Damian Duda, kapitan rezerwy, medyk pola walki i prezes Fundacji W Międzyczasie, nagrał pierwszy odcinek cyklu „Akademia Okopowa” w strefie śmierci na wschodzie Ukrainy. Kierował się wzorem Dantego i podzielił ją na pięć „kręgów piekła”, od 30. kilometru od linii styczności aż po pierwszą linię. Pokazał, czym przeciwnik może razić w każdym z nich, jak porusza się wojsko i dlaczego wyciągnięcie rannego z frontu trwa czasem kilka tygodni.
Fundacja, której medycy ratują rannych na froncie, a w Polsce szkolą służby mundurowe, formacje wojskowe i cywilów, udostępnia tę wiedzę bezpłatnie. Duda nazwał nagranie formą protestu przeciw oporowi polskiej i zachodnich armii wobec doświadczeń z wojny pełnoskalowej.
„Nie będzie dubli”
Duda zaczął od żartu, że nie wie jeszcze, czy cykl nazwać Okopową Akademią, Okopowym Uniwersytetem czy Frontową Szkołą. Szybko jednak przeszedł do rzeczy. „Teraz w tle słyszeliście drona. Ten odcinek jest nagrywany w czasie rzeczywistym ze strefy śmierci w Ukrainie” – powiedział. Zapowiedział, że nie będzie dubli, a wszystkie odgłosy w tle to drony, ukraińskie albo rosyjskie. Zaznaczył, że kończy się słońce, a okopowi medycy mają też swoje zadania.
Strefę śmierci różni ludzie definiują różnie. Duda proponuje patrzeć na nią tak, jak widzi ją przeciwnik i wojska własne, bo działa w obie strony: w głąb ukraińskiego i rosyjskiego zaplecza. Bez zrozumienia, jak funkcjonuje, nie da się według niego mówić o ewakuacji medycznej w konflikcie pełnoskalowym, o logistyce, budowie punktów dowodzenia ani o przemieszczaniu się. Dlatego podzielił ją na pięć kręgów, od najdalszego do „jądra piekła”, gdzie sytuacja jest najpoważniejsza i najbardziej dynamiczna.
Krąg piąty: 20–30 kilometrów, zagrożenie 6 na 10
W najdalszym kręgu, między 30. a 20. kilometrem od przeciwnika, zagrożenie wynosi według Dudy 6 w dziesięciostopniowej skali. Mieszczą się tu magazyny, sztaby, szpitale pierwszego rzutu, poligony i zaplecze bytowe żołnierzy. Nie dlatego, że jest tu bezpiecznie, tylko dlatego, że przeciwnik działa tu znacznie mniej aktywnie niż w pozostałych kręgach.
Rosjanie obserwują ten pas okresowo, dużymi dronami typu skrzydło, które Ukraińcy dość łatwo wyłapują. Mogą też uderzać dronami FPV zrzucanymi z większych nosicieli i sterowanymi przez przekaźniki sygnału. Najpoważniejszym zagrożeniem są jednak bomby szybujące KAB i FAB o zasięgu nawet do 80 kilometrów, Szachedy i rakiety Uragan.
Dlatego nawet tu logistykę maksymalnie się maskuje. Pilnuje się, by samochody się nie gromadziły, a infrastruktura schodziła pod ziemię. Rosjanie zwracają uwagę także na główne drogi, które w tym pasie zaczyna się już osiatkowywać. Śmiało działają tu Lancety i drony Mołnia, które monitorują najważniejsze trakty. Duda pokazał jeden z nich i opisał go jako drona „z gówna i patyków”, do którego lepiej nie podchodzić, bo jest z ładunkiem.
Siatki nad drogami mają wyłapywać rosyjskie drony. Bywają porozrywane i wtedy trzeba szczególnie uważać, ale zawsze dają jakąś ochronę. Problem zaczyna się, gdy drony FPV wlatują w takie siatkowe tunele i „grasują” w nich. Ostatnie bezpieczne miasta, które stanowią silne zaplecze armii ukraińskiej, kończą się na 20. kilometrze.
Krąg czwarty: 10–20 kilometrów, tylko pojazdy opancerzone
Bliżej niż 20 kilometrów od przeciwnika unika się większych węzłów logistycznych, szpitali i poważniejszych punktów dowodzenia. O ile w piątym kręgu jeździ się zwykłymi samochodami, o tyle między 20. a 10. kilometrem już tylko pojazdami opancerzonymi, i to dodatkowo osłoniętymi siatkami kumulacyjnymi. Dzięki nim pojazd trafiony dronem FPV ma szansę jechać dalej, bo eksplozja następuje co najmniej 40 centymetrów przed pancerzem, bo w takiej minimalnej odległości montuje się siatki. Zagrożenie rośnie tu do 7, a miejscami nawet do 10 na 10.
Między 15. a 7. kilometrem działają punkty stabilizacyjne. Najdalsze z nich są w pełni wyposażone do pierwszych interwencji chirurgicznych i anestezjologicznych, mają sale urazowe i ukrywa się je w piwnicach i ziemiankach. W jednej z terenowych wstawek pokazano taki punkt z komentarzem: „Tak wygląda tutaj nasz powiatowy szpital”.
Obserwacja wciąż odbywa się głównie dronami typu skrzydło, ale pojawiają się tu już tak zwane żduny. To drony na światłowodzie, które siadają, czekają w trybie minimalnego zużycia baterii i zrywają się do ataku, głównie na samochody na drogach. „Było NRK, nie ma NRK” – skomentował Duda nagranie naziemnego robota zniszczonego przez czekającego drona. Przeciwnik niszczy wszystko, co się porusza, nawet małe roboty naziemne.
Światłowody bywają dłuższe niż 20 kilometrów, a operatorzy nie siedzą na samej linii styczności, więc trzeba doliczyć odległość w głąb ugrupowania przeciwnika. Drony latają na cienkich żyłkach nawiniętych na szpule różnej długości. Duda pokazał szpulę, która według specyfikacji ma 50 kilometrów, choć zaznaczył, że to dane producenta.
Rosną też możliwości artylerii. Oprócz Uraganów dochodzą Grady, artyleria kalibru 155 milimetrów i częstsze Szachedy. Do 15. kilometra dolatują duże drony bombowe, które Rosjanie nazywają Babami Jagami. Ukraińskim odpowiednikiem tej klasy jest zazwyczaj Wampir. Gdy przeciwnik dostrzeże cel wart uwagi, w ruch idą wszystkie te środki.
Krąg trzeci: 5–10 kilometrów, „ile są warte pancerze?”
W trzecim kręgu nie pojawiają się już nawet pojazdy lekko opancerzone. Jeździ tylko ciężka technika, w pełni opancerzona i osiatkowana, ale jej przeżywalność też jest niska. „Ile są warte pancerze? Tyle są warte, co koszt jednego drona” – stwierdził Duda, pokazując transporter opancerzony trafiony w strefie walk. Jego zdaniem stawianie na pancerz, czołgi i drogie wyposażenie trzeba równoważyć aktywną ochroną przed dronami, kinetyczną i niekinetyczną, „bo te drony tu po prostu są i one nie znikną i żaden pancerz ich nie zatrzyma”.
Pojawiają się tu mniejsze drony obserwacyjne. Odcinki, którymi stale poruszają się większe obiekty, przeciwnik rozpoznaje dogłębnie w ciągu godziny. Po mniej więcej godzinie od pojawienia się pojazdu zaczyna się na niego polowanie. Do arsenału z dalszych kręgów dochodzi artyleria co najmniej kalibru 122 milimetrów, więcej bomberów, więcej Mołni i miny wszelkiego rodzaju.
Od 10. kilometra przeciwnik rozrzuca miny, w tym duże przeciwpancerne TM-62M. Służą one nie tylko jako miny, ale też jako ładunki do kruszenia umocnień, ziemianek i okopów. Od 1. do nawet 30. kilometra używa się ich również do niszczenia mostów, przepraw i wąskich gardeł, w których nie da się poszerzyć drogi.
Od 10., a często już od 15. kilometra piechota dochodzi na stanowiska pieszo. Pojazdy jeżdżą tak rzadko, że rotacja pododdziałów odbywa się na nogach, a nogi są też „nośnikiem logistyki”. Do tego dochodzi niewielka liczba quadów i pojazdów typu buggy. Mają przyczepki, którymi wozi się ładunki, a często także ludzi, ale dojeżdża się nimi nie bliżej niż 5 kilometrów od przeciwnika. „Dalej to już jest bardzo mocny va banque” – zaznaczył Duda.
Od 10. kilometra logistykę dostarczają też duże drony typu Wampir, które zrzucają przygotowane wcześniej worki tam, gdzie zgłaszają potrzebę pododdziały i punkty oporu. Wożą ją również naziemne kompleksy robotyczne NRK. W tle nagrania słychać było przelatującego Wampira, który leciał właśnie z zaopatrzeniem na przód. Duda zapowiedział, że o logistyce opowie w kolejnym odcinku, a w następnych wyjaśni też, czym dokładnie jest punkt stabilizacyjny. Zastrzegł, że zrobi to, „jeżeli następne dni mojej pracy w okopach mi na to pozwolą i będzie sprzyjająca aura”, i poprosił widzów, by trzymali kciuki.
Między 10. a 5. kilometrem, ale nie za głęboko, rozmieszczone są punkty stabilizacyjne i taktyczna obrona przeciwlotnicza. Składają się na nią broń strzelecka, strzelby, drony przechwytujące, ręczne zestawy przeciwlotnicze i karabiny kalibru 12,7 milimetra. Te dwa ostatnie stoją najczęściej przy artylerii, która w tym pasie stara się razić jak najgłębiej przeciwnika. Pracuje wtedy, gdy dronów jest mniej i pozwala na to pogoda. Gorsza pogoda oznacza mniej dronów, a więc większe szanse na ewakuację rannych i pracę artylerii.
Mniej więcej na 7. kilometrze rannych przejmuje technika opancerzona i wiezie ich do punktu stabilizacyjnego. Do połowy trzeciego kręgu ewakuacja odbywa się na tych samych robotach naziemnych, które wiozą logistykę na przód. Zagrożenie wynosi tu 8 na 10. Drony FPV nie są już wysyłane tylko po wcześniejszym rozpoznaniu, jak w dalszych strefach, ale patrolują drogi i ważne punkty i uderzają we wszystko, co znajdą. W jednej z wstawek detektor wychwycił drona patrolującego na wysokości 180 metrów, którego trudno byłoby trafić. Ostrzegał, że przy większym ruchu będzie próbował zaatakować.
Krąg drugi: 2–5 kilometrów, obserwacja całą dobę
W drugim kręgu ładunki zrzucają nie tylko Baby Jagi i Wampiry, ale też mniejsze drony obserwacyjne typu Mavic. Coraz częściej do zrzutów używa się jednak większych dronów FPV. Termowizyjnych Maviców i Matrice’ów nie chce się ryzykować, bo przy zrzucie trzeba zejść nisko, łatwo je stracić, a są niezbędne do obserwacji.
Strefę między 2. a 5. kilometrem obie strony obserwują bez przerwy, 24 godziny na dobę. Sięgają tu moździerze kalibru 120 milimetrów, broń zespołowa, granatniki i wyrzutnie przeciwpancerne, a zagrożenie wynosi 9 na 10. Ewakuacja odbywa się wyłącznie na robotach NRK. Tylko w bardzo wyjątkowych sytuacjach, gdy roboty zostały zniszczone, rannych wynosi się do miejsca, z którego może ich zabrać pojazd opancerzony, zwykle pod stałą obserwacją wroga.
Od wykrycia celu do jego neutralizacji mija tu 7–10 minut. Najpierw spadają ładunki zrzucane z dronów, potem cel dobijają drony FPV. Przy dynamicznych działaniach, takich jak szturmy, drony FPV startują w ciągu dwóch minut od wykrycia ataku.
Zaopatrzenie dostarczają głównie Wampiry i roboty NRK, a czasem nawet drony FPV. Duda opowiedział, że w jednej z brygad, z którymi współpracowała fundacja, brakowało nawet wody. Pod drony FPV zamiast ładunku z granatem kumulacyjnym podczepiano wtedy butelkę wody albo bochenek chleba. Żołnierze odczepiali przesyłkę, a schodząc na tyły, zabierali drony ze sobą, by je odzyskać. „Ile może kosztować taka butelka wody na pierwszej linii, gdzie tej wody nie ma? Może być bezcenna” – zauważył. Dlatego bez wahania poświęca się na nią drony.
Krąg pierwszy: 0–2 kilometry, „jądro piekła”
Najgłębszy krąg, między linią zero a 2. kilometrem, to strefa najwyższego zagrożenia i największej gamy środków bojowych. Oprócz wszystkiego, co wymieniono wcześniej, jest tu broń strzelecka, granaty, granatniki automatyczne i „zdecydowanie więcej, więcej, więcej dronów”. Rozpoznanie pozycji trwa kilka sekund, a właściwie są one już dokładnie rozpoznane, więc przeciwnik szuka tylko sposobu, by się do nich dobrać.
W jednej z wstawek nagranej na skrajnych pozycjach ukraińskiej obrony, dopiero co zdobytych, widać jeszcze nieuprzątnięte rzeczy po Rosjanach. Wszędzie są miny, komary, szczury, a w tle słychać artylerię. „Ale pracujemy, pracujemy. Miejsce medyka bojowego jest na polu walki” – słychać w nagraniu.
W pobliżu linii zero spada też znacznie więcej bomb lotniczych. „Kiedy taka bomba lotnicza spadnie nam w dany punkt oporu, punktu oporu po prostu nie ma. Punkt oporu wyparowuje, załoga wyparowuje” – opisał Duda. Żołnierze muszą wtedy cofnąć się do kolejnego miejsca, które daje jakąkolwiek ochronę.
Dla medyków pola walki największym trudem jest wyciągnięcie żołnierza z miejsca, gdzie cel wykrywa się w kilka sekund, a najpóźniej w kilka minut. Taka ewakuacja trwa od kilku do kilkunastu dni, a nawet kilka tygodni. Wszystko zależy od tego, jak aktywne są drony.
„Są siły, które tej wiedzy się boją”
Gdy w tle znów odezwały się drony, Duda uznał to za sygnał do zakończenia odcinka. „To, co tutaj nagrywamy, jest naszą formą protestu przeciwko oporowi polskiej, ale także i zachodnich armii na wiedzę o funkcjonowaniu w środowisku konfliktu pełnoskalowego” – powiedział. Cieszy go, że są jednostki wojskowe, które zapraszają fundację i widzą w niej potencjał. Część jednostek musi jednak rezygnować z jej wsparcia, „dlatego że są siły, które tej wiedzy się zwyczajnie boją”.
Dlatego fundacja chce przekazywać tę wiedzę przez internet, za darmo, pod hasłem „Wiedza ratuje życie”. „Im szybciej polska armia i armie zachodnie dostosują się do realiów współczesnego pola walki, tym bardziej my, obywatele, będziemy mogli czuć się pewniej” – podsumował Duda.
Materiał „Ukraina – Strefa Śmierci. Akademia Okopowa Cz. 1” dostępny na kanale FUNDACJA W MIĘDZYCZASIE na YouTube, liczącym 3,99 tys. subskrybentów. Opublikowany 13 października 2026