Płk Piotr Lewandowski w comiesięcznym programie „Fronty Świata” na kanale Kanał Otwarty przedstawił szczegółową analizę sytuacji na froncie rosyjsko-ukraińskim — od skali strat osobowych, przez zmiany personalne w ukraińskim dowództwie, po dokładny przegląd walk na wszystkich kluczowych odcinkach frontu.
Skala strat: ponad milion Rosjan zabitych i rannych
Lewandowski przedstawił dane liczbowe intensywności walk: miesięcznie dochodzi do około 8 tysięcy bezpośrednich starć, Rosjanie prowadzą około 100 tysięcy ostrzałów artyleryjsko-rakietowych i zrzucają ponad 8300 bomb lotniczych, a na dobę na całym froncie wykorzystywanych jest od 3 do 7 tysięcy dronów. Powołując się na niezależną rosyjską agencję śledczą MediaZona, wskazał, że do połowy lipca 2026 roku potwierdzono tożsamość 236 066 poległych rosyjskich żołnierzy — w tym 86 tysięcy ochotników kontraktowych, 26 200 zwerbowanych więźniów, 19 600 zmobilizowanych rezerwistów oraz 7465 oficerów. Ocenił, że rzeczywiste straty są zapewne o jedną trzecią wyższe, a licząc też rannych, łączne straty rosyjskie sięgają ponad miliona ludzi.
Straty ukraińskie, według najbardziej wiarygodnych źródeł OSINT, ocenił na około 140 tysięcy poległych i ponad 600 tysięcy poszkodowanych ogółem. Zaznaczył jednak, że mimo wyższych strat nominalnych, bilans jest korzystniejszy dla Rosji ze względu na jej znacznie większe zasoby ludzkie oraz sprawniejszą, choć niewystarczającą, rekrutację. Rosja rekrutuje obecnie mniej ochotników, niż wynoszą jej straty na froncie, stąd plotki o mobilizacji — Kreml zaprzecza takim planom, ale rosnąca liczba Rosjan próbujących opuścić kraj przez przejścia graniczne z Gruzją sugeruje coś innego. Lewandowski ocenił, że pełnej, ogłoszonej mobilizacji raczej nie będzie, ale będzie postępować mobilizacja „ukryta” — obecne rosyjskie prawo nie wymaga formalnego ogłoszenia mobilizacji, by wcielać rezerwistów. Oszacował braki kadrowe na około 200 tysięcy żołnierzy po stronie rosyjskiej i około 400 tysięcy po stronie ukraińskiej.
Roszady personalne: Chmara zamiast Fedorowa, Drapatyj zamiast Syrskiego
Lewandowski omówił zmianę na stanowisku naczelnego dowódcy — generała Ołeksandra Syrskiego zastąpił generał Mychajło Drapatyj — oraz zmianę ministra obrony, gdzie Mychajła Fedorowa zastąpił Jewhen Chmara, były szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Zaznaczył, że ta druga zmiana budzi kontrowersje — zwolennicy Fedorowa podkreślają jego zasługi w walce z korupcją i uproszczeniu procedur zakupowych, a krytycy Chmary obawiają się, że jako osoba formalnie dopiero od dnia poprzedzającego nominację będąca cywilem (musiał złożyć rezygnację ze służby), będzie mniej samodzielny i bardziej podporządkowany Gabinetowi Prezydenckiemu. Lewandowski przyznał, że sama decyzja o dymisji Fedorowa wydaje mu się nieco pochopna, choć to kwestia wewnętrznej polityki ukraińskiej. Podkreślił jednocześnie realne zasługi Chmary — czynny udział w obronie Ukrainy od 2014 roku, obronie Kijowa oraz wymuszeniu wycofania Rosjan z Wyspy Węży, a podległe mu oddziały operatorów dronów zniszczyły sprzęt wroga wart szacunkowo 5,5 miliarda dolarów.
Nowy dowódca naczelny, generał Drapatyj, zdążył już zdymisjonować generała Karpienkę, odpowiedzialnego za logistykę, oskarżanego o kierowanie się prywatnymi sympatiami przy rozdzielaniu wsparcia logistycznego między jednostki. Zdymisjonowany został też szef sztabu wojsk lądowych generał Guziewicz, który odmówił współpracy z nowym dowództwem, deklarując lojalność wyłącznie wobec generała Syrskiego — co Lewandowski określił jako de facto wypowiedzenie służby. Drapatyj wstrzymał też rekrutację do trzech pułków szturmowych (1., 225. i 425.), wobec których toczą się postępowania prokuratorskie w sprawie łamania praw człowieka wobec rekrutów — decyzję tę Lewandowski ocenił jako w pełni oczekiwaną, zaznaczając jednak, że rodzi ona pytanie o zdolność tych pułków do dalszego „łatania dziur” na froncie. Nowy dowódca powołał też komisje kontrolne mające zweryfikować jakość dowodzenia w wybranych sztabach korpusów i brygad — Lewandowski zauważył, że identyczne komisje powoływał już poprzednik, więc skuteczność tego rozwiązania pozostaje niepewna.
Zmiana rosyjskiej taktyki uderzeń: mniej dronów, więcej precyzji
Lewandowski opisał ewolucję rosyjskiej taktyki ataków powietrznych — zamiast masowych nalotów liczących 700–800 dronów, Rosja przeszła na intensywniejsze wykorzystanie pocisków balistycznych i manewrujących (od 70 do 100 sztuk miesięcznie każdego typu, według zachodnich wywiadów), przy jednoczesnym zmniejszeniu liczby dronów, ale zwiększeniu ich jakości — w tym dronów z napędem odrzutowym generacji czwartej i piątej oraz systemów pośrednich typu Gierbera (w materiale: „Banderol”), trudniejszych do zwalczenia niż zwykłe drony, a tańszych od pocisków manewrujących.
Zaznaczył, że Ukraina przestała publikować dane o liczbie wystrzelonych przez Rosję pocisków balistycznych, tłumacząc to brakiem zdolności ich zestrzeliwania — po krytyce prasowej zapowiedziano jednak powrót do publikowania podsumowań miesięcznych. Kluczowym problemem ukraińskiej obrony powietrznej pozostaje, według Lewandowskiego, dotkliwy brak zaawansowanych pocisków do systemów Patriot i SAMP/T, co daje Rosjanom niemal stuprocentową skuteczność uderzeń balistycznych w duże miasta. Zwrócił uwagę na zmianę celów tych ataków — obok tradycyjnych obiektów wojskowych, Rosjanie zaczęli uderzać w wielkopowierzchniowe magazyny sieci handlowych, co wywołało na Ukrainie niedobory towarów spożywczych i puste półki sklepowe, choć Ukraina będzie w stanie częściowo skompensować to zwiększonym importem z Zachodu kosztem innych dostaw. Lewandowski podkreślił, że te uderzenia w cywilną infrastrukturę handlową stanowią świadomy rosyjski odwet za ukraińskie ataki na rosyjski e-commerce — wśród trafionych celów, oprócz sieci spożywczych, znalazł się także magazyn z materiałami budowlanymi.
Wojna gospodarcza: Wildberries i Ozon
Lewandowski szczegółowo omówił ukraińską strategię uderzeń dalekiego zasięgu — Ukraina jest w stanie wysłać od 600 do 800 dronów dalekiego zasięgu nawet dwa-trzy razy w tygodniu, częściowo produkowanych na Zachodzie, celując przede wszystkim w rosyjskie systemy obrony przeciwlotniczej pierwszej linii, gdzie Rosjanie zestrzeliwują ponad 90 procent ukraińskich dronów i pocisków manewrujących typu Flamingo (produkowanych przez firmę Fire Point). Mimo że do celu dociera zaledwie 1–2 procent wystrzelonych środków (z 400 wystrzelonych dronów jedynie 4–6 osiąga cel), przy częstotliwości ataków 3–4 razy w tygodniu oznacza to 4–5 trafionych, cennych celów tygodniowo — głównie elementów infrastruktury paliwowej (rafinerie, terminale, systemy przesyłowe), co pogłębia rosnący niedobór paliwa na rosyjskim rynku cywilnym.
Drugim frontem uderzeń stała się rosyjska branża e-commerce — zniszczone centra logistyczne firmy Wildberries, a od kilku dni także konkurencyjnej platformy Ozon. Lewandowski wskazał, że choć oficjalnym uzasadnieniem tych ataków jest dystrybucja przez te firmy towarów podwójnego zastosowania (sprzęt wojskowy, części do dronów), głównym celem jest uderzenie w rosyjski rynek detaliczny i morale społeczeństwa. Nieoficjalne straty obu firm sięgają 5,7 miliarda dolarów, dotykając około 1,2 miliona osób współpracujących z tymi platformami oraz około 100 milionów klientów (firmy działają też na rynkach międzynarodowych). Skala strat zmusiła rosyjski rząd federalny do finansowego wspierania Wildberries, a wkrótce zapewne również Ozon — firmy te odpowiadają łącznie za około 40 procent rosyjskiego rynku handlu detalicznego. Lewandowski ocenił wpływ tych uderzeń na sytuację frontową jako niewielki bezpośrednio, ale istotny dla morale społeczeństwa, które jest, jego zdaniem, jednym z kluczowych zasobów wojennych.
Front sumski i charkowski: działania wiążące
Przechodząc do szczegółowej analizy linii frontu, Lewandowski wskazał, że główny wysiłek rosyjskiej kampanii letniej wciąż koncentruje się na Donbasie (kierunek słowiańsko-kramatorski), podczas gdy obwody zaporoski, dniepropetrowski, charkowski i ługański stanowią kierunki drugoplanowe, a obwód sumski — trzecioplanowy, mający głównie wiązać siły ukraińskie.
W obwodzie sumskim odnotowano niewielkie rosyjskie postępy (rzędu kilku kilometrów) na obszarach dotąd stanowiących „ziemię niczyją”. W obwodzie charkowskim, na północ od miasta, Rosjanom udało się przeniknąć przez ukraińską obronę z wykorzystaniem nowego kierunku na wschód od Wowczańska, jednak zostali skutecznie zatrzymani przez brygadę Forpost Państwowej Służby Granicznej, wspartą oddziałami zmechanizowanymi i dronowymi. W rejonie Kupiańska nie doszło do istotnych zmian — północno-wschodnia część miasta pozostaje pod kontrolą rosyjską, a ukraiński kontratak przyniósł jedynie niewielkie powodzenie, mające zmusić Rosjan do skupienia się na obronie skrzydeł. Lewandowski ocenił sytuację na tym odcinku jako w miarę stabilną, bez sygnałów istotnego przełamania.
Kierunek słowiańsko-kramatorski: kluczowy front operacji
Lewandowski poświęcił najwięcej uwagi kierunkowi na Słowiańsk i Kramatorsk, na który składają się trzy podkierunki. Pierwszy, prowadzący przez rzekę Doniec w kierunku Łymanu, zakończył się rosyjskim niepowodzeniem — mimo wcześniejszego ogłoszenia „zwycięstwa” przez generała Walerija Gierasimowa, siły ukraińskie skutecznie kontratakowały, w znacznej części wypierając Rosjan z rejonu Łymanu i zyskując inicjatywę na tym odcinku, co utrudnia rosyjskiemu dowództwu skupienie wysiłku na głównym celu.
Drugi podkierunek — bezpośrednio na Słowiańsk przez Rai-Ołeksandriwkę — przyniósł Rosjanom ograniczone postępy: miejscowość Rai-Ołeksandriwka jest już prawdopodobnie całkowicie pod ich kontrolą, co pozwoli wzmocnić uderzenie na Mikołajiwkę, choć na kierunku najkrótszej drogi (Rai-Hodok–Mikołajiwka) Rosjanie zostali zatrzymani. Trzeci podkierunek prowadzi przez Drużkiwkę, którą Rosjanie próbują obejść z rejonu Markowego i Minkiwki — Lewandowski zaznaczył, że obserwowane tam przenikanie przez ukraińską obronę, mimo rozbudowanych fortyfikacji, może świadczyć o czasowych brakach żołnierzy do obsadzenia linii.
Konstantyniwka: „zdobyta”, ale nie w pełni kontrolowana
Lewandowski odniósł się do spornej kwestii losu Konstantyniwki — mimo że rosyjscy dowódcy osobiście meldowali Putinowi o zdobyciu miasta, a strona ukraińska temu zaprzecza, jego ocena sytuuje się pośrodku: miasto zostało faktycznie zdobyte w tym sensie, że główne siły ukraińskie się wycofały, ale pozostałe grupy ukraińskie wciąż prowadzą działania opóźniające i przenikają nawet do centrum miasta, gdzie wciąż dochodzi do walk. W efekcie Rosjanie nie mają nad terenem pełnej kontroli wystarczającej do wykorzystania go jako dogodnej podstawy do dalszego natarcia na Drużkiwkę i Kramatorsk. Próby oskrzydlenia ukraińskiego zgrupowania przyniosły Rosjanom częściowe powodzenie w rejonie Sofijiwki i miejscowości Toreckie, gdzie doszło do wąskiego, ale realnego przełamania ukraińskiej obrony, które Rosjanie próbują teraz jednocześnie pogłębiać i poszerzać zgodnie z doktryną oskrzydlenia bliższego i dalszego.
Pokrowsk-Myrnohrad i Dobropillia: kontynuacja zakończonej operacji
Na kierunku, który wcześniej stanowił główny wysiłek rosyjskiej kampanii jesienno-zimowej (operacja pokrowska-myrnohradzka, zakończona sukcesem Rosji po ponad roku walk), obecnie prowadzone jest dalsze rozwijanie natarcia wspomagające kierunek słowiańsko-kramatorski. Odnotowano zauważalne rosyjskie postępy na odcinku Chryszczne–Rodynske–Bilyćke–Nowyj Donbas–Szachowe, prawdopodobnie związane z planowym wycofaniem się wojsk ukraińskich na bardziej dogodne pozycje — decyzją, którą Lewandowski przypisał ewentualnie nowemu dowództwu generała Drapatego, mającą zapobiec dalszym zbędnym stratom na wcześniej „upartym” utrzymywaniu niekorzystnego terenu. Celem Rosjan pozostaje Dobropillia — miasto utraciło już swoje znaczenie jako węzeł logistyczny (ruch pojazdów praktycznie ustał wskutek intensywnych ataków dronowych), ale wciąż stanowi wartościową podstawę dla rozwijania systemów dowodzenia i operacji dronowych.
Obwód dniepropetrowski: rzadki ukraiński sukces taktyczny
Lewandowski opisał odcinek frontu ogłoszony przez Kijów jako miejsce sukcesu ukraińskiej ofensywy trwającej od lutego. Potwierdził, że nie jest to propaganda — siły ukraińskie faktycznie przeprowadziły skuteczną operację zaczepną, stosując taktykę przenikania analogiczną do rosyjskiej: zajmowanie ziemi niczyjej, konsolidację oddziałów szturmowych i rozwijanie wsparcia dronowego. Największy uzyskany postęp sięgnął około 18 kilometrów, najmniejszy — około 4. Lewandowski ocenił to jako sukces na poziomie taktycznym, odsuwający Rosjan od Dniepropietrowska, ale bez istotnego wpływu operacyjnego na resztę frontu, choć nie bez znaczenia dla sąsiednich odcinków walk Grupy Armii Wschód.
Rejon Zaporoża: przełamanie pod Orichiwem
W rejonie działań Grupy Armii Wschód, gdzie kierunek ten miał jedynie zabezpieczać skrzydło głównego uderzenia w obwodzie zaporoskim, ukraińska kontrofensywa zmusiła rosyjskie dowództwo do zaangażowania nieplanowanych sił, choć Rosjanie nie dali się w pełni wciągnąć w walkę, godząc się na utratę pewnego terenu. W ostatnim miesiącu Rosjanom nie udało się przełamać kluczowych punktów oporu (Wozdwyżenka, Werchnia Tersa, Hulajpilske), ale zdołali przeniknąć między ufortyfikowanymi rejonami na tyły ukraińskich pozycji — Lewandowski zastrzegł, że kolejne tygodnie pokażą, czy Ukraińcom uda się zlikwidować te przenikające grupy, czy Rosjanie zdołają je wzmocnić i doprowadzić do częściowego oskrzydlenia linii fortyfikacji trzymającej od tygodni dwie rosyjskie dywizje.
Szczególnie niepokojącym rozwojem wydarzeń było przełamanie ukraińskiej obrony w rejonie Małej Tokmaczki i Nowodaniliwki — miejscowości broniących się dotąd wyjątkowo skutecznie (Gierasimow dwu- lub trzykrotnie bezpodstawnie ogłaszał zdobycie Małej Tokmaczki) — skąd Rosjanie przenikli i wdarli się do Orichiwa, miasta niedostępnego dla nich od miesięcy, gdzie obecnie toczą się już walki w centrum. Lewandowski zaznaczył, że status wcześniej skutecznych pozycji obronnych w Nowodaniliwce i Małej Tokmaczce jest teraz niepewny wobec głębokiego oskrzydlenia przez jednostki, które przeniknęły do Orichiwa.
Ostatni omówiony kierunek — wzdłuż częściowo wyschniętego rozlewiska Dniepru w stronę samego Zaporoża — stracił na znaczeniu po skutecznym ukraińskim kontrataku, który odsunął zagrożenie dla stolicy obwodu (głównie w postaci ataków dronów FPV); obecnie front na tym odcinku pozostaje relatywnie stabilny.
Podsumowanie: powolna, ale konsekwentna realizacja rosyjskiego planu
Lewandowski podsumował, że ukraińskie uderzenia powietrzne dalekiego zasięgu są bolesne i realnie wpływają na funkcjonowanie Rosji, ale w krótkim terminie mają ograniczony wpływ na sytuację frontową. Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej, mimo spowolnienia, konsekwentnie realizują swój plan zbliżania się do Słowiańska i Kramatorska — według źródeł prorosyjskich dystans ten wynosi już zaledwie 5 kilometrów, według proukraińskich 10 kilometrów, co oznacza, że oba miasta znajdują się już w zasięgu dronów FPV, a ruch pojazdów w nich zostanie wkrótce ograniczony wyłącznie do przemieszczeń bojowych. Zaznaczył, że przewaga w działaniach powietrznych może się jeszcze zmienić na korzyść Rosji wraz ze wzrostem użycia dronów o napędzie odrzutowym, a nadchodząca zima będzie szczególnie dotkliwa wobec niezdolności Ukrainy do obrony energetyki przed pociskami balistycznymi.
Na samym froncie Lewandowski ocenił sytuację jako ogólnie stabilną, z ukraińskim sukcesem obronnym pod Łymaniem, skutecznymi, choć niepokojącymi rosyjskimi działaniami oskrzydlającymi w rejonie Kramatorska i Słowiańska, oraz przenikaniami rosyjskimi w kilku miejscach frontu, które w nadchodzących tygodniach mogą doprowadzić do zmian sytuacji.
Materiał opublikowany w ramach cyklu „Fronty Świata” na kanale Kanał Otwarty (224 tys. subskrybentów) na YouTube, 4 września 2026 roku.