Rosja czy Ukraina? Historyk Łukasz Adamski o tysiącletniej historii Krymu

Łukasz Adamski, wicedyrektor Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego, w rozmowie z Igorem Janke w programie „Kanał Otwarty” opowiedział o burzliwej, wielokulturowej historii Krymu — od starożytnych kolonii greckich, przez Chanat Krymski i rosyjską aneksję z XVIII wieku, aż po współczesne znaczenie półwyspu dla Ukrainy.

Starożytność i wczesne średniowiecze — mieszanka kultur

Adamski podkreślił, że historia Krymu jest fascynująca właśnie dlatego, że zupełnie odbiega od historii kontynentalnej Ukrainy i sięga czasów starożytnych, gdy półwysep zamieszkiwali Scytowie. Geograficznie Krym od zawsze dzielił się na dwie odmienne części — północne stepy, będące przedłużeniem stepów południowej Ukrainy, oraz góry i południowe wybrzeże o klimacie podzwrotnikowym, śródziemnomorskim, opisywane między innymi przez Adama Mickiewicza w „Sonetach krymskich”. To właśnie łagodny klimat południa od starożytności przyciągał osadników — najpierw greckich kolonistów, którzy zasiedlali półwysep aż do końca XVIII wieku, gdy zostali wysiedleni przez Katarzynę II. Adamski przypomniał też o rzymskich i silnych wpływach bizantyjskich, a także o Gotach — germańskim plemieniu, które osiedliło się na Krymie i którego język przetrwał tam aż do XVI lub XVII wieku, stając się częściowo podstawą późniejszej mitologii niemieckiej. Do bogatej mozaiki kulturowej półwyspu należały też kolonie genueńskie — Adamski wymienił Sudak z zachowaną twierdzą genueńską oraz Teodozję, dawną Kaffę, miasto, w którym w XIV wieku rozpoczęła się epidemia czarnej śmierci w Europie, przekazana obrońcom miasta przez oblegających je Mongołów. Wspomniał też Chersonez, dawne miasto greckie, będące dziś częścią Sewastopola, gdzie prawdopodobnie książę Włodzimierz Wielki przyjął chrzest, co zapoczątkowało chrystianizację Rusi.

Chanat Krymski i sąsiedztwo z Rzeczpospolitą

Prawdziwy przełom nastąpił w XIII wieku wraz z najazdami mongolskimi, a po rozpadzie Złotej Ordy w XIV–XV wieku na Krymie zorganizowali własne państwo Tatarzy — lud pochodzenia tureckiego, nie mongolskiego. To właśnie ten okres, jak zauważył Adamski, najsilniej kojarzy się Polakom z własną historią — Chanat Krymski przez kilkaset lat sąsiadował z Rzeczpospolitą, bywając to sojusznikiem (jak podczas potopu szwedzkiego), to wrogiem (jak w czasie powstania Chmielnickiego). Najazdy tatarskie i branie polskich oraz ruskich jeńców w jasyr głęboko zapisały się w polskiej pamięci narodowej, o czym pisał już Jan Kochanowski — Tatarzy i Krym kojarzyli się dawnym Polakom z Orientem, islamem i zagrożeniem, choć jednocześnie Chanat pełnił funkcję swoistego bufora między Rzeczpospolitą a Turcją i stepem, a z czasem także Rosją.

Adamski wyjaśnił, że Tatarzy krymscy wywodzą się z tej części ludu tatarskiego, który po podbojach mongolskich osiedlił się na półwyspie (druga część osiadła nad Wołgą, tworząc odrębną grupę Tatarów nadwołżańskich) i z czasem zasymilował miejscowych Greków oraz Żydów — z tej ostatniej grupy wywodzi się nawet odrębny naród Krymczaków, wyznających judaizm Tatarów. To właśnie w późnym średniowieczu i na początku epoki nowożytnej Krym stał się faktyczną ojczyzną Tatarów, gdzie ukształtował się pełnoprawny naród tatarski, który w pewnym momencie stanowił nawet ponad 90 procent ludności półwyspu.

Rosyjska aneksja i zmiana struktury etnicznej

Pod koniec XVIII wieku, w krótkim czasie po wojnie, którą Turcja rozpoczęła, by wesprzeć Konfederację Barską, Katarzyna II zlikwidowała Sicz Zaporoską, a w 1783 roku dokonała formalnej aneksji Chanatu Krymskiego, odgrywając też kluczową rolę w rozbiorach Rzeczpospolitej. Adamski opisał, jak Rosja najpierw uczyniła z Chanatu pozorny protektorat pod rządami zależnego od Petersburga hana o ambicjach oświeceniowych, co wywołało silny opór tradycjonalistycznego, muzułmańskiego społeczeństwa i regularne bunty — ostatecznie skłaniając Rosję do bezpośredniej aneksji półwyspu. Rozpoczęła się wówczas emigracja części Tatarów, niechętnych życiu pod rosyjskim panowaniem, do Dobrudży (obecnie podzielonej między Bułgarię a Rumunię) i innych części Imperium Osmańskiego, a Greków przesiedlono nad Morze Azowskie, do Mariupola. Jednocześnie zaczęli osiedlać się Rosjanie — w ciągu stu lat od momentu aneksji odsetek Tatarów spadł z około 90 procent do jednej trzeciej ludności półwyspu, choć pod koniec XIX wieku, dzięki wyższemu przyrostowi naturalnemu, ich liczba ponownie wzrosła.

Adamski zwrócił przy tym uwagę na istotny niuans statystyczny — w rosyjskich spisach ludności, na przykład z 1897 roku, funkcjonowała ogólna kategoria „Ruskije” (Rosjanie), która w rzeczywistości obejmowała osobno wyszczególniane narzecza: Wielkorusinów, Małorusinów (czyli Ukraińców) oraz Białorusinów — a więc znaczna część zasiedlających wówczas Krym „Rosjan” w rzeczywistości była Ukraińcami, osiedlającymi się zwłaszcza w stepowej części półwyspu. Na Krym napływali też Żydzi i Polacy. Krym stał się dla rosyjskich elit, przyzwyczajonych do chłodnego klimatu Petersburga, cennym miejscem wypoczynku nad ciepłym morzem — jedynym takim terenem w granicach ówczesnego imperium, biorąc pod uwagę, że wschodnie wybrzeże Morza Czarnego, gdzie leży dzisiejsze Soczi, pozostawało w XIX wieku niespokojne z powodu powstań czerkieskich i dokonanego tam przez Rosję, wciąż mało znanego ludobójstwa Czerkiesów. Do dziś na południu Krymu, w Jałcie, zachowały się pałace z epoki carskiej, świadczące o tej zamożnej przeszłości regionu.

Przebudzenie narodowe, pierwsza wojna światowa i deportacja Tatarów

Na przełomie XIX i XX wieku wśród Tatarów krymskich, podobnie jak wśród wielu innych grup etnicznych Europy tego okresu, nastąpiło intensywne rozwijanie świadomości narodowej, kultury i literatury — Adamski zaznaczył, że w przypadku Tatarów proces ten był ułatwiony przez fakt posiadania własnej tradycji państwowej jeszcze sprzed rosyjskiego podboju. Podczas I wojny światowej, gdy rozpadało się Imperium Rosyjskie, Tatarzy zdołali na krótko utworzyć własne państwo — Krymską Republikę Ludową — jednak szybko spotkali się z kontrakcją bolszewików. Krym stał się areną walk między bolszewikami a białymi Rosjanami, będąc jednym z ostatnich punktów oporu tych drugich — po jego zdobyciu pod koniec 1920 i na początku 1921 roku około stu kilkudziesięciu tysięcy przeciwników bolszewików uciekło z półwyspu, a nowa władza rozpoczęła represje wobec pozostałych, w tym rozstrzeliwania kułaków i inteligencji, choć z czasem złagodziła politykę na rzecz akcji oświatowej skierowanej do miejscowej ludności. Symbolicznym, choć dotkliwym posunięciem była zmiana alfabetu języka krymskotatarskiego — z łacińskiego czy wcześniej arabskiego na cyrylicę, co Tatarzy długo pamiętali jako krzywdę.

Gdy w latach 1941–1942 Niemcy zajęli cały Krym, część Tatarów, pamiętając represje bolszewickie, podjęła współpracę z okupacyjną administracją niemiecką — Niemcy planowali uczynić z półwyspu obszar kolonizacyjny dla ludności niemieckiej, odwołując się symbolicznie do dawnej, średniowiecznej obecności Gotów na tych terenach, choć ostatecznie z planu tego nic nie wyszło. Stalin zapamiętał jednak ten epizod współpracy i po odbiciu Krymu przez Armię Czerwoną w maju 1944 roku podjął zbrodniczą decyzję o deportacji całego narodu tatarskiego do Azji Środkowej — niemal wszyscy Tatarzy, którzy nie zdołali wcześniej uciec, zostali wywiezieni.

Przekazanie Krymu Ukrainie w 1954 roku

Adamski przedstawił dwie hipotezy tłumaczące decyzję Chruszczowa z 1954 roku o przekazaniu Krymu sowieckiej Ukrainie. Pierwsza ma podłoże gospodarcze — Krym od zawsze cierpiał na chroniczny deficyt naturalnych źródeł wody, co bez odpowiedniego nawodnienia skazywało stepową część półwyspu na jałowość. Władza sowiecka, chcąc rozwijać tam rolnictwo, zdecydowała się czerpać wodę z Dniepru, budując w latach 50. i 60. XX wieku wielki zbiornik i tamę w Nowej Kachowce (zniszczoną przez Rosję w trakcie obecnej wojny) oraz Kanał Północnokrymski zasilający sieć irygacyjną półwyspu — inwestycja ta wymagała sprawnej koordynacji administracyjnej, utrudnionej przy podziale kompetencji między sowiecką Rosję (Krym) a sowiecką Ukrainę (Dniepr). Adamski zaznaczył przy tym, że Ukraińcy, mimo że nigdy nie stanowili na Krymie większości, byli tam obecni w liczbie kilkunastu, może dwudziestu kilku procent, a ukraińscy działacze niepodległościowi domagali się przyłączenia przynajmniej północnej, stepowej części Krymu jeszcze przed I wojną światową.

Druga hipoteza wiąże decyzję Chruszczowa z jego osobistymi, emocjonalnymi więziami z Ukrainą — pochodził z rosyjsko-ukraińskiego pogranicza, jego rodzinna wioska wciąż leży formalnie w Rosji, ale zaledwie kilkanaście kilometrów dalej zaczynały się już wioski ukraińskie, a jego żona pochodziła z Chełmszczyzny. Mimo że Chruszczow był, jak zaznaczył Adamski, zbrodniarzem, czuł się jednocześnie swoistym „gospodarzem” Ukrainy — możliwe więc, że świadomy tragedii Wielkiego Głodu i Wielkiego Terroru z lat 30., chciał w symboliczny sposób zrekompensować Ukrainie te straty. Adamski zwrócił uwagę, że do dziś trwają spory, czy w 1954 roku przekazano Ukrainie cały Krym, czy z wyłączeniem Sewastopola, który formalnie pozostawał miastem specjalnego podporządkowania — Rosja podkreślała ten wyjątek jeszcze w latach 90., choć ostatecznie uznała wówczas przynależność całego Krymu, wraz z Sewastopolem, do niepodległej Ukrainy.

Powrót Tatarów i ich rola po odzyskaniu niepodległości przez Ukrainę

W latach 80., wraz z pierestrojką i ambicjami demokratyzacyjnymi Gorbaczowa, Tatarom pozwolono wracać na Krym — podobnie jak w mniej represyjnej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej po 1956 roku pozwolono wracać części Ukraińców wysiedlonych w ramach akcji „Wisła”. Proces powrotów, kontynuowany w latach 90., wiązał się z konfliktami z niepodległym już państwem ukraińskim o działki ziemi i reprywatyzację majątku, ale ostatecznie Tatarzy powrócili na Krym w liczbie kilkuset tysięcy, stanowiąc do czasu aneksji z 2014 roku kilkanaście procent ludności liczącego wówczas około dwóch i pół miliona mieszkańców półwyspu.

Adamski podkreślił paradoks: to właśnie Tatarzy, ze względu na żywą pamięć historyczną deportacji i głęboką niechęć do rosyjskiego imperializmu, stali się najbardziej proukraińską grupą na Krymie — w przeciwieństwie do miejscowych Rosjan, którzy w większości nie przejawiali szczególnego przywiązania do ukraińskiej państwowości, oraz miejscowych Ukraińców, w dużej mierze zrusyfikowanych i różniących się od Rosjan głównie świadomością pochodzenia etnicznego, a nie realnymi wartościami czy mentalnością. Adamski przywołał osobiste wspomnienie z podróży na Krym w 2006 roku, gdy w przydrożnych kawiarniach widział wywieszone hasła „NATO nie”, ilustrujące odmienność mentalną mieszkańców półwyspu od reszty proeuropejskiej Ukrainy. Dzięki własnej organizacji narodowej Tatarzy stali się dla Kijowa cennym, wiernym sojusznikiem na Krymie.

Aneksja 2014 roku i represje wobec Tatarów

Po aneksji Krymu przez Rosję w 2014 roku szczególnym represjom poddani zostali Tatarzy, którzy pozostali wierni Ukrainie lub swojej narodowej ideologii — wielu z nich zostało zmuszonych do emigracji, część trafiła do więzień, co trwa do dziś, ponieważ Rosja nieprzerwanie okupuje półwysep od końca lutego 2014 roku. Adamski zwrócił jednak uwagę na paradoks — Putin, podejmując decyzję o okupacji i późniejszej bezprawnej aneksji, początkowo podejmował szereg gestów protatarskich, twierdząc, że pod ukraińską władzą Tatarzy nie mieli możliwości realizacji swoich postulatów narodowych, i ogłosił Krym przykładem harmonijnego współżycia narodów w ramach Federacji Rosyjskiej, ustanawiając trzy języki urzędowe: rosyjski, ukraiński i krymskotatarski — choć, jak zauważył Adamski żartobliwie, trudno dziś znaleźć urzędnika znającego krymskotatarski, a i z ukraińskim bywa nieźle. Rosyjskie władze oferowały wówczas współpracę przywódcom tatarskim, w tym Mustafie Dżemilewowi, jednak przytłaczająca większość z nich odmówiła kolaboracji, przenosząc się do Kijowa lub Lwowa — gdzie do dziś istnieje społeczność Tatarów krymskich, podobnie jak niewielka ich grupa mieszka też w Polsce, będąc potomkami dawnych emigrantów. Ci, którzy pozostali wierni Ukrainie, wciąż mają nadzieję na powrót na Krym, jeśli uda się go odbić.

Współczesne znaczenie Krymu dla Ukraińców

Adamski ocenił, że mimo wszystko Krym nie zajmuje w świadomości Ukraińców tak centralnego miejsca jak Lwów, Kijów, Charków czy nadmorska Odessa — być może dlatego, że Ukraińcy nigdy nie stanowili tam większości. Z drugiej strony niemal każdy Ukrainiec, poza najmłodszym pokoleniem, ma osobiste wspomnienia związane z Krymem — niemal wszyscy spędzali tam wakacje, a nazwy takie jak Jałta, Sudak czy Eupatoria mają dla nich osobiste, emocjonalne znaczenie, a nie są jedynie punktami na mapie.

Adamski podkreślił jednocześnie, że Krym jest dla Ukrainy niezwykle istotny strategicznie — kto kontroluje półwysep, ten kontroluje znaczną część Morza Czarnego, a dopóki Rosja z niego nie zostanie wyparta, będzie stale zagrażać całemu południu Ukrainy. Przypomniał, że pierwsze ataki 24 lutego 2022 roku prowadzone były nie tylko od strony Białorusi i przez Czarnobyl na Kijów, ale też z Krymu, przez wąski przesmyk perekopski w kierunku Chersonia. Zaryzykował przy tym tezę, że dla Ukraińców Krym jest w istocie ważniejszy strategicznie niż Donbas.

Adamski zwrócił uwagę na istotną różnicę w doświadczeniu wojennym obu regionów — na Krymie, w przeciwieństwie do stale bombardowanego, przyfrontowego Donbasu, regularne działania wojenne nie toczyły się ani w 2014 roku, ani obecnie (poza sporadycznymi eksplozjami, określanymi żartobliwie przez Ukraińców jako „bawełna”), co sprawiło, że mieszkańcy Krymu w znacznie mniejszym stopniu byli wcielani do walczącej z Ukrainą armii rosyjskiej. Tymczasem cały Donbas, gdzie linia frontu przebiega zaledwie kilka kilometrów od Doniecka, pozostaje objęty walkami, a miejscowi bojownicy tzw. Donieckiej Republiki Ludowej masowo wcielali do wojska rosyjskiego niemal wszystkich mieszkańców — co, zdaniem Adamskiego, znacząco utrudni po ewentualnym zwycięstwie Ukrainy procesy wewnętrznego pojednania w tym regionie, wobec ogromnej liczby mieszkańców posiadających osobiste doświadczenie walki przeciwko wojskom ukraińskim.

Igor Janke zwrócił natomiast uwagę na inny, przyszły problem — obecność na Krymie około 800 tysięcy Rosjan osiedlonych tam po 2014 roku, co w razie odzyskania półwyspu przez Ukrainę oznaczałoby ogromne wyzwanie reintegracyjne. Adamski odpowiedział, że osobiście skłaniałby tę ludność do wyjazdu i nie miałby nic przeciwko takiemu rozwiązaniu.

Na zakończenie rozmowy Janke polecił widzom wcześniejszą rozmowę w „Kanale Otwartym” z Marią Tomak, szefową Platformy Krymskiej, dotyczącą bieżącej sytuacji na półwyspie.


Materiał „Rosja czy Ukraina? Do kogo należy Krym? Historia półwyspu – Łukasz Adamski”, kanał Kanał Otwarty (224 tys. subskrybentów), 31 sierpnia 2023.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *