Łukasz Adamski, dyrektor Centrum Mieroszewskiego, był gościem Arlety Bojke w programie „Koniec Świata”. Rozmowa dotyczyła roli Stepana Bandery i Ukraińskiej Powstańczej Armii we współczesnej tożsamości narodowej Ukraińców, katalogu ukraińskich bohaterów narodowych obecnych na banknotach hrywny, mechanizmów kształtujących ukraińską politykę historyczną w czasie wojny oraz perspektyw jej ewentualnej zmiany w kontekście europejskich aspiracji Ukrainy.
Czy bez UPA istnieje ukraińska tożsamość
Bojke zapytała wprost, czy można wyobrazić sobie ukraińską tożsamość narodową bez Ukraińskiej Powstańczej Armii. Adamski odpowiedział twierdząco, wskazując, że jeszcze kilkanaście lat temu, w latach 2012–2013, ukraińska tożsamość istniała, mimo że stosunek Ukraińców do UPA był wówczas w trzech czwartych negatywny — dziś ta proporcja odwróciła się na korzystną. Wyjaśnił to wpływem oficjalnej ukraińskiej polityki pamięci, wpływem samej wojny oraz swoistym efektem psychologicznym wynikającym z rosyjskiej propagandy, która od lat nazywa wszystkich Ukraińców „banderowcami” w ramach retoryki „walki z banderyzmem” — skoro Rosjanie zawsze kłamią, a mimo to nazywają ich banderowcami, w umysłach wielu Ukraińców rodzi się wniosek, że Bandera musiał być kimś dobrym. Zaznaczył jednak, że skoro jeszcze niedawno stosunek do UPA był odmienny, a tożsamość ukraińska mimo to istniała, oznacza to, że Ukraińcy mogliby — i, jego zdaniem, powinni — budować swoją tożsamość na kimś innym niż kult działaczy UPA.
Bojke zauważyła, że tożsamość ukraińska sprzed kilkunastu lat była jednak znacznie słabsza niż obecna. Adamski sprecyzował, że zależało to od regionu — Ukraińcy już wtedy identyfikowali się jako naród i czuli przywiązanie do własnej ziemi, jednak byli znacznie mniej zorientowani w sprawach historycznych, zwłaszcza we wschodnich i południowych regionach oraz wielkich miastach, gdzie dominował odziedziczony po rodzicach język rosyjski, a Ukraińcy dążyli do utrzymania dobrych relacji zarówno z Europą, jak i z Rosją. Wyjaśnił, że wojna sprawiła, iż Ukraińcy zaczęli intensywnie poszukiwać w historii wyjaśnień własnej sytuacji oraz powrotu do języka i korzeni narodowych, a w tym kontekście każda postać historyczna kojarzona z walką przeciwko Moskwie — w tym działacze UPA — automatycznie zyskuje pozytywne postrzeganie.
Narracja historyczna Ukrainy o odwiecznej walce z Rosją
Adamski opisał dominującą we współczesnych ukraińskich podręcznikach i narracji państwowej wizję historii: Ukraina jako naród istniejący od czasów Rusi Kijowskiej, który po rozdrobnieniu dzielnicowym i najeździe tatarskim utracił własne państwo i przez wieki znajdował się pod obcą władzą — litewską, polską czy rosyjską — dzielnie walcząc o niepodległość. W tej narracji Polska bywa przedstawiana jako historyczny wróg, który jednak „nawrócił się” niczym ewangeliczny dobry łotr, uznał swoje winy i poprosił o wybaczenie, podczas gdy Rosja pozostaje „złym łotrem” i główną siłą odpowiedzialną za niepowodzenia ukraińskich dążeń niepodległościowych zarówno w XX, jak i w XVIII wieku, w czasach Mazepy. Adamski zaznaczył jednak własne zastrzeżenia wobec takiej, jego zdaniem uproszczonej, primordialistycznej wizji narodu — ocenił, że proces kształtowania się ukraińskiej tożsamości narodowej był w rzeczywistości znacznie bardziej skomplikowany i wcale nie przesądzony jeszcze w XIX wieku, gdy konkurowały ze sobą różne projekty narodowotwórcze: polski (obejmujący Polskę, Litwę i Ruś), rosyjski (zakładający jeden naród „ruski” złożony z Wielko-, Mało- i Białorusinów) oraz odrębne koncepcje tożsamości rusińsko-galicyjskiej. Ostatecznie ukraiński ruch narodowy oparł się na zasadzie wspólnoty wszystkich osób posługujących się językiem ukraińskim, co udało się częściowo dzięki silnej rywalizacji między Polakami a Rosjanami o rdzenną ludność tych ziem.
Odnosząc się do pytania, dlaczego Władimir Putin zdecydował się zaatakować Ukrainę akurat w 2022 roku, Adamski przyznał, że nawet eksperci zajmujący się regionem nie mają na to jednoznacznej odpowiedzi, jednak wskazał na punkt zwrotny w 2014 roku, gdy zwycięstwo Majdanu uświadomiło Putinowi, że nie jest w stanie utrzymać całej Ukrainy pod pośrednią kontrolą poprzez uzależnionego od siebie Wiktora Janukowycza i zsowietyzowane elity Donbasu — stąd decyzja o zajęciu Krymu i wsparciu separatyzmu na wschodzie kraju. Gdy jednak po latach okazało się, że nawet rosyjskojęzyczny, wywodzący się z mocno zsowietyzowanego Krzywego Rogu prezydent Wołodymyr Zełenski nie spełnia rosyjskich oczekiwań i kontynuuje politykę integracji z Zachodem (a nawet jest bardziej asertywny niż jego poprzednik Petro Poroszenko, otwarcie mówiąc o odzyskaniu Krymu), Putin uznał, że nie ma innego wyjścia niż zbrojne wymuszenie swoich żądań — legalizacji zaboru Krymu i Donbasu, trwałego uzależnienia militarnego Ukrainy, przywrócenia pełni praw językowi rosyjskiemu oraz zmiany ukraińskiej tożsamości historycznej (do czego sprowadzało się żądanie tzw. denazyfikacji). Adamski ocenił, że Putin fundamentalnie się pomylił co do skali oporu, jaki napotka, oceniając, że gdyby Rosja zaatakowała Ukrainę już w latach 90., prawdopodobnie napotkałaby znacznie słabszy opór i mniejszą mobilizację międzynarodowej pomocy — jednak w 2022 roku, po 31 latach niepodległości, nikt już nie miał wątpliwości, że Ukraińcy są odrębnym narodem, przez co próba „zawrócenia koła historii” przyszła, jego zdaniem, zdecydowanie za późno.
Katalog bohaterów narodowych na ukraińskich banknotach
Bojke zapytała, kto poza kwestionowanym dziś Zełenskim (którego słynne słowa o potrzebie amunicji, a nie ewakuacji, stały się fundamentem współczesnego mitu narodowego, mimo że sam prezydent, jak zaznaczył Adamski, „zużywa się” politycznie z każdym rokiem wojny) jest dziś najważniejszym bohaterem Ukrainy. Adamski wskazał, że na pierwszym miejscu wśród bohaterów narodowych Ukraińcy niezmiennie wymieniają Tarasa Szewczenkę — chłopskiego poetę i malarza, zmuszonego do służby w rosyjskim wojsku na Kaukazie, zmarłego w 1861 roku, symbolizującego losy całego narodu.
Adamski przeszedł następnie przez katalog postaci widniejących na ukraińskich banknotach: na najniższych nominałach (1–2 hrywny, obecnie wycofywane na rzecz monet) znajdują się Włodzimierz Wielki, który ochrzcił Ruś w 988 roku, oraz Jarosław Mądry, najpotężniejszy władca dawnej Rusi z pierwszej połowy XI wieku — zaznaczył przy tym, że do dziedzictwa Rusi Kijowskiej prawo rości sobie także Rosja, choć w jego ocenie Ukraina ma do tego prawo większe, ponieważ rdzeń dawnego państwa ruskiego (Kijów, Czernihów, Halicz) leży na terenie dzisiejszej Ukrainy; zaznaczył jednak, że samo pojęcie „Rusi Kijowskiej” zostało wymyślone przez XIX-wieczną, urzędową rosyjską historiografię jako jeden z etapów rozwoju państwowości rosyjskiej.
Na banknotach 1, 2 i 5 hrywien widnieje Bohdan Chmielnicki, wielki hetman kozacki, symbol dążeń niepodległościowych, choć zarazem twórca kontrowersyjnej dziś ugody perejasławskiej z 1654 roku, przyjmującej protekcję cara Rosji — nawet w jednej ze zwrotek hymnu narodowego pojawia się żal, że „oddał Ukrainę złym Moskalom”. Na banknocie 10 hrywien znajduje się Iwan Mazepa, drugi wielki hetman kozacki, który próbował odwrócić skutki ugody perejasławskiej przy pomocy Szwedów, przegrał pod Połtawą i zmarł na wygnaniu — Adamski ocenił tę postać jako neutralną, a nawet pozytywnie kojarzoną w Polsce. Na uwagę Bojke, że w polskiej publicystyce często pojawia się argument, by zamiast Bandery Ukraińcy promowali właśnie Mazepę, Adamski zwrócił uwagę na kluczową różnicę: Mazepa zmarł w 1709 roku, a Bandera w 1959 (zamordowany przez sowieckiego agenta), co oznacza, że pamięć o Banderze wciąż pozostaje żywa, przekazywana z pokolenia na pokolenie, podczas gdy epoka Mazepy to już historia odległa, podobnie jak dla Polaków powstanie styczniowe.
