Babakova w „Bliskim Świecie”: nastroje wobec Ukraińców w Polsce najgorsze od lat — i to politycy, nie ulica, napędzają ten proces

Olena Babakova, dziennikarka i badaczka migracji związana z Atlantic Council, była gościnią Karoliny Wójcickiej w podcaście „Bliski Świat” na kanale Dziennika Gazety Prawnej. Rozmowa dotyczyła pogarszających się nastrojów społecznych wobec Ukraińców w Polsce, wyników najnowszych badań opinii publicznej i badań jakościowych, mechanizmów politycznych stojących za tym zjawiskiem oraz perspektyw na nadchodzącą kampanię parlamentarną.

Kim są Ukraińcy mieszkający w Polsce

Babakova rozpoczęła od doprecyzowania struktury społeczności ukraińskiej w Polsce, podkreślając, że nie ogranicza się ona do uchodźców wojennych. Wyróżniła trzy grupy: najliczniejszą grupę uchodźców wojennych (ponad 900 tysięcy osób, w tym znacząca liczba nieletnich), co najmniej 700 tysięcy migrantów zarobkowych przybyłych głównie w latach 2014–2022, oraz mniejszą grupę (szacowaną na około 50 tysięcy) osób już znaturalizowanych jako obywatele polscy, które mimo posiadania polskiego obywatelstwa wciąż bywają odbierane jako Ukraińcy ze względu na nazwisko, imię czy akcent, i spotykają się z nieprzyjaznym traktowaniem.

Dane CBOS: rekordowy spadek sympatii po kampanii prezydenckiej

Powołując się na cykliczne badanie CBOS „Stosunek Polaków do innych narodów”, prowadzone od 1993 roku, Babakova przedstawiła długoterminową dynamikę nastrojów: od bardzo niskiego poziomu akceptacji na starcie badania, przez stopniowe ocieplenie napędzane Pomarańczową Rewolucją i Rewolucją Godności, aż po rekordowy poziom pozytywnego stosunku (51% Polaków) na początku 2023 roku — bezpośredni efekt solidarności społecznej z 2022 roku. Od tego czasu obserwuje się ochłodzenie, początkowo powolne, które przyspieszyło po kampanii prezydenckiej z 2025 roku. W najnowszym sondażu CBOS stosunek negatywny (43%) wyraźnie przewyższa już pozytywny (28%).

To już nie jest teoria — kontakt osobisty jest powszechny

Babakova podkreśliła, że w przeciwieństwie do badań sprzed dekady, obecne nastroje dotyczą realnych, codziennych kontaktów — w Polsce mieszka około 1,7 miliona Ukraińców, a według badań Centrum Jarosławskiego 66–67% Polaków deklaruje osobistą znajomość przynajmniej jednego Ukraińca lub Ukrainki.

Raport „Nie jesteśmy w domu” — badanie jakościowe

Babakova przedstawiła wyniki własnego badania jakościowego, przeprowadzonego wspólnie z Instytutem Krytyki Politycznej i prof. Przemysławem Sadurą, opublikowanego pod tytułem „Nie jesteśmy w domu”. Badanie objęło 25 wywiadów z mieszkańcami Warszawy i Mazowsza w wieku 26–65 lat, o zróżnicowanym statusie (pracownicy fizyczni, emeryci, osoby z własnym mieszkaniem, mieszkańcy ośrodków zbiorowego zakwaterowania, z dziećmi i bez, z polskim obywatelstwem i w statusie ochrony czasowej). Wywiady przeprowadzono na przełomie kwietnia i maja 2026 roku — po debacie o zmianach w świadczeniu 800+ i wygaszaniu ochrony czasowej (w tym automatycznego dostępu do NFZ), ale jeszcze przed najnowszym sporem o ordery między prezydentami.

Zdecydowana większość respondentów, niezależnie od długości pobytu w Polsce, wskazała kampanię prezydencką sprzed roku jako moment wyraźnego pogorszenia nastrojów — zarówno ze względu na sposób prowadzenia debaty o warunkowaniu świadczenia 800+, jak i udział w niej kandydata formacji liberalnej, Rafała Trzaskowskiego. Babakova zwróciła uwagę, że kampania ta dała swoiste „przyzwolenie” na otwarte wyrażanie niechęci w bezpośrednich kontaktach (np. w transporcie publicznym), a nie tylko w bardziej zapośredniczonej przestrzeni internetowej. Zaznaczyła jednak, że przypadki realnej agresji fizycznej zgłosiła tylko niewielka mniejszość respondentów (dwie-trzy osoby na 25).

Kura czy jajko: politycy a nastroje społeczne

Odpowiadając na pytanie, czy to politycy reagują na istniejące nastroje antyukraińskie, czy sami je kreują, Babakova opisała to jako proces dialektyczny. Wskazała na drugą połowę 2024 roku jako moment, w którym partie polityczne — dysponujące własnymi, niepublikowanymi sondażami — zaczęły świadomo wprowadzać wątek ukraiński do debaty wewnętrznej, co ostatecznie przypieczętowała debata o 800+ na przełomie stycznia i lutego 2025 roku. Podkreśliła, że w społecznej percepcji ukształtował się obraz Ukraińców jako grupy nadmiernie uprzywilejowanej, przywołując kontrowersyjną wypowiedź dziennikarki Kanału Zero, która miała skrytykować publicznie dobrze wyglądające Ukrainki. Sprostowała przy okazji nieporozumienie prawne: świadczenie 800+ nie jest pomocą społeczną uzależnioną od dochodu, lecz zasiłkiem uniwersalnym.

Paradoks integracji: gorzej znoszą to lepiej zintegrowani

Babakova zwróciła uwagę na zaskakującą prawidłowość z badania: pogorszenie nastrojów najsilniej odczuwają nie osoby pracujące fizycznie czy żyjące w gorszych warunkach, lecz Ukraińcy długo mieszkający w Polsce, dobrze mówiący po polsku, pracujący w tzw. białych kołnierzykach, często już po naturalizacji — ponieważ mają więcej codziennych kontaktów z Polakami, a więc więcej okazji do doświadczenia niechęci, często w subtelnej formie (np. niepotrzebne uwagi dotyczące akcentu). Podkreśliła przy tym, że Ukraińcy przybyli po 2022 roku w zdecydowanej większości pracują (60-70% aktywności zawodowej wśród osób w wieku produkcyjnym) i integracja na rynku pracy jest, jej zdaniem, wybitna — w przeciwieństwie do integracji społecznej poza pracą, która pozostaje bardzo powierzchowna, nawet wśród osób mieszkających w Polsce od dawna.

Dlaczego kontakt nie przekłada się na integrację

Wyjaśniając ten paradoks, Babakova wskazała na charakter wykonywanej pracy: znacząca część Ukraińców pracuje w zawodach niedających możliwości kontaktu społecznego (fabryki, rolnictwo), często w wymiarze przekraczającym standardowe 8 godzin dziennie, a w przypadku uchodźczyń wojennych — dodatkowo pod opieką dzieci, co pozostawia niewiele czasu i energii na budowanie relacji. Opisała dominujący w wywiadach wątek „usprawiedliwiania się” respondentów — potrzeby podkreślenia legalności pobytu, płacenia podatków i składek, wdzięczności wobec Polski — jako wyraz dyskursu godnościowego, w którym praca stanowi zarówno sposób na przetrwanie z dala od tradycyjnych sieci wsparcia, jak i formę obrony przed domniemanym oskarżeniem o korzystanie z pomocy socjalnej.

Deprecjacja zawodowa i utrata statusu

Babakova zwróciła uwagę na zjawisko degradacji zawodowej (deskillingu) — kobiety, które w Ukrainie pracowały w zawodach wysoko kwalifikowanych (biura, zawody pomagające), w Polsce często pracują jako sprzątaczki, w fabrykach czy jako sprzedawczynie. Wyjątkiem w badanej próbie były jedynie osoby pracujące zdalnie dla zagranicznych pracodawców (firma amerykańska, ukraińska firma farmaceutyczna), co jednak stanowi swoisty przywilej klasowy niedostępny większości. Zaznaczyła, że trudność ze znalezieniem dobrej pracy nie jest zjawiskiem specyficznym dla migrantów, lecz odzwierciedla ogólną sytuację na polskim rynku pracy.

Dlaczego bliskość kulturowa nie przekłada się na sympatię

Odpowiadając na pytanie, czy większy kontakt międzyludzki zmniejszyłby niechęć, Babakova zauważyła, że odsetek Polaków znających osobiście Ukraińca nie rośnie od dwóch-trzech lat, podczas gdy odsetek osób mających zdecydowaną opinię na temat Ukraińców (pozytywną lub negatywną, a nie „nie wiem”) sięga 80-85% — co sugeruje, że opinie kształtują się niezależnie od faktycznego kontaktu. Zakwestionowała klasyczną tezę nauk społecznych o tym, że większa ekspozycja na obcych przekłada się na większą tolerancję, wskazując, że zjawisko to obserwuje się dziś w całym świecie zachodnim.

Zwróciła uwagę na dwa specyficzne dla Polski problemy: doświadczaną przez Ukraińców niechęć instytucjonalną — w urzędach ds. legalizacji pobytu, ale też u lekarzy czy w straży granicznej, gdzie oczekiwano by neutralności państwa jako arbitra; oraz paradoks bliskości kulturowej — populacja ukraińska jest, pod względem wyglądu, wykształcenia i tematów rozmów, bliższa polskiej populacji rodzimej niż migranci w innych krajach zachodnich, co jednak nie ułatwia integracji.

„Sowiecka mentalność” jako projekcja

Odnosząc się do przywołanego przez prowadzącą badania Uniwersytetu Warszawskiego, w którym Polacy wskazywali „sowiecką mentalność” Ukraińców jako przyczynę różnic międzykulturowych, Babakova zakwestionowała tę kategorię, porównując cechy przypisywane prezydentowi Zełenskiemu i jego otoczeniu (asertywność, pewność siebie w komunikacji) do stylu Donalda Trumpa i jego otoczenia, którego nikt nie określa mianem „szkoły dyplomacji à la Gromyko” — sugerując, że to raczej ogólna cecha współczesnej polityki niż specyficznie postsowiecki rys.

Ukraina jako temat polityki wewnętrznej, nie zagranicznej

Babakova podkreśliła kluczową zmianę: w przeciwieństwie do 2022 roku, gdy jednolite stanowisko polskich polityków sprzyjało ociepleniu nastrojów, obecnie Ukraina przestała być tematem polityki zagranicznej (jak Francja czy Czechy), a stała się elementem polskiej polityki wewnętrznej. Zasugerowała ironicznie, że wzrost poparcia dla prezydenta Nawrockiego w ostatnich sondażach wynika nie z reform służby zdrowia czy ograniczenia hazardu, lecz z twardego stanowiska wobec Zełenskiego i Ukraińców — co, jej zdaniem, źle wróży dla kampanii parlamentarnej w 2027 roku.

Nadchodząca kampania i „bezkosztowe” bicie w temat ukraiński

Wójcicka zwróciła uwagę, że również premier Tusk, mimo oficjalnie mediacyjnej roli, zaczął grać na nastrojach antyukraińskich, przywołując przykład niewspółmiernej kary (zakazu wjazdu) dla ukraińskiego influencera, który nielegalnie wjechał samochodem na Morskie Oko. Babakova wyraziła obawę, że temat ukraiński zdominuje przyszłoroczną kampanię parlamentarną, zastępując brakujące ambitne plany reform (NFZ, ZUS, przemysł, AI) — określając Ukrainę i Ukraińców jako temat, w który „można bić bez końca niemal bezkosztowo” politycznie, ponieważ wskaźnik naturalizacji wśród Ukraińców jest bardzo niski, więc nie stanowią oni istotnej grupy wyborczej.

Plany migracyjne: kto rozważa wyjazd

Odnosząc się do planów migracyjnych respondentów badania, Babakova wskazała dwie skrajne grupy rozważające wyjazd: osoby najbardziej zmarginalizowane, dotknięte wygaszeniem ochrony czasowej (utrata miejsca w ośrodku, dodatku emerytalnego), rozważające powrót do Ukrainy; oraz — co określiła jako szczególnie niepokojące — dobrze zintegrowaną klasę średnią (informatycy, lekarze, osoby z dziećmi w prywatnych szkołach), która, zmęczona retoryką polityczną, zaczyna rozważać emigrację dalej na Zachód, mimo że taka decyzja wymaga miesięcy lub lat przygotowań.

Odpowiedzialność też po stronie ukraińskiej

Babakova przyznała, że część odpowiedzialności za obecną sytuację ponosi też strona ukraińska — skrytykowała decyzję prezydenta Zełenskiego o ogłoszeniu Panteonu Narodowego w momencie najwyższego napięcia w relacjach z Polską, oceniając, że ogłoszenie to mogło równie dobrze zostać odłożone o kilka miesięcy. Zauważyła, że premier Tusk próbuje odgrywać rolę „dorosłego w pokoju”, ale Zełenski mu w tym nie pomaga, a w starciu między poparciem wyborców a interesem Ukrainy polski premier wybierze to pierwsze.

Ukraińcy jako „zakładnicy” sytuacji

Podsumowując sytuację społeczności ukraińskiej w Polsce, Babakova określiła ją mianem „zakładników” — osób, które znalazły się w Polsce z własnej woli lub z powodu wojny, ułożyły sobie tu życie, odczuwają pogarszającą się sytuację, ale z różnych powodów (bezpieczeństwo, koszty logistyczne i emocjonalne przeprowadzki) nie mogą lub nie chcą stąd wyjechać.

Porównanie z innymi krajami: Niemcy i Austria

W odpowiedzi na uwagę prowadzącej o podobnych tendencjach w innych krajach europejskich (przywołującej wywiad komisarza Rady Europy ds. Praw Człowieka dla BBC), Babakova podkreśliła specyfikę sytuacji w poszczególnych krajach. Wskazała, że Niemcy zaoferowały Ukraińcom znacznie hojniejsze wsparcie socjalne niż Polska (nawet po przeliczeniu na PKB per capita), podczas gdy w Polsce to właśnie wysoka aktywność zawodowa Ukraińców czyni ich obecność jednoznacznie korzystną ekonomicznie (siła robocza, konsumpcja). Skrytykowała mechanizm „przenoszenia” problemów integracyjnych z innych krajów na polski grunt jako nieuzasadniony. Jako przykład dobrej praktyki przywołała Austrię, gdzie po roku od przyznania powszechnego wsparcia administracja zaczęła przeprowadzać pogłębione, indywidualne wywiady weryfikujące rzeczywistą sytuację materialną uchodźców (praca zdalna, dochody, majątek, liczba dzieci) w celu zindywidualizowania dalszego wsparcia — w przeciwieństwie do Polski, gdzie decyzje mają charakter uniwersalny i nieindywidualizowany, co Babakova określiła jako systemowy problem polskiej polityki publicznej, nie tylko migracyjnej.

Apel końcowy: oddzielić politykę historyczną od Ukraińców w Polsce

Kończąc rozmowę, Babakova podkreśliła, że nie oczekuje od polskich elit politycznych szczególnie przyjaznego nastawienia do Ukrainy — decyzje w tej sprawie powinny wynikać z polskiego interesu narodowego. Zaapelowała jednak o zdecydowane rozdzielenie kwestii polityki historycznej i dyplomatycznej wobec ukraińskich władz od sytuacji Ukraińców mieszkających w Polsce — krytykując mechanizm, w którym każda decyzja władz w Kijowie (np. w sprawie nazewnictwa jednostek wojskowych) rykoszetem uderza w społeczność ukraińską w Polsce poprzez zaostrzenie przepisów czy deportacje, co określiła jako drogę donikąd, prowadzącą do poważnych napięć społecznych.


Rozmowę przeprowadziła Karolina Wójcicka. Podcast „Bliski Świat” dostępny na kanale Dziennik Gazeta Prawna na YouTube, liczącym dwadzieścia sześć i pół tysiąca subskrybentów. Opublikowany 2 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *