Marek Budzisz: zachodnia Europa nie ma pieniędzy ani woli na zdecydowaną odpowiedź wobec Rosji

Nowe

Marek Budzisz, analityk spraw międzynarodowych, był gościem Maksymiliana Skrzypczaka w programie „Perspektywy wschodnie” na kanale Układ Sił. Rozmowa dotyczyła największego od dziesięcioleci ukraińskiego ataku dronowego i rakietowego na Moskwę, jego powiązania z rosyjskimi wyborami do Dumy Państwowej, europejskich ostrzeżeń przed rosyjską agresją oraz kryzysu politycznego w Niemczech po wyborach lokalnych.

Skala i kontekst ataku na Moskwę

Skrzypczak przywołał wypowiedź mera Moskwy Siergieja Sobianina, według której ponad 450 dronów zaatakowało obwód moskiewski, a w operacji użyto także nowych ukraińskich rakiet Flamingo — był to największy atak powietrzny na Moskwę od czasów II wojny światowej. Budzisz sprostował tę informację: 450 dronów to liczba jednostek zneutralizowanych w drodze do Moskwy, natomiast według deklaracji Sobianina samą stolicę miało zaatakować łącznie 1600 różnego rodzaju systemów ukraińskich.

Wyjaśniając, dlaczego Ukraina zdecydowała się na tak masowe uderzenie właśnie teraz, Budzisz wskazał na dwa czynniki. Po pierwsze, strona ukraińska musiała zgromadzić odpowiedni zasób środków napadu powietrznego. Po drugie, wcześniejsze, mniejsze uderzenia miały charakter przygotowawczy — służyły wyczerpywaniu rosyjskich zdolności obrony przestrzeni powietrznej, uznawanej za jedną z najlepszych na świecie, poprzez identyfikację i niszczenie stanowisk ogniowych.

Atak jako odpowiedź na wybory do Dumy

Budzisz podkreślił, że uderzenie nie było przypadkowe — nastąpiło trzeciego dnia wyborów do rosyjskiej Dumy Państwowej, które choć niedemokratyczne, miały dać Władimirowi Putinowi mandat do kontynuowania wojny. Partia Jedna Rosja uzyskała większość konstytucyjną, a kampania koncentrowała się na konieczności kontynuowania i wygrania konfliktu, co miało przekazać jednoznaczny sygnał: poparcie społeczne dla wojny jest nie tylko niewzruszone, ale rosnące.

Budzisz zwrócił uwagę na wskaźniki manipulacji wyborczej — wykluczenie z wyborów kandydatów przeciwnych wojnie, w tym z partii Jabłoko, oraz sztuczne ograniczenie poparcia dla formacji Nowi Ludzie, kreującej się na partię biznesową, niezwiązaną bezpośrednio z obozem władzy, która jeszcze kilka miesięcy wcześniej notowana była na drugim miejscu w sondażach. Ocenił, że ukraiński atak na Moskwę w dniu wyborów był otwartym zakwestionowaniem kremlowskiej narracji o zjednoczonym narodzie gotowym wygrać wojnę.

Kontekst międzynarodowy: rozmowy Zełenski-Trump

Budzisz umieścił atak w szerszym kontekście dyplomatycznym — Wołodymyr Zełenski ma spotkać się z Donaldem Trumpem przy okazji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, a tematem rozmów jest tak zwane energetyczne zawieszenie broni. Zełenski rozszerza zakres tego postulatu, domagając się, by Rosja powstrzymała się od ataków nie tylko na ukraińską energetykę, ale też na infrastrukturę eksportu płodów rolnych oraz infrastrukturę krytyczną.

Budzisz wyjaśnił, że Trump wywiera presję na Ukrainę, by ta wstrzymała ataki na rosyjskie rafinerie, ponieważ zmniejszenie rosyjskich zdolności przetwórczych, w połączeniu z ograniczeniem eksportu przez Arabię Saudyjską i ofensywą Huti, winduje globalne ceny paliw — w Niemczech i Francji ceny na stacjach przekroczyły już 3 euro. Ocenił, że motywacja Trumpa ma też wymiar czysto polityczny — w listopadzie w USA odbędą się wybory śródokresowe, a wysokie ceny paliw zagrażają szansom Republikanów na utrzymanie większości w Kongresie.

Perspektywy eskalacji i nowe ukraińskie systemy uzbrojenia

Budzisz ocenił, że Rosja nie ustąpi i będzie kontynuować uderzenia jako element swojej strategii zwycięstwa, gromadząc zapasy rakiet na intensyfikację ataków zimą — powołał się na doniesienia Bloomberga w tej sprawie. Przewidział, że nadchodząca zima może być dla Ukrainy wyjątkowo ciężka, a Rosja może rozszerzyć bombardowania także na państwa graniczące z Ukrainą.

Wskazał, że w ataku na Moskwę Ukraińcy wykorzystali nowe, częściowo niezidentyfikowane systemy uzbrojenia — system o nazwie Pelikan, co do którego trwa dyskusja, czy jest to dron dalekiego zasięgu czy rakieta balistyczna firmy Firepoint (jej deklarowany zasięg jest mniejszy niż dystans dzielący Ukrainę od Moskwy, przekraczający 350 kilometrów), oraz wspominany przez Zełenskiego system Vendetta. Ocenił, że ukraińscy konstruktorzy nie próżnują, a użycie nowych systemów może być kolejnym krokiem eskalacyjnym. Wspomniał też o podpisanej w piątek ustawie sankcyjnej imienia zmarłego senatora Lindseya Grahama, dotyczącej głównie sankcji wtórnych wobec nabywców rosyjskich surowców, w tym rosyjskiej Floty Cieni — jej praktyczne zastosowanie pozostaje na razie niejasne.

Ryzyko dalszej eskalacji, w tym nuklearnej

Budzisz ocenił, że obie strony konfliktu będą musiały mierzyć się z podobnymi konsekwencjami — Rosja zmaga się już z kryzysem paliwowym, który może wejść w kolejną fazę, a ukraińskie uderzenia, wykorzystujące środki o stosunkowo niezaawansowanym naprowadzaniu, oznaczają w praktyce przenoszenie na rosyjską ludność cywilną doświadczeń, jakie na co dzień znoszą Ukraińcy.

Nie wykluczył scenariusza, w którym Rosja odpowiedziałaby na eskalację demonstracyjnym, taktycznym użyciem broni jądrowej — co zaangażowałoby w reakcję kraje globalnego Południa, dotąd niezaangażowane w próby zakończenia wojny. Przywołał też pojawiające się wśród ukraińskich komentatorów, choć nie polityków czy wojskowych, koncepcje ewentualnej odpowiedzi przy użyciu dronów i rakiet zawierających przerobione paliwo jądrowe — nie głowic atomowych, lecz środków mających skazić opadem radioaktywnym rozległe obszary Rosji. Ocenił jednak, że znacznie bardziej realne jest kontynuowanie obecnej rosyjskiej taktyki — zmasowanych ataków na infrastrukturę kolejową, szczególnie trudny do odbudowania tabor, oraz dokończenie już niemal całkowitego zniszczenia ukraińskiego przemysłu stalowego.

Przywołał wypowiedź dowódcy 1. Korpusu Andrija Biłeckiego, według którego Ukraina musi przetrwać najtrudniejszą od początku wojny zimę, a od kwietnia sytuacja może zacząć się odwracać na jej korzyść.

Fala europejskich ostrzeżeń przed rosyjską agresją

Skrzypczak zwrócił uwagę na intensyfikację ostrzeżeń ze strony europejskich elit — wypowiedzi polskiego premiera i ministra obrony, spotkanie francuskich elit politycznych i wywiadowczych zakończone niespodziewanym wspólnym oświadczeniem Marine Le Pen i Jordana Bardelli o zagrożeniu ze strony Rosji, podobne oceny premiera Norwegii oraz raport włoskiego wywiadu przedstawiony premier Giorgii Meloni.

Budzisz wyjaśnił bezpośrednią przyczynę niepokoju francuskich i włoskich służb — w rosyjskich kanałach na Telegramie związanych z tamtejszym wywiadem pojawiła się narracja, że wykorzystując dalekosiężne drony Gerań-5 (zasięg tysiąca kilometrów) oraz bazy w sprzymierzonej z Rosją, skonfliktowanej z Francją Algierii, Rosja mogłaby zaatakować południe Francji i Włochy. Ocenił, że choć scenariusz ten jest mało prawdopodobny, stanowi wyraźne ostrzeżenie, że Rosja może destabilizować sytuację również w basenie Morza Śródziemnego, nie tylko na Bałtyku czy Morzu Czarnym.

Przywołał też raport brytyjskich służb mówiący o około 350 incydentach z udziałem systemów bezzałogowych przypisywanych Rosji na terenie Zjednoczonego Królestwa w ciągu ostatniego roku, próbę sabotażu linii kolejowej we Francji, wybuch w fabryce amunicji w Bułgarii oraz prowokacyjne działania na Białorusi — manewry wojskowe ćwiczące przebicie korytarza do obwodu kaliningradzkiego oraz remont nieużywanych od lat linii kolejowych w stronę granicy z Litwą.

Godzina policyjna w Narwie i groźba mobilizacji

Budzisz wskazał na serię rosyjskich działań „uszczelniających” granice — zamknięcie przejść granicznych z Finlandią oraz ogłoszenie godziny policyjnej w Narwie, estońskim mieście przy granicy, zamieszkanym w większości przez etnicznych Rosjan, gdzie od początku roku narasta narracja wzywająca do powołania „Republiki Ludowej Narwy” na wzór wcześniejszych tworów separatystycznych na Donbasie. Ocenił, że Rosja najprawdopodobniej ogłosi wkrótce mobilizację kolejnych roczników, ponieważ skala strat na froncie ukraińskim przewyższa już liczbę zgłaszających się ochotników.

Zwrócił uwagę na koncentrację aktywnych rosyjskich działań na południu — granicach Rumunii i Mołdawii z Ukrainą, gdzie we wrześniu odnotowano co najmniej cztery uderzenia na przejścia graniczne, będące elementem strategii wywoływania paniki i utrudniania ewakuacji ludności cywilnej. Podkreślił, że celem politycznym Rosji jest doprowadzenie do sytuacji, w której społeczeństwa państw graniczących z Ukrainą, a zwłaszcza kluczowe dla finansowania jej obrony Niemcy, staną się zmęczone i zastraszone — Rosja działa metodą stopniowego „gotowania żaby”, unikając gwałtownej eskalacji, która mogłaby skonsolidować Zachód przeciwko niej.

Ograniczone szanse na zdecydowaną odpowiedź Zachodu

Zapytany o szanse na przejście Europy Zachodniej od biernego potępienia do aktywnej kontrakcji, w tym doniesienia o możliwych francuskich operacjach cybernetycznych odwetowych, Budzisz ocenił sceptycznie takie perspektywy. Deklaracje Le Pen i Bardelli wytłumaczył głównie wewnętrzną kalkulacją polityczną przed francuskimi wyborami prezydenckimi, nie realną zmianą strategiczną.

Wskazał na poważne ograniczenia budżetowe państw zachodnioeuropejskich — francuski budżet na 2027 rok zakłada deficyt na poziomie 5 procent PKB przy historycznie najwyższym od 1978 roku długu publicznym, a koszty jego obsługi przewyższają już wydatki na edukację. Przywołał też debatę we Francji o rosnącej obawie przed przyszłą przewagą militarną Niemiec — według szacunków przytoczonych przez Jacques’a Attaliego, na początku lat 30. Niemcy mogą wydawać na zbrojenia niemal trzykrotnie więcej niż Francja, co skłania część francuskich elit, w tym Attaliego, do propozycji budowy europejskiego jądra bezpieczeństwa opartego raczej na francuskim potencjale nuklearnym.

Podobne ograniczenia dotyczą Wielkiej Brytanii, gdzie rząd zdecydował się zamrozić do kwietnia przyszłego roku ćwiczenia rezerwy i ćwiczenia ogniowe najmniejszych od początku XVIII wieku sił lądowych, z powodu 30-miliardowej dziury budżetowej związanej z rosnącymi kosztami obsługi obligacji skarbowych. Budzisz podkreślił, że kluczowym, realnym pytaniem pozostaje finansowanie ukraińskiego wysiłku wojennego — Ukraina potrzebuje 26 miliardów dolarów jeszcze w tym roku i kolejnych 70 miliardów w przyszłym, a rosnące problemy wewnętrzne zachodnich sojuszników mogą ograniczać ich zdolność do dalszego wsparcia.

Kryzys polityczny w Niemczech po wyborach lokalnych

Odnosząc się do wyników niedzielnych wyborów landowych w Meklemburgii-Pomorzu Przednim (zwycięstwo AfD, CDU poniżej progu wyborczego — pierwszy taki przypadek w historii Niemiec) oraz w Berlinie (zwycięstwo Die Linke, CDU na drugim miejscu), Budzisz ocenił, że wyniki te przerodzą się w poważny kryzys polityczny. Wskazał, że CDU staje się dziś partią emerytów, tracącą młodych wyborców na rzecz AfD — porównał to do sytuacji PiS w Polsce.

Zwrócił uwagę na rosnący konflikt wewnątrz koalicji rządzącej — minister-prezydent Meklemburgii Manuela Schwesig prowadziła kampanię w kontrze do polityki kanclerza Friedricha Merza, krytykując wysokie ceny paliw i niektóre reformy, w tym emerytalną, a dzień po wyborach czołowi politycy SPD (Lars Klingbeil i Bärbel Bas) publicznie zakwestionowali dotychczasowy kurs rządu, podczas gdy sam Merz zapowiedział pogłębienie reform w przeciwnym kierunku. Ocenił trwałość koalicji jako wątpliwą.

Budzisz podsumował, że niemiecka scena polityczna wyraźnie polaryzuje się na rzecz sił skrajnych po obu stronach spektrum — podobnie jak we Francji z Frontem Narodowym i lewicą Jeana-Luca Mélenchona — a strategia „zapory ogniowej” wobec AfD, polegająca na odmowie współpracy z tą partią przez wszystkie pozostałe ugrupowania, w praktyce tylko wzmacnia jej poparcie kosztem CDU. Ocenił, że nakładający się na to kryzys niemieckiej gospodarki sprawi, iż Niemcy — tradycyjnie postrzegane jako naturalny lider Europy — w najbliższym czasie będą bardziej zaabsorbowane własnymi problemami, co może negatywnie odbić się na ich zdolności do wspierania ukraińskiego wysiłku wojennego.


Materiał „Marek Budzisz – Największy atak dronowy na Moskwę w historii! Czy złamie Rosję?” ukazał się w programie „Perspektywy wschodnie” na kanale Układ Sił (55,3 tys. subskrybentów) 22 września 2026 roku. Rozmawiali Maksymilian Skrzypczak i Marek Budzisz.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *