Wojna służb w Kijowie: Marcin Strzyżewski analizuje strzelaninę między SBU a HUR

Nowe

Marcin Strzyżewski, autor kanału poświęconego Rosji, w swoim najnowszym materiale przeanalizował okoliczności strzelaniny, do której doszło w Kijowie między funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) a Głównym Zarządem Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR), opierając się na dostępnych nagraniach oraz oficjalnych komunikatach obu służb.

Co pokazuje nagranie z miejsca zdarzenia

Strzyżewski omówił najbardziej wyraźne z dostępnych nagrań incydentu, przedstawiające umundurowanych i uzbrojonych ludzi prowadzących ubranych po cywilnemu mężczyzn do samochodu na jednym z kijowskich osiedli. Jak zaznaczył, miejsce to jest na tyle typowe dla ukraińskiej stolicy, że nie sposób jednoznacznie go zidentyfikować. Na nagraniu widać przepychankę, w trakcie której jeden z mężczyzn sięga do kieszeni i wyciąga przedmiot trzymany w sposób charakterystyczny dla trzymania broni, po czym pada na ziemię, a w tle słychać strzały — kolejny mężczyzna zostaje kopnięty leżąc już na ziemi. Strzyżewski zastrzegł, że na podstawie samego nagrania nie da się jednoznacznie ocenić, czy przedmiot w ręku mężczyzny faktycznie był bronią palną, czy na przykład miotaczem gazu przypominającym pistolet — podkreślił jednak, że funkcjonariusze SBU w momencie zdarzenia również nie mogli tego wiedzieć. Zaznaczył też, że materiał sam w sobie nie pozwala ustalić, kim byli poszczególni uczestnicy zdarzenia ani co się dokładnie rozegrało.

Strzyżewski zaproponował własną, wyraźnie zastrzeżoną jako hipotetyczną, rekonstrukcję chronologii wydarzeń: najpierw, jeszcze przed świtem, miało dojść do przeszukania w mieszkaniu Kapłunowa — na co wskazują dostępne nocne nagrania — a dopiero rano nastąpiła próba zatrzymania, prawdopodobnie faktycznego aresztowania osób prowadzonych do samochodu na nagraniu, w trakcie której padły strzały. Na miejsce przyjechały wówczas policja i karetka, a dopiero po tych wydarzeniach swoje oświadczenie dla dziennikarzy wygłosił Denis Kapustin.

Kim jest Kapłunow i czym jest RDK

Strzyżewski wyjaśnił, że w centrum sprawy znajduje się Stepan Kapłunow, zastępca dowódcy Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego (RDK) — jednostki złożonej z etnicznych Rosjan, w tym osób o poglądach nacjonalistycznych, walczącej po stronie Ukrainy przeciwko Rosji. Porównał tę formację do znanego pułku Kalinowskiego, złożonego z białoruskich ochotników, zaznaczając, że RDK, podobnie jak inne jednostki cudzoziemskie, formalnie podlega pod HUR, czyli ukraiński wywiad wojskowy, choć — jak dodał — obecnie coraz więcej jednostek rekrutuje zagranicznych ochotników niezależnie od tego podziału.

Według relacji strony HUR, Kapłunow miał być przetrzymywany przez SBU od ponad tygodnia, bez postawionych zarzutów, a w jego mieszkaniu przeprowadzono przeszukanie. Informacje te przekazał Denis Kapustin, znany pod pseudonimem White Shark, dowódca RDK — osoba, wobec której, jak przypomniał Strzyżewski, rosyjskie służby specjalne wcześniej sfingowały udany zamach, by wykazać się sukcesem operacyjnym, mimo że Kapustin przeżył. Kapustin, odpowiadając na pytania dziennikarzy, konsekwentnie odmawiał komentowania czegokolwiek poza samym przeszukaniem w mieszkaniu Kapłunowa, twierdząc, że nie wie, czego funkcjonariusze SBU tam szukali i że niczego podejrzanego nie znaleziono. Według relacji HUR, w wyniku strzelaniny rannych zostało dwóch pracowników tej służby — jeden ciężko, jeden lekko.

Sprzeczne wersje wydarzeń

Strzyżewski zestawił oficjalny komunikat SBU, który przedstawił całą sytuację jako udaremnioną operację specjalną, mającą zapobiec zamachowi terrorystycznemu rosyjskiej FSB na jednego z liderów rosyjskiego ruchu opozycyjnego, z twierdzeniami strony HUR. Ocenił, że tego typu komunikaty formułowane przez SBU są w gruncie rzeczy mało wartościowe poznawczo, ponieważ brzmiałyby identycznie niezależnie od tego, czy odpowiedzialność leżałaby po stronie SBU, czy nie.

Zwrócił uwagę, że hipoteza, według której SBU miałoby chronić Kapłunowa przed planowanym atakiem FSB, nie jest sama w sobie nieprawdopodobna — mogłoby tak być, gdyby SBU dysponowało wiarygodnymi informacjami o planowanym zamachu. Zaznaczył jednak, że jeśli rzeczywiście tak było, samo postępowanie SBU stanowiłoby poważne naruszenie procedur — jego zdaniem, w przypadku osoby powiązanej z inną służbą specjalną, SBU powinno było co najmniej poinformować HUR o zagrożeniu i skoordynować działania, czego, jak wszystko wskazuje, nie zrobiono. Podkreślił przy tym, że nawet jeśli na Ukrainie nie funkcjonują sformalizowane procedury koordynacji między służbami w tego typu sytuacjach, sam brak takich procedur stanowi poważny problem systemowy, niezależnie od tego, czy w tym konkretnym przypadku doszło do naruszenia istniejących zasad.

Strzyżewski przywołał też wypowiedź dowódcy jednostki specjalnej Timur, podległej HUR, przekazaną przez ukraiński „Piąty Kanał”. Dowódca podziękował w niej dowódcy oddziału Alfa — jednostki specjalnej SBU — za to, że przyjechał osobiście na miejsce zdarzenia, by pomóc rozwiązać sytuację, co sugeruje, że przynajmniej częściowo obie strony na miejscu próbowały deeskalować konflikt, zanim doszło do strzelaniny. Dowódca Timura stwierdził, że po osiągnięciu na miejscu porozumienia w sprawie dalszego prowadzenia czynności zgodnie z prawem, inni funkcjonariusze SBU, niezwiązani z oddziałem Alfa, z niewyjaśnionych powodów rozpoczęli zatrzymywanie pracowników HUR i otworzyli ogień bez ostrzeżenia wobec, jak twierdził, nieuzbrojonych funkcjonariuszy, którym wcześniej nakazano nie reagować na żadne prowokacje. Strzyżewski zauważył, że ta wersja wydaje się stać w sprzeczności z analizowanym wcześniej nagraniem, na którym widać osobę trzymającą przedmiot w sposób charakterystyczny dla broni — zastrzegł jednak wyraźnie, że materiał jest zbyt niskiej jakości, by wyciągać ostateczne wnioski, i nie wiadomo nawet z pewnością, czy osoba na nagraniu rzeczywiście była pracownikiem HUR.

Komunikaty Prokuratury Generalnej i Zełenskiego

Strzyżewski zwrócił uwagę, że komunikat Biura Prokuratora Generalnego niemal dosłownie powtarza sformułowania wcześniejszego oświadczenia SBU, informując, że funkcjonariusze oddziału specjalnego Alfa użyli broni w celu powstrzymania ataku i zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom czynności procesowych, a osoby napadające na funkcjonariuszy okazały się, po zatrzymaniu i przeszukaniu, pracownikami jednego z pododdziałów Sił Obrony Ukrainy, u których znaleziono uzbrojenie i dokumenty. Ocenił, że komunikat ten w praktyce nie wnosi wielu nowych informacji.

Przywołał też wypowiedź prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który określił całą sytuację jako „absolutnie haniebną” i poinformował, że rozmawiał na ten temat z prokuratorem generalnym Rusłanem Krawczenką oraz Państwowym Biurem Śledczym, zapowiadając pełne wyjaśnienie sprawy krok po kroku, pociągnięcie winnych do odpowiedzialności, w tym decyzje kadrowe, oraz przeprowadzenie wewnętrznego dochodzenia. Zełenski podkreślił, że na Ukrainie strzelać można wyłącznie do rosyjskich okupantów w obronie kraju, a żadna inna forma użycia broni nigdy nie zostanie przez państwo zaakceptowana. Strzyżewski, tłumacząc tę wypowiedź, zwrócił przy okazji uwagę na drobny niuans językowy — Zełenski użył sformułowania, które przełożyło mu się jako „w Ukrainie”, a nie „na Ukrainie”. Skomentował to jako kwestię, która dla części odbiorców może mieć znaczenie, dla niego jednak osobiście nie jest szczególnie istotna — obie formy uznaje za akceptowalne, o ile używane są z szacunkiem i w dobrej wierze. Ocenił samą reakcję prezydenta jako słuszną co do kierunku, choć mało konkretną.

Pierwsza dymisja w SBU

Strzyżewski poinformował, że dzień wcześniej prezydent Ukrainy podpisał dekret nr 868 o zwolnieniu Ochrymowa ze stanowiska naczelnika Departamentu Ochrony Państwowej Tajemnicy i Licencjonowania Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Ocenił, że najprawdopodobniej nie będzie to ostatnia dymisja związana ze sprawą, zaznaczając jednocześnie, że sam fakt, iż dotyczy ona SBU, a nie HUR, nie pozwala jeszcze jednoznacznie wnioskować, że to SBU zostało uznane za stronę winną całego zajścia — byłby to, jego zdaniem, wniosek zbyt daleko idący na obecnym etapie.

Stan wiedzy na dziś

Strzyżewski wskazał również artykuł „The Kyiv Independent” jako źródło zawierające szerszy kontekst sprawy, przypominając m.in., że Kapłunow został zatrzymany 23 sierpnia 2026 roku, a jego prawnik do tej pory nie został poinformowany o przyczynach zatrzymania. Podsumowując, zaznaczył, że sytuacja wciąż wymaga wyjaśnienia i zapowiedział, że będzie na bieżąco informował widzów o rozwoju sprawy w kolejnych przeglądach wiadomości.


Materiał opublikowany na kanale Marcina Strzyżewskiego (172 tys. subskrybentów) na YouTube, 3 września 2026 roku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *