Zełenski buduje swoją pozycję polityczną kosztem relacji z Polską, a spór o Ukraińską Powstańczą Armię nie był przypadkiem, lecz świadomą strategią wywierania presji na Zachód — ocenił dr Daniel Szeligowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w rozmowie z Michałem Żakowskim w programie „Na dachu świata” na antenie Radia 357.
Krytyka NATO ze strony Załużnego i jego ambicje polityczne
Punktem wyjścia rozmowy była wypowiedź Walerija Załużnego, obecnie ambasadora Ukrainy w Wielkiej Brytanii i byłego naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy, który stwierdził, że Ukraina nie potrzebuje NATO i w najbliższej przyszłości, liczonej w kilkanaście lat, nie zostanie członkiem Sojuszu, ponieważ struktura ta nie odpowiada obecnym warunkom wojennym.
Szeligowski ocenił, że nie jest to pierwsza krytyczna wypowiedź Załużnego pod adresem NATO — podobne tezy pojawiały się już wcześniej w publikowanych przez niego artykułach dla zachodnich mediów, dotyczących zmiany technologicznej i nowego charakteru prowadzenia wojny. Żakowski zauważył przy tym, że tytuły pokroju „The Economist” chętnie udostępniają Załużnemu swoje łamy — na co Szeligowski dodał, że nie jest to jedyny tytuł zabiegający o jego głos. Zdaniem analityka wypowiedź ta łączy w sobie kilka wątków: autentyczne przekonania samego generała, wyraz szerszej frustracji Ukraińców brakiem wystarczającego wsparcia Zachodu — w czym, jak zaznaczył gość programu, Załużny ma rację — a także element czysto polityczny, związany z przypomnieniem o sobie ukraińskiemu społeczeństwu. Ekspert zwrócił uwagę, że przystąpienie do NATO wymaga zgody wszystkich członków Sojuszu, a Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa jednoznacznie się temu sprzeciwiają.
Analityk PISM przypomniał ponadto, że podczas niedawnego spotkania z prezydentem Zełenskim Załużny potwierdził zamiar kandydowania w przyszłych wyborach prezydenckich. Podkreślił, że choć wybory te nie odbędą się, dopóki trwa wojna, wszyscy potencjalni kandydaci już teraz zabiegają o pozycję wyjściową — w tym sam Załużny, który przy okazji uczestnictwa w Radzie Ambasadorów w Kijowie przypomina o sobie ukraińskiej opinii publicznej.
Wątpliwości wobec zapowiedzi licencji na rakiety Patriot
Żakowski odniósł się do wypowiedzi Zełenskiego dla Fox News, w której prezydent Ukrainy zasugerował, że Stany Zjednoczone najprawdopodobniej przyznają Ukrainie licencję na produkcję pocisków do systemów Patriot. Szeligowski zauważył, że Donald Trump mówił jedynie o rozważaniu takiej decyzji, a jego stanowisko w tej sprawie bywa zmienne z dnia na dzień. Nawet gdyby licencja została przyznana, proces certyfikacji i uruchomienia produkcji zajmie lata, podczas gdy Ukraina potrzebuje realnego wsparcia w postaci gotowych interceptorów już teraz, przed nadchodzącą zimą.
Ekspert wyjaśnił mechanizm działania Zełenskiego na arenie międzynarodowej — polega on na wywieraniu presji politycznej i moralnej na zachodnich liderów, stawianiu ich w niewygodnych sytuacjach w celu wymuszenia pomocy wojskowej i finansowej. Metoda ta, skuteczna w latach 2022–2023, zdaniem analityka traci obecnie na skuteczności, budząc narastającą irytację wśród zachodnich polityków.
Poprawka Parlamentu Europejskiego jako sygnał zmiany nastawienia
Jako pierwszy widoczny przejaw tej irytacji Szeligowski wskazał poprawkę wprowadzoną przez Polskę do rezolucji Parlamentu Europejskiego dotyczącej ścieżki akcesyjnej Ukrainy — poprawkę krytykującą nadanie przez prezydenta Zełenskiego imienia bohaterów UPA jednej z jednostek wojskowych. Zdaniem analityka poprawka ta, sformułowana zaskakująco mocnym językiem, poparta przez szeroki przekrój frakcji europarlamentu, stanowi wyraźny sygnał zmiany reguł gry wobec Kijowa — mimo że zdecydowana większość eurodeputowanych nie zna szczegółów historii Wołynia, sytuacja stała się okazją do zasygnalizowania Zełenskiemu granic akceptacji dla jego dotychczasowej strategii.
Szeligowski określił styl działania Zełenskiego mianem czegoś więcej niż asertywności — polityki „wywoływania do tablicy”, która zmusza zachodnich polityków do publicznego tłumaczenia się przed własnym elektoratem, co budzi narastającą niechęć, także wśród polskich polityków.
Rozdźwięk między interesem państwa a polityką wewnętrzną
Odpowiadając na pytanie, na ile obecna polityka Zełenskiego służy interesowi Ukrainy, a na ile jego własnej pozycji politycznej, Szeligowski ocenił, że prezydent „miota się” między dwiema logikami — strategicznym interesem państwa walczącego o przetrwanie a instrumentalnym wykorzystywaniem polityki wewnętrznej do budowania zaplecza pod przyszłe wybory. Jako przykład wskazał niedawną rekonstrukcję rządu i odsunięcie ministra Mychajła Fedorowa, a wcześniej wysłanie generała Załużnego do Londynu — w ocenie analityka celowe odsuwanie od centrum władzy osób budujących własną niezależną pozycję polityczną.
Pytany o lipcowe protesty uliczne w Ukrainie związane z odwołaniem Fedorowa, Szeligowski ocenił, że nie miały one bezpośredniego związku z osobą samego Zełenskiego, lecz stanowiły starcie dwóch wizji prowadzenia wojny i zarządzania państwem — nowoczesnej, przejrzystej wizji reprezentowanej przez Fedorowa wobec bardziej scentralizowanego, nieprzejrzystego stylu establishmentu. Wyjaśnił, że w Ukrainie funkcjonuje nieformalne porozumienie, by nie atakować bezpośrednio prezydenta w czasie wojny, co sprawia, że krytyka rzadko trafia do przestrzeni publicznej, mimo że według przywołanych przez analityka badań opinii publicznej rośnie niezadowolenie z centralizacji władzy.
Analityk przypomniał też, że dotychczasowy duet decyzyjny Zełenski–Jermak przestał istnieć po tym, jak Andrij Jermak ustąpił ze stanowiska w związku z aferą korupcyjną, deklarując zamiar dołączenia do wojska — z czego, jak zaznaczył gość programu, ostatecznie się nie wywiązał, pozostając aktywnym w Kijowie. Obecnie władzę sprawuje szersze, bardziej zróżnicowane grono osób wokół prezydenta, w tym Kyryło Budanow, nowy szef Biura Prezydenta i były wieloletni szef wywiadu wojskowego.
Nowa generacja ukraińskiej elity
Szeligowski zwrócił uwagę, że polska debata publiczna często przegapia fakt głębokiej wymiany pokoleniowej w ukraińskiej elicie politycznej i wojskowej po 2019 roku — obecni decydenci, tacy jak Fedorow (35 lat) czy nowy naczelny dowódca Mychajło Drapatyj (43 lata), reprezentują generację zupełnie różną od pokolenia pomarańczowej rewolucji czy Euromajdanu, z którym wciąż utożsamiane są w Polsce kontakty polsko-ukraińskie. Żakowski zauważył, że mimo tej wymiany pokoleniowej i mieszania się elit politycznej i wojskowej, im więcej lat mija od wybuchu wojny w 2022 roku, tym bardziej Ukraina — jego zdaniem — zaczyna pod pewnymi względami przypominać Izrael, choć zastrzegł, że tę tezę chciałby jeszcze rozwinąć.
Spór o UPA jako celowa strategia wobec Polski
Odnosząc się do decyzji Zełenskiego o nadaniu imienia bohaterów UPA elitarnej jednostce wojskowej, Szeligowski ocenił, że pierwotnie nie miała ona żadnego związku z Polską — była skierowana do prawicowych, radykalnych środowisk wojskowych w Ukrainie, niezadowolonych z polityki prezydenta, w celu budowy szerszego wewnętrznego konsensusu na czas wojny. Dopiero późniejsze komentarze i reakcje Zełenskiego uczyniły z tego spór z Polską — podobnie, jak w ocenie analityka, wyglądała wcześniejsza konfrontacja Zełenskiego z Trumpem w Gabinecie Owalnym, gdy prezydent Ukrainy nie posłuchał rady doradców, by nie przywozić zdjęć jeńców i dzieci mających wstrząsnąć amerykańskim prezydentem — co ostatecznie zaszkodziło relacjom, ale wzmocniło poparcie wewnętrzne poprzez efekt jednoczenia się wokół władzy. Żakowski przypomniał przy tej okazji, że Zełenski dostał wówczas od Trumpa uwagę również w związku ze swoim strojem — garnituropodobnym ubiorem zamiast klasycznego garnituru. Szeligowski ocenił jednak, że wątek stroju został medialnie wyolbrzymiony, a realnym źródłem napięcia były właśnie materiały graficzne przywiezione wbrew radom doradców.
Szeligowski przyznał wprost, że sposób, w jaki część ukraińskiej narracji internetowej — pisanej charakterystycznie w języku angielskim, a nie polskim — przedstawia Polskę jako kraj „wbijający nóż w plecy” Ukrainy, nie jest przypadkiem, lecz świadomą strategią komunikacyjną wymierzoną w zachodnią opinię publiczną, mającą wywrzeć presję na Polskę poprzez zewnętrznych sojuszników. Ocenił to jako sposób niwelowania asymetrii potencjału między słabszym a silniejszym partnerem, wskazując przy tym żartobliwie na przykład ukraińskich żołnierzy korzystających z dronów, o których mówi się czasem, że „grają w Ekstraklasie” — zaznaczył jednak, że tego rodzaju obecność w polskich mediach czy na wydarzeniach wynika nie z sympatii, lecz z braku innego wyjścia.
Analityk potwierdził też, że masowy zwrot polskich odznaczeń przez ukraińskich urzędników i byłych prezydentów po sporze o UPA był zjawiskiem zorganizowanym, a nie spontanicznym — wynikał z dyrektywy Biura Prezydenta, o czym otwarcie mówiono podczas konferencji odbudowy w Gdańsku wśród unijnych dyplomatów. Szeligowski dostrzegł przy tym paralelę między obecną strategią Zełenskiego a wcześniejszym stylem prezydentury Petra Poroszenki, który po aneksji Krymu i pierwszych porozumieniach mińskich budował podobny sojusz z oligarchami i środowiskami wojskowymi w imię obrony państwa, jednocześnie kreując się na gracza pierwszej ligi negocjacji międzynarodowych — z pominięciem relacji z bezpośrednimi sąsiadami, w tym Polską.
Ukraina jako potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa dla Polski
Pytany, na ile Ukraina może stanowić w przyszłości problem dla bezpieczeństwa Polski, Szeligowski wskazał przede wszystkim na spodziewaną długotrwałą niestabilność wewnętrzną powojennej Ukrainy — konieczność odbudowy państwa rozciągniętą na lata, z towarzyszącymi jej zagrożeniami w postaci przemytu broni, migracji czy przestępczości zorganizowanej, promieniującymi na sąsiadów.
Odrzucił przy tym założenie, jakoby dobre relacje z Polską były dla Ukrainy imperatywem, wskazując, że z polskiej perspektywy zasadniczym interesem pozostaje utrzymanie niepodległości Ukrainy, a kwestie wzajemnych sympatii są drugorzędne. Przywołał również przywoływany przez samego Budanowa scenariusz „gruziński” — możliwość, że po kolejnych cyklach wyborczych do władzy w Ukrainie mogą dojść siły opowiadające się za odprężeniem w relacjach z Rosją, na wzór ewolucji politycznej Gruzji.
Możliwe drogi poprawy relacji polsko-ukraińskich
Żakowski wspomniał, że obecny ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar ma objąć stanowisko wiceministra spraw zagranicznych w Kijowie, wyrażając nadzieję, że ta zmiana personalna mogłaby otworzyć nowy rozdział w relacjach polsko-ukraińskich. Szeligowski ostudził ten optymizm, oceniając, że sądząc po dotychczasowej dynamice, sytuacja może się raczej pogorszyć niż poprawić.
Analityk zasugerował mimo to, że możliwe jest wypracowanie własnego, dwustronnego „paktu o nieagresji” między Polską a Ukrainą, określającego akceptowalne ramy współpracy i konkurencji — pod warunkiem skupienia uwagi na oficjalnych działaniach władz, a nie na wypowiedziach pojedynczych, marginalnych deputowanych ukraińskiego parlamentu. Zwrócił uwagę na dwudniową wizytę Kyryła Budanowa w Warszawie po ogłoszeniu sprawy UPA, interpretując ją jako sygnał istnienia w otoczeniu Zełenskiego frakcji zainteresowanej faktycznym złagodzeniem napięć z Polską, z którą warto prowadzić dialog niezależnie od bezpośrednich relacji z samym prezydentem.
Perspektywy rozejmu z Rosją
Odnosząc się do możliwości zawieszenia broni, Szeligowski ocenił, że prawdopodobieństwo takiego scenariusza w najbliższym czasie znacząco spadło w porównaniu z jego wcześniejszymi ocenami. Wskazał na kluczową rolę czynnika amerykańskiego — bez presji Stanów Zjednoczonych na Rosję szanse na porozumienie pozostają ograniczone. Żakowski zwrócił przy tym uwagę, że sama rozmowa odbywa się w momencie, gdy na terytorium Polski spadła rosyjska rakieta manewrująca — co jego zdaniem stanowi eskalację względem sytuacji sprzed roku i budzi obawę, że kolejnym krokiem mogłaby być rakieta balistyczna, wymagająca użycia systemów Patriot i stanowiąca poważne zagrożenie dla Polski.
Szeligowski ocenił, że Ukraina wchodzi w nadchodzącą zimę w trudnej sytuacji, z narastającymi problemami zaplecza — nastrojami społecznymi, napięciami wokół mobilizacji, stanem sektora energetycznego oraz obawami przed rosyjskimi atakami na infrastrukturę komunalną, w tym wodociągi. Zaznaczył, że wprawdzie obie strony konfliktu zbliżają się do punktu wyczerpania potencjału, jednak jego zdaniem Ukraina znajduje się bliżej tej granicy niż Rosja — nawet cała obecna produkcja systemów Patriot nie wystarczyłaby do przechwycenia wszystkich rosyjskich rakiet balistycznych, co czyni obecną strategię obronną nierealną w dłuższej perspektywie bez zniszczenia rosyjskich zdolności produkcyjnych u źródła.
Wizyta Laury Loomer i zmiana nastawienia Trumpa
Analityk skomentował również głośną wizytę amerykańskiej blogerki Laury Loomer na Ukrainie — wcześniej krytycznie nastawionej wobec Kijowa, powielającej niekiedy narrację rosyjską, która po wizycie na miejscu, w tym przeprowadzeniu wywiadu z prezydentem Zełenskim, naczelnym rabinem Ukrainy oraz Andrijem Biłeckim, zmieniła swoją retorykę. Szeligowski ocenił tę wizytę jako skuteczny, świadomie zaplanowany ruch komunikacyjny strony ukraińskiej, wymierzony w środowisko MAGA, tradycyjnie niechętne wsparciu dla Ukrainy — podkreślił, że tego typu skuteczność w docieraniu do wrogiego audytorium jest czymś, czego Polska mogłaby się od Ukrainy nauczyć.
Zdaniem analityka nie oznacza to jednak, że Donald Trump żywi do Zełenskiego osobistą sympatię — raczej podziwia go w tej chwili jako „zwycięzcę”, pod wrażeniem ukraińskich ataków na terytorium Rosji szeroko rozpowszechnianych w mediach społecznościowych. Zastrzegł, że to nastawienie może się równie szybko odwrócić, dlatego kluczowe jest dla Ukrainy dalsze budowanie poparcia w amerykańskiej opinii publicznej.
Na zakończenie rozmowy Żakowski przywołał budzące duże emocje nagranie z Chersonia, pokazujące atak drona kamikadze, prawdopodobnie sterowanego przez rosyjskiego operatora, na sprzedawcę na miejskim targu w chwili, gdy próbował się on ukryć w samochodzie. Prowadzący zaznaczył, że sam wcześniej udostępnił to nagranie na platformie X, traktując je jako przypomnienie, jak brutalnie ta wojna wygląda w praktyce — obraz, który jego zdaniem warto mieć w pamięci niezależnie od bieżących sporów politycznych i dyplomatycznych.
Rozmowę przeprowadził Michał Żakowski w programie „Na dachu świata”. Gościem był dr Daniel Szeligowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Materiał dostępny na kanale „Radio 357 TALK” na YouTube, liczącym 5,81 tys. subskrybentów, pod tytułem „Kijów zmienia strategię. Co naprawdę planuje? I Daniel Szeligowski”. Opublikowany 7 sierpnia 2026.