200-300 Polaków przymusowo na froncie, zero pomocy od państwa — Fijas o zaniedbanej polskiej mniejszości na Ukrainie
Tomasz Drwal rozmawiał z Marcinem Fijasem, działaczem pomagającym Polakom na Ukrainie, o sytuacji polskiej mniejszości w obliczu przymusowej mobilizacji, braku wsparcia ze strony polskiego państwa, a także o osobistych sporach politycznych, w jakie Fijas został wciągnięty po poprzednim wywiadzie na kanale.
Efekty poprzedniej rozmowy: kolonie, transporty, zbiórki
Fijas podsumował trzy miesiące, jakie minęły od jego poprzedniego wystąpienia u Drwala, oceniając je jako bardzo owocne dzięki reakcji zwykłych ludzi. Dzięki środkom zebranym w ramach zrzutki udało się zorganizować kolonie dla polskich dzieci z obwodu lwowskiego (ze Lwowa, Jaworowa i Sambora), przeprowadzić trzy transporty żywności i chemii gospodarczej na Ukrainę oraz przygotować setki paczek dla polskich dzieci z Kresów, a także z Kazachstanu i Gruzji, przebywających na koloniach w Polsce. Fijas podał, że sama zrzutka zebrała dotąd blisko 80 tysięcy złotych, jednak licząc dodatkowe wsparcie sponsorów oraz darowizny rzeczowe, realna wartość udzielonej pomocy jest jego zdaniem co najmniej trzykrotnie wyższa. Wyraził nadzieję, że skala zbiórki zbliży się z czasem do akcji „Ciepło dla Kijowa”, w ramach której na rzecz Ukraińców zebrano kilka milionów złotych — zaznaczył przy tym, że nie planuje organizować analogicznej akcji pod nazwą „Ciepło dla Lwowa”, choć realnie już teraz przekazuje pieniądze polskim rodzinom na Ukrainie na zakup opału. Podkreślił, że sytuacja Polaków na Ukrainie mimo to nadal się pogarsza, wraz z pogarszającą się sytuacją na froncie, i wyraził obawę o to, jak polska mniejszość przetrwa nadchodzącą zimę.
Protesty przeciwko przymusowej mobilizacji i sytuacja na froncie
Fijas potwierdził doniesienia o rosnących napięciach społecznych na Ukrainie związanych z działaniami Terytorialnych Centrów Rekrutacji (TCK) — według niego coraz częściej pojawiają się w mediach społecznościowych nagrania pokazujące, jak ludzie opierają się siłowemu wcielaniu do wojska. Ocenił, że na Ukrainie brakuje już żołnierzy, pozycje na froncie są nieobsadzone, a przymusowa mobilizacja będzie się nasilać, w tym poprzez wchodzenie funkcjonariuszy TCK do domów. Jego zdaniem coraz więcej Ukraińców nie utożsamia się z celami tej wojny i jest nią zmęczonych.
Zapytany o prognozę zakończenia konfliktu, Fijas ocenił, że Ukrainie będzie bardzo trudno przetrwać nadchodzącą zimę ze względu na malejące zasoby obrony przeciwlotniczej i rosnącą liczbę trafień pocisków manewrujących i balistycznych. Przewidział, że miasta będą się wyludniać ze względu na zależność od scentralizowanego ciepłownictwa, podczas gdy wieś, dzięki tradycyjnym piecom, poradzi sobie lepiej. Ocenił, że wojna zakończy się porażką Ukrainy, wiążąc to również z napięciami w relacjach polsko-ukraińskich — jego zdaniem gloryfikowanie przez część ukraińskich elit postaci uznawanych w Polsce za zbrodniarzy wojennych szkodzi wizerunkowi Ukrainy wśród zmęczonego wojną polskiego społeczeństwa, mimo że Polska pozostaje jej najważniejszym partnerem. Ocenił, że interesy polityczne ukraińskich polityków, podobnie jak polskich, nie zawsze pokrywają się z interesem państwa, jednak na Ukrainie może to zakończyć się tragedią, za którą odpowiedzialność ponoszą, jego zdaniem, ukraińscy politycy.
