Polska kozłem ofiarnym wojny? Kontrowersyjne tezy Sykulskiego o Ukraińcach i służbach — Leszek Sykulski w Podcaście Geopolitycznym
Leszek Sykulski w transmisji na żywo z 30 września 2026 roku przekonywał, że kolejne zwiększenie liczebności rosyjskiej armii dowodzi, iż wspieranie Ukrainy wzmacnia Rosję, a przede wszystkim osłabia Polskę i wschodnią flankę NATO. Zarzucił polskim władzom brak suwerenności, a straszenie Rosją nazwał „argumentum ad putinum”, które jego zdaniem może posłużyć jako pretekst do odwołania wyborów w 2027 roku. Mówił o łagodnieniu kursu Waszyngtonu wobec Moskwy i Mińska, rosyjskim ostrzeżeniu nuklearnym w sprawie obwodu kaliningradzkiego i „kamyczku do ogródka cenzury”, jakim nazwał podpisaną przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawę wdrażającą unijny Akt o usługach cyfrowych. W części z pytaniami widzów stwierdził m.in., że rosyjskie zakusy na Polskę to mit wykreowany przez brytyjską i ukraińską propagandę.
Wszystko, co mówiłem, się potwierdza
Sykulski otworzył program tezą, że potwierdzają się jego wcześniejsze prognozy. Zapowiadał, że wspieranie Ukrainy przez Zachód będzie wzmacniać Rosję i osłabiać przede wszystkim Polskę oraz wschodnią flankę NATO, że nastąpi próba odprężenia w relacjach amerykańsko-rosyjskich i amerykańsko-białoruskich oraz że pomysły ataku czy blokady obwodu kaliningradzkiego mogą skończyć się użyciem broni jądrowej. Zapowiadał też, że straszenie wojną i Rosją, które nazwał „argumentum ad putinum”, okaże się wygodnym pretekstem dla rządu, by nie przeprowadzać wyborów w 2027 roku. Podkreślał, że mówi, jak jest naprawdę, a nie jakbyśmy chcieli, aby było.
Rosja po raz czwarty w tym roku zwiększa armię
Sykulski poinformował, że dekretem prezydenta Władimira Putina, opublikowanym na oficjalnym portalu aktów prawnych, etatowa liczebność rosyjskich sił zbrojnych wzrosła o kolejne 15,5 tysiąca osób. To czwarte takie zwiększenie od początku 2026 roku i siódme od początku „drugiej fazy wojny na Ukrainie”, jak autor nazywa pełnoskalową inwazję. Według dekretu wszystkie etaty, wojskowe i cywilne, wynoszą 2 441 630, z czego 1 550 500 to etaty mundurowe. Autor przypomniał, że pod koniec lipca Putin podpisał już dekret zwiększający liczbę wojskowych o 25 tysięcy. Z projektu rosyjskiego budżetu na 2027 rok wynika, że wydatki na obronność mają przekroczyć 17 bilionów rubli, czyli około 35 procent wszystkich wydatków państwa. Zdaniem Sykulskiego Rosja jest dziś uzbrojona po zęby, a dzięki przeciąganiu wojny i finansowaniu Ukrainy przez część Zachodu zdobywa ogromne doświadczenie bojowe, rozbudowuje armię, pogłębia partnerstwo z Chinami i rozwija zdolności w zakresie sztucznej inteligencji, walki radioelektronicznej i dronów. Mówił o ponad 7 milionach dronów produkowanych rocznie, w tym maszynach z napędem turboodrzutowym, i zapowiadał dalszy wzrost produkcji. Uznał, że na naszych oczach runęło „wielkie kłamstwo”, iż im bardziej Polska wspiera Ukrainę, tym bardziej osłabia Rosję, bo jest dokładnie odwrotnie.
