Paweł Lisicki w materiale opublikowanym na kanale Tygodnik DoRzeczy odnosi się do wypowiedzi przedstawicieli polskich władz dotyczących rosyjskiego zagrożenia, a następnie koncentruje się na rozmowie Radosława Sikorskiego z ukraińskim dziennikarzem Serhijem Sidorenką. Głównym tematem jego komentarza staje się jednak Roman Dmowski: jego stosunek do narodu, cywilizacji łacińskiej, Niemiec i Rosji oraz znaczenie jego myśli dla współczesnej polityki.
Lisicki: polskie władze mówią tak, jakby wojna już trwała
Lisicki rozpoczyna od wypowiedzi Donalda Tuska, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Radosława Sikorskiego dotyczących zagrożenia ze strony Rosji. Według jego relacji premier Donald Tusk, powołując się na raport przekazany mu przez szefa CIA, mówił o przygotowywanej przez Rosję agresji z wykorzystaniem dronów, rakiet i innych środków, która miałaby nastąpić w najbliższych miesiącach. Kosiniak-Kamysz miał z kolei mówić w Sejmie o bezpośrednim zagrożeniu i trwającej już rosyjskiej agresji. Lisicki przypomina również wcześniejsze wypowiedzi Sikorskiego, które interpretuje jako przedstawianie sytuacji tak, jakby wybuch wojny był bardzo bliski.
Publicysta stawia w związku z tym pytanie o konsekwencję takiej narracji. Jego zdaniem, gdyby przedstawiane zagrożenie rzeczywiście było tak bezpośrednie, należałoby oczekiwać konkretnych działań, takich jak mobilizacja czy powszechny pobór. Tymczasem – jak wskazuje Lisicki – politycy przede wszystkim wypowiadają się na ten temat w mediach, w Sejmie lub podczas wywiadów. Krytycznie odnosi się również do zapowiedzi wyjazdu Tuska do Kijowa w celu sprawdzenia funkcjonowania ukraińskiego systemu energetycznego.
Lisicki ocenia ten sposób komunikowania zagrożenia jako polityczną prowokację i twierdzi, że może on służyć wzbudzaniu emocji w polskim społeczeństwie. W jego interpretacji podobną funkcję mają pełnić informacje o rosyjskich atakach przeprowadzanych kilka kilometrów od polskiej granicy, ale po stronie ukraińskiej. Podkreśla, że formalnie nie ma znaczenia, czy jest to 4, 5 czy 10 kilometrów od granicy. Jego zdaniem istotniejsze jest wytwarzanie atmosfery, w której odbiorca może dojść do przekonania, że Polska została już faktycznie wciągnięta do wojny.
Sikorski i sprawa Romana Dmowskiego
Następnie Lisicki przechodzi do Radosława Sikorskiego i jego rozmowy przeprowadzonej w Kijowie. To właśnie zachowanie ministra spraw zagranicznych przedstawia jako klucz do zrozumienia sposobu myślenia obecnych władz.
Według relacji Lisickiego w rozmowie doszło do zestawienia Romana Dmowskiego z ideologami OUN-UPA oraz osobami odpowiedzialnymi za masowe mordy. Publicysta przedstawia Dmowskiego jako jednego z twórców polskiej państwowości i jednego z nielicznych – w jego ocenie – polskich polityków, którzy potrafili analizować rzeczywistość przez pryzmat interesów państwa, zamiast kierować się emocjami.
Lisicki twierdzi, że problem nie ogranicza się do samego Sikorskiego. Jego zdaniem obecne polskie elity polityczne myślą przede wszystkim w kategoriach paneuropejskich i globalistycznych, a interes narodowy oraz polskość traktują jako przeszkodę. W materiale formułuje również znacznie ostrzejsze zarzuty dotyczące rzekomego wykonywania przez polskie władze zewnętrznych poleceń. Są to jego oceny i interpretacje, a nie przedstawione przez niego dowody na istnienie takich poleceń.
Książka Krzysztofa Kosińskiego jako punkt odniesienia
W dalszej części Lisicki pokazuje książkę Krzysztofa Kosińskiego poświęconą Dmowskiemu. Zwraca uwagę, że posiada pierwsze wydanie, które – jak mówi – jest obecnie trudno dostępne, natomiast ukazało się również drugie, rozszerzone wydanie. Książkę przedstawia jako jedną z najważniejszych biografii politycznych Dmowskiego.
To właśnie na podstawie fragmentów tej publikacji Lisicki buduje później zasadniczą część swojego argumentu. Jednocześnie krytykuje środowiska liberalne i część mediów, przede wszystkim „Gazetę Wyborczą”, zarzucając im wieloletnią kampanię przeciwko Dmowskiemu. Według jego relacji w przestrzeni medialnej pojawiały się zestawienia Dmowskiego z Hitlerem i Mussolinim. Lisicki uważa, że tego rodzaju porównania pomijają kontekst historyczny oraz rzeczywistą treść jego poglądów.
Rozmowa Sikorskiego z Serhijem Sidorenką
Lisicki szczegółowo omawia następnie fragment rozmowy Sikorskiego z Serhijem Sidorenką z „Ukraińskiej Prawdy”. W jego relacji Sikorski mówi o nieumieszczaniu faszystów na pomnikach. Sidorenko odpowiada, że UPA nie miała nic wspólnego z faszyzmem. Następnie Sikorski stwierdza, że UPA miała faszystowską ideologię.
Lisicki sprzeciwia się takiemu ujęciu i przedstawia własne rozróżnienie między klasycznym nacjonalizmem a nacjonalizmem rasowym. Twierdzi, że ideologia OUN-UPA wyrosła z radykalnego nacjonalizmu, który dopuszczał czystki etniczne i masową przemoc wobec osób należących do innych grup. Wymienia przy tym Dmytra Doncowa, Romana Szuchewycza i Stepana Banderę jako postacie, których poglądy – według jego interpretacji – uzasadniały taki sposób myślenia.
Publicysta przeciwstawia temu nacjonalizm, który przypisuje Dmowskiemu. W jego ujęciu jest to koncepcja skupiona na interesie własnego narodu i państwa, ale jednocześnie osadzona w tradycji chrześcijańskiej. Różnica ma polegać na tym, że nacjonalizm rasowy uznaje osoby spoza własnej wspólnoty etnicznej za obce i wrogie, podczas gdy nacjonalizm związany z Dmowskim miał być zakorzeniony w cywilizacji łacińskiej i chrześcijańskiej.
Spór o faszyzm, nazizm i Dmowskiego
Lisicki rozwija również rozróżnienie między włoskim faszyzmem a niemieckim narodowym socjalizmem. Zwraca uwagę, że włoski faszyzm w początkowym okresie nie opierał się w takim samym stopniu na kryterium rasowym. Według jego wywodu zasadnicza zmiana we włoskim ustawodawstwie rasowym nastąpiła dopiero w drugiej połowie lat 30., pod wpływem polityki Hitlera.
Na tej podstawie Lisicki twierdzi, że określanie ideologii UPA jako faszystowskiej jest zbyt uproszczone, a właściwsze miałoby być odnoszenie jej do nurtów narodowosocjalistycznych i rasowych. To jego interpretacja historyczna przedstawiona w materiale.
W rozmowie pojawia się następnie argument Sidorenki, że skoro UPA miała być faszystowska, a Dmowski również miał być faszystą, to oba przypadki można ze sobą zestawić. Lisicki zwraca szczególną uwagę na reakcję Sikorskiego. Według jego interpretacji minister nie zakwestionował tego zestawienia, lecz odpowiedział, że Dmowski jest postacią kontrowersyjną. Właśnie ten fragment Lisicki uznaje za szczególnie problematyczny, ponieważ jego zdaniem pozwala on na zestawienie polskiego polityka z ideologami UPA.
Lisicki ocenia zachowanie Sikorskiego jako wyjątkowo niewłaściwe i przyznaje, że przychodzą mu na myśl bardzo mocne określenia dotyczące zdrady interesów państwa, choć sam zaznacza, że są to bardzo ciężkie słowa. Podkreśla przy tym różnicę między wypowiedzią publicysty a wypowiedzią ministra spraw zagranicznych reprezentującego państwo.
Dmowski i chrześcijańskie korzenie narodu
W dalszej części Lisicki przechodzi do tekstów Dmowskiego przytoczonych w książce Kosińskiego. Zwraca uwagę, że nie wybiera przypadkowej wypowiedzi z ulotki czy artykułu, lecz fragment dotyczący fundamentalnych zasad jego myślenia.
W przywołanym przez Lisickiego tekście Dmowski opisuje znaczenie Kościoła w kształtowaniu europejskiej cywilizacji. Mowa jest o wychowaniu indywidualnego sumienia, odpowiedzialności osobistej, łączeniu różnych grup w ramach jednej religii, organizowaniu państwa oraz przekazywaniu dziedzictwa Rzymu i prawa rzymskiego. Lisicki przedstawia ten fragment jako argument przeciwko tezie, że Dmowski reprezentował rasową odmianę nacjonalizmu.
W jego interpretacji szczególnie istotne jest połączenie dwóch elementów: wartości jednostki oraz dobra wspólnoty. Dmowski, jak wynika z przytoczonych przez Lisickiego fragmentów, miał podkreślać znaczenie indywidualnego sumienia i osobistej odpowiedzialności, a równocześnie wskazywać na rodzinę, społeczeństwo, państwo, prawo oraz wspólne dobro jako elementy organizujące życie zbiorowe.
Lisicki zwraca również uwagę na krytykę koncepcji jednostki całkowicie wyzwolonej z więzi społecznych i przeciwstawionej państwu. Łączy ją z dziedzictwem rewolucji francuskiej i twierdzi, że według Dmowskiego takie rozumienie praw jednostki stanowi wypaczenie tradycji rzymskiej. Jednocześnie podkreśla, że nie oznacza to odrzucenia wartości człowieka jako osoby.
Jednostka, wspólnota i dobro wspólne
Lisicki interpretuje przywołane fragmenty jako próbę pogodzenia indywidualnej godności człowieka z obowiązkami wobec wspólnoty. W jego ujęciu podstawą myśli Dmowskiego są jednocześnie indywidualne sumienie i odpowiedzialność osobista, prawo rzymskie, dobro wspólne, więzi religijne, moralne i prawne oraz państwo.
Na tej podstawie publicysta przeciwstawia Dmowskiego nacjonalizmowi rasowemu. Twierdzi, że wspólnota narodowa rozumiana przez Dmowskiego nie może oznaczać przyzwolenia na zabijanie przedstawicieli innej grupy tylko ze względu na ich pochodzenie czy miejsce zamieszkania. Według Lisickiego taka przemoc byłaby sprzeczna z chrześcijańskim i łacińskim rozumieniem wartości ludzkiej osoby.
Lisicki przechodzi następnie do krytyki współczesnych elit, które – jego zdaniem – odrzucają znaczenie narodu, państwa i suwerenności. Łączy tę krytykę z własną interpretacją dziedzictwa rewolucji francuskiej oraz współczesnej Unii Europejskiej, którą określa jako projekt antynarodowy, antypaństwowy i antysuwerenistyczny. Są to jego oceny polityczne.
Dmowski o Hitlerze
Kolejny argument Lisicki buduje na tekście Dmowskiego z 1934 r., a więc z okresu po Nocy Długich Noży. Zwraca uwagę, że Dmowski pisał wówczas o Niemczech i Hitlerze, odnosząc się do kwestii prawa oraz cywilizacyjnego dziedzictwa państwa niemieckiego.
Według przytoczonego przez Lisickiego tekstu Dmowski wskazywał, że niemiecka cywilizacja prawna była efektem wielowiekowego rozwoju, którego jednym z fundamentów było dziedzictwo prawa rzymskiego. Sprzeciwiał się jednocześnie uznaniu za wzór sytuacji, w której prawo zostaje podporządkowane decyzji jednego przywódcy.
Lisicki interpretuje ten fragment jako dowód na to, że Dmowski potrafił jednocześnie dostrzegać znaczenie niemieckiej cywilizacji i krytykować Hitlera. Jego zdaniem Dmowski rozpoznawał w Hitlerze zaprzeczenie zasad prawnych i cywilizacyjnych, a także sprzeciwiał się rasizmowi, przemocy, agresji i arbitralności władzy.
Na tym tle Lisicki ponownie zestawia Dmowskiego z ideologami OUN-UPA. Twierdzi, że ci ostatni mieli postrzegać Hitlera jako potencjalnego sojusznika i liczyć na współpracę z III Rzeszą przy realizacji własnych celów politycznych. Następnie łączy tę część wywodu z masowymi mordami i ludobójstwem na Wołyniu. Są to twierdzenia przedstawiane przez Lisickiego w ramach jego interpretacji historycznej.
Dmowski jako krytyk polskiej antyrosyjskości
W tym momencie Lisicki zmienia adresata swojej krytyki. Jak sam zaznacza, kolejny argument kieruje przede wszystkim do prawej strony polskiej sceny politycznej. Chodzi o utożsamianie patriotyzmu z wrogością wobec Rosji.
Według Lisickiego Dmowski był zaprzeczeniem takiego podejścia, ponieważ uważał, że Polska nie może być wyłącznie instrumentem w rozgrywkach innych mocarstw. Publicysta wskazuje na współczesne wypowiedzi polityków o wrogości wobec Rosji, w tym deklaracje dotyczące jej obecności w polskim „DNA”. Odnosi się przy tym zarówno do polityków prawicy, jak i do osób sprawujących lub wcześniej sprawujących najwyższe funkcje państwowe.
Lisicki przypomina, że Dmowski traktował Rosję jako jedno z najważniejszych zagadnień polskiej polityki. Jednocześnie podkreśla historyczny kontekst jego poglądów: chodziło o okres po rewolucji bolszewickiej, gdy w Rosji istniał system, który sam Lisicki opisuje jako jeden z najbardziej brutalnych reżimów w historii. Mimo tego – jak argumentuje – Dmowski próbował patrzeć na Rosję w sposób strategiczny, a nie wyłącznie emocjonalny.
Relacje z Rosją jako długofalowy problem
Lisicki przywołuje pogląd Dmowskiego, według którego relacje polsko-rosyjskie nie były problemem przejściowym, lecz kwestią mającą znaczenie dla kolejnych pokoleń obu narodów. Publicysta przedstawia ten fragment jako argument za tym, że nawet w okresie bolszewizmu Dmowski uważał stosunki z Rosją za element wymagający długofalowego myślenia.
Według Lisickiego współczesna polska debata zasadniczo odrzuca takie podejście. Jego zdaniem Rosja jest w niej przedstawiana niemal wyłącznie jako zagrożenie i źródło zła, bez próby analizowania jej interesów, możliwości oraz potencjalnych sposobów prowadzenia polityki wobec niej. Twierdzi również, że każda próba racjonalnego rozważania relacji z Moskwą bywa traktowana jako zdrada.
Publicysta dodaje do tego własną interpretację roli zachodnich sojuszników. Twierdzi, że państwa zachodnie mogą wykorzystywać polską podatność na antyrosyjskie emocje, ponieważ ułatwia im to wpływanie na polską politykę. W tym miejscu używa metafory warunkowania Pawłowa: według jego porównania wystarczy pojawienie się Rosji i Władimira Putina jako zagrożenia, aby polscy politycy automatycznie reagowali w określony sposób.
„Własna partia” w państwie przeciwnika
Kolejnym elementem argumentacji jest koncepcja budowania przez państwo własnego zaplecza w innym kraju. Lisicki interpretuje przywołaną przez siebie myśl Dmowskiego jako postulat przeciwdziałania antypolskim tendencjom w rosyjskiej polityce oraz niedopuszczania do zbliżenia rosyjsko-niemieckiego.
Wyjaśnia przy tym pojęcie „własnej partii”. Nie chodzi – jak wynika z jego wywodu – o konkretną partię polityczną, lecz o ludzi w innym państwie, którzy są przychylnie nastawieni do interesów danego kraju i mogą reprezentować jego racje. Lisicki uważa, że prowadzenie takiej polityki powinno być elementem normalnej strategii państwowej.
Jego zdaniem Polska zrezygnowała z takiego myślenia. Podkreśla przy tym, że Dmowski działał w warunkach trudniejszych niż współczesne, ponieważ Rosja bolszewicka miała wówczas także roszczenia terytorialne wobec Polski. Mimo tego – według Lisickiego – potrafił myśleć o rosyjskim państwie i społeczeństwie w sposób bardziej strategiczny niż współczesna polska klasa polityczna.
Polityka wobec Rosji miała być suwerenna i długofalowa
Lisicki podkreśla, że Dmowski miał opowiadać się za suwerenną polityką Polski wobec Rosji, a nie polityką podporządkowaną bieżącym wydarzeniom. W jego interpretacji chodziło o poznanie rosyjskiego państwa i społeczeństwa, zrozumienie jego celów oraz ocenę tego, co Rosja może realnie osiągnąć.
Publicysta przeciwstawia temu współczesne przekonanie, że Rosję można opisywać wyłącznie poprzez jej agresywność i kolejne potencjalne ataki. Jego zdaniem taka perspektywa nie jest wystarczającą podstawą polityki zagranicznej, ponieważ nie obejmuje analizy interesów drugiej strony ani sposobu, w jaki można zabezpieczać interes Polski.
W tym kontekście Lisicki powraca do przywołanej z Dmowskiego przestrogi dotyczącej ludzi, którzy – według tego ujęcia – bardziej kierują się nienawiścią do Rosji niż przywiązaniem do Polski. W jego interpretacji taka postawa prowadzi do zaślepienia, jednostronności politycznej, zwiększa możliwość wykorzystywania Polaków w rozgrywkach mocarstw oraz sprzyja bezrefleksyjnemu przejmowaniu zachodnich mód i ideologii.
Macron, Merz, Biden, Morawiecki, Duda i Tusk
Lisicki odnosi tę tezę bezpośrednio do współczesnej polityki. Wskazuje, że wystarczy jego zdaniem wypowiedź Emmanuela Macrona, Friedricha Merza czy wcześniej Joe Bidena, aby polscy politycy zaczynali powtarzać określone stanowiska. Wymienia w tym kontekście również okresy rządów Mateusza Morawieckiego, prezydentury Andrzeja Dudy oraz obecne rządy Donalda Tuska.
Krytyka dotyczy również Prawa i Sprawiedliwości. Lisicki twierdzi, że także główna partia opozycyjna nie wyciąga właściwych – w jego ocenie – wniosków z myśli Dmowskiego. Wspomina przy tym o wypowiedzi Karola Nawrockiego dotyczącej antyrosyjskości jako elementu polskiego „DNA”. Lisicki interpretuje takie podejście jako mechanizm, który może ułatwiać zewnętrzne oddziaływanie na Polaków.
Trzy rzeczy, które – według Lisickiego – powinny pozostać z materiału
Pod koniec programu Lisicki sam porządkuje swój wywód w trzy główne punkty.
Pierwszym jest jego sprzeciw wobec zestawiania Dmowskiego z ideologami OUN-UPA. Lisicki określa takie zestawienie jako nieprawdziwe i uważa, że powielanie go przez polskiego ministra spraw zagranicznych uderza – w jego ocenie – w interes państwa i polską rację stanu. Jednocześnie formułuje bardzo ostrą ocenę polityczną Sikorskiego i jego prawa do reprezentowania Polski.
Drugim punktem jest rozumienie chrześcijańskiego nacjonalizmu. Lisicki przedstawia go jako koncepcję zakorzenioną w cywilizacji rzymskiej i łacińskiej oraz w chrześcijańskim rozumieniu osoby ludzkiej. W jego interpretacji taki nacjonalizm może podkreślać znaczenie narodu, wspólnoty i dobra wspólnego, ale nie może jednocześnie uznawać innej grupy za przeznaczoną do zniszczenia czy fizycznej eliminacji.
Trzecim elementem ma być trzeźwość w podejściu do Rosji i szerzej do Wschodu. Lisicki przekonuje, że Polska nie powinna kierować się wyłącznie nienawiścią ani postrzegać Moskwy jedynie przez pryzmat zagrożenia i agresji. Według jego interpretacji rezygnacja z takiego chłodnego podejścia powoduje, że Polska może stać się narzędziem w rękach innych mocarstw.
Krytyka wojennej retoryki i politycznej walki wewnętrznej
W końcowej części Lisicki wraca do punktu wyjścia, czyli sposobu mówienia przez polskich polityków o wojnie. Twierdzi, że coraz częściej pojawiają się komunikaty sugerujące, iż wojna już się rozpoczęła albo jest nieuchronna, podczas gdy jego zdaniem brakuje jednocześnie refleksji nad tym, jaka powinna być konkretna polska strategia.
Kolejnym problemem, który wskazuje, jest wykorzystywanie kwestii bezpieczeństwa w wewnętrznej walce politycznej. Według Lisickiego osoby domagające się ostrożności i racjonalnego podejścia mogą być przedstawiane jako potencjalni albo faktyczni zdrajcy. To – w jego ocenie – dodatkowo utrudnia prowadzenie rzeczowej debaty o bezpieczeństwie państwa.
Lisicki kończy apelem o czytanie Dmowskiego, ale jednocześnie zaznacza, że nie chodzi mu o bezrefleksyjną obronę postaci historycznej tylko dlatego, że jest ona atakowana. W jego interpretacji istotniejsze jest przejęcie sposobu myślenia, który przypisuje Dmowskiemu: trzeźwej analizy rzeczywistości, kierowania się interesem państwa, rozumienia znaczenia wspólnoty oraz zakorzenienia w cywilizacji łacińskiej.
Materiał: „Uczmy się od Dmowskiego. Kompromitacja Sikorskiego” – P. Lisicki. Kanał: Tygodnik DoRzeczy, 132 tys. subskrybentów. Data publikacji: 18 września 2026 r.