Rosyjskie ataki na ukraińską infrastrukturę cyfrową mogą stanowić kolejny element wojny na wyniszczenie — uważa Krystian Jachacy w najnowszym materiale kanału Wersja Robocza. Jego zdaniem celem kolejnych uderzeń są nie tylko centra danych, ale również infrastruktura telekomunikacyjna, od której zależy funkcjonowanie gospodarki, usług i komunikacji na Ukrainie. Jednocześnie, jak wskazuje autor materiału, zniszczenie ukraińskich danych w sposób trwały jest znacznie trudniejsze, ponieważ znaczna ich część została skopiowana i zabezpieczona na serwerach znajdujących się poza Ukrainą.
Jachacy zwraca uwagę, że rosnące nasycenie frontu dronami powoduje również coraz większe problemy z ustaleniem rzeczywistego przebiegu linii frontu. Jako przykłady wymienia okolice Limanu, Oriechowa i Dobropola, gdzie jego zdaniem coraz trudniej jednoznacznie określić, które obszary znajdują się pod kontrolą której ze stron. Według autora materiału drony tworzą szeroką „szarą strefę”, a dodatkowym problemem jest pojawianie się w internecie materiałów generowanych przez sztuczną inteligencję, które mogą utrudniać ocenę sytuacji.
Rosjanie mają atakować infrastrukturę cyfrową
Według Jachacego jednym z nowych elementów rosyjskiej kampanii jest fizyczne uderzanie w infrastrukturę odpowiedzialną za funkcjonowanie ukraińskiego Internetu, telefonię komórkową i przesyłanie danych. W materiale pojawia się pytanie, czy w warunkach wojennych możliwe jest praktyczne „wymazanie” państwa z przestrzeni internetowej poprzez ataki na centra danych.
Autor wskazuje, że do tego celu Rosjanie mają wykorzystywać przede wszystkim drony Geran V, przedstawiane w materiale jako głęboko zmodernizowana rosyjska konstrukcja wywodząca się z irańskich Shahedów. Jachacy zwraca uwagę na ich dużą prędkość, możliwość działania na znacznej wysokości oraz wykorzystanie sieci mesh do wzajemnego wspierania się podczas lotu. Według przedstawionych w materiale informacji tego typu drony mogą być używane w liczbie 100–200 dziennie przeciwko ukraińskim celom.
W materiale wypowiada się również ukraiński parlamentarzysta Serhij Rachmanin, przedstawiony jako członek Komisji Bezpieczeństwa Narodowego, Obrony i Wywiadu Rady Najwyższej Ukrainy. W przytoczonej wypowiedzi wskazuje on, że problemem związanym z nowymi dronami jest nie tylko ich prędkość, ale także wysokość lotu. Według cytowanej wypowiedzi Geran 4 i Geran 5 mają wchodzić w ukraińską strefę obrony powietrznej na wysokości od 7 do 10 kilometrów, a odnotowywano również loty powyżej 10 kilometrów.
Rachmanin zwraca uwagę, że część dotychczas stosowanych systemów obrony powietrznej była przystosowana do zwalczania celów na wysokości około 5 kilometrów. Problemem ma być także prędkość nowych konstrukcji, określana w materiale na około 450–500 km/h, a w niektórych przypadkach nawet około 650 km/h podczas podejścia do celu. W konsekwencji zwykłe drony przechwytujące mają nie być w stanie skutecznie ich dogonić.
Seria uderzeń w centra danych i operatorów
Jachacy przedstawia następnie chronologię ataków na ukraińską infrastrukturę cyfrową. Według materiału 11 września rosyjskie Ministerstwo Obrony po raz pierwszy oficjalnie poinformowało o uderzeniu w centrum danych Bimobile. Rosjanie mieli argumentować, że obiekt był uzasadnionym celem, ponieważ służył do przechowywania i przekazywania danych na potrzeby Sił Zbrojnych Ukrainy.
15 września zaatakowane miały zostać centra danych Bimobile i uCloud w Kijowie. Według Jachacego część stron internetowych i usług była wówczas czasowo niedostępna. W jego ocenie był to sygnał, że fizyczne uderzenia w infrastrukturę cyfrową mogą stosunkowo szybko zakłócić funkcjonowanie Internetu, choć początkowo skutki nie były długotrwałe.
Kolejny etap miał nastąpić 23 września. Wówczas, według materiału, porażone zostały m.in. węzły Utels, Pawutyna i Parkowy w Kijowie. Jachacy wymienia również Mirohost, Domonet, Kievnet i Faust. Według przedstawionych przez niego informacji skutki ataków były już znacznie bardziej odczuwalne, a około 100 tys. gospodarstw domowych w Kijowie i aglomeracji kijowskiej oraz szerzej w obwodzie kijowskim miało czasowo stracić dostęp do Internetu. Pojawiły się również problemy z telefonią komórkową.
25 września rosyjski atak miał uszkodzić kijowskie centrum danych Data Group, jednego z największych ukraińskich operatorów telekomunikacyjnych. Według Jachacego firma informowała, że dane klientów ocalały, a usługi zostały przełączone do lokalizacji zapasowych. Dzień później zaatakowany miał zostać obiekt Kosmonova, a uszkodzenie sieci szkieletowej doprowadziło do poważnych zakłóceń działalności. W efekcie pojawiły się także przerwy w nadawaniu kilku ukraińskich stacji telewizyjnych, w tym Nowyny Live, Armija TV i MyUkrainaPlus.
27 września celem rosyjskiego ataku miała być infrastruktura Kyivstaru oraz Vodafone Ukraine. Jachacy określa to jako jeden z najbardziej charakterystycznych ataków dotychczasowej kampanii. Według przedstawionej relacji trafiony został również biurowiec Kyivstaru, a atak objął zarówno infrastrukturę techniczną, jak i miejsce pracy operatora.
