Zachód nas oszukuje od trzech dekad — Ławrow w wywiadzie dla RBK
Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow udzielił obszernego wywiadu rosyjskiej stacji telewizyjnej RBK, w którym przedstawił swoją interpretację trzydziestu lat relacji Rosji z Zachodem — od upadku ZSRR, przez rozszerzanie NATO, aż po obecną wojnę na Ukrainie, kontakty z administracją Donalda Trumpa oraz sytuację w Armenii. Materiał, opatrzony tytułem „Koniec już nadszedł”, przetłumaczył i zrelacjonował polskim widzom kanał YouTube Analiza Polityczna.
Od świata dwubiegunowego do wielobiegunowego
Ławrow ocenił, że świat przechodzi obecnie głęboką transformację, która może potrwać całą erę — na tyle długo, że obecne pokolenie niekoniecznie doczeka jej ostatecznego rezultatu. Przypomniał, że po rozpadzie Związku Radzieckiego Zachód niemal otwarcie proklamował jednobiegunowość świata, a Francis Fukuyama ujął w słowa aspiracje zachodnich elit, ogłaszając koniec historii i triumf liberalnego modelu gospodarczego i politycznego jako jedynego możliwego. Ówczesny prezydent Rosji Borys Jelcyn miał wówczas publicznie deklarować w Kongresie USA błogosławieństwo dla Ameryki, a zachodni specjaliści uczestniczyli w rosyjskich reformach gospodarczych i prywatyzacji. Ławrow ocenił, że zwycięstwo Władimira Putina w wyborach prezydenckich z przełomu 1999 i 2000 roku odzwierciedlało dążenie Rosjan do odzyskania historycznej podmiotowości i dumy narodowej, po tym jak pod koniec grudnia 1999 roku Jelcyn przekazał mu władzę.
Minister przywołał wizytę Putina w USA w 2001 roku i rewizytę George’a W. Busha w Rosji rok później, zwieńczoną deklaracją o nowych strategicznych stosunkach amerykańsko-rosyjskich. Wspomniał też anegdotę o rozmowie Putina z Billem Clintonem, w której rosyjski prezydent miał zaproponować, że skoro nie ma już Związku Radzieckiego, Układu Warszawskiego ani różnic ideologicznych, Rosja mogłaby przystąpić do NATO — na co Clinton miał odpowiedzieć, że jego doradcy uznali to za niewykonalne, bo celem zawsze było trzymanie Rosji blisko, ale nie jako równorzędnego partnera. Ławrow zauważył, że nawet formalne członkostwo Rosji w G8 (przekształconej później w G7) było jedynie częściowe — najbardziej drażliwe kwestie walutowe i handlowe omawiano w wąskim gronie G7, a stronę rosyjską informowano dopiero o już uzgodnionych ustaleniach.
Ważnym punktem zwrotnym w relacjach z Zachodem miało być monachijskie przemówienie Putina z 2007 roku, w którym prezydent Rosji miał otwarcie pytać Zachód, dlaczego nie dotrzymuje własnych obietnic. Ławrow ocenił, że dziś wielobiegunowość jest już faktem — Chiny stały się wiodącą gospodarką świata pod względem parytetu siły nabywczej, a Indie i Brazylia szybko wzmacniają swoją pozycję ekonomiczną. Także Afryka, jego zdaniem, stopniowo odchodzi od neokolonialnego modelu, w którym surowce wydobywane na kontynencie generowały wartość dodaną w Europie — choć, jak przyznał, dekolonizacja polityczna nie poszła w parze z gospodarczą.
Trzy dekady niedotrzymanych obietnic
Centralnym motywem wywiadu było przekonanie Ławrowa, że oszustwo jest fundamentem zachodniej dyplomacji. Przywołał szczyt OBWE w Stambule z 1999 roku, na którym miano zadeklarować, że żaden kraj ani organizacja w przestrzeni euroatlantyckiej nie ma prawa wzmacniać swojego bezpieczeństwa kosztem innych — mimo to NATO rozszerzyło się nie tylko na wschodnie Niemcy, ale i kolejne państwa. Ławrow powołał się na wspomnienia byłego amerykańskiego ambasadora w Rosji Jacka Matlocka, które miały potwierdzać, że Zachód obiecywał brak rozszerzenia NATO po zjednoczeniu Niemiec — najpierw ustnie, potem, po stambulskiej deklaracji z 1999 roku, także pisemnie, lecz mimo to proces rozszerzenia trwał nieprzerwanie. Przypomniał również, że w 2008 roku Rosja zaproponowała Zachodowi prawnie wiążący traktat przekładający te same zasady na język prawa, na co strona zachodnia w ogóle nie odpowiedziała, a analogiczna propozycja traktatu o bezpieczeństwie europejskim złożona NATO i Stanom Zjednoczonym w grudniu 2021 roku, tuż przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę, spotkała się z tym samym milczeniem.
Odpowiadając na pytanie dziennikarza o to, dlaczego Rosjanie wciąż dają się oszukiwać, Ławrow sięgnął po metafory z rosyjskiej kultury — przywołał ludową mądrość o siedmiokrotnym mierzeniu przed jednym cięciem oraz postać bohatera bylin Ilji Muromca, który miał czekać trzydzieści trzy lata na moment, gdy jego siły będą potrzebne ojczyźnie. Podkreślił jednak, że cierpliwość ta się skończyła — stąd tytuł materiału.
Od porozumienia lutowego do inwazji: ukraińska geneza konfliktu
Ławrow szczegółowo odtworzył wydarzenia z lutego 2014 roku. Przypomniał, że 21 lutego tego roku ministrowie spraw zagranicznych Niemiec, Francji i Polski złożyli podpisy gwarantujące porozumienie między prezydentem Wiktorem Janukowyczem a opozycją, przewidujące przedterminowe wybory i rząd jedności narodowej. Już następnego dnia opozycja miała jednak zająć budynki rządowe na Majdanie i ogłosić przejęcie władzy, mimo że Janukowycz — wbrew późniejszym twierdzeniom o jego zniknięciu — przebywał wówczas jawnie na zjeździe swojej partii w Charkowie. Ławrow wskazał, że ówcześni przywódcy Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii — odpowiednio François Hollande, kanclerz Angela Merkel oraz minister spraw zagranicznych William Hague — mieli wówczas pogratulować Ukraińcom przejęcia władzy we własne ręce.
Po rozpoczęciu rosyjskiej „specjalnej operacji wojskowej” Zachód, jak stwierdził minister, po okresie wahania zdecydowanie obrał kurs na uzbrajanie Kijowa w coraz nowocześniejszą broń ofensywną. Przypomniał również słowa Putina z pierwszego roku wojny, że relacje Rosji z Zachodem nigdy już nie będą takie jak przed lutym 2022 roku.
Solidarność po 11 września i wojna w Afganistanie
Ławrow przywołał również inny, wcześniejszy epizod relacji z Waszyngtonem, mający pokazać, jak Rosja zachowywała się wobec Zachodu w dobrej wierze. Przypomniał, że po zamachach z 11 września 2001 roku to Władimir Putin jako pierwszy zadzwonił do ówczesnego prezydenta USA George’a Busha, oferując pomoc i wyrażając solidarność. Kilka dni później Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję, która stała się podstawą prawną amerykańskiej operacji w Afganistanie, z oficjalnie deklarowanym celem zdławienia terroryzmu i pomocy Afgańczykom w powrocie do normalnego życia — na tej podstawie powstała cała międzynarodowa koalicja. Ławrow podkreślił, że Rosja była wówczas szczerze gotowa do współpracy w różnych formach, jednak zamiast wykorzenić terroryzm Amerykanie pozostali w Afganistanie aż do wydarzeń z wycofania wojsk kilka lat temu. Dodał, że Rosja wyraziła wtedy solidarność przede wszystkim dlatego, że lepiej niż ktokolwiek inny rozumiała, czym jest międzynarodowy terroryzm — powołując się na własne doświadczenia z Kaukazu, gdzie działalność terrorystyczna była, jego zdaniem, aktywnie sponsorowana przez Brytyjczyków i kilka innych krajów zachodnich.
Wizyty Watykanu i CIA w Moskwie
Znaczną część rozmowy poświęcono dwóm niedawnym wizytom w Moskwie — sekretarza Stolicy Apostolskiej ds. relacji z państwami arcybiskupa Paula Gallaghera oraz dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a. Ławrow relacjonował, że przedstawiciel Watykanu wyraził zainteresowanie jak najszybszym zakończeniem konfliktu i potwierdził gotowość do pomocy w kwestiach humanitarnych — podobnie jak wcześniej kardynał Matteo Zuppi, delegowany przez papieża Leona XIV do ułatwiania wymiany jeńców i ciał między Rosją a Ukrainą. Ławrow wskazał też, że rosyjska rzeczniczka praw obywatelskich utrzymuje bezpośredni, odpolityczniony kontakt ze swoim ukraińskim odpowiednikiem.
Minister przedstawił Gallagherowi swoją wersję historii niedotrzymanych porozumień — od zignorowanego porozumienia lutowego 2014 roku, przez sabotowane porozumienia mińskie z 2015 roku (gwarantowane, jak podkreślił, także przez Niemcy i Francję, i potwierdzone w formacie normandzkim w 2019 roku pod egidą Emmanuela Macrona), aż po zablokowanie w kwietniu 2022 roku przez ówczesnego premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona już wynegocjowanego i parafowanego przez samych Ukraińców dokumentu ze stambulskich rozmów pokojowych. Ławrow poruszył też kwestię ograniczeń językowych i religijnych wprowadzonych na Ukrainie jeszcze przed rozpoczęciem inwazji, pytając rozmówcę z Watykanu o stosunek do tych ograniczeń praw człowieka; ten miał obiecać poruszyć temat w dalszych kontaktach z Ukraińcami, przyznając jednocześnie, że wcześniej zabrakło mu na to czasu podczas wizyty w Kijowie.
Co do wizyty szefa CIA, Ławrow odmówił jednoznacznej oceny doniesień prasowych — w tym artykułu „Wall Street Journal” sugerującego, że Ratcliffe miał odradzać Rosji atak na kraj NATO, prawdopodobnie w regionie bałtyckim. Wyjaśnił natomiast okoliczności wcześniejszego kontaktu dyplomatycznego z 14 sierpnia, który część mediów opisywała jako rosyjskie ultimatum wobec USA w sprawie pomocy wywiadowczej dla Ukrainy — według Ławrowa Rosja jedynie zwróciła się do Departamentu Stanu z prośbą o potwierdzenie kilku doniesień prasowych, nie otrzymując dotąd żadnej odpowiedzi.
Anchorage, Witkoff i spór o to, co właściwie ustalono z Trumpem
Znaczący fragment wywiadu dotyczył szczytu w Anchorage i jego następstw. Ławrow twierdził, że przedstawiona tam przez stronę amerykańską propozycja — przygotowana wcześniej przez specjalnego wysłannika USA na Bliski Wschód Steve’a Witkoffa i odczytana punkt po punkcie przez Putina w obecności Witkoffa, który miał potwierdzić jej treść — została przez rosyjskiego prezydenta w pełni zaakceptowana, z zastrzeżeniem pewnych niuansów. Zdaniem ministra europejscy przywódcy wraz z Wołodymyrem Zełenskim mieli następnie przez blisko rok przekonywać Trumpa do odejścia od ustaleń z Anchorage, co miało zakończyć się triumfalną deklaracją Macrona na czerwcowym szczycie G7, że ustalenia z Anchorage zostały „pogrzebane”, a Trump stoi teraz po stronie europejskiej — na co, jak zauważył Ławrow, Biały Dom nie zareagował.
