Ks. Isakowicz-Zaleski na PCh24: ekshumacje pokazałyby, że ofiar było znacznie więcej niż 100 tysięcy

Nowe

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w nagraniach na PCh24TV mówił o zbrodni wołyńskiej, blokowanych od lat ekshumacjach ofiar oraz stanie relacji polsko-ukraińskich.

Skala ludobójstwa: sześć województw, 1939-1947

Ksiądz przypomniał, że Krwawa Niedziela na Wołyniu, 11 lipca 1943 roku, była jedną z najkrwawszych odsłon ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców z różnych organizacji, w tym z UPA, na obywatelach Polski – nie tylko na Polakach, ale też na Żydach, Ormianach, Czechach na Wołyniu, a także na tych sprawiedliwych Ukraińcach, którzy nie popierali Bandery i jego działań. Zaznaczył, że ludobójstwo rozpoczęło się już we wrześniu 1939 roku pierwszymi mordami na cywilach polskich i trwało aż do 1947 roku, czyli do akcji „Wisła”. Objęło nie tylko Wołyń, choć to ta część jest najszerzej opisana, ale łącznie sześć województw dawnej Rzeczpospolitej: Małopolskę Wschodnią (województwa tarnopolskie, stanisławowskie, lwowskie sięgające wówczas do Rzeszowa), część Lubelszczyzny i część Polesia.

Zablokowane ekshumacje jako główny spór

Isakowicz-Zaleski podkreślił, że mimo licznych deklaracji polskich i ukraińskich polityków składanych przez ponad 30 lat, realnie doszło jedynie do pochówków w nielicznych miejscach. Od dziesięciu lat, mimo ogromnego wsparcia Polski dla Ukrainy, kolejno prezydenci Petro Poroszenko, a obecnie Wołodymyr Zełenski blokują możliwość ekshumacji – i to jest, jego zdaniem, sedno konfliktu, ponieważ nie chodzi już o samą historię, lecz o niemożność pochowania zmarłych.

Ocenił, że jakiekolwiek próby podjęcia tego tematu są agresywnie atakowane jako „ruska propaganda” godząca w relacje polsko-ukraińskie – i porównał tę argumentację wprost do sposobu, w jaki władze PRL atakowały rodziny katyńskie domagające się prawdy, oskarżając je o bycie agentami CIA. Zauważył z goryczą, że dziś partie wywodzące się z Solidarności posługują się dokładnie tą samą retoryką, którą niegdyś stosowała PZPR.

Ekshumacje żołnierzy niemieckich i NKWD, ale nie Polaków

Ksiądz zwrócił uwagę na paradoks – na Ukrainie prowadzi się ekshumacje żołnierzy niemieckich i funkcjonariuszy NKWD, gdy wymaga tego przesunięcie cmentarzy, natomiast ekshumacji polskich ofiar, sojuszników Ukrainy, się nie prowadzi. Ocenił, że to „kwadratura koła”, która w najbliższym czasie mocno odbije się na relacjach polsko-ukraińskich, ponieważ cierpliwość wielu ludzi się wyczerpuje.

Co pokazała ekshumacja w Ostrówkach

Isakowicz-Zaleski przywołał ekshumację w Ostrówkach z lat 2011-2012, gdzie odkryto szczątki tysiąca osób, w zdecydowanej większości kobiet i dzieci – co przeczy ukraińskiej narracji o „wojnie” dwóch równorzędnych stron. Wspomniał o wstrząsających zdjęciach z tych prac, ukazujących stertę dziecięcych czaszek. Podkreślił różnicę metod mordu w porównaniu z sowieckimi zbrodniami – podczas gdy ofiary NKWD w Piatichatkach czy Katyniu ginęły od strzału w tył głowy, na Wołyniu dominowały ciosy siekierą, często poprzedzone torturami, co – jak zaznaczył – kwalifikuje tę zbrodnię jako genocidium atrox, ludobójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Ocenił, że pełne otwarcie dołów śmierci byłoby ogromnym wyrzutem sumienia wobec UPA nie tylko z powodu samego faktu mordowania, ale sposobu, w jaki to robiono, i że obecnie szacowana liczba około 100 tysięcy ofiar mogłaby się gwałtownie zwiększyć – co, jego zdaniem, tłumaczy „paniczny” opór Zełenskiego wobec ekshumacji.

„Zabito dwukrotnie”: cytat ojca i motto filmu Smarzowskiego

Ksiądz przywołał słowa swojego zmarłego ojca, zapisane w pamiętniku jeszcze przed stanem wojennym, w czasach pierwszej Solidarności: że Kresowian zabito dwukrotnie – raz ciosami siekiery, drugi raz przez przemilczenie, a ta druga śmierć jest gorsza od fizycznej. Zaznaczył, że Wojciech Smarzowski wykorzystał ten cytat jako motto swojego filmu o Wołyniu, który dokonał przełomu w świadomości społecznej – i że pozostaje on, jego zdaniem, wciąż aktualny.

Chowanie zmarłych jako fundament cywilizacji

Isakowicz-Zaleski podkreślił, że zwyczaj chowania zmarłych odróżnia ludzi od zwierząt i jest fundamentem cywilizacyjnym, negowanym historycznie jedynie przez systemy totalitarne – stalinizm i narodowy socjalizm, które nie tylko mordowały, ale i paliły zwłoki ofiar, zacierając ślady (przywołał w tym kontekście brak ciała św. Maksymiliana Kolbego). Ocenił, że dążąca do Unii Europejskiej i NATO Ukraina zachowuje się dokładnie w ten sam sposób.

Zełenski jako Żyd blokujący pochówek ofiar Holokaustu

Ksiądz wyraził szczególne zdziwienie faktem, że prezydent Zełenski, sam będąc Żydem i potomkiem osób dotkniętych Holokaustem, podtrzymuje zakaz pochówku, wiedząc, że wśród polskich obywateli zamordowanych przez UPA i dywizję SS Galizien byli także Żydzi – działając tym samym, jego zdaniem, przeciwko interesom własnego narodu.

Ukraina nie wyszła z mentalności sowieckiej

Isakowicz-Zaleski ocenił, że mimo wspólnego języka i elementów kultury (wspomniał żartobliwie „pierogi ruskie”), Ukraina zachowała sowiecką mentalność braku szacunku dla zmarłych – przywołał przykład Piatichatek w Charkowie, gdzie na miejscu grobów ofiar NKWD urządzono park rozrywki, by upokorzyć pamięć ofiar. Zaznaczył przy tym z przekąsem, że jest to o tyle szokujące, iż Ukraina deklaruje dążenie do wejścia do Unii Europejskiej i NATO, a już następnego dnia po nagraniu prezydent Andrzej Duda miał – jak to ujął – „odmieniać przez wszystkie przypadki” tę sprawę, lobbując na rzecz Ukrainy w kontekście jej europejskich aspiracji, mimo że sama Ukraina blokuje pochówek ofiar ludobójstwa. Ocenił, że obecna polityka Ukrainy wobec ekshumacji powtarza dokładnie ten sam schemat, co stanowi, jego zdaniem, „rozstanie cywilizacyjne” bez żadnego uzasadnienia. Skrytykował też strategię „przeczekania”, aż wymrze pokolenie pamiętające prawdę, jako metodę rodem z praktyk komunistycznych, mającą na celu wpojenie młodym Ukraińcom, że ich bohaterami są Bandera i UPA, a nie postacie takie jak Symon Petlura czy biskup Chomyszyn.

Warunki pojednania: prawda, przeprosiny, zadośćuczynienie

Ksiądz podkreślił, że relacje polsko-ukraińskie mogą się opierać na przebaczeniu i pojednaniu dopiero wtedy, gdy powiedziana zostanie prawda o tym, kto mordował i dlaczego, oraz padną słowa przeprosin. Odwołując się do swojego kapłaństwa, przypomniał piąty warunek dobrej spowiedzi – zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu. Zaznaczył, że rodziny ofiar nie oczekują rekompensaty finansowej, lecz właśnie możliwości pochowania krewnych – bez tego, jego zdaniem, wszelkie deklaracje pojednania pozostają puste.

Skontrastował to z sytuacją w Niemczech, gdzie mimo braku pomników Hitlera czy Himmlera nie ma żadnego problemu z pochówkiem ofiar czy funkcjonowaniem miejsc pamięci, takich jak Dachau. Podkreślił, że pytał zagranicznych dziennikarzy, czy znają inny kraj europejski zakazujący pochówku ofiar niezależnie od okoliczności ich śmierci – nikt nie potrafił wskazać innego przykładu niż Ukraina.

Krytyka polskiej dyplomacji: „leży plackiem”

Isakowicz-Zaleski ocenił bezpośrednio, że w kwestii relacji polsko-ukraińskich polska dyplomacja „leży plackiem na ziemi”, nie potrafiąc znaleźć żadnych skutecznych rozwiązań, a poziom naiwności w tych relacjach porównał do czegoś, czego nie było nawet w czasach polskiego romantyzmu. Zastrzegł przy tym, że sam jest za dobrymi relacjami polsko-ukraińskimi i nie obwinia Ukraińców jako narodu za ludobójstwo, ale nie może być zgody na to, by strona polska bała się mówić prawdę czy poruszać kwestię pochówku ofiar.

Wspólni bohaterowie: Sahajdaczny i Petlura

Ksiądz wskazał na istniejące wspólne karty historii polsko-ukraińskiej, które mogłyby stanowić fundament pojednania zamiast kultu UPA. Przypomniał, że w tym roku przypada 400-lecie obrony Chocimia przed Turkami, gdzie obok hetmana Karola Chodkiewicza i królewicza Władysława IV walczył hetman kozacki Petro Konaszewicz-Sahajdaczny, a kozacy walczyli ramię w ramię z polską husarią i wojskiem litewskim. Przywołał też postać atamana Symona Petlury, który współpracował z Piłsudskim przy wyzwalaniu Kijowa. Ocenił, że gdyby Ukraińcy odwoływali się do takich uczciwych bohaterów, obecnego sporu by nie było – winą za obecny stan rzeczy obarczył celowe działania środowisk banderowskich.

Bandera i pogromy lwowskie sprzed 80 lat

Isakowicz-Zaleski przypomniał, że materiał powstał w rocznicę dwóch wielkich pogromów Żydów we Lwowie sprzed 80 lat, gdy do miasta wkroczyły oddziały ukraińskie razem z Niemcami. Podkreślił, że Bandera przez kilkanaście dni sprawował wówczas władzę we Lwowie, w czasie gdy dochodziło do tych rzezi – i to właśnie z takim „bohaterem na sztandarach” Ukraina zamierza wejść do Unii Europejskiej.

Podsumowując, ksiądz ocenił, że niekonsekwencja polskiej dyplomacji sprawia, iż zło na Ukrainie narasta, a młodym pokoleniom od 30 lat wpaja się przekonanie, że ich bohaterami są ludobójcy – co jego zdaniem działa na niekorzyść samych Ukraińców i zamyka im drogę do struktur europejskich.


Wypowiedzi ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego zebrano i opublikowano na kanale PCh24TV · Polonia Christiana na YouTube, liczącym 358 tys. subskrybentów. Materiał opublikowany 11 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *