Ciche zmęczenie zamiast buntu: jak rosyjski bank opisuje nastroje społeczne w wyciekłym raporcie

Nowe

Marcin Strzyżewski w swoim materiale analitycznym omówił wyciekły dokument analityczny Sbierbanku, opisujący scenariusze zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej wraz z szacowanym prawdopodobieństwem ich realizacji. Punktem wyjścia materiału była teza, że optymizm w Rosji stał się towarem równie deficytowym co benzyna, a wyciekły raport banku dostarcza tego kolejnego dowodu, oceniając szanse rosyjskiego zwycięstwa na zaledwie 7 procent.

Pochodzenie dokumentu i jego wiarygodność

Strzyżewski wyjaśnił, że dokument, zatytułowany „Scenariusze osiągnięcia pokoju w konflikcie rosyjsko-ukraińskim”, został wykradziony przez grupę hakerską Black Mirror i opisany przez rosyjski portal The Insider, którego relację autor uznał za najlepszą dostępną w rosyjskim internecie. Podkreślił, że dokument jest datowany na kwiecień 2026 roku, co ma istotne znaczenie interpretacyjne — od tego czasu minął ponad kwartał, w trakcie którego wydarzyła się kampania ataków na magazyny Wildberries i Ozonu, dwie fale kryzysu paliwowego w Rosji oraz operacja odcinania Krymu od reszty kraju dronami wraz z wyłączeniem Morza Azowskiego i częściowo Morza Czarnego z rosyjskiej żeglugi handlowej — a więc rzeczywistość mogła się od kwietnia znacząco zmienić. Zaznaczył, że notatka pochodzi z korespondencji samego prezesa Sbierbanku, Germana Grefa, co jego zdaniem sugeruje, że Gref się z jej treścią zgadzał, skoro zdecydował się ją rozesłać. Zwrócił też uwagę, że sądząc po stylu tekstu, autorzy raportu najprawdopodobniej korzystali z narzędzi sztucznej inteligencji, co jest dziś powszechną praktyką — zastrzegł jednocześnie, że nie ma pewności co do autentyczności całego dokumentu, ale ocenił, że jego treść jest generalnie zbieżna z tym, co wiadomo o sytuacji w Rosji z innych źródeł, co czyni go ciekawym potwierdzeniem i uzupełnieniem istniejącej wiedzy, a także wglądem w perspektywę samych Rosjan.

Braki w obronie przeciwlotniczej i przemyśle zbrojeniowym

Autor zwrócił uwagę na fragment dokumentu wskazujący, że Rosja utraciła do 35 procent komponentów systemów obrony powietrznej, przy czym uzupełnianie zapasów rakiet do systemów S-300 i S-400 przebiega wolniej niż tempo strat, a bez przywrócenia osłony powietrznej nad obiektami zapleczowymi ataki dalekiego zasięgu będą się nasilać. Z perspektywy końca sierpnia Strzyżewski ocenił, że problem ten pozostaje nierozwiązany, a ukraińskie ataki typu Middle Strike i Deep Strike są wręcz coraz bardziej intensywne i destrukcyjne dla Rosji, choć zastrzegł, że ten bilans może się w przyszłości odwrócić. Przywołał także wskazany w raporcie niedobór siły roboczej w zakładach zbrojeniowych, szacowany na 80 do 400 tysięcy osób, oraz informację o pierwszym odnotowanym spadku produkcji amunicji we wrześniu 2025 roku. Dokument wymienia trzy krytyczne niedobory: mikroelektronikę, niedostępną bez zachodnich komponentów, co czyni broń precyzyjną wielokrotnie droższą, przy czym czynnikiem ograniczającym produkcję amunicji są ludzie, a nie pieniądze; silniki lotnicze, rakietowe i okrętowe, gdzie wszystkie moce produkcyjne są przeciążone; oraz — najbardziej ogólnie — brak ludzi. Strzyżewski ocenił szeroki rozrzut szacunków niedoboru siły roboczej (od 80 do 400 tysięcy) jako dowód, że rosyjski przemysł zbrojeniowy osiągnął swoisty „płaskowyż” — punkt, w którym dalszy rozwój produkcji nie jest już możliwy, ponieważ dotarł do granic swoich możliwości, głównie z powodu problemów z elektroniką, historycznie słabą technologią silników oraz brakiem ludzi. Zwrócił uwagę na paradoks, jaki rodzi to w kontekście ewentualnej mobilizacji: jeśli już dziś w przemyśle zbrojeniowym brakuje setek tysięcy pracowników, sytuacja pogorszy się jeszcze bardziej, gdy więcej ludzi trafi na front, a rynek pracy dodatkowo się skurczy. Przypomniał też własne wcześniejsze doniesienia, oparte na publikacji rosyjskiego Kommiersanta, że mimo przybywania nowych robotów przemysłowych w rosyjskich zakładach, tempo robotyzacji przemysłu pozostaje w Rosji na bardzo niskim poziomie.

Straty wojskowe i dlaczego Rosja nie ogłasza pełnej mobilizacji

Strzyżewski przytoczył szacunki dokumentu dotyczące strat wojskowych Rosji — 20–25 tysięcy osób miesięcznie, przy czym aż 90 procent nowych żołnierzy kontraktowych trafia do uzupełniania strat, a nie do tworzenia nowych jednostek. Zaznaczył, że raport wprost stwierdza, iż pełnoskalowa mobilizacja nie jest planowana, ponieważ związane z nią ryzyko polityczne jest nie do przyjęcia — co, jak podkreślił, potwierdza jego wcześniejsze, wielokrotnie powtarzane tezy: gdyby mobilizacja była łatwym i korzystnym rozwiązaniem, Władimir Putin zdecydowałby się na nią już dawno temu. Ocenił, że realna potrzeba dodatkowych żołnierzy istnieje — o czym świadczy fakt, że Rosja rekrutuje komercyjnie około 30 tysięcy ludzi miesięcznie, płacąc im wysokie wynagrodzenia i organizując rozbudowany system rekrutacyjny, w tym wyspecjalizowane biura obdzwaniające potencjalnych rekrutów i oferujące im pakiety „all inclusive” — transport do hotelu, załatwienie formalności, znalezienie regionu, w którym komisja medyczna zaakceptuje kandydata mimo jego schorzeń. Zauważył, że skoro państwo jest gotowe ponosić tak wysokie koszty organizacyjne rekrutacji zamiast po prostu nakazać ludziom stawienie się do wojska, musi istnieć poważny powód polityczny, przed którym Kreml się wzbrania — i ocenił, że Sbierbank najprawdopodobniej dobrze zdaje sobie z tego sprawę. Wyjaśnił też, dlaczego to właśnie ten bank zajmuje się analizami wojennymi: jako instytucja w pełni wbudowana w struktury państwa, dysponuje jednym z największych w Rosji zbiorów danych o kondycji gospodarki i społeczeństwa, pozwalającym na bieżąco analizować przepływy finansowe zarówno firm, jak i osób prywatnych.

Scenariusz decydującej przewagi militarnej Rosji (7 procent)

Pierwszym scenariuszem opisanym w dokumencie jest „decydująca przewaga militarna Rosji”, której prawdopodobieństwo oszacowano na 7 procent w horyzoncie czasowym 12–24 miesięcy. Strzyżewski ocenił ten horyzont jako wyjątkowo asekurancki — stwierdzenie, że coś może się wydarzyć najwcześniej za rok, a najpóźniej za dwa lata, uznał za swoisty komunikat do kierownictwa w stylu „możemy wygrać kiedyś”. Wyjaśnił, że dla autorów raportu zwycięstwo oznacza pełną kontrolę Rosji nad czterema nowymi podmiotami federacji — tzw. DNR, ŁNR, obwodem zaporoskim i chersońskim w granicach administracyjnych oraz obwodem charkowskim — a także zmuszenie Ukrainy do negocjacji z pozycji absolutnej dominacji militarnej, przy czym nie chodzi o zdobycie Kijowa, lecz o stworzenie warunków, w których dalszy opór traci sens. Zauważył, że nawet w tym najbardziej optymistycznym dla Rosji scenariuszu nie ma mowy o podbiciu całej Ukrainy — jedynie pięciu regionów wraz z Krymem. Ocenił subiektywnie, że 7 procent to jego zdaniem zawyżony szacunek, choć zastrzegł, że przypisywanie konkretnych wartości procentowych takim scenariuszom w ogóle uważa za mało sensowne — możliwe jest ich uszeregowanie od bardziej do mniej prawdopodobnych, ale precyzyjne różnicowanie między np. 5 a 9 procentami nazwał czystą spekulacją. Przeanalizował warunki konieczne do realizacji tego scenariusza według raportu: drugą falę mobilizacji obejmującą co najmniej 300–500 tysięcy osób, bez której nie da się osiągnąć liczebności potrzebnej do przeprowadzenia zakrojonej na szeroką skalę ofensywy; wielokrotne zwiększenie wsparcia lotniczego, przy czym produkcja pocisków kierowanych i bomb korygowanych ma stanowić wąskie gardło (co skomentował jako zaskakujące, biorąc pod uwagę skalę użycia bomb szybujących UMPK, ale zaakceptował ocenę Sbierbanku, że potrzeba ich jeszcze więcej); rozwiązanie problemu obrony przeciwlotniczej na tyłach, bez czego ataki na rafinerie i lotniska będą trwać nadal; oraz przełom w dziedzinie autonomicznych rojów dronów. Strzyżewski wskazał na fundamentalną sprzeczność w tych warunkach: wszystkie one wymagają ludzi, których jednocześnie brakuje zarówno w przemyśle zbrojeniowym, jak i na froncie — jeśli zabierze się pracowników z gospodarki do wojska, nie będzie komu produkować amunicji i sprzętu, a jeśli zostawi się ich w fabrykach, nie będzie komu walczyć. Ocenił, że raport w istocie sam dostarcza dowodu na niemożliwość realizacji tego scenariusza. Zwrócił też uwagę na przywołane w dokumencie stwierdzenie, że motywacja do obrony jest tradycyjnie większa niż motywacja do ataku, a Ukraina walczy o przetrwanie, a nie o ekspansję terytorialną — komentując je ironicznie jako banalne, ale jednocześnie z pewną satysfakcją zauważając, że przynajmniej ktoś w rosyjskich strukturach to rozumie. Podsumowanie tego scenariusza w raporcie brzmi, że Rosja potrzebuje ofensywy na dużą skalę, a celem Ukrainy jest sprawienie, by cena tej ofensywy stała się dla Rosji nie do przyjęcia — co Strzyżewski określił jako potwierdzenie jego własnej, wielokrotnie powtarzanej tezy, że wspólnym mianownikiem wszystkich ukraińskich działań jest podnoszenie kosztu prowadzenia wojny dla Rosji.

Scenariusz wyczerpania Zachodu (12 procent)

Drugi scenariusz, „wyczerpanie Zachodu — pokój na warunkach Rosji”, oszacowano na 12 procent prawdopodobieństwa w horyzoncie 12–18 miesięcy. Warunkiem jego realizacji jest jednoczesne wystąpienie trzech czynników: spadku poparcia dla Ukrainy w Stanach Zjednoczonych poniżej 30 procent (czemu, jak zaznaczył Strzyżewski, obecnie nic nie wskazuje), kryzysu energetycznego w Europie zimą 2026–2027 oraz kryzysu politycznego na Ukrainie. Autor ocenił, że ten fragment raportu dobrze tłumaczy upór Putina, który wciąż liczy na korzystny dla siebie zbieg okoliczności. Zauważył, że sytuacja wokół Iranu zwiększa ryzyko kryzysu energetycznego w Europie, ale ocenił, że nawet gdyby taki kryzys nastąpił, nie będzie na tyle dotkliwy, by Europa porzuciła priorytet bezpieczeństwa — wskazując, że w Wielkiej Brytanii kolejny premier pozostaje twardo proukraiński, w Niemczech u władzy wciąż pozostaje kanclerz Friedrich Merz, a w Polsce do najbliższych wyborów jest jeszcze czas. Za potencjalnie niepokojący element układanki uznał Francję, gdzie ewentualne zwycięstwo Marine Le Pen mogłoby zmienić sytuację. Ocenił, że Putin, rządzący Rosją od 2000 roku, po prostu czeka na dogodniejszy moment, tak jak wielokrotnie przeczekiwał wcześniejszych oponentów politycznych i kryzysy. Co do kryzysu politycznego na Ukrainie, ocenił, że nawet gdyby wystąpił, niewiele by zmienił, ponieważ obecnie w ukraińskiej polityce — mimo pojawienia się takich postaci jak Mychajło Fedorow czy generał Wałerij Załużny z podobno prezydenckimi ambicjami — nie ma żadnej znaczącej siły politycznej wzywającej do zakończenia wojny; są za to głosy krytykujące władzę za zbyt małą skuteczność w niszczeniu rosyjskich rafinerii. Podsumował, że nawet utrata wsparcia Zachodu nie oznaczałaby końca wojny, a jedynie poważne osłabienie Ukrainy, która mimo to kontynuowałaby walkę.

Scenariusze porozumienia z Trumpem i „koreański” impas

Strzyżewski omówił dwa kolejne scenariusze z raportu: „umowę z Trumpem”, zakładającą zamrożenie konfliktu z częściowym zniesieniem sankcji, oszacowaną przez Sbierbank na aż 32 procent — najwyższe prawdopodobieństwo spośród wszystkich scenariuszy — oraz „scenariusz koreański”, czyli brak porozumienia i trwanie armii w bezruchu przez lata, oceniony na 22 procent. Wobec scenariusza porozumienia z Trumpem wyraził wyraźny sceptycyzm, oceniając, że od kwietnia nie zaszedł żaden postęp w tym kierunku — przywołał wypowiedź sekretarza stanu Marco Rubio, że porozumienia z Anchorage do niczego nie doprowadziły, fakt, że zapowiadana na lato wizyta Jareda Kushnera i Steve’a Witkoffa w Moskwie się nie odbyła (choć pojawił się tam dyrektor CIA, którego rozmowę z Putinem potwierdzają jedne źródła, a zaprzecza im rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow), a także brak jakichkolwiek postępów Trumpa w wywieraniu presji na Ukrainę w kierunku ustępstw. Scenariusz „koreański” ocenił jako niewykluczony, wymagający obopólnego wyczerpania możliwości obu stron do osiągnięcia zdecydowanego przełomu.

Scenariusz długotrwałej wojny i „ciche zmęczenie” społeczeństwa (15 procent)

Kolejny scenariusz, „długotrwała wojna” trwająca jeszcze 2–3 lata, oszacowano na 15 procent prawdopodobieństwa. Strzyżewski przytoczył kluczowy fragment dokumentu, według którego w takim scenariuszu w Rosji narasta „ciche zmęczenie” — nie chodzi o otwarte protesty, które siły bezpieczeństwa są w stanie stłumić, lecz o proces desocjalizacji: wzrost alkoholizmu i depresji, emigrację wykwalifikowanej kadry oraz spadek liczby urodzeń. Raport ocenia, że rosyjski model gospodarczy typu „broń zamiast masła” może funkcjonować przez 2–3 lata, ale nie w nieskończoność, a poparcie dla Putina może oficjalnie spaść poniżej 60 procent do 2028 roku, przy czym rzeczywiste poparcie spadnie poniżej 50 procent. Strzyżewski skomentował to sformułowanie ironicznie, pytając retorycznie, po co w ogóle podawać liczbę 60 procent, skoro sami autorzy przyznają, że jest ona nieprawdziwa. Zwrócił uwagę na koncepcję „krytycznego progu spirali milczenia” — momentu, w którym ludzie przestają bać się mówić otwarcie — który historycznie w Rosji pojawiał się przy odczuwalnym spadku poziomu życia, tak jak w latach 1986–1991. Podkreślił, że raport Sbierbanku nie ucieka się do stereotypowego, w jego ocenie błędnego, przekonania o Rosjanach jako „narodzie genetycznych niewolników” gotowych znosić cierpienie bez końca z miłości do władzy — zamiast tego wskazuje na konkretne, racjonalne czynniki: propagandę, represje, uwarunkowania geograficzne i ekonomiczną zależność od państwa, które łącznie tłumaczą, dlaczego masowy bunt jest obecnie mało prawdopodobny, mimo że siły porządkowe są w stanie go stłumić. Zaznaczył, że ludzie wyrażają niezadowolenie w bardziej ukrytych formach — przestają efektywnie pracować i wykonywać polecenia, czego przykładem może być policjant unikający aktywnego udziału w łapankach mobilizacyjnych — a systemowe znaczenie tego zjawiska rośnie, gdy podobną postawę przyjmują też przełożeni takich funkcjonariuszy. Zaznaczył, że ten scenariusz zawiera również ocenę skutków dla Ukrainy, opisanych w raporcie jako katastrofa humanitarna: 8 milionów uchodźców za granicą, 6 milionów wewnętrznie przesiedlonych, załamanie demograficzne ze spadkiem liczby urodzeń oraz utrata całego pokolenia mężczyzn w wieku 25–45 lat. Podsumował ten wątek stwierdzeniem, że w tym scenariuszu obie strony przegrywają, co potwierdza jego wcześniejszą, wielokrotnie powtarzaną tezę, że im dłużej trwa wojna, tym dotkliwiej cierpią obie strony.

Pozostałe scenariusze: kompromis, wycofanie się Rosji i „czarne łabędzie”

Strzyżewski krótko omówił pozostałe, mniej prawdopodobne scenariusze wymienione w raporcie: pokój na warunkach kompromisowych (5 procent) oraz pokój na warunkach ukraińsko-europejskich (2 procent) — ten ostatni, zakładający dobrowolne wycofanie się Rosji z okupowanych terenów, wypłatę reparacji i wydanie zbrodniarzy wojennych, ocenił jako mało realny w obecnych warunkach. Zastrzegł jednak, że taki scenariusz uważa za możliwy przy określonych okolicznościach — przede wszystkim w razie śmierci Władimira Putina lub jego dobrowolnego ustąpienia z władzy, co w jego ocenie oznaczałoby de facto biologiczny koniec jego rządów. Argumentował, że nowe, choćby minimalnie racjonalne kierownictwo Rosji mogłoby dojść do wniosku, że utrzymywanie zrujnowanego Donbasu nie ma sensu ekonomicznego, stanowiąc jedynie poważne obciążenie, a jego oddanie przyniosłoby korzystniejszy efekt wizerunkowy niż dalsze ponoszenie kosztów wojny, sugerując normalizację Rosji jako partnera do interesów. Omówił też kategorię tzw. czarnego łabędzia, której łączne prawdopodobieństwo Sbierbank oszacował na 5 procent, obejmującą: eskalację nuklearną, katastrofę technogenną w rodzaju „nowego Czarnobyla” (w tym możliwe odniesienie do nieaktywnej zaporoskiej elektrowni jądrowej), bezpośrednią konfrontację zbrojną NATO z Rosją, zmianę reżimu w Rosji (określoną w dokumencie jako „przewrót pałacowy”), a także — jako czarny łabędź dla Ukrainy — tzw. irańską kaskadę, czyli wzrost ceny ropy Brent do 200 dolarów za baryłkę w wyniku eskalacji w Zatoce Perskiej. Strzyżewski wyraził sceptycyzm wobec scenariusza konfrontacji NATO–Rosja jako marginalnego w dokumencie, zaznaczając przewrotnie, że taki sam dokument przygotowany przez tę samą instytucję w 2021 roku najprawdopodobniej równie stanowczo wykluczyłby wojnę z Ukrainą — nikt bowiem nie informuje analityków banku o faktycznych planach wojennych z wyprzedzeniem. Ocenił też, że scenariusz wzrostu cen ropy do 200 dolarów wydaje mu się coraz mniej prawdopodobny, ponieważ świat coraz skuteczniej adaptuje się do kryzysu w Zatoce Perskiej. Przy okazji kategorii „technologicznej niespodzianki” — przełomu w dziedzinie autonomicznych rojów dronów odpornych na walkę radioelektroniczną, zdolnych do niszczenia celów głęboko na terytorium przeciwnika i umożliwiających powrót manewrowych ofensyw zmechanizowanych — Strzyżewski przyznał się do pewnego zaskoczenia, jak blisko jego własne wcześniejsze dywagacje pokrywają się z ocenami rzekomych specjalistów ze Sbierbanku, oceniając jednocześnie, że gdyby taki przełom miał nastąpić, bardziej prawdopodobne jest, że dokona go przemysł zachodni niż rosyjski.

Wnioski końcowe: okno negocjacyjne Rosji się zamyka

Strzyżewski przytoczył końcowe wnioski raportu, według których okres największej siły negocjacyjnej Rosji przypada na lato i jesień 2026 roku, po czym równowaga ulegnie zmianie — płynna, możliwa do upłynnienia część rosyjskiego funduszu narodowego (4 biliony rubli) topnieje w tempie 400 miliardów rubli na kwartał, europejskie zbrojenia nabierają tempa, a Donald Trump, skupiony na wyborach uzupełniających, może stracić zainteresowanie porozumieniem pokojowym — Strzyżewski ocenił, że jego zdaniem Trump już to zainteresowanie stracił. Zwrócił uwagę, że skoro Sbierbank definiuje „lato” jako okres trwający do 31 sierpnia włącznie, to zgodnie z logiką samego raportu okno negocjacyjnej przewagi Rosji lada moment się zamknie. Ocenił, że sytuacja dla Rosji w ostatnich miesiącach wyraźnie się pogorszyła, zastrzegając jednocześnie, że nie jest to gra o sumie zerowej — sytuacja pogarsza się w jego ocenie jednocześnie dla obu stron, choć dla Rosji relatywnie bardziej, ponieważ Ukraina cierpi i adaptuje się do ataków dalekiego zasięgu od samego początku wojny, podczas gdy Rosja dopiero zaczyna rozumieć, co oznacza brak bezpiecznego zaplecza, a jej adaptacja do tej nowej rzeczywistości jest opóźniona. Sformułował ostateczny wniosek, że w Rosji na odpowiedzialnych stanowiskach znajdują się ludzie w pełni rozumiejący realną sytuację kraju — co jego zdaniem stanowi dodatkowy argument za tezą, że gdyby Władimir Putin zszedł z politycznej sceny w taki czy inny sposób, pozostałe kierownictwo rosyjskie nie upierałoby się przy kontynuowaniu wojny, rozumiejąc, jak niewielkie ma szanse na korzystne dla siebie zakończenie konfliktu. Zastrzegł jednak, że kluczową niewiadomą pozostaje sam Putin — nie wiadomo, czy raport w ogóle do niego dotarł, w jakiej formie, ani jak by go zinterpretował, gdyby się z nim zapoznał. Wyraził przypuszczenie o charakterze czystej spekulacji, że Putin, biorąc pod uwagę skalę poświęconego przez siebie czasu i zasobów na podporządkowanie sobie Ukrainy, psychologicznie nie jest w stanie się z tego wycofać i musi kontynuować wojnę, by usprawiedliwić poniesione koszty nawet przed samym sobą. Zasugerował, że wśród ośmiu scenariuszy przedstawionych w raporcie Putin mógł wybrać dla siebie ten najbardziej dogodny — scenariusz wyczerpania wsparcia Zachodu — i konsekwentnie realizować go poprzez działania dezinformacyjne, takie jak intensywne skłócanie Polski z Ukrainą w internecie, trwające, jak zaznaczył, do dziś, oraz próby zdyskredytowania obu narodów w oczach siebie nawzajem, które — mimo że sam ich nie popiera — bywają podchwytywane przez mniej rozeznanych odbiorców i wykorzystywane przez bardziej agresywnych do wyładowywania frustracji. Zakończył konkluzją, że Putin może liczyć na to, iż uda mu się jednocześnie zakłócić zachodnie wybory, doczekać ewentualnych sukcesów sympatyzujących z nim sił politycznych (np. we Francji), doprowadzić do erozji zachodniego wsparcia dla Ukrainy i „dotreptać” do zajęcia całego Donbasu — wyrażając własne wątpliwości, czy te nadzieje się spełnią.


Materiał pt. „Rosja ma 7 procent szans na zwycięstwo. Raport Sbierbanku” opublikowany został na kanale Marcina Strzyżewskiego (172 tys. subskrybentów) 27 sierpnia 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *