Sonda uliczna od PRZEkanał: „Niemców tak się nie obawiali jak Ukraińców” — Polacy bez cenzury o Wołyniu

Bartłomiej Graczak w sondzie ulicznej PRZEkanału pytał przechodniów, czy Ukraina jest w stanie uczciwie rozliczyć się z historią Wołynia i czy powinna przeprosić za zbrodnię wołyńską. W rozmowach wzięli udział zarówno Polacy z rodzinną pamięcią o zbrodni, jak i mieszkający w Polsce Ukrainiec.

Świadectwo z Kielecczyzny: „zażynali, ręce ucinali”

Jedna z rozmówczyń, pochodząca z Kielecczyzny, opowiedziała, że jej rodzina bardzo skrycie rozmawiała o zbrodni, gdy była dzieckiem, ale będąc wścibską, i tak wyłapywała fragmenty rozmów dorosłych. Wtedy okazało się, że sprawcy byli, jak to ujęła, potworami — jej ojciec miał mówić, że Niemców nie obawiano się tak, jak Ukraińców, których określał jako bandytów i zwyrodnialców.

Kobieta opisała drastyczne szczegóły przekazywane w rodzinie: piętnastoletnia siostra jej teściowej została zgwałcona przez kilkunastu Ukraińców, w wyniku czego trafiła do zakładu dla niewidomych w Laskach. Opowiedziała też o siostrzenicy swojej matki, będącej w siódmym miesiącu ciąży — napastnicy wyprowadzili ją na podwórko, rozpruli jej brzuch i cieszyli się z tego, robiąc sobie z tego, jak to ujęła, „ucztę”. Dodała, że gdy napastnicy wchodzili do wsi, kradli wszystko, co dało się zabrać, a to, czego nie zabrali, niszczyli.

Zaznaczyła, że musiało być to naprawdę straszne, skoro jej rodzice posuwali się do takich sformułowań. Opowiedziała również o swoim ojcu, który był dwukrotnie zatrzymywany przez Niemców — cały jego dobytek spłonął, a on sam był wtedy ubrany w ubrania matki i mocno zarośnięty, przez co Niemcy podejrzewali go o dezercję. Ostatecznie puszczono go wolno, gdy zobaczyli wokół niego czwórkę małych dzieci.

Ten sam ojciec miał później, już po wojnie, długo pokazywać jej w lesie ogromne świerki, wskazując miejsca, gdzie UPA dokonywała mordów metodą „zażynania” — jak podkreśliła, nie chodziło o zwykłe zabijanie, lecz o obcinanie rąk i nóg ofiarom, a w pobliżu znajdowały się ogromne grobowce obłożone kamieniami. Na drzewach widniały krzyże upamiętniające miejsce, gdzie dwóch małych chłopców zdołało uciec na sam wierzchołek drzewa i przeżyć, relacjonując potem, że to, co widzieli, było czymś niesamowitym.

Głos Ukraińca mieszkającego w Polsce

W rozmowie wziął udział mieszkający w Polsce Ukrainiec, który stwierdził, że prezydenci Ukrainy, w tym Wiktor Juszczenko, już wielokrotnie przepraszali za te wydarzenia, i wyraził niezrozumienie, dlaczego temat wciąż powraca — jego zdaniem powinni się tym zajmować historycy, a nie politycy. Zapytany przez Graczaka o to, że Zełenski nadał ostatnio jednej z jednostek wojskowych imię uznawane przez Ukraińców za bohaterskie, podczas gdy dla Polaków są to zbrodniarze, odpowiedział wymijająco.

Gdy Graczak zapytał wprost, czy działalność UPA na tamtych ziemiach można porównać do działalności AK, rozmówca odparł, że całe wsie były niszczone także przez „AK, Piłsudskiego, w armii” — sugerując pewną symetrię działań, choć zastrzegł, że sam nie jest historykiem i nie chce niczego porównywać, mówiąc jedynie o faktach zniszczenia wsi. Przyznał, że nie uważa Piłsudskiego za bohatera. Na co Graczak zripostował, że rozmowa toczy się na polskiej ziemi. Ukrainiec przywołał też liczbę 30 tysięcy Ukraińców, którzy mieli zginąć w konflikcie — na co Graczak odpowiedział, że jeśli chodzi o Wołyń i Polaków, liczby mówią raczej o 150-200 tysiącach ofiar.

„Nigdy nie będzie dobrych kontaktów, dopóki czczą morderców”

Jeden z rozmówców ocenił kategorycznie, że dobrych relacji polsko-ukraińskich nigdy nie będzie, dopóki Polacy czczą pomordowanych, a Ukraińcy czczą tych, którzy mordowali — chyba że zmieni się mentalność społeczna albo władza w Kijowie. Wspomniał też o planowanych we Lwowie wielkich uroczystościach z okazji 85. rocznicy powstania UPA oraz 120. rocznicy urodzin Romana Szuchewycza, określonego przez niego jako największy morderca, a także uczczenia pamięci pewnego poety związanego z OUN — konkludując, że w takiej sytuacji nie ma o czym rozmawiać.

Przechodzień kwestionujący winę Polski: „kto pierwszy zaczął rzezać”

Jeden z rozmówców, pytany o polityczne konsekwencje ukraińskiej gloryfikacji UPA, zasugerował, by „wrócić do historii” i zapytać, kto tak naprawdę zaczął pierwszy mordować, sugerując, że historycy rzekomo jednoznacznie wypowiadają się w tej sprawie — nie precyzując jednak wprost swojej tezy. Na pytanie Graczaka, czy twierdzi, że to Polacy zaczęli, odpowiedział wymijająco, że to pytanie, na które dziennikarz powinien sam poszukać odpowiedzi.

Rozliczenie a integracja europejska

Jeden z rozmówców ocenił, że problem jest złożony, ponieważ zarówno w Polsce, jak i zwłaszcza na Ukrainie prowadzona jest tzw. polityka historyczna, którą określił jako zakłamywanie historii i tworzenie mitów — a tworzenie mitów generuje kolejne problemy. Wyraził nadzieję, że Ukraina nie ma szans na wejście do Unii Europejskiej bez rozliczenia się z historią, i że zarówno elity ukraińskie, jak i polskie zrozumieją potrzebę wrażliwości bez radykalnych kroków z żadnej ze stron. Ocenił, że Ukraina powinna znaleźć się w UE, ale pod warunkiem zaprzestania polityki historycznej na rzecz nauczania prawdziwej historii. Wyraził też szerszy niepokój związany z narastającymi ruchami skrajnie prawicowymi w Europie, które jego zdaniem utrudniają integrację europejską jako projekt z natury liberalny.

„Ukrainiec to inna kultura, nikt ich nie zmieni”

Jeden z rozmówców ocenił dosadnie, że Ukraińcy reprezentują inną kulturę i nację, której nikt nie zmieni — byli tacy i będą. Wyraził zdziwienie, że polski rząd oczekuje przeprosin, twierdząc, że nawet jeśli Ukraina przeprosi, to po wejściu do Unii Europejskiej temat i tak zostanie zamknięty. Na pytanie o możliwość rozliczenia na wzór procesów norymberskich po II wojnie światowej odpowiedział zdecydowanie przecząco, dodając przewrotnie, że Niemiec był „tysiąc razy gorszy” od Ukraińca, ale z Niemcem dało się dogadać, a z Ukraińcem nie.

„To nie moja sprawa” i wątek „rosyjskich zakłamań”

Jeden z rozmówców, zapytany o to, czy Ukraina powinna przeprosić, odpowiedział, że to nie jego sprawa, tylko polityków, którzy „rozpętali tę wojnę” i powinni ją teraz zakończyć. Gdy Graczak zauważył, że sprawa Wołynia dotyczy wszystkich Polaków, rozmówca zasugerował, by odtajnić „wszystkie zakłamania”, które przez lata trwały — pytany o sprecyzowanie, wskazał na zakłamania „rosyjskie”.

Krytyka niejednolitej reakcji polskich władz

Jedna z rozmówczyń nazwała gloryfikację „bohaterów” UPA skandalem wymagającym wspólnej reakcji. Gdy Graczak zwrócił uwagę na brak jednolitego stanowiska polskiego prezydenta i premiera — prezydent odebrał order, premier spotkał się z Zełenskim — rozmówczyni poparła jednoznacznie decyzję o odebraniu orderu.

Głosy umiarkowane: „to już 70 lat”, „młodzi mają inne priorytety”

Jeden z rozmówców wyraził umiarkowany optymizm, że rozliczenie nastąpi, może nie od razu, ale z czasem — zastrzegając, że obecna sytuacja nie napawa optymizmem, częściowo z powodu podsycania konfliktu przez polską prawicę. Inny rozmówca, choć przyznał, że dla Polaków ludzie z UPA byli mordercami, a nie bohaterami, zauważył, że od tamtych wydarzeń minęło już ponad 70 lat, porównując to (kontrowersyjnie) do pretensji wobec Szwecji za najazd czy do dawnych konfliktów z Tatarami i Turkami — na co Graczak zripostował, że to jednak II wojna światowa, a nie odległa przeszłość.

Młoda rozmówczyni oceniła, że gloryfikacja UPA nie powinna mieć miejsca, ale nie uważa obecnego momentu za odpowiedni do zaostrzania sytuacji, wskazując na ważniejsze bieżące problemy, którymi powinno zajmować się jej pokolenie. Zapytana, kiedy byłby dobry czas na pamięć o polskich ofiarach, odpowiedziała, że nikt nie mówi o zapominaniu, i zapowiedziała udział w obchodach 11 lipca z szacunkiem, bez chęci „jątrzenia”.

Przypadkowa wiedza o panteonie i batalionie

Jeden z rozmówców przyznał, że o sprawie dowiedział się przypadkiem, robiąc zakupy w innej miejscowości — usłyszał o uhonorowaniu jakiegoś batalionu, przyznaniu mu symboli i budowie panteonu. Ocenił to jako złe zjawisko, zaznaczając, że po polskiej stronie historii również dochodziło do podobnych mordów, dlatego uważa, że obie strony powinny dążyć do porozumienia — z zastrzeżeniem, że łatwiej dogadują się zwykli ludzie niż politycy.

„Nie ma szansy”: deklaracje bez wiary w rozliczenie

Kilku rozmówców jednoznacznie stwierdziło, że nie widzi żadnej szansy na uczciwe rozliczenie się Ukrainy z historią. Jeden z nich przywołał opowieści swojego dziadka sprzed kilkudziesięciu lat, powtarzającego, że Ukraińcy „są niedobrzy” i się nie rozliczą — na tej podstawie sprzeciwił się też przyjęciu Ukrainy do Unii Europejskiej, tłumacząc kult UPA tym, że Ukraina, jako państwo istniejące dopiero od 20 lat, wcześniej znajdujące się pod okupacją litewską lub rosyjską, nie ma innych bohaterów, do których mogłaby się odwoływać.

Starsza rozmówczyni oceniła skutki gloryfikacji UPA jako niedobre, zauważając różnicę pokoleniową w podejściu do tematu oraz wskazując, że obecna polaryzacja polskiej polityki dodatkowo pogłębia podziały wokół tej sprawy — polskiej sceny politycznej nie potrafiła przy tym opisać bez używania słów wymagających „ocenzurowania”.

Ambiwalencja: „to dla mnie bardziej abstrakcyjne niż Auschwitz”

Jeden z młodszych rozmówców przyznał się do ambiwalentnego stosunku do tematu, tłumacząc to tym, że ani jego, ani nikogo z jego rodziny zbrodnia nie dotknęła bezpośrednio. Wyznał, że mocniej odczuwa temat Auschwitz, ponieważ tam zginął ktoś z jego rodziny, podczas gdy ofiary Wołynia pozostają dla niego czymś bardziej abstrakcyjnym — mimo świadomości skali (co najmniej 100 tysięcy ofiar) i metod, jakimi ludzie ci byli zabijani.

Graczak zamknął materiał apelem do widzów o podzielenie się własną opinią na temat relacji polsko-ukraińskich i gloryfikacji sprawców zbrodni wołyńskiej w komentarzach.


Sondę przeprowadził Bartłomiej Graczak. Materiał „TO BYŁY POTWORY”. POLACY BEZ CENZURY O WOŁYNIU I UPA” dostępny na kanale PRZEkanał na YouTube, liczącym 220 tys. subskrybentów. Opublikowany 10 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *