że ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha podziękował po polsku tym Polakom, którzy wyrazili sprzeciw wobec eskalacji napięcia — czyli de facto tylko krytykom Nawrockiego. Ocenił to jako próbę rozgrywania podziałów wewnątrz Polski.
Główny scenariusz: eskalacja po zakończeniu wojny
Centralnym punktem programu był scenariusz, który Sykulski przedstawił jako realny i groźny, choć zaznaczył, że ma nadzieję, iż się nie zrealizuje. Po ewentualnym zamrożeniu lub zakończeniu konfliktu na Ukrainie setki tysięcy zdemobilizowanych żołnierzy może — jego zdaniem — kierować się na zachód, w tym do Polski. Wskazywał, że są to ludzie zahartowani w walce, posiadający dostęp do nowoczesnego uzbrojenia, w tym dronów, i — według niego — często przesiąknięci ideologią, którą konsekwentnie nazywał banderowską.
Sykulski ostrzegał przed możliwą intensyfikacją aktów sabotażu, podpaleń infrastruktury energetycznej i magazynów, a w najgorszym wariancie — atakami na domy w strefie przygranicznej i zamachami terrorystycznymi w większych miastach. Łączył z tym wątkiem informacje o kilku pożarach przemysłowych odnotowanych w Polsce w tym samym dniu — w tym dużego zakładu produkcyjnego w gminie Ustka, wyposażonego według niego w nowoczesne systemy przeciwpożarowe. Sam fakt wybuchu pożaru mimo tych zabezpieczeń uznał za przesłankę sabotażu.
Jako potwierdzenie realności swoich obaw przywołał raport czeskiej służby kontrwywiadowczej BIS, który jego zdaniem już kilka lat temu opisywał zagrożenia związane z napływem ukraińskich weteranów do krajów Europy Wschodniej, a także wypowiedzi komendanta głównego policji generała Marka Boronia, który miał wskazywać na możliwość aktów przemocy i wzrostu przemytu broni. Jako dowód przygotowań policji do poważnych starć Sykulski wskazał masowe zakupy kamizelek kuloodpornych przez polskie służby mundurowe.
Diaspora ukraińska i służby specjalne
Sykulski poświęcił znaczną część programu kwestii obecności Ukraińców w Polsce i działalności ukraińskich służb wywiadowczych. Jego zdaniem trzy ukraińskie służby specjalne są aktywne na terytorium Polski, a polskie instytucje państwowe, media i organizacje pozarządowe zostały głęboko zinfiltrowane. Wskazał też na to, że Ukraińcy posiadają w Polsce firmy kurierskie, a jego zdaniem również magazyny broni.
Wielokrotnie wracał do kwestii Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, której raport za lata 2024–2025 w jego ocenie zupełnie pomija zagrożenie ze strony ukraińskiego wywiadu, wymieniając jedynie wywiad rosyjski, białoruski i chiński. Uznał to za dowód na głęboki problem instytucjonalny — stawiając wprost pytanie, czy ukraiński wywiad ma swoich agentów w samej ABW. Skrytykował też ABW za — jego zdaniem — ściganie polskich dziennikarzy i patriotów zamiast zajmowania się realnym zagrożeniem.
Sykulski odniósł się też do byłego wiceszefa Agencji Wywiadu, skazanego na 3,5 roku więzienia, jako przykładu głębszych patologii w polskich służbach specjalnych, i zaapelował do prezydenta Nawrockiego o opublikowanie aneksu do raportu z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych.
Zalecenia dla obywateli
Sykulski zaapelował do mieszkańców powiatów przygranicznych o konkretne działania. Rekomendował wyrabianie pozwolenia na broń — jego zdaniem łatwiejsze i tańsze niż zdanie egzaminu na prawo jazdy — oraz zapis do klubów strzeleckich i regularne treningi. Dla osób, które nie chcą figurować w rejestrach, wskazał na możliwość legalnego nabycia broni czarnoprochowej, niewymagającej pozwolenia. Zachęcał do tworzenia lokalnych grup samoobrony, monitorowania okolicy i wzajemnej pomocy sąsiedzkiej. Jako dodatkowe środki ochrony wymienił paralizatory i gazy pieprzowe.
Odnosząc się do pytania o skuteczność polskiej policji w przypadku poważnego zagrożenia, Sykulski wyraził wątpliwości, czy sfeminizowane jego zdaniem służby poradzą sobie z przeciwnikiem doświadczonym w walce.
Polityka zagraniczna: normalizacja z Rosją i Białorusią
Sykulski konsekwentnie powtarzał, że jedynym skutecznym remedium na opisywane przez siebie zagrożenia jest jak najszybsza normalizacja relacji z Rosją i Białorusią. Zaapelował do prezydenta Nawrockiego o przyjęcie listów uwierzytelniających od nowego ambasadora Rosji Georgija Michno oraz o doprowadzenie do bezpośredniego spotkania Nawrocki–Putin. Skrytykował antyrosyjską linię Pałacu Prezydenckiego jako opartą na fobii i szkodliwą dla polskiej racji stanu.
Wskazał też, że polskie firmy nie będą jego zdaniem dopuszczone do żadnych lukratywnych kontraktów przy odbudowie Ukrainy, a konferencja odbudowy zaplanowana na 25–26 czerwca w Gdańsku jest — w jego ocenie — przedsięwzięciem, z którego Polska nie odniesie żadnych korzyści.
Kwestia historyczna i ideologiczna
Sykulski szeroko komentował kwestię polityki historycznej Ukrainy, określając banderyzm jako ideologię państwową, zbrodniczą i wymierzoną — jego zdaniem — bezpośrednio w Polskę. Przywołał dekalog ukraińskiego nacjonalizmu z 1929 roku, przyjęty przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów na kongresie w Wiedniu, wskazując, że odwołuje się do niego szereg współczesnych ukraińskich organizacji politycznych — w tym Partia Swoboda i Prawy Sektor.
Krytycznie odniósł się też do byłych polskich prezydentów i premierów, którzy w jego ocenie przez lata tolerowali rozwój tej ideologii na Ukrainie i rozdawali ukraińskim politykom najwyższe polskie odznaczenia. Andrzeja Dudę określił jako najgorszego prezydenta w historii Polski i postulował postawienie go przed Trybunałem Stanu, podobnie jak byłego premiera Mateusza Morawieckiego.
Apel o udział w wyborach i marszu pamięci
Sykulski zaapelował do swoich widzów, by nie bojkotowali wyborów parlamentarnych, argumentując, że bojkot oznacza oddanie Polski walkowerem tym siłom politycznym, które — jego zdaniem — działają na niekorzyść polskiej racji stanu. Zaprosił też widzów na Marsz Pamięci poświęcony polskim ofiarom, zaplanowany na 4 lipca 2026 roku w Warszawie — zbiórka o godzinie 15.00 na Placu Trzech Krzyży, następnie przemarsz pod Grób Nieznanego Żołnierza i konferencja o godzinie 18.00 w lokalu Kuźnia przy ulicy Stawki 4B. Zapowiedział też swój udział w spotkaniu autorskim 26 czerwca w księgarni Multibook w Warszawie oraz w debacie 27 czerwca w Poznaniu, w której weźmie udział m.in. poseł Grzegorz Braun.