Moskwa mówi o kolejnych celach, Ukraina wskazuje na rozproszoną sieć
W materiale pojawia się również rosyjska perspektywa dotycząca powodów prowadzenia takich działań. Jachacy przytacza wypowiedź rosyjskiego parlamentarzysty Aleksieja Żurawliowa, wiceprzewodniczącego Komisji Obrony Dumy Państwowej, który 28 września mówił o rosyjskich atakach na cele znajdujące się za linią frontu.
Żurawlow twierdził, że rosyjska armia od początku wojny atakuje cele wojskowe na tyłach przeciwnika, a intensyfikacja działań w ostatnich miesiącach ma być związana z ukraińskimi atakami na rosyjskie magazyny i rafinerie. Wskazywał również na możliwość rażenia szlaków dostaw zachodniej broni, w tym stacji kolejowych, mostów i przejść granicznych.
Jachacy stawia następnie pytanie o to, co może być kolejnym etapem rosyjskiej kampanii. Zwraca uwagę, że liczba centrów danych jest ograniczona, a Ukraina już na początku pełnoskalowej wojny miała otrzymać wsparcie Zachodu w zabezpieczeniu swoich danych. Według jego relacji serwerownie miały być sprowadzane na Ukrainę przez Irlandię i Kraków już w pierwszych dniach wojny, a dane miały być następnie kopiowane i przesyłane na serwery znajdujące się na Zachodzie.
Na pytanie o możliwość trwałego zniszczenia ukraińskiego Internetu Jachacy odpowiada, że fizyczne ataki mogą poważnie zakłócić dostęp do sieci i jeszcze mocniej sparaliżować telefonię komórkową, ale nie powinny doprowadzić do trwałego usunięcia zabezpieczonych danych. Jego zdaniem do osiągnięcia takiego efektu konieczne byłoby uderzenie w zachodnie serwery, co określa jako obecnie mało realny scenariusz.
Jednocześnie w materiale pojawia się wypowiedź Andrieja Kolesnika, członka Komitetu Dumy Państwowej ds. Obrony. Według przytoczonej przez Jachacego wypowiedzi po centrach danych kolejnym celem ma być „ostatnia mila” logistyki, czyli dostarczanie zaopatrzenia bezpośrednio na linię frontu. Kolesnik wskazuje, że zerwanie tego łańcucha miałoby doprowadzić do problemów ukraińskich sił zbrojnych z dostępem do amunicji i paliwa.
Ukraina: infrastruktura jest rozproszona, możliwe są lokalne przerwy
Drugą stronę przedstawia w materiale Serhij Bezkresnow, określony przez Jachacego jako doradca pełniącego obowiązki prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Bezkresnow przyznaje, że Rosjanie atakują ukraińską infrastrukturę informacyjną i sieciową, ale podkreśla jednocześnie jej rozproszenie.
Według jego wypowiedzi Ukraina nie powinna zostać całkowicie pozbawiona dostępu do Internetu. Możliwe są natomiast lokalne przerwy, których usunięcie ma zależeć od dostawców usług internetowych. Bezkresnow zwraca także uwagę, że koszty świadczenia usług mogą wzrosnąć ze względu na wydatki związane z naprawą uszkodzonej infrastruktury. Apeluje przy tym, aby nie ulegać informacyjnym atakom i nie wywoływać paniki.
W końcowej części materiału Jachacy ocenia, że rosyjskie uderzenia w fizyczną infrastrukturę ukraińskiego Internetu mogą być skuteczne przede wszystkim jako narzędzie zakłócania funkcjonowania gospodarki. Jednocześnie wskazuje, że armia korzysta z dodatkowych zabezpieczeń, w tym Starlinka oraz innych rozwiązań, które — według jego oceny — ograniczają możliwość sparaliżowania jej systemów poprzez ataki na cywilną infrastrukturę internetową.
Ataki na Internet jako element wojny gospodarczej
Zdaniem Jachacego rosyjska kampania wymierzona w centra danych, sieci telekomunikacyjne i infrastrukturę internetową powinna być rozpatrywana jako kolejny element wojny na wyniszczenie, przede wszystkim w wymiarze gospodarczym. Autor materiału łączy ją z wcześniejszymi rosyjskimi atakami na ukraińską gospodarkę oraz z ukraińskimi uderzeniami na rosyjskie rafinerie, eksport węglowodorów i inne elementy rosyjskiej gospodarki.
Jachacy twierdzi, że zakłócenia Internetu, szybkiej komunikacji i telefonii mogą przełożyć się na funkcjonowanie przedsiębiorstw, a w konsekwencji również na wpływy podatkowe państwa. W jego ocenie gospodarka informacyjna jest w dużej mierze uzależniona od sprawnego przepływu informacji, dlatego długotrwałe problemy z infrastrukturą cyfrową mogą generować znaczące koszty.
W tym kontekście Jachacy wskazuje również na rosnące obciążenie finansowe Ukrainy i państw wspierających ją w czasie wojny. Według jego wypowiedzi skutki gospodarcze rosyjskich ataków mogą oznaczać konieczność dalszego uzupełniania ukraińskiej luki budżetowej przez państwa europejskie, w tym Polskę. Materiał kończy się konkluzją, że uderzenia w ukraińską infrastrukturę cyfrową nie muszą prowadzić do trwałego zniszczenia Internetu, aby stać się istotnym elementem presji gospodarczej na Ukrainę.
Materiał przedstawił Krystian Jachacy. Materiał „Rosjanie zniszczą ukraiński Internet?” dostępny na kanale Wersja Robocza na YouTube. Opublikowany 2 października 2026.