Adamski wymienił dalej Iwana Franko (20 hrywien) — wszechstronnie wykształconego pisarza, poetę i uczonego, zaprzyjaźnionego z wieloma Polakami, zmarłego we Lwowie w 1916 roku, którego spuścizna częściowo przechowywana jest w warszawskiej Bibliotece na Koszykowej; Mychajła Hruszewskiego (50 hrywien) — wybitnego historyka, autora fundamentalnej syntezy dziejów Ukrainy, pierwszego faktycznego przywódcy niepodległego państwa ukraińskiego w 1917 roku, zmarłego w niejasnych okolicznościach w Związku Sowieckim w 1934 roku, a przy tym całe życie uważającego Polskę za głównego wroga Ukrainy, choć nigdy niewzywającego do zbrodni; oraz Łesię Ukrainkę — wybitną poetkę zmarłą przedwcześnie na gruźlicę na początku XX wieku, uważaną w sondażach za jeden z symboli ukraińskiej tożsamości, a jej pseudonim artystyczny Adamski wykorzystał do krótkiej dygresji o wieloznaczności historycznego słowa „ukrainiec” w języku ukraińskim.
Adamski podkreślił, że w tym katalogu najważniejszych postaci na banknotach nie ma ani Bandery, ani Romana Szuchewycza — choć obaj już spoczywają symbolicznie (jako tzw. kenotafy) w niedawno utworzonym Ukraińskim Panteonie Narodowym, obok Andrija Melnyka (przywódcy frakcji OUN odpowiedzialnej za kolaborację z III Rzeszą, choć nie za rzeź wołyńską) oraz Jewhena Konowalcia (wcześniejszego przywódcy OUN, zamordowanego przez sowieckiego agenta w 1938 roku, odpowiedzialnego za zamachy terrorystyczne organizacji, w tym na polskiego polityka Tadeusza Hołówkę oraz ministra Bronisława Pierackiego). Adamski zaznaczył, że choć te dwie postacie są kontrowersyjne i związane z działalnością antypolską, podobne przypadki chowania z honorami kolaborantów nazistowskich zdarzają się i w innych krajach europejskich (np. na Litwie czy w Estonii), nie wywołując aż tak wielkiego skandalu — jednak ewentualny symboliczny pochówek samego Szuchewycza lub Bandery w Panteonie byłby, jego zdaniem, katastrofą nie tylko dla relacji polsko-ukraińskich, ale i dla samej Ukrainy.
Dlaczego zachodnioukraińska tradycja zdominowała pamięć historyczną
Bojke zapytała, czy obserwowany wzrost znaczenia postaci związanych z zachodnią Ukrainą (w tym odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach) nie wynika z tego, że wschodnia część kraju, dawniej współdzieląca z Rosją wspólnych bohaterów i kulturę, zaczęła się tej bliskości wstydzić i wypierać ją, pozostawiając pole zachodnioukraińskiej spuściźnie. Adamski zgodził się z tą tezą, jednak podkreślił, że za każdym takim „zagospodarowaniem” stoją konkretni ludzie realizujący określone decyzje polityczne — wskazał na kluczową rolę Petra Poroszenki, który powierzył kierowanie ukraińską polityką pamięci młodemu historykowi Wołodymyrowi Wiatrowyczowi, otwarcie przychylnemu wobec Bandery i UPA, a później kontynuatorowi tej linii, obecnemu szefowi ukraińskiego IPN Antonowi Drobowyczowi oraz jego następcy Ołeksandrowi Ałfiorowowi (historykowi-mediewiście, mającemu jednak, jak zaznaczył Adamski, „związane ręce” polityczne w warunkach trwającej wojny).
Adamski wyjaśnił, że nacjonaliści ukraińscy, mimo swojego radykalizmu, odegrali kluczową rolę w zwycięstwie Majdanu na przełomie 2013 i 2014 roku dzięki determinacji i organizacji, następnie licznie wstępowali do ochotniczych formacji walczących z separatystami na Donbasie, a po 2022 roku — jako zmobilizowani żołnierze — wielu z nich broni dziś Ukrainy z symboliką Bandery na piersi. Podkreślił paradoks: zachodnioukraińscy nacjonaliści, mimo antyrosyjskiej ideologii, nigdy nie traktowali Polski jako głównego wroga (do niedawna niechęć do Polaków na Ukrainie w zasadzie nie istniała, choć obecnie sięga około 20 procent), a wręcz marzyli o polsko-ukraińskiej przyjaźni czy sojuszu typu Międzymorze przeciwko Rosji — nie dostrzegając wewnętrznej sprzeczności między takimi aspiracjami a gloryfikacją postaci odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach. Zaznaczył, że wojna dodatkowo nasila myślenie czarno-białe i pragnienie zemsty, sprawiając, że racjonalne argumenty historyczne — również te formułowane przez samego Adamskiego w rozmowach z Ukraińcami — często „trafiają jak grochem o ścianę” w atmosferze konfliktu zbrojnego.
Petlura, Mazepa i inni kandydaci na alternatywnych bohaterów
Bojke zapytała, czy Semen Petlura, podobnie jak Mazepa, mógłby stanowić alternatywę dla Bandery. Adamski wyjaśnił, że problem z Petlurą polega na tym, iż reprezentował on pokolenie starsze niż działacze UPA, a ośrodkiem formowania jego żołnierzy była Ukraina Naddnieprzańska, która trafiła pod sowieckie jarzmo, przeżywając Hołodomor i wielkie czystki, przez co przekaz pokoleniowy o Petlurze został w dużej mierze przerwany — w przeciwieństwie do galicyjskich banderowców, aktywnie wspieranych przez diasporę ukraińską w Kanadzie. Dodatkowo Petlura, w imieniu państwa ukraińskiego, zrzekł się w 1920 roku pretensji do Galicji Wschodniej i zachodniego Wołynia na rzecz Polski, za co Mychajło Hruszewski nazwał go wówczas zdrajcą — co uczyniło Petlurę w ukraińskiej pamięci postacią znacznie mniej rozpoznawalną niż Bandera, mimo posiadanego pomnika w Winnicy i kilku ulic.
Adamski wspomniał również postać metropolity Andrija Szeptyckiego, duchowego przywódcy ukraińskich grekokatolików, wywodzącego się ze spolonizowanej rodziny (jego brat Stanisław Szeptycki był generałem Wojska Polskiego), którego przeciwko wyborowi tożsamości ukraińskiej przemawia jednak fakt bycia grekokatolikiem w kraju, gdzie prawosławie stanowi główny filar tożsamości narodowej — na marginesie tego wątku Bojke i Adamski odnieśli się do sytuacji wiceministra Andrzeja Szeptyckiego, prawnuka brata metropolity, którego rodzinne powiązania bywają mu współcześnie wypominane.
Dlaczego Ukraina nie buduje tożsamości na bohaterach współczesnej wojny
Bojke zapytała, dlaczego Ukraina zamiast sięgać do kontrowersyjnych postaci historycznych nie buduje swojej tożsamości bardziej na bohaterach obecnej wojny — takich jak tzw. cyborgi z lotniska w Doniecku czy obrońcy Mariupola i Azowstalu. Adamski zgodził się co do zasady, że Ukraina dysponuje ogromnym katalogiem potencjalnych bohaterów współczesnych, jednak wskazał na praktyczny problem: w obecnej wojnie zasłużonych osób jest bardzo wielu, trudno wybrać jedną bez pomijania innych, a — co kluczowe — żaden z głównych przywódców politycznych czy wojskowych (w przeciwieństwie do historycznych postaci jak Petlura, Bandera czy Szuchewycz, będących przywódcami organizacji lub państwa) na szczęście dotąd nie zginął, co utrudnia wykreowanie jednej, wyrazistej postaci-męczennika na wzór polskiego Romualda Traugutta z powstania styczniowego. Zaznaczył też, że skoro Ukraina — na szczęście — nie przegrała jeszcze tej wojny, trudno na razie wypromować kogokolwiek (w tym samego Zełenskiego) jako tego, kto ją definitywnie „uratował”, analogicznie do roli Józefa Piłsudskiego po zwycięskiej wojnie z bolszewikami.
