Warzecha: chargé d’affaires Łukasiewicz powinien stracić stanowisko za wystąpienie w Ołyce

Nowe

Łukasz Warzecha na swoim kanale, nagrywając wideoblog podczas urlopu w Akwizgranie, podsumował obchody 83. rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu — wystąpienie prezydenta Nawrockiego, skandal wokół słów polskiego chargé d’affaires w Kijowie oraz spór o pamięć wołyńską w Polsce.

Osobiste wspomnienie: pomnik na Skwerze Wołyńskim sprzed czterech lat

Warzecha rozpoczął od osobistej refleksji, nagrywając materiał w upalny dzień, zwracając uwagę, że podobnie gorąco mogło być 11 lipca 1943 roku w miejscach, gdzie dochodziło do mordów na Polakach. Wspomniał marzec 2022 roku, gdy z inicjatywy Tomasza Sommera z redakcji „Najwyższego Czasu” odwiedził warszawski Skwer Wołyński — niewielkie, zaniedbane betonowe upamiętnienie z 2013 roku, ukryte w zakamarku przy trasie szybkiego ruchu, w miejscu, o którym niemal nikt w Warszawie nie wie. Opublikowany wówczas przez niego spokojny komentarz ze zdjęciem pomnika wywołał burzliwe reakcje zarówno wyborców PiS, jak i Platformy Obywatelskiej. Warzecha ocenił, że ten wpis „zestarzał się bardzo dobrze” w kontekście dzisiejszych wydarzeń.

Postawił pytanie, czy osoby od lat upominające się o pamięć o zbrodni wołyńskiej mogą dziś mówić o zwycięstwie — zaznaczając, że ma w tej sprawie odczucia ambiwalentne.

2023: „marginalne osoby” według Górsztyna

Przywołał też spotkanie z dziennikarzami i przedstawicielami Kościoła w 2023 roku, podczas którego zapytano, czy Kościół przygotowuje się do uczczenia zbliżającej się 80. rocznicy kulminacji rzezi. Publicysta blisko związany z PiS, Piotr Górsztyn, odpowiedział wówczas, że tym tematem interesują się jedynie marginalne osoby i nie zasługuje on na szersze zainteresowanie. Warzecha ocenił, że dziś Górsztyn powinien się tymi słowami krztusić, zastrzegając jednocześnie, że wciąż nie ma pewności, czy dzisiejsza zmiana nastawienia polityków jest trwała.

Wystąpienie Nawrockiego w Radrużu: „naprawdę dobre”

Warzecha szczegółowo omówił wystąpienie prezydenta Karola Nawrockiego przy zespole cerkiewnym w Radrużu — miejscu dobrze mu znanym, ponieważ odbywały się tam koncerty festiwalu Rezonanse Fundacji Incanto. Przy okazji wspomniał Muzeum Kresów w Lubaczowie (którego częścią jest zespół w Radrużu), gdzie widział wstrząsającą kartkę z lat 1945-46, pisaną cyrylicą — ultimatum UPA nakazujące polskiemu mieszkańcowi opuszczenie domu w ciągu 24 godzin pod groźbą śmierci, dowód, że działania ukraińskich nacjonalistów nie kończyły się ani na Wołyniu, ani na roku 1943.

Ocenił dwudziestominutowe wystąpienie Nawrockiego jako klarowne i rzeczowe — prezydent przedstawił historyczne korzenie agresywnego ukraińskiego nacjonalizmu, wspomniał o współpracy nacjonalistów z III Rzeszą oraz, co Warzecha szczególnie docenił, przypomniał o Ukraińcach, którzy sami ucierpieli z rąk UPA za ratowanie, ukrywanie lub ostrzeganie Polaków — sprawiedliwych, którzy po wojnie często bali się przyznawać do swoich zasług z obawy przed potępieniem przez innych Ukraińców.

Warzecha zastrzegł jednak krytycznie, że pogląd, jakoby członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej należało uzależniać od rozliczenia z banderyzmem — pogląd, który stał się też opinią obozu opozycyjnego — jest błędny, ponieważ w twardych kategoriach interesu politycznego wejście Ukrainy do UE byłoby sprzeczne z polskim interesem niezależnie od tego, czy Ukraina rozliczyłaby się z nacjonalizmem, czy nie.

Skandal wokół Łukasiewicza w Ołyce

Warzecha przeszedł do wystąpienia Piotra Łukasiewicza, polskiego chargé d’affaires w Kijowie, wygłoszonego podczas uroczystości w Ołyce, cytując jego słowa o tym, że pochylając głowę nad polskimi ofiarami przemocy ukraińskiej, nie może nie wspomnieć o ukraińskich ofiarach przemocy państwa polskiego przed wojną i w jej trakcie, przy zastrzeżeniu, że nie tworzy symetrii ani znaku równości między cierpieniami.

Ocenił, że mimo tego zastrzeżenia Łukasiewicz faktycznie taką symetrię ustanowił, powielając ukraińską narrację o wzajemnych winach po obu stronach. Docenił kontrę, jaką dał tej postawie prezydent Nawrocki w Radrużu, przypominając, że choć sytuacja Ukraińców w II RP nie była idealna, nikt ich tam bestialsko nie mordował ani nie zabijał dzieci i starców.

Warzecha przywołał reakcję mecenasa Jerzego Kwaśniewskiego z Ordo Iuris, który zwrócił uwagę na wypowiedź Łukasiewicza, oraz odpowiedź ministra Radosława Sikorskiego, broniącego dyplomaty jako pułkownika ryzykującego życiem pod rosyjskimi bombami, działającego w duchu chrześcijańskiego przebaczenia, w kontrze do „nacjonalistycznych sekciarzy” szczujących narody przeciw sobie. Warzecha ocenił tę argumentację jako niepoważną, zwracając uwagę, że owym „nacjonalistycznym sekciarzem” w tym kontekście jest de facto sam prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Podkreślił zasadniczą różnicę między publicystą czy politykiem wyrażającym prywatny pogląd a chargé d’affaires reprezentującym Rzeczpospolitą w sporze z innym państwem — urzędnikowi państwowemu, jego zdaniem, nie wolno powielać narracji strony, z którą Polska jest w sporze, i dlatego Łukasiewicz powinien stracić stanowisko, czego jednak — jak ocenił na podstawie słów Sikorskiego — najpewniej nie należy się spodziewać.

Budanow i „prowokacje”

Warzecha przypomniał wcześniejsze wypowiedzi szefa wywiadu wojskowego Ukrainy Kyryła Budanowa, sugerujące, że 11 lipca może stać się dla Polski okazją do jakichś prowokacji. Zapytał retorycznie, czy wystąpienie prezydenta Nawrockiego zostanie przez Budanowa uznane właśnie za taką prowokację.

Mur pamięci Tuska: obietnica bez pokrycia?

Odnosząc się do zapowiedzi Donalda Tuska dotyczącej budowy w Warszawie muru pamięci z nazwiskami ofiar totalitaryzmów, ze szczególnym uwzględnieniem ofiar ludobójstwa wołyńskiego, Warzecha przyznał, że premier po raz pierwszy w ogóle odniósł się do rocznicy 11 lipca, dotąd konsekwentnie ją pomijając. Wyraził jednak głęboką wątpliwość, czy projekt zostanie zrealizowany — zarówno ze względu na dotychczasowy stosunek rządu do tematu ludobójstwa wołyńskiego, jak i konkretny przykład: Stowarzyszenie Wspólnota i Pamięć, którego Warzecha jest honorowym członkiem, kontynuujące dzieło śp. księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego pod kierunkiem prezesa Pawła Zdziarskiego, od lat bezskutecznie zabiega u władz Warszawy (prezydenta Rafała Trzaskowskiego) o zgodę na postawienie na Powązkach skromnego, stonowanego Krzyża Wołyńskiego upamiętniającego ofiary z Wołynia, Małopolski Wschodniej i Lubelszczyzny. Mimo że projekt nie ma charakteru rozliczeniowego, a jedynie memoratywny, nigdy nie doczekał się odpowiedzi władz miasta — co, zdaniem Warzechy, każe wątpić w realność zapowiedzi muru pamięci.

Meandry PiS: Sommer konfrontuje Morawieckiego

Warzecha opisał scenę uwiecznioną przez Tomasza Sommera podczas uroczystości w Ołyce — Sommer, przedstawiając się jako reprezentant „Najwyższego Czasu” i zwracając się do rozmówcy ironicznie „panie pośle”, zapytał byłego premiera Mateusza Morawieckiego o zablokowanie przez ABW w 2022 roku strony tygodnika, gdy Morawiecki był premierem i nadzorował służbę. Morawiecki w rozmowie utrzymywał, że nic o tej decyzji nie wiedział, że działanie to podjęło samodzielnie ABW, oraz że jako premier podejmował do 1500 decyzji dziennie. Sommer wytknął mu wprost, że były szef ABW, który tę blokadę zlecił, obecnie pracuje w biznesie samego Morawieckiego — na co ten odpowiedział, że nie wie nawet, gdzie ten człowiek teraz pracuje, i całkowicie się od niego odcina.

Warzecha przypomniał, że w ubiegłym roku Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał tę blokadę za bezprawną. Zestawił wypowiedź Morawieckiego z własną rozmową z posłem PiS i byłym wiceministrem spraw zagranicznych Pawłem Jabłońskim, wyemitowaną dzień wcześniej na kanale Super Ring — w której Jabłoński bronił dopuszczalności takich blokad przez ABW w niektórych przypadkach, mimo konstytucyjnego zakazu cenzury prewencyjnej. Warzecha zaznaczył, że w tej samej rozmowie Jabłoński bagatelizował też wcześniejsze wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o stawianiu warunków Ukrainie jako rzekomej „pracy na rzecz Rosji” oraz opowiadał się za idealistycznym, a nie realistycznym podejściem do przyszłości wojny ukraińsko-rosyjskiej. Ocenił, że Jabłoński w swojej reakcji na tę rozmowę skupił się wyłącznie na drugorzędnej pomyłce — błędnie przypisanym mu wcześniej przez Warzechę oświadczeniu wydanym przez NSZ już po tym, jak Jabłoński przestał być wiceministrem — unikając odniesienia się do rzeczywiście niekorzystnych dla siebie fragmentów rozmowy.

Dylemat: koniunkturalizm czy szczera zmiana zdania?

Warzecha podsumował, że widząc dziś polityków prześcigających się w podkreślaniu, że banderowska Ukraina nie wejdzie do UE, ma poczucie, że wieloletnia presja środowisk realistycznych przyniosła efekt. Zastrzegł jednak, że brak wśród polityków PiS autentycznego rozliczenia się z własnymi wcześniejszymi błędami we wcześniejszej postawie wobec Ukrainy — przyznania, że się mylili i dlaczego — każe wątpić w trwałość tej zmiany. Pozostawił pytanie otwarte, zapraszając widzów do dzielenia się własną oceną w komentarzach.

Na marginesie: Akwizgran i Karol Wielki

Kończąc materiał, Warzecha wspomniał o odwiedzonej tego dnia katedrze w Akwizgranie, gdzie w kaplicy pałacowej spoczywają szczątki Karola Wielkiego, kanonizowanego w XII wieku przez antypapieża — co, jak zauważył, rodzi pytanie o formalne uznanie tej kanonizacji. Zapowiedział kolejne relacje z podróży wakacyjnej po Niemczech i Francji.


Live przeprowadził Łukasz Warzecha. Materiał „11 lipca – koniunkturalizm czy nawrócenie?” dostępny na kanale Łukasz Warzecha na YouTube, liczącym 80,9 tys. subskrybentów. Opublikowany 12 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *