Twórca kanału „WoW – Wolski o Wojnie” przedstawił cotygodniowy raport z frontu ukraińskiego, obejmujący okres od 19 lipca do 2 sierpnia 2026 roku. Materiał zawierał szczegółowy przegląd sytuacji na poszczególnych odcinkach linii frontu, analizę przygotowań Rosji do jesiennej mobilizacji, bilans strat obu stron oraz prognozę dotyczącą możliwego kierunku rokowań pokojowych.
Sytuacja na froncie nie jest tak korzystna, jak mogłoby się wydawać
Autor rozpoczął od zastrzeżenia, że mimo niewątpliwych sukcesów Sił Zbrojnych Ukrainy — skutecznego ograniczenia rosyjskiej logistyki w korytarzu zaporoskim, izolacji Krymu oraz ataków rakietowo-dronowych na rosyjskie magazyny i przemysł przetwórstwa węglowodorów — sytuacja na kilku odcinkach frontu wygląda niepokojąco dla strony ukraińskiej.
Opisał przebieg walk w rejonie Nowoszachowego i Rodyńskiego, gdzie od dwóch tygodni trwa silny nacisk rosyjski, zaczynający przynosić stronie rosyjskiej efekty — w przeciwieństwie do nagłośnionego przez Ukraińców odparcia rosyjskiego natarcia na północ od tego rejonu, gdzie jednostki Azowa skutecznie obroniły swoje pozycje, a ukraińskie lotnictwo zniszczyło bombami szybującymi rosyjskie mosty pontonowe na rzece Kazenny Torec, zmuszając Rosjan do częściowego wycofania się. Zaznaczył, że informacje o sukcesie na północy zostały przez stronę ukraińską mocno nagłośnione, podczas gdy trudniejsza sytuacja między Nowoszachowem a Rodyńskim pozostała w cieniu. Ocenił, że rosyjskie natarcie w kierunku Nowego Dąbasu, Czerniwki i Stivnego, a dalej w stronę Dobropola, odnosi sukces — celem Rosjan wydaje się przecięcie jednej z dwóch głównych dróg zaopatrzeniowych do Kramatorska, co miałoby poprawić ich pozycję wyjściową przed jesiennymi walkami o Słowiańsk i Kramatorsk.
Konstantynówka broni się dalej wbrew doniesieniom o jej upadku
Autor zdecydowanie zdementował krążące w internecie i powielane przez część komentatorów twierdzenia, jakoby Konstantynówka już całkowicie wpadła w ręce Rosjan. Wyjaśnił, że choć rosyjskie wojska kontrolują około trzech czwartych miasta, w jego centrum wciąż utrzymuje się broniony przez Ukraińców „worek”, a na lewym brzegu rzeki Toreck trwają walki z przemieszanymi jednostkami obu stron — Rosjanie stopniowo zdobywają tam przewagę, ale nie doszło ani do całkowitego zajęcia miasta, ani do wycofania się obrońców ukraińskich. Opisał zacięte walki miejskie o pojedyncze budynki, w tym rosyjskie próby oskrzydlenia miasta od północy przez Nową Dymitrówkę, zablokowane przez Ukraińców, którzy zniszczyli bombami szybującymi pobliską tamę, zalewając teren, a także rosyjską próbę odcięcia obrońców wzdłuż zbiorników wodnych od dolnej balki, która również jak dotąd się nie powiodła.
W kontraście do sytuacji w Konstantynówce, autor potwierdził całkowity upadek miejscowości Czasiw Jar, określając wcześniejszą, ponad roczną obronę tej miejscowości jako jedną z najbardziej epickich operacji obronnych Sił Zbrojnych Ukrainy w całej wojnie — porównywalną do wcześniejszej długotrwałej obrony Wuhłedaru i wciąż trwającej obrony Małej Tokmaczki. Zaznaczył, że to właśnie wyczerpanie obrony w Czasiw Jarze, a nie bezpośrednie natarcie, wymusiło ostatecznie wycofanie się ukraińskich żołnierzy z tego rejonu, po tym jak przez ponad rok blokowali oni rosyjski marsz na Konstantynówkę.
Rosyjski nacisk na Słowiańsk i Kramatorsk narasta niepokojąco
Autor wyraził szczególny niepokój sytuacją na północ od Słowiańska i Kramatorska, gdzie Rosjanie dochodzą już do głównej linii umocnień ukraińskich. Wskazał na doniesienia o zajęciu miejscowości Oleksandriwka i zbliżaniu się wojsk rosyjskich do rejonu słowiańskiej elektrociepłowni — co uznał za rozwój wydarzeń wymagający szczególnej uwagi, ponieważ prawdopodobnie właśnie wokół tego obiektu, zbiorników wodnych i cieków wodnych grupują się główne ukraińskie linie obronne. W rejonie dalej na północ opisał niejasne doniesienia o zajęciu przez Rosjan miejscowości Dibrowa oraz trwające próby infiltracji rejonu Łymanu, z naprzemiennymi sukcesami obu stron, a także rosyjskie próby przenikania w kierunku Jarowej, na razie skutecznie niszczone przez stronę ukraińską.
Autor podkreślił, że opisywane działania mają w dużej mierze charakter infiltracji małymi grupami, a nie klasycznego natarcia frontowego, co wynika bezpośrednio z niedoboru ukraińskich żołnierzy przypadających na kilometr frontu — deficyt ten jest częściowo łatany wsparciem dronowym i innymi środkami technicznymi, ale, jak zaznaczył, żadna przewaga technologiczna, w powietrzu czy w przestrzeni dronowej, nie zastępuje w pełni żołnierza piechoty w okopie. Odnotował także niepokojącą ciszę informacyjną dotyczącą sytuacji wokół Kupiańska, gdzie Rosjanie wcześniej mocno naciskali na pas osłonowy przed miastem.
Rosja przygotowuje selektywną mobilizację na jesień
Analizując przyczyny nasilających się rosyjskich działań ofensywnych, autor ocenił, że Rosja jednoznacznie przygotowuje się do przeprowadzenia mobilizacji jesienią tego roku — najprawdopodobniej nie powszechnej, lecz selektywnej, oszczędzającej w dużej mierze aglomeracje moskiewską i petersburską. Wskazał, że celem jest powołanie około pół miliona żołnierzy, co pozwoliłoby zrekompensować rosnący deficyt osobowy. Przedstawił szczegółowe wyliczenia: zdolność rosyjskich ośrodków szkoleniowych oraz naboru ochotniczego wynosi obecnie około 23–24 tysięcy żołnierzy miesięcznie, podczas gdy Ukraińcy eliminują (zabijają lub czynią rannymi w stopniu wymagającym demobilizacji) od 25 do 30 tysięcy Rosjan miesięcznie — co oznacza, że rosyjska armia traci co miesiąc co najmniej 4 tysiące żołnierzy więcej, niż jest w stanie uzupełnić.
Ocenił, że planowana mobilizacja ma umożliwić Rosji zdobycie Kramatorska i Słowiańska, realizując cel, którego nie udało się osiągnąć w 2014 roku, a jednocześnie ma posłużyć zafundowaniu Ukrainie najcięższej zimy od odzyskania niepodległości — poprzez systematyczne niszczenie infrastruktury energetycznej i ciepłowniczej dużych miast, co miałoby wymusić exodus kilku milionów Ukraińców na wieś lub za granicę i pogłębić kryzys demograficzny oraz gospodarczy kraju. Zaznaczył jednak wyraźnie, że nawet jeśli Ukraińcy będą zmuszeni marznąć w swoich domach, nie oznacza to, że kraj się podda ani że Rosja wygra wojnę — to jedynie forma presji na społeczeństwo ukraińskie.
Rosji kończą się tanie sposoby finansowania wojny
Autor zwrócił uwagę na pogarszającą się sytuację ekonomiczną Rosji po ponad czterech latach wojny. Wskazał, że kraj sprzedał już połowę posiadanych rezerw złota oraz wyczerpał środki z Funduszu Dobrobytu Narodowego i kilku innych funduszy rezerwowych, co oznacza koniec łatwo dostępnych źródeł finansowania wojny. Ocenił, że w najbliższym czasie rosyjskie władze będą musiały podjąć trudniejsze decyzje — sięgnięcie po oszczędności obywateli zgromadzone na lokatach bankowych albo po głębsze rezerwy walutowe, co odczuje bezpośrednio rosyjskie społeczeństwo. Podkreślił, że działania Ukrainy — ataki na rafinerie i wielkopowierzchniowe magazyny logistyczne — mają na celu właśnie podnoszenie kosztów prowadzenia wojny dla Rosji, przy jednoczesnym ograniczaniu bezpośredniego wpływu wojny na codzienne życie zwykłych Rosjan.
Wspomniał również o toczących się staraniach Ukrainy o zgodę na wykorzystanie systemu Starlink do naprowadzania ataków w głąb terytorium Rosji — obecnie Ukraińcy muszą polegać na droższych systemach optoelektronicznych i wywiadowczych dostarczanych głównie przez Francję, Wielką Brytanię i Niemcy. Zaznaczył, że Elon Musk miał dotąd nie wyrazić na to zgody, mimo nacisków ze strony Donalda Trumpa, a sam amerykański prezydent wycofuje się już równocześnie z wcześniejszych deklaracji dotyczących umożliwienia Ukrainie produkcji systemów Patriot.
Rosyjska blokada portów czarnomorskich odpowiedzią na sukcesy Ukrainy
Autor zwrócił uwagę, że mimo realnych sukcesów Ukrainy w ograniczaniu rosyjskiej floty czarnomorskiej i izolacji Krymu, wojna morska nie jest jednostronnym sukcesem Kijowa. Wyjaśnił, że w odpowiedzi na te działania Rosja w ciągu niecałego tygodnia skutecznie zablokowała ukraińskie porty czarnomorskie, wykorzystując do tego stosunkowo niewielkie środki — kilka pocisków wystrzelonych w statki pływające pod różnymi banderami, kierujące się do portów ukraińskich. Zaznaczył, że wbrew wcześniejszemu, zbyt optymistycznemu przekazowi medialnemu na temat sukcesów na Morzu Czarnym, Rosja wciąż dysponuje funkcjonującą flotą czarnomorską i z niej korzysta, mimo poniesionych wcześniej strat.
Skutkiem blokady jest poważny kryzys w ukraińskim eksporcie zboża i kukurydzy — alternatywna trasa przez Rumunię napotyka na ograniczenia związane z niskim stanem wód na Dunaju, utrudniającym transport barkami, a przepustowość kolei jest ograniczona, dodatkowo komplikowana przez problemy na linii kolejowej na pograniczu ukraińsko-mołdawsko-rumuńskim. Autor przypomniał przy tym wcześniejsze napięcia związane z tym, że część ukraińskiego zboża tranzytowego trafiała bezpośrednio na polski rynek, zamiast być jedynie przewożona przez terytorium Polski, co utrudnia dziś proste otwarcie granic jako rozwiązania problemu.
Perspektywa rokowań: cena pokoju to prawdopodobnie zniesienie sankcji
Autor przedstawił swoją prognozę dotyczącą możliwego zakończenia konfliktu. Ocenił, że Rosja nie zrealizowała żadnego ze swoich strategicznych celów sformułowanych jeszcze w 2021 roku, w tym powtarzanego ultimatum Siergieja Ławrowa, później powtórzonego przez Putina — w najlepszym razie może liczyć na zajęcie dwóch, dwóch i pół obwodu Ukrainy, co jest dalekie od realizacji celu w postaci oderwania czterech lub pięciu obwodów i politycznej neutralizacji kraju. Odwołał się do koncepcji przedstawionej przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, według której dopóki Ukraina zachowuje pełną niepodległość i samostanowienie, można uznawać ją za stronę zwycięską tej wojny — niezależnie od strat terytorialnych.
Zaznaczył, że zdobywane przez Rosję terytoria to w praktyce ziemia spalona — zrujnowane obszary przemysłowe i miejskie, wcześniej wyludnione przez ukraińską ewakuację, generujące dla Rosji więcej kosztów odbudowy niż realnych korzyści, czego przykładem są problemy z odbudową Donbasu i Mariupola. Mimo to ocenił, że Putin będzie potrzebował efektownego sukcesu propagandowego do przedstawienia rosyjskiemu społeczeństwu, stąd prawdopodobny kolejny zryw ofensywny jesienią i zimą, celujący w zajęcie Słowiańska i Kramatorska, po którym najprawdopodobniej nastąpi jakaś forma rokowań pokojowych.
Autor przewidział, że rzeczywistą ceną takiego pokoju będzie zniesienie sankcji wobec Rosji, odmrożenie rosyjskich aktywów zagranicznych oraz ponowne włączenie Rosji do międzynarodowej dyplomacji i gospodarki — a społeczeństwo powinno mentalnie przygotować się na taki scenariusz, zamiast wyrażać zdziwienie, gdy do tego dojdzie. W zamian, jego zdaniem, Ukraina zachowa pełną niepodległość, natomiast wejście do NATO pozostaje raczej nierealne, podczas gdy członkostwo w Unii Europejskiej w perspektywie około 25 lat ocenił jako prawdopodobne — co uznał za korzystne zarówno dla Polski, jak i dla samej Ukrainy, gdyby udało się to zrealizować.
Bilans strat: Rosja straciła już blisko 1,7 miliona żołnierzy
Na zakończenie raportu autor przedstawił zbiorcze dane dotyczące strat osobowych w wojnie. Ocenił, że Rosja straciła dotychczas łącznie około 1,6–1,7 miliona żołnierzy zabitych i ciężko rannych wymagających demobilizacji, w tym ponad pół miliona zabitych — uznając tę liczbę za już praktycznie pewną. Po stronie ukraińskiej wskazał na ponad 200 tysięcy zidentyfikowanych z imienia i nazwiska poległych, określając oficjalny przekaz prezydenta Zełenskiego mówiący o 40 tysiącach zabitych jako nieprawdziwy — jego zdaniem samo grupowanie ukraińskich nekrologów wskazuje na rzeczywistą liczbę bliską 200 tysiącom, ponieważ większość osób uznawanych oficjalnie za zaginione w rzeczywistości poległa po stronie przeciwnika.
Zestawił te straty z tempem postępów terytorialnych Rosji, które w minionym roku wyniosło od 30 do 60 kilometrów, określając je jako tempo poniżej tego, jakie notowano podczas I wojny światowej — przy jednoczesnym braku realizacji jakichkolwiek strategicznych celów wojny, z wyjątkiem wybicia lądowego korytarza na Krym, którego jednak Rosjanie, jego zdaniem, nie są w stanie w pełni skutecznie kontrolować, co pokazały tegoroczne działania ukraińskie.
Materiał „UKRAINA RAPORT Z WOJNY 2 SIERPNIA 2026. Rosyjska mobilizacja na jesieni – co zmieni?” dostępny na kanale „WoW – Wolski o Wojnie” na YouTube, liczącym 318 tys. subskrybentów. Opublikowany 2 sierpnia 2026. Raport obejmuje okres walk od 19 lipca do 2 sierpnia 2026 roku.