Europosłanka Konfederacji (Ruch Biało-Czerwoni) Ewa Zajączkowska-Hernik była gościnią Marcina Fijołka w programie „Graffiti” na antenie Polsat News. Rozmowa dotyczyła zapowiedzi ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka o ściganiu przestępstw motywowanych nienawiścią wobec Ukraińców, powracającego sporu o tranzyt ukraińskiego zboża przez Polskę, sondaży poparcia na prawicy, planowanych oszczędności budżetowych Konfederacji, transkrypcji zagranicznych małżeństw jednopłciowych, sprawy Marcina Romanowskiego oraz zapowiedzi Alternative für Deutschland dotyczących strefy Schengen i euro.
Zarzut wobec ministra Żurka: „wpisał się w piątą kolumnę ukraińską”
Prowadzący przypomniał, że minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, obecny dzień wcześniej na obchodach Święta Niepodległości Ukrainy w Warszawie, oświadczył zebranym Polakom i Ukraińcom, że powołał ponad stu prokuratorów w całym kraju, którzy aktywnie, wspólnie z policją, ścigają każdy przejaw nienawiści. Zajączkowska-Hernik, która wcześniej skomentowała tę wypowiedź na Twitterze pytaniem, czy to jeszcze Polska, czy już Ukraina, oceniła w rozmowie, że minister Żurek „wpisał się w piątą kolumnę ukraińską w Polsce”. Argumentowała, że ukraińska agentura w Polsce jest, jej zdaniem, bardzo dobrze rozrośnięta i ma szerokie wpływy, co, jak stwierdziła, czyni dziwnym podejście prokuratora generalnego, który — jej zdaniem — nie bada z równą intensywnością sytuacji, w których to Polacy są napadani przez Ukraińców. Podkreśliła, że w jej ocenie w tym zakresie istnieje wyraźna asymetria działań organów ścigania, i zaznaczyła, że skoro prokurator generalny jest ministrem polskim, a nie ukraińskim, to jeśli mu się bardziej podoba „bronienie Ukrainy”, powinien, jej zdaniem, wyjechać na Ukrainę i tam reprezentować jej interesy, a nie robić tego w Polsce.
Prowadzący skontrował to pytaniem, czy sprawny wymiar sprawiedliwości, ścigający każdego, kto obraża, lży czy bije drugiego człowieka — niezależnie, czy chodzi o Ukraińca, Polaka czy Marokańczyka — nie jest po prostu oznaką dobrze funkcjonującego państwa prawa. Zajączkowska-Hernik odpowiedziała, że jej zastrzeżenie dotyczy tego, iż system ten, w jej ocenie, działa sprawnie wobec Polaków, ale nie wobec Ukraińców dopuszczających się napaści na Polaków. Wyraziła obawę przed scenariuszem znanym, jej zdaniem, z Wielkiej Brytanii, gdzie — jak to ujęła — służby miałyby obracać się przeciwko rodowitym obywatelom, faworyzując mniejszości muzułmańskie i migrantów, którzy mogą rzekomo bezkarnie oskarżać Brytyjczyków bez konsekwencji za fałszywe zeznania, podczas gdy sami rodowici obywatele są, jak to określiła, „dojeżdżani” przez wymiar sprawiedliwości. Prowadzący dopytał wprost, czy uważa, że polski wymiar sprawiedliwości nie powinien reagować, gdy na ulicy lżony jest Ukrainiec lub Ukrainka, przywołując, że takich incydentów w ostatnim czasie było kilka. Zajączkowska-Hernik odpowiedziała, że w przypadku aktów nienawiści czy przemocy odpowiedzialność powinni ponosić wszyscy sprawcy, niezależnie od narodowości — zarówno Polacy, jak i Ukraińcy — i że tego właśnie oczekuje od ministra Żurka.
Powracający spór o tranzyt ukraińskiego zboża
Prowadzący przywołał doniesienia „Rzeczpospolitej” o powracającym sporze dotyczącym tranzytu ukraińskiego zboża przez terytorium Polski — Ukraina ma naciskać na Warszawę w tej sprawie, a choć polskie Ministerstwo Rolnictwa na razie zapewnia, że taka opcja nie jest rozważana, presja ze strony ukraińskiej rośnie. Zajączkowska-Hernik potwierdziła narastającą presję, oceniając, że Ukraina, mając problem ze zbytem własnego zboża, wykorzysta wszystkie dostępne narzędzia — łącznie z odwołaniem się do Komisji Europejskiej — by przeprowadzić transport przez terytorium Polski. Ostrzegła, że może dojść do sytuacji, w której znaczna część tego zboża pozostanie ostatecznie w Polsce, co przełoży się na problemy ze zbytem dla polskich rolników. Na pytanie, jak w tej sytuacji powinien zachować się polski rząd, odpowiedziała jednoznacznie, że powinien respektować obowiązujące kontyngenty importowe i tranzytowe oraz nie ustępować w tej sprawie — jeśli ustalono konkretny limit importu czy przewozu ukraińskiego zboża, Polska powinna się go trzymać bez odstępstw.
Sondaże, notowania prawicy i afera Krala
Rozmowa rozpoczęła się od komentarza do doniesień o możliwym statusie małego świadka koronnego dla Pawła Krala, co lider klubu Polska 2050 określił jako wywołujące „popłoch na prawicy”. Zajączkowska-Hernik zasugerowała, że Donald Tusk potrzebuje w tym momencie odwrócenia uwagi od serii afer swojego rządu — wymieniła aferę kłodzką z wątkiem pedofilii i zoofilii, sprawę szpitala południowego i nieprzesłuchanego dotąd pana Kacprzyka, aferę związaną z przejęciem środków dla powodzian oraz aferę wokół raportu profesor Gorgoń-Mróz — sugerując, że to właśnie dlatego rząd miałby potrzebować politycznego „spinu” przenoszącego uwagę na prawicę. Zasugerowała też, że warto przyjrzeć się ewentualnym kontaktom Krala z Komisją Nadzoru Finansowego, powołując się na doniesienia, jakoby miał on twierdzić, że przygotowywana przez rząd ustawa o kryptowalutach jest dla niego korzystna i pomoże mu wyeliminować konkurencję rynkową — wyraziła nadzieję, że prokuratura zajmie się również tym wątkiem. Zapytana o ewentualne ryzyko dla Przemysława Wypijewskiego i jego fundacji, która miała otrzymywać środki od szefa platformy Zonda Krypto, odpowiedziała, że uważa tę sprawę za już wyjaśnioną i nie spodziewa się nowych ustaleń.
Odnosząc się do sondaży, w których Konfederacja oraz Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna łącznie wyprzedzają Prawo i Sprawiedliwość, Zajączkowska-Hernik oceniła, że PiS nie spodziewał się takiego rozwoju sytuacji i przestał, jej zdaniem, „rozdawać karty” na prawicy, notując odpływ wyborców zarówno do Konfederacji, jak i ugrupowania Brauna — mimo że, jak zauważył prowadzący, dane wciąż wskazują PiS jako największą partię opozycyjną. Zapytana o strategię wyborczą, wykluczyła zjednoczenie ugrupowań prawicowych w wyborach parlamentarnych, zapowiadając start Konfederacji pod własnym szyldem — inaczej niż w wyborach do Senatu, gdzie odmienna ordynacja czyni pole do testowania ewentualnej współpracy z innymi środowiskami prawicowymi. Zapytana o wewnętrzne napięcia programowe między frakcjami Konfederacji (Nowa Nadzieja Sławomira Mentzena, Ruch Narodowy Krzysztofa Bosaka oraz jej własne stowarzyszenie Ruch Biało-Czerwoni), zaprzeczyła istnieniu poważnych rozbieżności, zapowiadając sfinalizowanie wspólnego programu wyborczego po nowym roku.
Plany budżetowe Konfederacji
Pytana o konkretne propozycje ograniczenia wydatków publicznych, Zajączkowska-Hernik odmówiła podania szczegółowego programu przed jego formalnym ogłoszeniem, wskazując ogólnie na konieczność równoważenia budżetu i krytykując dotychczasowe zmiany podatkowe rządu jako kosmetyczne. Jako przykład zbędnych wydatków przywołała wniosek profesor Gorgoń-Mróz o przyznanie ponad 600 milionów złotych na jej think tank, sugerując, że gdyby nie wyciekła sprawa kontrowersyjnego raportu, środki te mogłyby zostać przyznane. Na uwagę prowadzącego, że tego typu pojedyncze przypadki stanowią jedynie ułamek potrzebnych oszczędności budżetowych, odpowiedziała, że tego rodzaju „dziur” jest znacznie więcej, wskazując na fundusze pozabudżetowe Banku Gospodarstwa Krajowego, w tym wciąż funkcjonujący fundusz covidowy, z którego — jej zdaniem — obecny rząd nadal korzysta, mimo że jego pierwotne przeznaczenie dawno się zdezaktualizowało.
Transkrypcja zagranicznych małżeństw jednopłciowych
Prowadzący zapytał o stanowisko Konfederacji wobec rejestrowania przez niektóre urzędy stanu cywilnego (jak w Gdańsku) transkrypcji małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą — w Danii, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Austrii — podczas gdy inne samorządy, jak Zakopane, odmawiają takiej rejestracji. Zajączkowska-Hernik odpowiedziała jednoznacznie, powołując się na konstytucyjną definicję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, że transkrypcja takich aktów nie ma w Polsce żadnej mocy prawnej, a rozporządzenie ministra Krzysztofa Gawkowskiego regulujące tę procedurę nie może stać ponad konstytucją — w jej ocenie urzędnicy dokonujący takich transkrypcji albo nie znają przepisów, albo są do tego przymuszani przez przełożonych.
Sprawa Marcina Romanowskiego i relacje AfD
Pytana o sprawę byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, wobec którego premier miał wcześniej stwierdzić, że „na 99 procent” przebywa w Naddniestrzu — co, jak informuje „Rzeczpospolita” powołując się na Prokuraturę Krajową, miało być nieprawdą — Zajączkowska-Hernik oceniła jego ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości jako „żenującą”, wskazując, że powinien stanąć przed sądem i złożyć zeznania. Na pytanie o nieskuteczność służb w ustaleniu miejsca jego pobytu odpowiedziała, że świadczy to o nieskuteczności rozliczeń prowadzonych przez rząd Donalda Tuska, opisując od trzydziestu lat trwający, jej zdaniem, układ niewzajemnego ruszania swoich politycznych sojuszników przez obie strony sceny politycznej — zadeklarowała, że w razie przejęcia władzy przez Konfederację każdy podejrzany o przestępstwo, niezależnie od barw politycznych, zostanie pociągnięty do odpowiedzialności.
Na koniec, pytana o zapowiedzi liderki niemieckiej AfD Alice Weidel dotyczące ewentualnego wyjścia Niemiec ze strefy Schengen i strefy euro, Zajączkowska-Hernik oceniła te hasła jako element bieżącej kampanii wyborczej do trzech niemieckich parlamentów krajowych. Stwierdziła, że sama strefa Schengen w jej ocenie już obecnie nie funkcjonuje prawidłowo, wskazując na notoryczne naruszenia zewnętrznej granicy UE po stronie hiszpańskiej (którą, jej zdaniem, należałoby wykluczyć ze strefy za legalizowanie pobytu nielegalnych migrantów) oraz na wprowadzane przez same Niemcy kontrole na granicach wewnętrznych. Postulat wyjścia Niemiec ze strefy euro określiła jako czysty populizm wyborczy, oceniając, że Niemcy jako największy beneficjent wspólnej waluty nigdy się na to nie zdecydują. Zastrzegła jednocześnie, że w obliczu obecnego kryzysu migracyjnego uważa za konieczne poważne rozważenie ograniczeń w funkcjonowaniu strefy Schengen, mimo nieuchronnych kosztów dla biznesu korzystającego ze swobodnego przepływu towarów i usług.
Rozmowę przeprowadził Marcin Fijołek w programie „Graffiti” na antenie Polsat News. Materiał pt. „»Niech wyjedzie na Ukrainę«. Zajączkowska-Hernik uderza w Żurka” opublikowany został na kanale polsatnews.pl (532 tys. subskrybentów) 25 sierpnia 2026.