Rosja przygotowuje się do strategicznego rozwiązania konfliktu z Ukrainą, a stawką w tej grze jest nie tyle przewaga na polu walki, co odporność społeczna i gospodarcza obu państw — ocenił podpułkownik Maciej Korowaj, były oficer wywiadu i analityk wojskowy, gość Marcina Wyrwała w podcaście „Fronty wojny”.
Rosyjska przestrzeń informacyjna i wewnętrzne rozgrywki na Kremlu
Korowaj, ekspert Instytutu Flanki Wschodniej i wykładowca Wydziału Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku, przyznał, że regularnie do późna w nocy śledzi rosyjskie kanały informacyjne, próbując wyłapać sygnały dotyczące nastrojów wokół wojny i Polski. Zaznaczył, że obecnie rosyjska przestrzeń medialna koncentruje się przede wszystkim na niedawnej wizycie szefa amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej, a analiza tego, co i jak jest komentowane przez różne środowiska polityczno-gospodarcze Kremla, wymaga dużej ostrożności. Ekspert podkreślił, że w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej przenikają się ze sobą komunikaty samego Kremla, elementy strategicznej komunikacji wobec Zachodu, a także działania ukraińskiej propagandy, która celowo podkręca niektóre tematy wewnątrz Rosji — w tym, jak zaznaczył, samą kwestię mobilizacji, której nagłaśnianie w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej odbywa się w dużej mierze za sprawą kanałów ukraińskich, a nie z inicjatywy samej Rosji, dla której taka mobilizacja byłaby kosztownym obciążeniem dla funkcjonowania państwa.
Korowaj ocenił, że w Rosji nic nie jest komunikowane wprost — kluczowe przekazy trzeba odczytywać między słowami, ponieważ dosłowne znaczenie wypowiedzi bywa całkowicie inne niż to, które wynikałoby ze słownika języka rosyjskiego. Jego zdaniem odpowiednia analiza tych niejednoznacznych komunikatów, prowadzonych zarówno przez środowiska prokremlowskie, jak i te wobec Kremla krytyczne, pozwala wnioskować, że Rosja szykuje się do jakiegoś przełomowego rozwiązania konfliktu. Ekspert wyjaśnił, że obie te frakcje dostrzegają w ewentualnej eskalacji własne korzyści — jedni chcą w ten sposób udowodnić skuteczność realizowanych działań, inni liczą na zmiany polityczno-gospodarcze korzystne dla swojej pozycji. Podkreślił przy tym, że decyzje dotyczące dalszego przebiegu wojny, mające bezpośrednie znaczenie także dla Polski, w rzeczywistości wynikają z wewnętrznych rozgrywek toczących się na wszystkich szczeblach rosyjskiej władzy, od samego szczytu Kremla po poszczególne obwody Federacji Rosyjskiej.
Zapowiedź generała Sobolewa: wojna ma się zakończyć do 2030 roku
Wyrwał przywołał wypowiedź generała Wiktora Sobolewa, członka Komisji Obrony Dumy Państwowej, który stwierdził, że Rosja musi zakończyć obecną wojnę do 2030 roku, by przygotować się na konfrontację z NATO, wymieniając przy tym Polskę wśród państw uznawanych za gotowe do takiego starcia. Korowaj ocenił ten scenariusz jako najbardziej prawdopodobny spośród wszystkich obecnie rozważanych, choć zastrzegł, że nie jest to scenariusz dominujący. Wyjaśnił, że wypowiedź Sobolewa odzwierciedla stanowisko bliskie samemu Putinowi, jednak wewnątrz obozu władzy funkcjonują różne frakcje dążące do doprowadzenia konfliktu do ostatecznego rozstrzygnięcia, ponieważ przedłużający się stan niepewności nie daje im gwarancji utrzymania obecnej pozycji politycznej i majątkowej — w rosyjskim systemie władzy można w jednej chwili być milionerem, a w drugiej stracić majątek i zostać oskarżonym o korupcję. Zdaniem eksperta to właśnie te frakcje najbardziej naciskają na rozwiązania ostateczne, podczas gdy sam Putin się ich obawia, ponieważ eskalacja pozbawiłaby go dotychczasowych „bezpieczników” — możliwości obarczania niepowodzeniami poszczególnych podwładnych, zgodnie z zasadą „zły bojarz, dobry car”, na której opiera się jego sposób sprawowania władzy. Korowaj podkreślił, że długotrwały, nierozstrzygnięty konflikt jest dla Putina najkorzystniejszym stanem z punktu widzenia zabezpieczenia własnej pozycji politycznej i gospodarczej, ponieważ ewentualna eskalacja wymagałaby wprowadzenia stanu wyjątkowego w Rosji, co zdjęłoby dotychczasowe zabezpieczenia i przeniosłoby na samego Putina pełną odpowiedzialność za powodzenie lub niepowodzenie takich działań, których nie ma on gwarancji osiągnięcia.
Czy weszliśmy w nową fazę wojny na wyniszczenie?
Wyrwał zwrócił uwagę, że konflikt od samego początku fazy pełnoskalowej w 2022 roku przechodził przez kolejne etapy — od wojny manewrowej, przez rewolucję dronową, po obecne zabetonowanie linii frontu — pozostając jednak w swojej istocie wojną na wyniszczenie i wojną materiałową (Attrition War), w której kluczowe znaczenie ma to, czyje zaplecze pierwsze się załamie, podobnie jak miało to miejsce w I wojnie światowej, gdy Niemcy przegrały mimo utrzymywania pozycji na terytorium Francji, właśnie z powodu wyczerpania materiałowego. Prowadzący przywołał dane za lipiec, według których Rosja wystrzeliła na zaplecze Ukrainy rekordową liczbę pocisków — 198 balistycznych i hipersonicznych, ponad 140 manewrujących, a także około 5 tysięcy dronów i ponad 8 tysięcy bomb szybujących, podczas gdy Ukraina, dysponując mniejszymi liczbami, równie intensywnie atakuje rosyjskie zaplecze, w tym elektrownie i magazyny sieci Wildberries — w samym ostatnim tygodniu odnotowano 27 ataków na elektrownie na Krymie.
Korowaj przyznał, że skala tych zniszczeń jest bolesna, ale nie paraliżująca dla żadnej ze stron. Zaznaczył, że obserwatorzy z zewnątrz, w tym media, funkcjonują w pewnej „bańce informacyjnej”, skupiając się na obrazach płonących magazynów, które co prawda ograniczają elastyczność logistyki rosyjskich sił zbrojnych, ale nie prowadzą do jej całkowitego załamania. Podobnie ukraińskie społeczeństwo, mimo intensywnych bombardowań, funkcjonuje w tej rzeczywistości od kilku lat i nauczyło się w niej żyć, a rosnąca intensywność rosyjskich uderzeń nie przekłada się na osłabienie determinacji obronnej. Ekspert zwrócił uwagę na fundamentalną zmianę w charakterze nasycenia pola walki żołnierzem — podczas gdy wcześniej zabezpieczenie siedmiokilometrowego odcinka frontu wymagało setek żołnierzy, dziś wystarczają dziesiątki, nie dlatego, że brakuje ludzi, lecz dlatego, że technologia uczyniła pole walki na tyle „przezroczystym”, że nie ma potrzeby angażowania tak dużych sił ani sprzętu. W jego ocenie klasyczne potrzeby materiałowe frontu zmalały, natomiast wzrosły potrzeby związane z technologią, którą obie strony konfliktu posiadają i wykorzystują, zwiększając wolumeny uderzeniowe — co oznacza, że nie ma obecnie przesłanek wskazujących na wyczerpywanie się wojny materiałowej jako takiej.
Odporność państwa ważniejsza niż sukcesy na polu walki
Zdaniem Korowaja o wyniku wojny nie zdecydują braki sprzętowe, lecz odporność państwa jako całości — polityczna, gospodarcza i militarna — przy czym to właśnie w sferze gospodarczej dochodzi obecnie do największej erozji po obu stronach konfliktu. Ekspert wskazał, że Ukraina jest silnie uzależniona od wsparcia Zachodu, a Rosja zdaje sobie sprawę, że pokonanie Ukrainy wymaga odcięcia jej od tej pomocy — to od tego, a nie od bezpośrednich sukcesów na polu walki, zależy według niego faktyczne zwycięstwo Rosji. Analogicznie Ukraińcy są świadomi, że Rosję można powstrzymać poprzez niszczenie struktur podtrzymujących cały rosyjski system polityczno-gospodarczy i militarny, choć do załamania się tego systemu jest w jego ocenie wciąż stosunkowo daleko. Korowaj podsumował, że nie mamy obecnie do czynienia z materiałowym wyczerpaniem którejkolwiek ze stron, lecz raczej z rywalizacją o odporność kognitywną obu społeczeństw i państw.
Otwarte pytanie o kondycję gospodarczą obu stron
Wyrwał, precyzując wątek materiałowy, zwrócił uwagę, że chodzi mu nie tylko o produkcję uzbrojenia, lecz szerzej o stały dopływ środków finansowych potrzebnych do prowadzenia wojny. Przypomniał, że według niedawnych słów prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, Ukraina zmaga się obecnie z dwoma podstawowymi problemami — brakiem wystarczającej liczby systemów przechwytujących rosyjskie rakiety i drony oraz problemami z finansowaniem dalszego prowadzenia wojny. Na tym prowadzący zapytał eksperta, czy dostrzega on already wyraźne oznaki napięcia gospodarczego po którejś ze stron konfliktu — pytanie to pozostało bez odpowiedzi, ponieważ w tym miejscu urywa się dostępny materiał źródłowy.
Rozmowę przeprowadził Marcin Wyrwał. Materiał ukazał się w ramach cyklu „Fronty wojny” na kanale YouTube Onet, 29 sierpnia 2026 roku, liczącym 450 tys. subskrybentów.