Prof. Andrew Michta z Uniwersytetu Florydy i Instytutu Wolności był gościem Igora Janke w Kanale Otwartym. W trakcie samej rozmowy napłynęła informacja o wprowadzeniu przez Rosję nocnej godziny policyjnej w rejonie graniczącym z estońską Narwą, co zmieniło charakter całej dyskusji. Rozmowa dotyczyła możliwej stałej bazy amerykańskiej w Polsce, napięcia na granicy estońsko-rosyjskiej, gotowości NATO do reakcji na rosyjskie prowokacje oraz strategicznego znaczenia korytarza nordycko-bałtycko-środkowoeuropejskiego.
Stała baza amerykańska w Polsce
Janke zapytał o wpis Donalda Trumpa sugerujący, że dzięki polskiemu prezydentowi zbliża się utworzenie stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce. Michta ocenił to jako poważną informację, wymagającą znaczących inwestycji infrastrukturalnych po stronie polskiej — w tym budowy szkół dla dzieci amerykańskich wojskowych (tak zwanych DOD schools) oraz rozbudowy sieci drogowej. Podkreślił, że od lat postuluje dostosowanie amerykańskiego rozmieszczenia sił do dzisiejszych realiów geopolitycznych, porównując rolę Polski do roli, jaką w czasach zimnej wojny odgrywały Niemcy Zachodnie. Ocenił, że Stany Zjednoczone potrzebują w Polsce co najmniej jednej, a najlepiej dwóch ciężkich brygad, a docelowo także dodatkowych instalacji w krajach bałtyckich i w Rumunii.
Michta wskazał, że redukcja personelu amerykańskiego w Europie, szacowana przez niego na 20–25 tysięcy żołnierzy, oznacza przesunięcie części sił z Niemiec, Włoch lub Wielkiej Brytanii, najprawdopodobniej wojsk lądowych, w kierunku Polski, podczas gdy bazy niemieckie pozostałyby ośrodkami wsparcia logistycznego i medycznego. Zastrzegł, że nie może komentować szczegółów bilateralnych negocjacji polsko-amerykańskich, ale ocenił kierunek zmian jako korzystny dla bezpieczeństwa całej wschodniej flanki NATO, przypominając, że tempo realizacji zależy również od gotowości infrastrukturalnej samej Polski.
Godzina policyjna przy granicy z Estonią
W trakcie rozmowy Michta otrzymał od znajomego w Waszyngtonie informację o wprowadzeniu przez rosyjskie władze nocnej godziny policyjnej w rejonie granicznym z Estonią — zakazie ruchu samochodów i obecności pieszych w nocy. Zarząd Graniczny FSB dla Sankt Petersburga i obwodu leningradzkiego poinformował, że w dniach od 16 do 26 września w rejonach Sławięckiego i Kinięszewskiego prowadzone będą działania mające zapobiegać przestępstwom w strefie przygranicznej i migracyjnej oraz chronić zasoby biologiczne rzeki — w tym czasie zakazana ma być obecność ludzi, pojazdów, broni oraz łodzi na rzece.
Michta ocenił to jako poważny sygnał wzrostu napięcia, porównując sytuację do etapu poprzedzającego wcześniejsze eskalacje. Przypomniał, że opracowywał wcześniej z Mitre Corporation scenariusze symulacyjne dotyczące zagrożeń na wschodniej flance, w których scenariusz kryzysu w Narwie oceniany był jako jeden z najbardziej prawdopodobnych sposobów na zniszczenie spójności sojuszu. Zwrócił uwagę, że Narwa jest de facto rosyjskojęzycznym miastem o silnej tożsamości narodowej związanej z Rosją, a Moskwa wprowadziła prawo, zgodnie z którym deklaruje odpowiedzialność za los rosyjskojęzycznych społeczności poza granicami Federacji Rosyjskiej. Ocenił, że gdyby doszło do przerwania granicy, nawet w formie nieoznakowanych „zielonych ludzików” znanych z Krymu, byłby to przypadek uzasadniający zastosowanie artykułu 5 traktatu waszyngtońskiego, ponieważ stanowiłoby to bezpośredni atak na terytorium sojuszu.
Janke, opisując swoją niedawną wizytę w Narwie w ramach reportażu z misji Bałtyk, zwrócił uwagę, że mimo iż jest to ostatnie miasto NATO w tej części świata, przed przejściem granicznym do Rosji stoi tam kilkugodzinna kolejka ludzi różnych narodowości, wszyscy jednak mówiący biegle po rosyjsku — co jego zdaniem czyni to miejsce szczególnie wrażliwym. Porównał tę sytuację do podobnie newralgicznego łotewskiego Dyneburga, oceniając, że w obu przypadkach lokalna ludność może nie stawiać oporu w razie pojawienia się tam Rosjan. Michta potwierdził tę ocenę, podkreślając, że dokładnie taki charakter społeczności — silną identyfikację narodową z Rosją i niezadowolenie z obecnej sytuacji — obserwował już wcześniej w swoich analizach.
Janke, weryfikując informacje w czasie rzeczywistym, potwierdził, że doniesienia o godzinie policyjnej pojawiły się w mediach społecznościowych i źródłach otwartych, choć nie zostały jeszcze podjęte przez polskie media. Wspomniał też o niepotwierdzonych nagraniach, rzekomo pokazujących rosyjskie prace przy usypywaniu grobli po drugiej stronie rzeki Narwy, zastrzegając, że mogą to być materiały niewiarygodne.
Strategia Putina i sytuacja na innych teatrach wojny
Michta ocenił, że Władimir Putin nie ma dziś politycznego „odwrotu” — jakiekolwiek ustępstwa terytorialne czy zawieszenie broni byłyby, jego zdaniem, bardzo ryzykowne wewnętrznie, biorąc pod uwagę skalę strat poniesionych przez Rosję oraz przekonanie samego Putina o historycznej słuszności „zjednoczenia” z Ukrainą. Ocenił, że rosyjska presja będzie narastać, a kluczowe znaczenie ma to, co dzieje się równolegle na innych teatrach — w regionie Indo-Pacyfiku, na Półwyspie Koreańskim oraz na Bliskim Wschodzie, gdzie Iran, mimo defensywnej pozycji, zachowuje inicjatywę strategiczną, uderzając w państwa pozostające pod amerykańskim parasolem ochronnym. Jako dowód na to, że ten parasol „przecieka”, przywołał niedawny wyciek zdjęć wykonanych przez amerykańskich żołnierzy i przekazanych do mediów, pokazujących skalę zniszczeń w niektórych bazach amerykańskich na Bliskim Wschodzie po irańskich atakach.
Wskazał również, że Rosja przesunęła część swoich sił bliżej granicy z Finlandią, co ocenił jako spóźnioną odpowiedź na przystąpienie Finlandii i Szwecji do NATO, tworzącą dodatkowy obszar nacisku na Sojusz, obok wcześniej niepokojącego regionu obwodu kaliningradzkiego.
Wybory w Niemczech i słabość europejskiej odpowiedzi
Michta zwrócił uwagę na trwające tego samego dnia wybory landowe w Berlinie oraz zbliżające się wybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie dobry wynik AfD i słaby wynik CDU mogłyby postawić pod znakiem zapytania trwałość rządu kanclerza Friedricha Merza, notującego rekordowo niskie, około 12-procentowe poparcie. Ocenił to jako istotny czynnik niepewności, biorąc pod uwagę deklarowane, choć głównie werbalne, wsparcie Merza dla Ukrainy.
Skrytykował ogólną europejską strategię wobec Rosji na przestrzeni ostatnich dwóch dekad jako politykę „epizmenu” (uspokajania), pozwalającą Rosji odnosić korzyści geopolityczne przy minimalnej odpowiedzi Zachodu — sytuacja zmieniła się dopiero w 2022 roku pod naciskiem administracji Joe Bidena, która jednak, jego zdaniem, nie miała jasnej strategicznej wizji końcowego rezultatu konfliktu. Ocenił, że wciąż brakuje jasno zdefiniowanego celu politycznego — czym miałby być pokój i stabilność w regionie — a zamiast tego słyszy głównie ogólnikowe deklaracje i ostrzeżenia bez konkretnych działań.
Konieczność zdecydowanej, kinetycznej odpowiedzi
Michta ocenił, że NATO nie powinno powstrzymywać się przed kinetyczną odpowiedzią na rosyjskie prowokacje, krytykując wcześniejszą decyzję sekretarza generalnego NATO Marka Rutte, by jedynie „eskortować” rosyjskie samoloty naruszające przestrzeń powietrzną Estonii w pobliżu Tallina, zamiast je zestrzelić — ocenił to jako demonstrację słabości. Porównał Putina do „ulicznego gangstera”, który dopóki nie spotka się z realną odpowiedzią siłową, będzie uważał, że ma przewagę w tej grze. Podkreślił, że przywództwo wiąże się z ryzykiem, porównując hipotetyczną reakcję Stanów Zjednoczonych na naruszenie ich przestrzeni powietrznej przez chińskie drony — nie byłoby to konsultowanie się z sojusznikami, lecz zdecydowana odpowiedź wojskowa.
Odniósł się też krytycznie do decyzji Hiszpanii ograniczającej operacje lotnicze wojsk amerykańskich, oceniając to jako naruszenie porozumień sojuszniczych i działanie budujące niepotrzebne napięcia wewnątrz NATO.
Pełna solidarność sojusznicza jako obowiązek
Michta zaapelował, by żaden europejski polityk nie podważał publicznie solidarności sojuszniczej ani wartości artykułu 5, podkreślając, że strona rosyjska nieustannie stara się osłabić zaufanie do Sojuszu i jego planów operacyjnych. Odniósł się pośrednio do niedawnej niejednoznacznej wypowiedzi byłego ministra obrony Mariusza Błaszczaka na temat gotowości Polski do wysłania wojsk w obronie państw bałtyckich — choć zastrzegł, że nie widział samej wypowiedzi — podkreślając, że w tej fazie konfrontacji nawet czysto werbalne wyrażenie solidarności ma kluczowe znaczenie.
Ocenił, że bezpieczeństwo każdego kraju sojuszniczego, od Portugalii po Polskę, jest ze sobą nierozerwalnie związane, a NATO dysponuje konkretnymi planami operacyjnymi wypracowanymi przez Dowództwo Wojsk Lądowych USA w Europie i Afryce (Wiesbaden) w ramach inicjatywy odstraszania na wschodniej flance, przyjętymi przez wszystkich przywódców państw członkowskich podczas szczytu w Wilnie.
Zdolności Rosji do dalszej eskalacji
Zapytany, czy Rosja dysponuje obecnie realnym potencjałem do przeprowadzenia poważniejszej operacji poza Ukrainą, Michta ocenił, że sam potencjał rosyjski, biorąc pod uwagę zaangażowanie na froncie ukraińskim, na to nie pozwala. Zastrzegł jednak, że siłę wojskową należy oceniać nie tylko w kategoriach absolutnych, lecz również geograficznych, czasowych i relatywnych — ewentualne pogłębienie konfliktów na Bliskim Wschodzie czy w regionie Indo-Pacyfiku mogłoby wymusić przesunięcie amerykańskich sił z Europy, zmieniając ten bilans. Wskazał przy tym, że obecnie aż 90 procent wszystkich sił amerykańskich stacjonuje w samych Stanach Zjednoczonych, co pokazuje skalę potencjalnych rezerw możliwych do przesunięcia w razie eskalacji na innych teatrach. Przywołał przykład niedawnego napięcia w relacjach amerykańsko-koreańskich po częściowym odwołaniu przez Trumpa wspólnych ćwiczeń wojskowych z Koreą Południową, co skomplikowało funkcjonowanie 8. Armii USA.
Skrytykował też zamieszanie wywołane zapowiedzią przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen dotyczącą przyznania Kanadzie „stowarzyszonego członkostwa” w unijnych inicjatywach obronnych, oceniając ten pomysł jako oderwany od geopolitycznych realiów i szkodliwy dla relacji transatlantyckich.
Polska powinna przejąć wiodącą rolę regionalną
Michta zaapelował, by Polska przejęła rolę lidera integracji struktur bezpieczeństwa w korytarzu nordycko-bałtycko-środkowoeuropejskim, określając ten region jako rzeczywisty środek ciężkości potencjalnego konfliktu z Rosją — w przeciwieństwie do kierunku czarnomorskiego czy Mołdawii, gdzie Rosja ma większą swobodę działania. Podkreślił strategiczne znaczenie wejścia Finlandii i Szwecji do NATO, radykalnie poprawiające głębię strategiczną Sojuszu na tym kierunku — przypomniał wcześniejszy raport RAND Corporation, według którego przed akcesją tych krajów obrona państw bałtyckich wymagałaby rozmieszczenia nawet siedmiu ciężkich brygad amerykańskich, co było praktycznie niewykonalne.
Zwrócił uwagę na deficyt pocisków przechwytujących do systemów Patriot po stronie amerykańskiej, częściowo wynikający z intensywnego zużycia w obronie przed irańskimi atakami rakietowymi — określił to zjawisko jako „używanie Patriotów jak broni maszynowej”, znacząco podnoszące realny koszt każdego przechwycenia. Podkreślił, że NATO zachowuje przewagę w zdolnościach zagłuszania rosyjskich systemów, opierającą się głównie na technologii amerykańskiej.
Polska potrzebuje głębi strategicznej i narodowej służby wojskowej
Michta ocenił, że Polska, w przeciwieństwie do Finlandii dysponującej największą konwencjonalną artylerią w Europie i planami nasycenia ogniem wschodnich rubieży kraju, nie ma podobnej głębi strategicznej i nie może pozwolić sobie na wariant „bombardowania Białegostoku” jako linii obrony. Zaapelował o budowę zdolności do zadawania przeciwnikowi strat na jego własnym terytorium, a nie wyłącznie reagowania defensywnego.
Postulował wprowadzenie w Polsce, a także w Stanach Zjednoczonych, powszechnej narodowej służby wojskowej, budującej rezerwy, spójność narodową oraz gotowość obrony cywilnej. Podkreślił konieczność otwartego dialogu politycznego ze społeczeństwem, porównując rosnące poparcie dla AfD w Niemczech oraz ruchu MAGA w USA do reakcji obywateli czujących się wykluczonymi z głównego nurtu polityki establishmentu.
Apel o koordynację między prezydentem a rządem
Michta wielokrotnie podkreślał, że w obecnej sytuacji koordynacja między polskim rządem a prezydentem ma kluczowe znaczenie — sfinalizowanie ewentualnej stałej bazy amerykańskiej wymaga sprawnych decyzji budżetowych i administracyjnych, a jakiekolwiek opóźnienia czy spory polityczne w tej sprawie ocenił jako niedopuszczalne. Zaznaczył, że zagrożenie dla państw takich jak Polska czy kraje bałtyckie ma charakter egzystencjalny — w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, które mogą przegrać wojnę bez ryzyka utraty państwowości, dla mniejszych krajów frontowych utrata suwerenności oznacza utratę wolności.
Janke zwrócił uwagę na potrzebę jedności polskiej klasy politycznej w obliczu narastającego zagrożenia, podkreślając, że doniesienia o godzinie policyjnej przy Narwie napłynęły w trakcie samej rozmowy, co nadało jej dodatkowej wagi. Wspomniał, że polski prezydent przebywał w tym czasie w Stanach Zjednoczonych.
Materiał „Andrew Michta: Rosja wprowadza godzinę policyjną przy granicy z Estonią. Narva zagrożona?” ukazał się na kanale Kanał Otwarty (224 tys. subskrybentów) 21 września 2026 roku. Rozmawiali Igor Janke i prof. Andrew Michta.