Wśród potencjalnych przyszłych kandydatów na bohaterów Adamski wymienił: generała Wałerija Załużnego, otoczonego nimbem skutecznego dowódcy i głównego kontrkandydata Zełenskiego w przyszłych wyborach; anonimowe organizacje medyków ratujących rannych żołnierzy; Mustafę Dżemilewa, lidera Tatarów krymskich; Ołeksandrę Matwijczuk, laureatkę Pokojowej Nagrody Nobla; a także szeroko rozpoznawalny, przerażający wizerunek nieznanego z nazwiska żołnierza, rozstrzelanego przez Rosjan po tym, jak przed śmiercią krzyknął „Sława Ukraini”. Adamski przyznał, że osobiście unika odpowiadania na to hasło okrzykiem „Herojam sława”, mimo że oczekują tego od niego ukraińscy dziennikarze — ma ono bowiem korzenie sięgające czasów UPA (choć nie tylko), gdy było wznoszone także podczas mordowania Polaków na Wołyniu, mimo że dla współczesnych Ukraińców przeszło całkowitą rekontekstualizację znaczeniową.
Kozacy zaporoscy a kozacy dońscy
Bojke zapytała, czy ukraińska i rosyjska tradycja kozacka dają się rozdzielić, skoro obie strony odwołują się do postaci kozaków. Adamski wyjaśnił, że kozacy nie byli jednolitą grupą etniczną, lecz swego rodzaju wolną, pograniczną wspólnotą społeczną — kozacy zaporoscy osiedlili się w dolnym biegu Dniepru i mówili po ukraińsku, podczas gdy kozacy dońscy, osiedleni w dorzeczu Donu, mówili dialektem rosyjskim; ukraińska tożsamość narodowa odwołuje się wyłącznie do tych pierwszych. Porównał to zjawisko do góralszczyzny — polscy, słowaccy czy rumuńscy górale dzielą podobną nazwę i pewne elementy kultury (np. bryndzę), nie będąc jednak ze sobą blisko spokrewnieni, a łączy ich raczej podobny tryb życia niż wspólne pochodzenie.
Czy Ukraina może cofnąć proces gloryfikacji UPA
Na zakończenie Bojke zapytała, czy Ukraina, podążając drogą integracji europejskiej, będzie w stanie odwrócić proces narastającej gloryfikacji UPA. Adamski ocenił, że realistycznym celem w obecnych warunkach jest jedynie zwiększanie świadomości Ukraińców co do faktu, że to właśnie UPA — a nie mityczni „zieloni ludzie” czy przypadkowi buntownicy — odpowiada za rzeź wołyńską; zaznaczył, że ta świadomość paradoksalnie się poszerza, choć dominującym wciąż przekazem pozostaje przekonanie, że mordowały się nawzajem obie strony, co miałoby uzasadniać obopólne przebaczenie i zamknięcie sprawy. Ocenił, że w warunkach trwającej wojny nie ma realnych szans, by Ukraińcy całkowicie wyrzekli się UPA jako elementu tożsamości narodowej — nawet gdyby chciał tego sam prezydent Zełenski, obawiałby się buntu w wojsku i wewnętrznego osłabienia państwa, zwłaszcza w obliczu możliwych oskarżeń o oddawanie ukraińskiej suwerenności historycznej „obcym”, czyli Polakom.
Adamski wskazał jednak, że kluczowym, realnym problemem pozostaje przede wszystkim postać Romana Szuchewycza jako naczelnego dowódcy UPA — w odróżnieniu od Bandery, formalnie więźnia III Rzeszy w czasie samej rzezi wołyńskiej, Szuchewycz osobiście wydawał udokumentowane ludobójcze rozkazy, co uniemożliwia jakiekolwiek rozgraniczenie odpowiedzialności organizacji od jej dowódcy (analogicznie jak w przypadku dowódców Armii Krajowej, którzy takich rozkazów nigdy nie wydawali). Ocenił, że presja na władze ukraińskie, by dokonać symbolicznego pochówku Szuchewycza w Panteonie Narodowym, będzie narastać, jednak taki krok byłby katastrofą nie tylko dla relacji polsko-ukraińskich, ale i dla europejskich aspiracji samej Ukrainy — przywołał w tym kontekście rezolucję Parlamentu Europejskiego, wskazującą, że podobnie jak Chorwacja musiała rozliczyć się z dziedzictwem ustaszów, tak i Ukraina będzie musiała przynajmniej częściowo potępić zbrodnie UPA jako warunek dalszej integracji z Unią Europejską.
Materiał „BANDERA I UPA A UKRAIŃSKA TOŻSAMOŚĆ. BOHATEROWIE NARODOWI. ROLA POLSKI [ADAMSKI I BOJKE]” opublikowany został na kanale „Koniec Świata – Arleta Bojke” na YouTube, liczącym 302 tys. subskrybentów, 11 września 2026.