Brak pomocy państwa polskiego dla Polaków wcielanych do ukraińskiej armii
Fijas ocenił, że liczba Polaków polskiego pochodzenia przymusowo wcielonych do ukraińskiej armii wynosi maksymalnie 200–300 osób, a mimo to polskie państwo nie podjęło żadnych działań, by ich zlokalizować za pośrednictwem Towarzystw Kultury Polskiej, konsulatów czy ambasady, ani by ich doposażyć. Ocenił to jako marnowanie potencjału ludzi, których doświadczenie bojowe mogłoby być wykorzystane później do szkolenia Wojska Polskiego i Wojsk Obrony Terytorialnej, budując zarazem poczucie, że ojczyzna o nich nie zapomniała. Podkreślił, że pomoc finansowa, jakiej potrzebują tacy żołnierze — np. bus, kamizelka, hełm czy dron — jest w skali całkowitego wsparcia dla Ukrainy znikoma, a mimo to nie jest udzielana przez polskie instytucje państwowe; deklarował gotowość przekazania kontaktów do około 30 znanych mu Polaków walczących na froncie każdemu urzędnikowi czy politykowi chętnemu do pomocy. Jako przykład takiej bieżącej potrzeby przywołał sprawę kolegi o imieniu Andrzej, walczącego w rejonie Sum, dla którego w trakcie nagrania rozmowy organizował transport busa.
Zaniedbane groby i cmentarze — 15 sierpnia bez udziału władz
Fijas opisał sytuację pielęgnowania pamięci o polskich żołnierzach na Ukrainie — trwające wciąż ekshumacje żołnierzy polskich z września 1939 roku pod Lwowem, odnawianie pomników na cmentarzu Janowskim oraz dbanie o groby na cmentarzu w Mościskach, prowadzone wyłącznie siłami lokalnych Polaków i wspierających ich społeczników z Polski. Poinformował, że dzięki zrzutce udało się sfinansować ponad tysiąc zniczy zapalonych 15 sierpnia, w Święto Wojska Polskiego, na polskich cmentarzach na Ukrainie, w tym na Cmentarzu Orląt Lwowskich, jednak — jak podkreślił — nikt z kancelarii premiera, prezydenta ani z konsulatu się tam nie pojawił, podobnie jak przedstawiciele partii określających się jako prawicowe.
Rynek 17 we Lwowie — spór o 1300 złotych
Jako przykład braku zaangażowania polityków Fijas przywołał sprawę przedłużenia umowy najmu zabytkowej siedziby Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej przy ulicy Rynek 17 we Lwowie. Choć sprawa była wcześniej mocno nagłaśniana przez polityków, głównie z Konfederacji, gdy po trzech tygodniach organizacja opublikowała prośbę o zebranie 1300 złotych potrzebnych na akt notarialny umowy najmu w języku ukraińskim, żaden z zaangażowanych wcześniej polityków nie zareagował — potrzebną kwotę przekazał ostatecznie sam Fijas ze środków zebranych w ramach zrzutki.
Reakcje polityków: zakłopotanie zamiast konkretnych działań
Fijas ocenił, że po jego poprzednim wystąpieniu część prawicowych polityków — wymienił Ewę Zajączkowską-Hernik, Pawła Kukiza oraz Konfederację Korony Polskiej — zaczęła częściej wypowiadać się na temat Polaków na Ukrainie i organizować wydarzenia, takie jak zapowiadany na listopad kongres dotyczący Polonii i Polaków na Kresach. Ocenił jednak, że mimo przebicia się tematu do debaty publicznej, przez trzy miesiące żaden z polityków nie podjął żadnego konkretnego działania pomocowego. Wyraził wątpliwość co do faktycznej organizacji zapowiadanego kongresu, pytając retorycznie, czy jego organizatorzy w ogóle utrzymują bezpośredni kontakt z konkretnymi Polakami na Ukrainie, Białorusi czy Litwie, skoro zaproszenia rozsyłane są wyłącznie za pośrednictwem internetu, bez wcześniejszego telefonicznego ustalenia, kto realnie mógłby na takie wydarzenie przyjechać — zwłaszcza biorąc pod uwagę ograniczenia wyjazdowe dla mężczyzn w wieku poborowym.
Weryfikacja przez portal Demagog i wycofane zainteresowanie mediów
Fijas poinformował, że po poprzednim wywiadzie skontaktował się z nim redaktor naczelny portalu Demagog, zajmującego się weryfikacją informacji w internecie, ponieważ do redakcji zgłaszało się wielu ludzi kwestionujących jego wypowiedzi. Fijas przekazał portalowi wszystkie żądane informacje, a — jak stwierdził — żadne sprostowanie dotyczące jego słów się nie ukazało, co uznał za potwierdzenie, że mówił prawdę. Dodał, że nikt też nie zarzucił mu publicznie podawania nieprawdziwych informacji — jedyne zarzuty dotyczyły oskarżeń o rzekome sympatie rosyjskie lub ukraińskie, w zależności od tego, którą stronę sporu akurat krytykował. Wspomniał również, że oprócz historyka Leszka Żebrowskiego, który zaprosił go do współpracy przy telewizji internetowej PL1, pojawiało się wstępne zainteresowanie jego osobą ze strony innych redakcji radiowych i prasowych, jednak — jak ocenił — po konsultacji dziennikarzy z redaktorami naczelnymi wywiady z nim ostatecznie nie dochodziły do skutku, co uznał za dowód, że jego przekaz nie wszystkim odpowiada.
Konflikt z Konfederacją Korony Polskiej i Grzegorzem Braunem
Fijas opisał genezę swojego konfliktu z Konfederacją Korony Polskiej. Przypomniał wcześniejszą współpracę z Grzegorzem Braunem przy sprzeciwie wobec budowy wysypiska Lidla w Gietrzwałdzie, w ramach której deklarował gotowość zorganizowania miasteczka namiotowego blokującego budowę. Ocenił, że konflikt narodził się po tym, jak publicznie skrytykował umieszczenie na liście wyborczej partii Borysa Miksza, byłego naczelnika Centralnego Biura Śledczego, którego zarzucał wcześniejsze zaangażowanie przeciwko kandydaturze Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich. Fijas stwierdził, że w odpowiedzi Grzegorz Braun publicznie określił go mianem internetowego trolla, twierdząc, że go nie zna — mimo wcześniejszych wspólnych zdjęć, zaproszeń na strzelnicę i współpracy w sprawie wysypiska. Ocenił, że decyzja o umieszczeniu Miksza na liście wyborczej może okazać się dla tego ugrupowania politycznie zgubna, prognozując, że partia nie przetrwa do końca roku, powołując się m.in. na sygnały o masowym rozwiązywaniu lokalnych kół partyjnych.
Fijas wspomniał również, że po pierwszym wywiadzie bywał określany zarówno mianem „rosyjskiej onucy” (po krytyce postępowania władz ukraińskich wobec niego), jak i „ukraińskiej onucy” (po krytyce Konfederacji Korony Polskiej) — co skomentował jako dowód, że jego wypowiedzi nie wpisują się jednoznacznie w żadną ze stron sporu, mimo że jego konflikty z Ukraińcami, jak zaznaczył, nigdy nie były tak poważne jak obecny spór z tym ugrupowaniem.
Krytyka wobec anonimowej internautki i sprawa Marysi Bysz
Fijas skrytykował nieujawnioną z nazwiska osobę związaną ze środowiskami prawicowymi, która miała publicznie atakować w internecie Marysię Bysz, opisaną przez Fijasa jako niepełnosprawną Polkę ze Lwowa aktywnie zaangażowaną w podtrzymywanie polskości w tym mieście. Ocenił, że krytykująca ją osoba, mimo publikowania w mediach społecznościowych licznych wpisów dotyczących Orląt Lwowskich, sama nie angażuje się realnie w pomoc Polakom na Ukrainie, co Fijas określił jako szczególnie naganne.
Rozczarowanie Karolem Nawrockim
Fijas wyraził rozczarowanie postawą prezydenta Karola Nawrockiego, którego wcześniej określał mianem swojego kolegi. Skrytykował jego nieobecność na dziesiątej rocznicy pochówku Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” w Gdańsku, wskazując, że to wydarzenie o szczególnym znaczeniu ze względu na udział kibiców Lechii Gdańsk w wcześniejszych ekshumacjach. Ocenił też, że minister w Kancelarii Prezydenta Agnieszka Jędrzak, mimo trzynastu miesięcy urzędowania, nie podjęła żadnego kontaktu z Polakami na Ukrainie.
Porównanie z pomocą innych państw dla swoich mniejszości
Fijas porównał sytuację Polaków na Ukrainie z sytuacją mniejszości węgierskiej i rumuńskiej w obwodzie zakarpackim, wskazując, że — z tego, co mu wiadomo — te mniejszości, dzięki działaniom rządów Węgier i Rumunii, w mniejszym stopniu podlegają przymusowej mobilizacji na front, choć zastrzegł, że nie zna dokładnych szczegółów tego mechanizmu ani skali, w jakiej faktycznie chroni on osoby tej narodowości. Ocenił, że Polska, mimo skali swojej pomocy dla Ukrainy jako państwa, nie wynegocjowała analogicznych rozwiązań chroniących polską mniejszość.
Przedstawił też własną koncepcję, jak można było zorganizować pomoc inaczej — poprzez dystrybucję pomocy z Polski za pośrednictwem lokalnych Towarzystw Kultury Polskiej, a nie bezpośrednio przez władze ukraińskich miast. Jego zdaniem, gdyby polska pomoc trafiała na Ukrainę przez struktury polskiej mniejszości, ukraińskie władze lokalne miałyby powód, by liczyć się z tą mniejszością, co realnie mogłoby chronić Polaków przed poborem do wojska.
Zakazy wjazdu na Ukrainę
Fijas opowiedział o przypadkach zakazu wjazdu na Ukrainę nałożonych na polskich działaczy społecznych, w tym na Wiesława Nowakowskiego, który miał otrzymać taki zakaz po publikacjach na temat rzezi wołyńskiej, a jego sprawa — w przeciwieństwie do nagłośnionego w mediach przypadku pracownika IPN — nie spotkała się z żadnym zainteresowaniem mediów ani reakcją polskich władz. Ocenił, że winę za brak reakcji na takie zakazy ponoszą przede wszystkim polskie instytucje, które nie podjęły odpowiednich interwencji dyplomatycznych, a nie strona ukraińska. Skrytykował też, jego zdaniem, bierną postawę polskiego konsulatu we Lwowie, którego przedstawiciele nie uczestniczyli w tegorocznych obchodach 15 sierpnia na Cmentarzu Orląt Lwowskich ani na cmentarzu Janowskim.
Kolonie dla polskich dzieci i współpraca ze środowiskami kibicowskimi
Fijas szczegółowo opisał zorganizowaną przez siebie kolonię dla 43 polskich dzieci z Ukrainy, w tym ośmiorga, których rodzice walczą na froncie — z udziałem kibiców Czuwaju Przemyśl, Polonii Przemyśl, Stomilu Olsztyn, Arki Gdynia, Bałtyku Gdynia i Lechii Gdańsk, a także stowarzyszenia Sektor Polska. Wspomniał również o innych koloniach organizowanych niezależnie przez kibiców Wisły Kraków oraz o wydarzeniu zorganizowanym przez Fundację dla Rodaka dla polskich dzieci z Kazachstanu i Gruzji, podczas którego poznał prezes Związku Polaków w Kazachstanie Katarzynę Ostrowską. Przy tej okazji opisał zbieg okoliczności — wśród uczestniczek okazała się dawna koleżanka szkolna z jego rodzinnej klasy, co pozwoliło mu bezpośrednio połączyć kontakty Polaków z Kazachstanu z Polakami na Ukrainie. Łącznie, jak podał, w tegorocznych koloniach dla polskich dzieci z Ukrainy wzięło udział prawie 200 dzieci.
Wsparcie od osób prywatnych: Leszek Żebrowski i Karolina Maczek
Fijas poinformował o cyklicznych spotkaniach organizowanych wspólnie z historykiem Leszkiem Żebrowskim, poświęconych m.in. faktom i mitom dotyczącym postawy Armii Krajowej wobec rzezi wołyńskiej — kolejne spotkanie zaplanowano na 4 października w Myślenicach, a podczas takich wydarzeń zbierana jest żywność przekazywana następnie na Ukrainę. Opisał też zaangażowanie Karoliny Maczek, wnuczki generała Stanisława Maczka, mieszkającej na Wyspach Brytyjskich, która osobiście przyleciała do Polski z pieniędzmi na pomoc dla Polaków na Ukrainie i pojechała z nią na miejsce.
Wątek litewski: kontrowersyjna ocena relacji polsko-litewskich
W kontekście pytania o możliwość połączenia w jedną sieć pomocy Polaków mieszkających w różnych krajach — na Ukrainie, w Kazachstanie, na Białorusi czy na Litwie — Fijas ocenił, że taka konsolidacja jest w praktyce niemożliwa, ponieważ Polacy w każdym z tych krajów mierzą się z zupełnie odmiennymi uwarunkowaniami politycznymi i lokalnymi problemami. Przy tej okazji stwierdził, że Polacy na Litwie znajdują się w niełatwej sytuacji i są, jego zdaniem, w pewien sposób gorzej traktowani przez miejscowych Litwinów, mimo że polscy politycy zwyczajowo nazywają Litwinów „naszymi braćmi” — określenie to nazwał w tym kontekście przejawem hipokryzji. Ocenił wprost, że w jego przekonaniu ani Ukraińcy, ani Rosjanie, ani Litwini nie są „naszymi braćmi”, dodając, że z Białorusinami Polacy dogadaliby się szybciej.
Plany na najbliższe miesiące
Fijas przedstawił plany działalności na najbliższe miesiące — pomoc dla klubu piłkarskiego Pogoń Lwów oraz dwóch lwowskich szkół w postaci sprzętu sportowego, udział w zjeździe Polaków 20 września w sanktuarium w Brzuchowicach pod Lwowem, transport pomocy na początku października dla rodzin, których ojcowie walczą na froncie, a także zimowe wyjazdy weekendowe i ferie dla polskich dzieci z Ukrainy.
Motywacja i osobiste marzenie
Zapytany o źródło swojego zaangażowania, Fijas wskazał na własne doświadczenie bezpośredniego kontaktu z sytuacją Polaków na froncie, co — jak ocenił — odróżnia go od osób znających tę sytuację jedynie z relacji medialnych. Określił sytuację polskiej mniejszości na Ukrainie jako najgorszą, w jakiej Polacy za granicą znaleźli się od 1945 roku. Zadeklarował gotowość poniesienia osobistej ceny za swoją publiczną działalność, w tym krytykę ze strony polityków, i zapowiedział kontynuowanie pomocy niezależnie od okoliczności. Jako swoje marzenie wskazał możliwość organizowania comiesięcznych wycieczek do Polski dla polskich dzieci i seniorów z Ukrainy, w tym dla osób zaangażowanych w odbudowę Cmentarza Orląt Lwowskich.
Materiał opracowali i przedstawili Tomasz Drwal oraz Marcin Fijas w programie „ZOSTAWILI POLAKÓW! Marcin Fijas o Ukrainie, wojnie i milczeniu polskich władz” na kanale YouTube Tomasza Drwala (463 tys. subskrybentów), opublikowanym 8 września 2026 roku.