USA łagodzi kurs, Polska wykonuje polecenia
Powołując się na „The Atlantic”, Sykulski podał, że prezydent Donald Trump zgodził się rozważyć złagodzenie sankcji wobec Rosji, a pretekstem miałoby być uwolnienie więźniów politycznych. Autor nazwał to stałym wariantem gry, znanym już z przypadku Białorusi, który jego zdaniem zadziałał. Polskie władze zostały według niego postawione przed faktem dokonanym i muszą przeprowadzić odwilż z Mińskiem, a minister Radosław Sikorski mówi o perspektywie otwarcia ambasady w Mińsku. Ocenił, że na nic zdały się miliony wydawane na Telewizję Biełsat, białoruską opozycję i nakręcanie spirali niechęci wobec Białorusi, skoro teraz odwilż „ma być i jest”. Zaznaczył, że nie uważa odwilży za złą, ale kolejność jest zaburzona. Zgodnie z zasadami geopolityki normalizacja powinna zaczynać się od najsilniejszego państwa, czyli Rosji, potem Białorusi, a dopiero na końcu obejmować rozmowy z Ukrainą. Normalizacja z Rosją i Białorusią dawałaby Polsce, jego zdaniem, lepszą pozycję przetargową wobec Ukraińców w sprawach polityki historycznej i gospodarczej. Stwierdził, że Polska nie jest krajem suwerennym i ugina się pod naciskiem mocarstwa zza oceanu, co całkowicie kompromituje politykę wschodnią III Rzeczypospolitej. Zapowiedział też powrót do tematu spotkania szefów dyplomacji Polski i Białorusi, Sikorskiego i Ryżenkowa.
John Coale, „szara eminencja”, i hipoteza z Anchorage
Za kluczową postać odwilży autor uznał specjalnego wysłannika USA ds. zakładników Johna Coale’a, którego nazwał „à la szarą eminencją”, choć sam przyznał, że to może zbyt duże słowo. W wyniku działań zespołu Coale’a białoruskie więzienia opuściło około 500 osób uznawanych przez Stany Zjednoczone za więźniów politycznych. Sykulski przypomniał postawioną przez siebie 15 sierpnia 2025 roku, jak sam przyznał, dość odważną hipotezę. Według niej podczas spotkania Trumpa z Putinem w Anchorage, przedstawianego przez media głównego nurtu jako „spotkanie przy herbacie”, grupy robocze rozmawiały o świecie wielobiegunowym, podziale stref wpływów i mapie drogowej odwilży między Waszyngtonem a Moskwą i Mińskiem. Przyznał, że nie ma na to dowodów, ale uważa, że obecne wydarzenia tę hipotezę uprawdopodabniają. Według niego relacje Warszawy z Mińskiem i Moskwą od początku były jedynie wypadkową relacji Waszyngtonu z tymi stolicami, co obnaża brak suwerenności państwa polskiego.
Nawozy, ropa i Nobel dla Trumpa
Według Sykulskiego amerykańskie media ostrożnie piszą, że porozumienie z Rosją mogłoby obejmować handel ropą, olejem napędowym, metalami ziem rzadkich i innymi surowcami. Mówi się też o zakupie nawozów potasowych z Białorusi nawet za 2 miliardy dolarów (ok. 7,7 mld zł, ok. 1,8 mld euro), by, jak to ujął, utrzeć nosa Kanadzie. Nawozy miałyby płynąć przez polskie porty. Zdaniem autora perspektywa prowizji od tej transakcji, mówiąc językiem Trumpa „procentu od dealu”, skłoniła polskie służby, aparat siłowy i rządzący establishment do odprężenia z Mińskiem. Nazwał to „tylko interesami” i wykonywaniem polecenia znad Potomaku. Jako motyw wskazał też osobiste ambicje Trumpa związane z Pokojową Nagrodą Nobla. Jego zapowiedzi zakończenia wojen, ogłaszane werbalnie na Truth Social, spaliły na panewce, więc Coale miałby realizować plan alternatywny: „porozumienie humanitarne” otwierające drogę na wolność więźniom politycznym. Takie porozumienie dawałoby też lukratywne kontrakty amerykańskiemu biznesowi i korporacjom, takim jak BlackRock, Vanguard, State Street czy Fidelity. Sykulski uważa, że polskie władze nie dostrzegają albo nie chcą dostrzegać zbieżności interesów administracji Trumpa i Putina.
G20 w Miami: skoro prezydent powiedział A…
Autor przypomniał, że Rosja ma wziąć udział w szczycie G20, który według niego odbędzie się 15–16 grudnia w Miami, a Polska jest zaproszona jako gość. Jeśli przyjedzie Putin, byłaby to okazja do rozmowy z prezydentem Nawrockim. Sykulski przywołał „klasyka”: skoro Nawrocki powiedział A, przyjmując listy uwierzytelniające od nowego ambasadora Rosji, choć część jego zaplecza odradzała ten krok i sugerowała, że dyplomata ma „niejawny etat”, to trzeba powiedzieć kolejne litery alfabetu. Kolejnym ruchem powinno być spotkanie z Putinem i odprężenie w relacjach polsko-rosyjskich. Zadeklarował, że trzyma za prezydenta kciuki.
„Fantasmagorie” o Kaliningradzie i rosyjski non-paper
Sykulski stwierdził, że jego wieloletnie naukowe badania rosyjskich dokumentów strategicznych nie pozostawiały złudzeń co do „fantasmagorii” i „iluzji” głoszonych przez dr. Jacka Bartosiaka, Marka Budzisza, ludzi ze Strategy&Future oraz innych publicystów, polityków i akademików, którzy, jak to ujął, „tak mocno wygrażali Rosji”. Chodziło o pomysły, by w razie incydentu zatrzymać rosyjski statek płynący do Kaliningradu, zablokować obwód kaliningradzki lub go ostrzelać. Jego zdaniem rosyjska doktryna daje w takim przypadku możliwość „deeskalacyjnego” uderzenia jądrowego. Opisał swój scenariusz takiego konfliktu. Najpierw nastąpiłby zmasowany cyberatak na instytucje państwowe, banki, elektrownie i systemy łączności. Potem przyszłyby uderzenia dronów, rakiet hipersonicznych, w tym Oriesznika, rakiet balistycznych, manewrujących i bomb szybujących, w tempie 1000–1500 środków napadu powietrznego na dobę przez dwie, trzy doby, tak by technicznie cofnąć Polskę do początku XIX wieku. Przy, jak to określił, marnym polskim systemie obrony powietrznej byłoby to prawdopodobne, zwłaszcza w połączeniu z sabotażem i dywersją z udziałem diaspor rosyjsko- i ukraińskojęzycznych, „wpuszczonych bez praktycznie żadnej kontroli” przez rządy Morawieckiego i Tuska. Gdyby Polska zdołała odpowiedzieć uderzeniem na obwód kaliningradzki, doszłoby jego zdaniem do uderzenia jądrowego kilkoma ładunkami. Rosyjscy blogerzy wojskowi wskazują jako możliwe cele m.in. Poznań i Warszawę-Wesołą. Sykulski powołał się na doniesienia agencji Reutera i „Financial Times”, według których rosyjscy dyplomaci przekazali NATO nieformalny dokument, tzw. non-paper. Moskwa oskarża w nim Sojusz o lekkomyślny i groźny kurs grożący bezpośrednim konfliktem, ostrzega przed uderzeniami na ośrodki decyzyjne państw członkowskich i deklaruje gotowość użycia całego arsenału, w tym broni jądrowej, w razie próby odizolowania obwodu kaliningradzkiego. Według tych relacji Rosja sygnalizuje jednocześnie, że nie zamierza atakować NATO jako pierwsza. Autor wyjaśnił, że non-paper to nieformalny dokument dyplomatyczny, stosowany w drażliwych sprawach jako sygnalizacja strategiczna. Dodał, że zagrożenie potwierdził rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Nawoływania do działań wobec Kaliningradu nazwał igraniem z ogniem i stąpaniem po kruchym lodzie.
Arsenały jądrowe świata
Sykulski przytoczył dane Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI). Rosja ma 5889 głowic jądrowych, a Stany Zjednoczone 5244. Wielka Brytania ma 225 głowic, Francja 290, Pakistan około 170, a Indie około 165. Chiny dysponują według szacunków 400–500 głowicami, Korea Północna 30, a Izrael 90–100.
Bębenek wojenny i wybory 2027
Autor powtórzył obawę, że przyszłoroczne wybory parlamentarne mogą zostać przesunięte w atmosferze „podbijania bębenka wojennego” i „dziwnych prowokacji”, które „dziwnym trafem” przypisuje się Rosji. Jako przykład podał betonowe bloki na torach w powiecie łukowskim. Media natychmiast przypisały to Putinowi i rosyjskiemu wywiadowi, a dzień później policja poinformowała, że zepchnąć je miał dwunastolatek. Według Sykulskiego świadczy to o bałaganie w nadzorze nad infrastrukturą kolejową i braku odpowiedzialności zarządców terenu. Powołał się na wywiad wiceministra sportu i turystyki Ireneusza Rasia dla Radia Wnet, w którym polityk miał mówić, że w razie załamania sytuacji geopolitycznej powstałby jeden wielki blok dla ratowania ojczyzny. Sykulski odczytał to jako przygotowywanie gruntu pod rząd jedności narodowej, co, jak zaznaczył, „znamy z historii”. Uznał, że Raś, choć polityk drugiego szeregu, wie, co w trawie piszczy, a jego słowa mogą być kontrolowanym balonem próbnym i papierkiem lakmusowym, sprawdzającym reakcję koalicjantów, opozycji i społeczeństwa. Mówił o fabrykowaniu przyzwolenia na mobilizację wokół rządu Donalda Tuska i podkreślał, że eskalacja nie jest jednostronna. Dodał, że z powodu, jak to nazwał, ustawy kagańcowej przyjętej przez PiS w kwietniu 2022 roku nie wszystko można dziś powiedzieć wprost. Odniósł się też do traktatów obronnych zawartych z Francją w Nancy w maju 2025 roku, z Wielką Brytanią w maju i z Niemcami w czerwcu 2026 roku. Ocenił, że realne wsparcie sojuszników mogłoby się ograniczyć do hełmów, szpitali polowych i środków opatrunkowych zamiast brygad czy dywizji.
Kamyczek do ogródka cenzury
Sykulski skrytykował podpisaną 25 września przez prezydenta Nawrockiego ustawę wdrażającą unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA). Nazwał ją ograniczeniem wolności słowa i kolejnym kamyczkiem dorzuconym przez prezydenta do ogródka cenzury, a samą sytuację przerażającą. Według niego ustawa ułatwi blokowanie treści niezgodnych z linią rządu i systemu. Poszerza uprawnienia tzw. zaufanych podmiotów sygnalizujących, które nazwał lobbystami „różnych dziwnych interesów”, i nadaje im uprawnienia procesowe, czego nie przewiduje sam DSA. Ironizował, że dziś mamy „całą masę samozwańców od wykrywania dezinformacji”, wzorowanych na Wielkiej Brytanii i USA. Koordynatorem ds. usług cyfrowych ma być prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W sporach użytkowników z platformami o moderację treści wiążące mają być ustalenia organu administracji, co według autora osłabia konstytucyjne prawo do sądu z art. 45. Uważa, że Polska ma przez to jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów wdrażających DSA w Unii. Przypomniał, że w styczniu prezydent zawetował przepisy o administracyjnym blokowaniu nielegalnych treści. Trafiły one do osobnego projektu (druk nr 2693), który pozwalałby prezesowi UKE blokować treści bez wyroku sądu, co według Sykulskiego może jeszcze bardziej „docisnąć śrubę”.
Pompatyczne słowa, realne wycieki
Autor zauważył, że mimo „pompatycznych słów” ministra cyfryzacji, powołania Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni i ograniczania praw obywatelskich bezpieczeństwo w sieci maleje. Przypomniał wyciek z systemu MyDoctor, który dotknął około 19 milionów Polaków i bardzo wrażliwych danych medycznych. Podał też, że 28 września firma Fakturownia, obsługująca ponad 600 tysięcy klientów w Polsce i za granicą, poinformowała o nieuprawnionym dostępie do swoich serwerów. Sprawców nie złapano, a pojawiają się próby łączenia tego incydentu z wyciekiem z MyDoctor. Jego zdaniem będzie to miało negatywne skutki dla bezpieczeństwa państwa.
„Konstytucja AI” i superinteligencja
Sykulski omówił dokument podpisany w Białym Domu przez Donalda Trumpa i szefów sześciu firm: Google, Meta, OpenAI, Anthropic, xAI i Nvidia, po spotkaniu m.in. z Elonem Muskiem, Jensenem Huangiem i Dario Amodeim. Porozumienie, nazywane przez amerykańskie media „konstytucją AI”, nosi tytuł „Porozumienie z Białego Domu na temat superinteligencji”. Firmy rozwijające duże modele językowe zobowiązują się w nim do dbania o bezpieczeństwo swoich technologii, m.in. przez monitoring i wewnętrzne zespoły kontroli. Oficjalnie chodzi o to, by niekontrolowany rozwój sztucznej inteligencji nie stał się egzystencjalnym zagrożeniem dla ludzkości. Zdaniem autora geopolitycznie kluczowe jest jednak, by najważniejsze algorytmy nie trafiły w ręce Chin, chińskich firm czy chińskiego wywiadu, co, jak dodał, „na jedno wychodzi”. Dokument pokazuje według niego rosnący wpływ wielkich firm technologicznych na politykę USA i realizację manifestu Palantira, bo Alex Karp i Peter Thiel, podobnie jak Klaus Schwab z Davos, zapowiadają technokrację i rządy korporacji technologicznych. Sykulski podał też, że Trump rozporządzeniem wprowadził w dokumentach rządowych termin „superinteligencja” zamiast „sztucznej inteligencji”. Zauważył, że polski skrót SI pasuje do obu nazw.
Ben-Gwir na Wzgórzu Świątynnym
Autor odnotował, że 28 września izraelski minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gwir wkroczył na teren kompleksu meczetu Al-Aksa wraz z setkami Izraelczyków, według szacunków około 900 osobami, które tańczyły i śpiewały. Palestyńczycy nazwali to niebezpieczną prowokacją, a część z nich ostrzega przed wojną religijną. Sykulski uznał incydent za próbę prowadzenia kampanii przed wyborami do Knesetu pod koniec października na bazie prowokacji i ocenił, że „ewidentnie widać, kto jest stroną agresywną”.
Ukraińskie hutnictwo i Bałtyk
Odpowiadając na pytania widzów, Sykulski wrócił do problemów koncernu ArcelorMittal w Ukrainie i huty w Kramatorsku, która według niego ucierpiała stosunkowo niewiele. Podał, że w różnym stopniu zniszczone zostały wszystkie zakłady produkujące stal w Ukrainie, a w jednym z wrześniowych tygodni kraj po raz pierwszy od stu lat nie wytopił ani tony stali. Branżowi eksperci nazywają sytuację katastrofalną, odbudowę wycenia się na miliardy dolarów, a wznowienie produkcji zależy od dostępu do unijnych portów i rynku. Autor ocenił, że Ukraina nie ma szans na wygraną, o czym jego zdaniem mówili polscy decydenci jeszcze za prezydentury Andrzeja Dudy. Pytanie brzmi według niego, czy Ukraina zachowa jedność państwa, czy po zimie nie stanie się federacją. Przywołał słowa Viktora Orbána, wypowiedziane przy odejściu z urzędu premiera, że losy Ukrainy są przesądzone, a wojna dawno przegrana. Zapowiedział też temat polskich planów budowy sztucznej wyspy na Bałtyku i prowadzenia odwiertów, przeciwko którym protestują ekolodzy, jak dodał z przekąsem, „oczywiście niemieccy, to nie dziwi”.
Pytania widzów: Tajwan, Mińsk i rezerwiści
Pytany, czy Chiny mogłyby zażądać od USA rezygnacji z Tajwanu, Sykulski ocenił, że Stany Zjednoczone nie mają dziś sił na wojnę o wyspę. Chiny sprytnie izolują Tajwan dyplomatycznie, zwiększają presję ekonomiczną i wspierają opozycję, czego przykładem było przyjęcie liderki Kuomintangu przez Xi Jinpinga z honorami należnymi niemal prezydentowi. Pekin uniezależnia się od dostaw z Zatoki Perskiej przez rozwój odnawialnych źródeł energii, eksperymenty z energią termojądrową i Północną Drogę Morską. Na pytanie, jaki błąd musiałaby popełnić Rosja, by stracić zdobyte obwody, autor odpowiedział, zastrzegając, że potępia agresję, a analizuje sprawę chłodno, że z punktu widzenia Moskwy straciłaby je tylko, gdyby się cofnęła i powtórzyła porozumienia Mińsk I i Mińsk II, wierząc w zachodnie gwarancje. Dodał, że handlowe odcięcie Ukrainy od Morza Czarnego już nastąpiło, co nazwał porażką czterdziestodniowego planu Zełenskiego, czyli ataków na rafinerie, obwód leningradzki i Moskwę. Przypomniał, że wybory do Dumy odbyły się 18–20 września mimo zmasowanego ataku dronów na Moskwę w ostatnim dniu głosowania. Według niego dowodzi to, że mówienie o incydencie dronowym jako przeszkodzie dla wyborów w Polsce to szukanie pretekstu. O szkoleniach rezerwistów powiedział, że na tych, w których uczestniczył, było dużo „procentów” i „wytapiania czasu”, jak mówią zawodowi żołnierze, a zamiast taktyki i strzelania królowały prezentacje w PowerPoincie, w żargonie „PowerPoint Ranger”. W klubach strzeleckich, które dzięki tysiącom pasjonatów prężnie się rozwijają mimo kłód rzucanych pod nogi przez biurokrację, można się jego zdaniem nauczyć znacznie więcej, także obsługi broni wojskowej. Szkolenie rezerwistów nazwał „jednym wielkim dramatem”. Na koniec tej serii pytań przyznał, że ma duży zapas yerba mate, którą pije przy pisaniu książek i artykułów naukowych.
Elity, media i „wielkie rody”
Pytany o to, kto decyduje o przynależności do elit, Sykulski odpowiedział, że media głównego nurtu mogą szybko wykreować ekspertów od klimatu, energetyki, polityki zagranicznej czy wojska, którzy „nigdy w wojsku nie byli”, i marginalizować prawdziwych specjalistów. Wskazał, że wiele mediów jest w rękach zagranicznego kapitału powiązanego z obcymi służbami, w tym ukraińskimi, niemieckimi, izraelskimi, amerykańskimi, brytyjskimi i francuskimi. Na pytanie, czy Wielką Brytanią i Francją rządzą Rothschildowie, odpowiedział, że to zbyt duże uproszczenie. Bogate rody bankierskie, takie jak Rothschildowie i Rockefellerowie, odgrywają jednak istotną rolę obok City of London, Wall Street, Big Tech, Big Pharma i wielkich funduszy w wielowarstwowych systemach władzy.
„Koalicja chętnych do wepchnięcia Polski do wojny”
Pytany, czy da się pokrzyżować plan odwołania wyborów, Sykulski przyznał, że obywatele mogą niewiele poza protestem w mediach społecznościowych czy na ulicy, a wiele zależy od rozwoju relacji amerykańsko-rosyjskich przed szczytem G20. Ocenił, że w Europie działa „koalicja chętnych do wepchnięcia Polski do wojny”, a nie do pójścia na wojnę z Rosją. USA mają interes w odprężeniu, a Wielka Brytania, Francja i Niemcy chcą, jak to ujął, wepchnąć Polskę, Rumunię i kraje bałtyckie pod „rozpędzony rosyjski pociąg pancerno-dronowy”.
„Nie znam Rosjanina, który chciałby Białegostoku”
Na pytanie widza, dlaczego Polacy, w tym ludzie inteligentni, wierzą, że Rosja ma zakusy na Polskę, a Ukraina walczy za nas, Sykulski odparł, że nie przesadzałby z pojęciem inteligencji, bo jest ono dziś nadużywane. Podkreślił, że od 20 lat bada rosyjską myśl strategiczną jako analityk w administracji państwowej, naukowiec, konsultant i komentator. Nie zna żadnego poważnego rosyjskiego polityka ani generała, który, jak to ujął, „czy na trzeźwo, czy niekoniecznie”, zgłaszałby roszczenia terytorialne wobec Polski. Ktoś taki byłby w Rosji uznany za wariata, a żadne poważne środowisko nie chce zająć Białegostoku, Lublina, Olsztyna czy Gdańska. Rosyjskie zakusy nazwał mitem, kolportowanym najpierw przez Brytyjczyków, a od ponad czterech lat przez ukraiński wywiad wojskowy i ośrodki operacji psychologicznych w Browarach, Lwowie i Odessie. Według niego wykonały one „gigantyczną pracę”, by zmienić „architekturę poznawczą” polskiego społeczeństwa i przekonać Polaków, że Ukraina jest zaporą przed Rosją, co nazwał bzdurą. Twierdził, że stworzyło to przyzwolenie na głęboką infiltrację państwa przez ukraińskie służby. Jego zdaniem w każdej sferze życia publicznego, łącznie z bliskim otoczeniem czołowych decydentów, jest diaspora z Ukrainy, a osoby z mniejszości ukraińskiej są także w strukturach siłowych. Wszystko to miało się dziać przy bierności „tutejszego”, jak ironicznie nazwał polski, kontrwywiadu.
Grenlandia, Katowice i Białoruś
Pytany o pochodzenie nazwy Grenlandii, autor wyjaśnił, że według sag islandzkich Eryk Rudy, wygnany z Islandii za zabójstwo, nazwał wyspę „Zielonym Lądem”, by przyciągnąć osadników. Zaznaczył, że lądolód istnieje od milionów lat, a zielone latem bywały tylko niektóre fiordowe wybrzeża, choć „intencję promocyjną należy docenić”. Odnosząc się do konsulatu honorowego Ukrainy w Katowicach, podał, że uroczystość odbyła się 23 września w Sali Marmurowej Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego z udziałem ambasadora Wasyla Bodnara. Placówka mieści się przy ul. Wita Stwosza 2, a nowym konsulem został menedżer z branży energetycznej, nominowany latem przez ukraiński MSZ. Konsulat działał od 2019 roku i obsługiwał wtedy około 170 tysięcy Ukraińców, a po śmierci poprzedniego konsula w ubiegłym roku pozostawał bez kierownictwa, więc chodzi o wznowienie działalności. Pytany, czy Rosja wykorzystuje terytorium Białorusi do ataków na Ukrainę, Sykulski odpowiedział, że w różnym stopniu tak: oba kraje tworzą od 1999 roku Państwo Związkowe z zintegrowaną obroną powietrzną, z Białorusi wystrzeliwano rakiety w pierwszym dniu inwazji, a na jej terytorium działają systemy naprowadzania i przekaźniki do sterowania dronami. Przypomniał czerwcowe ultimatum Zełenskiego wobec Łukaszenki w sprawie ich demontażu. Formalnie jednak Białoruś nie uczestniczy w wojnie, a Łukaszenka unika bezpośredniego zaangażowania swoich wojsk.
Polska jako kozioł ofiarny i „poligon multikulti”
Pytany o źródła nienawiści do Rosjan, Sykulski zgodził się z widzem, że wszyscy czołowi polscy politycy mówią o wojnie, a nie o pokoju. Wymienił prezydenta Nawrockiego, premierów Tuska i Morawieckiego, Jarosława Kaczyńskiego, Mariusza Błaszczaka, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Andrzeja Dudę. Według niego mówią oni o zbrojeniach, zakupach broni za granicą i kredytach na zbrojenia, także ukraińskie, a nie o negocjacjach i deeskalacji, co nazwał przerażającym i bardzo niebezpiecznym. Nienawiść jest jego zdaniem pompowana przez media głównego nurtu 24 godziny na dobę, a stoją za nią zagraniczne lobby, przemysł zbrojeniowy i, jako „inspiracja” w arkanach wywiadu, przede wszystkim wywiad brytyjski, niemiecki i ukraiński. Według niego Niemcy chcą być głównym beneficjentem odprężenia z Rosją, a Polska ma zostać kozłem ofiarnym i dla Ukraińców, i dla Zachodu. Przewiduje, że Polska będzie przedstawiana jako „kraj terrorystyczny” i „wspierający terroryzm” w związku z wysadzeniem gazociągów Nord Stream, a także jako kraj ksenofobiczny, prześladujący ludność ukraińsko- i rosyjskojęzyczną. Taka narracja dałaby obcym państwom pretekst do ingerencji, co nazwał powtórką z historii I i II Rzeczypospolitej, tym razem „na własne życzenie” decydentów w Warszawie. Twierdził, że w ciągu czterech i pół roku z jednolitej narodowościowo Polski zrobiono „poligon doświadczalny dla inżynierii społecznej” i „kolejną ofiarę multikulti”. Zaznaczył, że nie chodzi tu o mieszkańców Afryki Subsaharyjskiej, lecz o obywateli Ukrainy i części Kaukazu Południowego. Wymienił mafie gruzińską, czeczeńską i ukraińską. Pytany przez widza, czy da się bez stanu wyjątkowego przywrócić Polsce jednolitość etniczną, odpowiedział, że po dojściu do władzy, jak to ujął, odpowiedzialnych sił politycznych w perspektywie dwóch lat można by legalnie i humanitarnie zwiększyć homogeniczność narodowościową przez ustawę repatriacyjną i politykę wizową.
Jakub Frank, G20 i Cypr
Sykulski przyznał, że nie czytał książki Krzysztofa Zagozdy o Jakubie Franku, ale zna tę postać jako twórcę ruchu mesjanistycznego wywodzącego się z sabataizmu, którego wyznawcy przyjęli masowo chrzest we Lwowie w latach 1759–1760. Pytany o znaczenie szczytu G20 dla Polski, ocenił, że będzie to raczej „PR-owy kwiatek do kożucha” i „bicie piany”, że Polska jest jedną nogą w G20. Podkreślił, że PKB generowanego przez zachodni kapitał nie można traktować jako wyrazu potęgi geopolitycznej. Szczyt mógłby mieć znaczenie, gdyby Polska prowadziła politykę wielowektorową, ociepliła relacje z globalnym Południem i znormalizowała stosunki z Rosją. Sygnały od szefa Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta Marcina Przydacza na to jednak nie wskazują, a Nawrocki według autora pójdzie za sugestiami Białego Domu, choć USA mogą poświęcić Polskę w geopolitycznym gambicie. Sykulski podkreślił, że potwierdza się sens „strategii równowagi suwerennej” i polityki wielowektorowej, o których mówi od początku. Odpowiadając na pytanie o izraelskie bazy na Cyprze, sprostował, że Izrael ich formalnie nie ma. Istnieje natomiast zawarty pod koniec grudnia 2025 roku w Nikozji trójstronny sojusz obronny Izraela, Grecji i Cypru, wymierzony w Turcję, obejmujący wymianę wywiadowczą, wspólne ćwiczenia i plan operacyjny na 2026 rok. Cypr kupił od Izraela system obrony powietrznej Barak MX, drony i systemy walki radioelektronicznej, otrzymuje część technologii laserowego podsystemu Żelaznej Kopuły i rozmawia o zakupie używanych czołgów Merkawa. Jedyne bazy obcych wojsk na wyspie to brytyjskie suwerenne obszary bazowe Akrotiri i Dhekelia, choć izraelscy wojskowi i rezydentury wywiadu są na Cyprze obecni.
Zapowiedzi
Sykulski zapowiedział uruchomienie w Akademii Geopolityki cyklu „Geopolityka państw świata”, liczącego ponad 200 odcinków o wszystkich państwach członkowskich ONZ i państwach nieuznawanych. Ma się on skupiać na strategii, historii i geografii, a nie na informacjach dostępnych w encyklopediach. Pierwszy odcinek będzie poświęcony Austrii. Zaprosił też na wielogodzinny „Maraton geopolityczny” z pytaniami widzów 3 października.
Materiał „NA ŻYWO: Rosja po raz czwarty w br. zwiększyła liczbę wojska | Wybory w Polsce w 2027 r. zagrożone?” dostępny na kanale Leszek Sykulski na YouTube, liczącym 154 tys. subskrybentów. Opublikowany 30 września 2026.