Ławrow przywołał wypowiedzi sekretarza stanu Marca Rubio, który po czerwcowym szczycie NATO miał stwierdzić, że Stany Zjednoczone nie mogą pełnić roli mediatora, ponieważ jednoznacznie opowiadają się po stronie Ukrainy, a sam szczyt w Anchorage określić jako wydarzenie bez istotnych ustaleń. Minister przypomniał również, że na wspólnej konferencji prasowej z Putinem Trump wyrażał się z uznaniem o wynikach spotkania, wskazując jako jedyną trudną nierozstrzygniętą kwestię status części terytorium Donieckiej Republiki Ludowej wciąż kontrolowanej przez ukraińskie siły zbrojne. Zwrócił też uwagę na sierpniowe (2025) wystąpienia Trumpa, w których amerykański prezydent podkreślał, że nie zależy mu na doraźnym rozejmie, który rozpadłby się za rok czy dwa, lecz na wypracowaniu trwałego, długoterminowego fundamentu porozumienia — co Ławrow ocenił jako pełne potwierdzenie rosyjskich tez.
Rosyjski minister przypomniał także historię ze Stambułu z kwietnia 2022 roku, kiedy strony miały parafować dokument pokojowy, zanim zablokował go Boris Johnson, a Putin — po telefonicznej prośbie Macrona o gest dobrej woli — wycofał wojska spod Kijowa, po czym niemal natychmiast pojawiły się nagrania ekipy BBC dokumentujące ciała na drogach w Buczy. Zapytany o siłę polityczną Trumpa wobec własnego otoczenia, Ławrow żartobliwie odpowiedział, że nie gra w golfa i nie może ocenić jakości uderzeń amerykańskiego prezydenta, ale słyszał opinie, że jest bardzo dobrym graczem — po czym wskazał na dane o udziale USA w globalnych wydatkach wojskowych oraz na wymuszenie na Europie zwiększenia własnego budżetu obronnego o blisko 1,5 miliarda dolarów.
Rola Wielkiej Brytanii
Odpowiadając na pytanie o rolę Wielkiej Brytanii w konflikcie, Ławrow ocenił ją jako jednoznacznie negatywną i sięgającą — jego zdaniem — czasów Iwana Groźnego. Przywołał wojnę krymską z XIX wieku, brytyjską rolę w wydarzeniach rewolucji 1917 roku (w tym odmowę króla Jerzego V udzielenia azylu carowi Mikołajowi II i jego rodzinie), a także okres II wojny światowej — z jednej strony docenił pomoc w ramach Lend-Lease i konwojów arktycznych, z drugiej wspomniał o operacji „Unthinkable”, planowanej przez Brytyjczyków i Amerykanów jeszcze przed końcem wojny, zakładającej masowany atak na Związek Radziecki, oraz o późniejszym przemówieniu fultońskim Winstona Churchilla. Zapytany wprost, czy Brytyjczycy obecnie przewyższają Amerykanów w zaangażowaniu na froncie ukraińskim, Ławrow odpowiedział żartobliwie, że to raczej sam Zełenski przechytrza wszystkich — wskazując przy tym na defraudację środków publicznych na Ukrainie, ignorowanie przez władze w Kijowie zaleceń dotyczących współpracy z Narodową Agencją ds. Zapobiegania Korupcji oraz rosnące niezadowolenie w krajach europejskich, w tym w Polsce, z powodu problemów na rynku pracy i konkurencji ukraińskiego zboża transportowanego drogą lądową, co miało doprowadzić polskich rolników niemal do strajku.
Ataki na infrastrukturę cywilną i milczenie ONZ
Ławrow oskarżył władze w Kijowie o prowokowanie, przy wsparciu Europejczyków, ataków na cele cywilne w Rosji — wymienił rafinerie, targowiska, szkoły, ośrodki dla dzieci, plaże i autobusy pasażerskie jako obiekty niezwiązane z potencjałem wojskowym, które miały paść ofiarą metod określonych przez niego jako terrorystyczne. Zarzucił przy tym haniebne milczenie zarówno Zachodowi, jak i sekretarzowi generalnemu ONZ Antonio Guterresowi oraz Wysokiemu Komisarzowi Praw Człowieka ONZ Volkerowi Türkowi, których ocenił jako stronniczych wobec Ukrainy. Zaznaczył, że nasilenie ataków na infrastrukturę cywilną oraz na Morzu Czarnym spotkało się ze zdecydowanie silniejszą reakcją rosyjską.
Korea Północna i Iran jako nowi sojusznicy
Pytany o to, jak Rosja znalazła się w sojuszu z Koreą Północną i Iranem — krajami tradycyjnie postrzeganymi jako wyrzutki na arenie międzynarodowej — Ławrow odparł, że to nie te kraje wybrały taką pozycję, lecz zostały do niej zepchnięte przez Zachód. Przywołał własne doświadczenia z pracy w Nowym Jorku od 1994 roku, gdy jako przedstawiciel Rosji na forum ONZ (za kadencji prezydenta Jelcyna i ministra spraw zagranicznych Andrieja Kozyriewa) odmawiał podpisywania się pod niekorzystnym dla Moskwy językiem dokumentów. Ocenił, że zarówno Korea Północna, jak i Iran doszły do wniosku, że jedyną skuteczną gwarancją bezpieczeństwa we współczesnym świecie jest broń jądrowa — w przypadku Korei Północnej ze względu na sąsiedztwo z bazami amerykańskimi w Korei Południowej i Japonii. Przypomniał przy tym, że prezydent Trump określił niedawno przywódcę Korei Północnej Kim Dzong Una mianem swojego dobrego przyjaciela.
Co do Iranu, Ławrow opisał niespodziewane bombardowanie kraju przez Stany Zjednoczone i ich sojusznika w czerwcu 2025 roku, w trakcie wciąż trwających negocjacji, oraz kolejne uderzenia 28 lutego bieżącego roku. Ocenił, że Amerykanie domagają się teraz od Iranu otwarcia Cieśniny Ormuz w zamian za złagodzenie sankcji, choć cieśnina pozostawała w pełni otwarta aż do lutego, kiedy to Iran pokazał, że ma własne interesy narodowe i tradycje sięgające tysięcy lat. Według Ławrowa jedną z konsekwencji ataku na Iran miało być wzmocnienie pozycji irańskich twardogłowych polityków, których stanowiska były marginalne za czasów przywódcy duchowego Alego Chameneiego i sekretarza Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, a osłabienie zwolenników dialogu z Zachodem miało sprawić, że Trump — mimo deklarowanej chęci rozmów z Teheranem — nie ma dziś z kim rozmawiać.
Sztuczna inteligencja: rywalizacja Pax Silica i chińskiej WAICO
Odpowiadając na pytanie o zagrożenia dla dyplomacji ze strony sztucznej inteligencji, Ławrow opisał podział świata na dwa bloki technologiczne — amerykański, nazwany przez niego Pax Silica (od krzemu wykorzystywanego w półprzewodnikach), oraz chiński. Ocenił, że to nie kraje same decydują się na przynależność do jednego z bloków, lecz są do tego zmuszane, a Stany Zjednoczone traktują Chiny jako głównego konkurenta w tej dziedzinie, w której — jego zdaniem — Chińczycy, dzięki narodowej dyscyplinie i determinacji, działają szybciej i skuteczniej. Pax Silica ma na celu kontrolę przepływu półprzewodników i innych komponentów związanych z rozwojem sztucznej inteligencji, w tym jej zastosowań wojskowych, na warunkach korzystnych dla USA. W lipcu tego roku Chiny zorganizowały natomiast pierwszą światową konferencję poświęconą sztucznej inteligencji, ogłaszając powstanie Światowej Organizacji Współpracy w Dziedzinie Sztucznej Inteligencji (WAICO), do której jako kraj założycielski przystąpiła również Rosja, wraz z 28 innymi państwami — Ławrow podkreślił, że w przeciwieństwie do zamkniętej, według niego, formuły amerykańskiej, projekt chiński ma być otwarty dla wszystkich zainteresowanych krajów.
Armenia: aresztowania, integracja z UE i spór o sojusze
Pytany o aresztowanie byłego prezydenta Armenii Roberta Koczariana wraz z synem oraz naloty na należące do rodziny firmy, Ławrow podkreślił, że rosyjskie MSZ kieruje się interesem narodu ormiańskiego, historycznie splecionym z interesem Rosji. Wskazał, że śledztwem objęty jest również inny były prezydent Armenii, Serż Sarkisjan, który wcześniej pełnił funkcję ministra obrony w rządzie Koczariana. Ocenił, że obecne władze w Erywaniu — po przyjęciu ustawy rozpoczynającej proces integracji z Unią Europejską — realizują cele sprzeczne z członkostwem w Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG), mimo że korzyści z tego członkostwa, w tym dostęp do rosyjskiej energii po cenach nawet trzy-czterokrotnie niższych niż w Unii Europejskiej, są dla Armenii wymierne — jak zauważył, obroty handlowe między krajami sięgnęły w ostatnim roku 12 miliardów dolarów.
Ławrow przywołał majowe stanowisko krajów EUG, wzywające władze Armenii do przeprowadzenia referendum w sprawie ewentualnej akcesji do UE, uznając ten postulat za w pełni uzasadniony wobec sprzeczności norm obu organizacji. Skrytykował premiera Nikola Paszyniana za odkładanie referendum do czasu złożenia formalnego wniosku akcesyjnego do UE, oceniając to jako wyraz braku zaufania do ormiańskich wyborców. Wskazał również na przykład Mołdawii, gdzie w wyborach prezydenckich Maia Sandu i akcesja do UE uzyskały poparcie jedynie 48 procent głosujących w samym kraju, o wyniku zdecydowała zaś rozbudowana sieć lokali wyborczych w Europie (ponad 200) w kontraście do zaledwie dwóch punktów w Rosji, gdzie mieszka największa diaspora mołdawska; zdaniem Ławrowa Unia Europejska bezpośrednio ingerowała też w wybory parlamentarne w Armenii z 7 czerwca tego roku, choć w mniej brutalny sposób niż, jak stwierdził, w przypadku Rumunii w 2024 roku.
Koniec epoki „bliskiej zagranicy”
Zapytany, czy koncepcja przestrzeni postsowieckiej straciła już aktualność, Ławrow odpowiedział twierdząco, porównując ją do losu innych dawnych imperiów. Wskazał, że we współczesnej rosyjskiej polityce zagranicznej — zgodnie z koncepcją przyjętą 31 marca 2023 roku — funkcjonuje neutralne pojęcie „bliskiej zagranicy”, niosące, jego zdaniem, prawo każdego narodu do samodzielnego wyboru formy swojego państwa, bez narzucania mu czegokolwiek przez Moskwę. Ocenił, że źródeł większości kryzysów w tym regionie należy szukać w ingerencji zewnętrznej, głównie europejskiej — przywołując przy tym pierwszy Majdan z 2004 roku, gdy ukraiński Sąd Konstytucyjny nakazał przeprowadzenie niekonstytucyjnej trzeciej tury wyborów po zwycięstwie Wiktora Janukowycza nad Wiktorem Juszczenką. Na zakończenie przyznał żartobliwie, że Rosja wprawdzie ma doświadczenie w działaniach wywiadowczych za granicą, ale nie nauczyła się jeszcze, jak przeprowadzać zamachy stanu.
Materiał opublikowany w ramach kanału Analiza Polityczna na YouTube (23,7 tys. subskrybentów), 1 września 2026. Wywiad dla stacji RBK, zatytułowany „Wywiad Siergieja Ławrowa – Koniec już nadszedł”.




