Dominika Wielowieyska w komentarzu na swoim kanale oceniła decyzję prezydenta Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego Zełenskiemu jako poważny błąd dyplomatyczny, który eskaluje konflikt bez żadnych korzyści dla Polski.
Smutny dzień
Wielowieyska zaczęła wprost: jest to dzień bardzo smutny, bardzo boleje nad tym co się stało. Decyzja Nawrockiego wywoła eskalację konfliktu, która nie leży w interesie ani Ukrainy, ani Polski. Już po ogłoszeniu decyzji najważniejsze osoby w ukraińskim państwie — szef MSZ, szef gabinetu prezydenta, ambasador — podjęły decyzję o zwrocie polskich odznaczeń.
Błąd pojawił się już przy pierwszej deklaracji
Wielowieyska oceniła, że Nawrocki właściwie nie miał wyjścia po tym jak sam się w to wciągnął. Błąd pojawił się przy pierwszej deklaracji — gdy zapowiedział odebranie orderu, wchodząc na drogę, która prowadziła donikąd. Zaplecze polityczne PiS i Konfederacja domagało się realizacji tej zapowiedzi. Zełenski z kolei nie mógł się wycofać, bo straciłby twarz we własnym kraju. Obie strony zapędziły się w pułapkę, z której nie było wyjścia.
Wielowieyska przytoczyła tu komentarz byłego dyplomaty Witolda Jurasza — dobra dyplomacja polega na budowaniu sytuacji, w których daje się drugiej stronie przestrzeń do cofnięcia się bez poczucia, że ulega zewnętrznej presji i traci twarz na rynku wewnętrznym. Nawrockiemu tego zabrakło. Zamiast stworzyć komfortowe warunki do gestu ze strony Zełenskiego — postawił ultimatum, które Zełenski spełnić nie mógł. Jurasz w tym kontekście przywołał słynne zdanie Talleyranda o pewnych błędnych decyzjach politycznych: to gorzej niż zbrodnia, to błąd.
Nawrocki miał rację moralną, ale prowadzenie było złe
Wielowieyska nie kwestionuje polskich emocji ani moralnej racji: oddziały UPA odpowiadają za rzeź wołyńską, wymordowanie polskich obywateli było bestialskie i brutalne, gloryfikowanie tych formacji bez zwracania uwagi na czarną stronę historii jest dla Polaków nie do przyjęcia. Jednocześnie — przypomniała — Nawrocki jeszcze jako prezes IPN mówił, że Polska zawsze będzie protestować przeciwko gloryfikowaniu UPA, ale Ukraina ma prawo wybierać sobie takich bohaterów, jakich uważa za stosowne. Teraz zaprzeczył własnym słowom.
Wielowieyska zaznaczyła też, że ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej jednak ruszyły — mozolnie i może nie na takiej skali jak Polska by chciała, ale się zaczęły. To jest ważne i należało to brać pod uwagę.
Fatalna sekwencja zdarzeń
Wielowieyska odwołała się do komentarza Michała Szułdrzyńskiego, który wskazał na fatalny wymiar symboliczny decyzji Nawrockiego. Tuż przed jej ogłoszeniem Rosjanie zaatakowali rakietami Ławrę Peczerską w Kijowie — miejsce o wielowiekowej historii, niezwykle ważne dla Ukraińców. Ukraina odpowiedziała brawurowym atakiem na Moskwę, niszcząc ważne rafinerie i tworząc zagrożenie dla stolicy Rosji. I właśnie w tym momencie Nawrocki ogłosił swoją decyzję — przyćmiewając ukraiński triumf i dostarczając Rosji powodów do satysfakcji. Miedwiediew natychmiast zareagował entuzjastycznie, nazywając Zełenskiego nazistowskim wyznawcą i degeneratem. Wielowieyska podkreśliła: oczywiście nie można zakładać, że Nawrocki chciał działać ramię w ramię z Miedwiediewem — ale trzeba sobie zdawać sprawę z konsekwencji.
Schröder wciąż ma order
Wielowieyska wskazała na oczywisty absurd, który decyzja Nawrockiego wywołuje w debacie publicznej: Gerhard Schröder — były kanclerz Niemiec, który korzystał z pieniędzy Gazpromu i jest bliskim współpracownikiem Kremla — nadal ma Order Orła Białego. Człowiek walczący z Rosją order traci, a człowiek będący stronnikiem Kremla go zachowuje. Poza tym Duda wręczył order Zełenskiemu w 2023 roku — gdy stosunek Ukrainy do UPA był dokładnie taki sam jak dziś. Nic się nie zmieniło.
Konferencja w Gdańsku — efekt Nawrockiego
Wielowieyska zwróciła uwagę, że w czwartek ma się rozpocząć konferencja odbudowy Ukrainy w Gdańsku — wielki wysiłek rządu, żeby uczynić Polskę centrum planowania powojennej odbudowy. Zełenski miał przyjechać. Teraz nie wiadomo czy przyjedzie. Cały ten wysiłek — zdaniem Wielowieyskiej — został przez Nawrockiego zrujnowany. Mógł poczekać tydzień. Nie zrobił tego.
Wielowieyska przytoczyła też komentarz Bartka Wielińskiego, według którego Tusk i Zełenski rozmawiali długo i wypracowali zarys planu deeskalacji — być może jakieś wystąpienie Zełenskiego podczas konferencji. W momencie gdy obaj przywódcy próbowali rozwiązać problem, na scenę wszedł Nawrocki i napięcie gwałtownie wzrosło.
Co Nawrocki osiągnął
Wielowieyska jest bezlitosna w ocenie: decyzja Nawrockiego w żaden sposób nie przyczyni się do tego, że Ukraińcy zmienią czy skorygują swoje nastawienie. Wszyscy umocnią się na swoich pozycjach jak w oblężonej twierdzy. Udział polskich firm w odbudowie Ukrainy może być utrudniony. Ekshumacje mogą być utrudnione. A prawicowe głosy wzywające do wstrzymania pomocy dla Ukrainy — jak Przemysław Czarnek — zyskają na sile.
Wielowieyska zakończyła z nadzieją, że z tego kryzysu uda się wyjść z jak najmniejszymi stratami — i z pozdrowieniami dla ukraińskich przyjaciół.