Piotr Zychowicz na kanale „Historia Realna” omówił burzliwe obchody 83. rocznicy ludobójstwa na Wołyniu – oświadczenie prezydenta Zełenskiego, wystąpienie Karola Nawrockiego, skandal wywołany słowami polskiego chargé d’affaires w Kijowie oraz spór wokół zapowiedzianego przez Donalda Tuska muru pamięci.
Oświadczenie Zełenskiego: bez narodowości ofiar i sprawców
Zychowicz szczegółowo przeanalizował oświadczenie prezydenta Ukrainy wydane z okazji 83. rocznicy Krwawej Niedzieli. Zwrócił uwagę, że już w pierwszym zdaniu – mówiącym o „ludziach, cywilach, którzy zostali zamordowani na Wołyniu podczas II wojny światowej” – brakuje kluczowych informacji: kim byli ofiarami i kto ich zamordował. Ocenił, że wynika to z niezmiennego stanowiska Zełenskiego, traktującego te wydarzenia jako „walki bratobójcze” – podobnie jak we wspólnym oświadczeniu polsko-ukraińskim sprzed dwóch lat po spotkaniu Zełenski-Duda w katedrze w Łucku, gdzie mowa była o „wszystkich niewinnych ofiarach Wołynia” bez rozróżnienia sprawców i ofiar.
Zychowicz przypomniał własne wcześniejsze dane liczbowe: polski odwet na Wołyniu pochłonął około 2-3 tysiące ofiar ukraińskich, a cały konflikt polsko-ukraiński podczas wojny – łącznie może 10 tysięcy, podczas gdy Polaków zamordowano blisko 100 tysięcy. Podkreślił, że dalsza część oświadczenia Zełenskiego – wzmianka o wspólnych nabożeństwach, „ustalaniu faktów”, rozpoczynających się za dwa dni pracach ekshumacyjnych w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej – utrzymana jest w tym samym niedoprecyzowanym tonie, kończąc się przywołaniem wspólnego zagrożenia rosyjskiego jako argumentu za tym, by „nie roztrząsać” spraw historycznych.
Nawrocki: „czwórka z plusem” za wystąpienie w Radrużu
Zychowicz ocenił wystąpienie prezydenta Nawrockiego w zespole cerkiewnym w Radrużu jako zasadniczo poprawne, przyznając mu notę „4 z plusem”. Docenił, że Nawrocki jednoznacznie skrytykował ideologię banderowską, stwierdzając, że tacy „nie są bohaterami, na których czeka Europa”, oraz że podkreślił, iż UPA mordowała także Ukraińców – sprawiedliwych, którzy ratowali polskich sąsiadów, i to właśnie oni, zdaniem prezydenta, powinni znaleźć się w ukraińskim Panteonie Narodowym, a nie sprawcy ludobójstwa.
Zychowicz przywołał też fragment wystąpienia dotyczący „Dekalogu Ukraińskiego Nacjonalisty” oraz zapowiedź ustawy penalizującej banderyzm na wzór przepisów dotyczących komunizmu i narodowego socjalizmu. Szczególnie mocno zabrzmiało, jego zdaniem, porównanie Nawrockiego: obrona UPA argumentem, że walczyła z Sowietami, jest równie absurdalna jak twierdzenie, że Stalin był w porządku, bo walczył z Hitlerem, a Hitler – bo walczył z komunistami. Zychowicz zauważył, że wywołało to falę krytyki na ukraińskim Twitterze, gdzie odebrano to jako zrównanie banderyzmu z dwoma totalitaryzmami – podczas gdy Ukraińcy postrzegają UPA jako siłę walczącą z tymi totalitaryzmami. Docenił też, że Nawrocki przyznał, iż w II RP istniały napięcia narodowościowe i błędy wobec Ukraińców, zastrzegając jednocześnie, że nic nie usprawiedliwia skali późniejszego ludobójstwa. Podobnie ocenił wystąpienie Władysława Kosiniaka-Kamysza na Wołyniu, przypominającego, że rozliczenie z UPA jest warunkiem europejskich aspiracji Ukrainy.
Skandal wokół Łukasiewicza
Zychowicz przeszedł do wystąpienia Piotra Łukasiewicza, chargé d’affaires ambasady polskiej w Kijowie, podczas obchodów na Wołyce. Zacytował jego słowa o tym, że „pochylając głowę nad polskimi ofiarami przemocy ukraińskiej na Wołyniu”, nie może nie wspomnieć o „ukraińskich ofiarach przemocy państwa polskiego” w II RP i podczas wojny – przy zastrzeżeniu, że nie tworzy symetrii między liczbami i jakością cierpień.
Zychowicz przyznał, że faktycznie istniała przemoc wobec Ukraińców w II RP oraz polski odwet w czasie wojny – przywołał w tym kontekście operację batalionów chłopskich i AK na Chełmszczyźnie (ponad 1000 ofiar) oraz pacyfikację w Sahryniu w marcu 1944 roku jako największy pojedynczy akt polskiego odwetu. Ocenił jednak zdecydowanie, że Łukasiewicz nie powinien poruszać tego wątku akurat w dniu upamiętnienia ludobójstwa 100 tysięcy Polaków – nawet przy zastrzeżeniu braku symetrii, sam fakt poruszenia tego tematu wpisuje się w narrację historyków pokroju Wiatrowycza mówiącą o „obopólnych mordach”. Zarzucił dyplomacie także wybiórczość – wymienianie krzywd wobec Ukraińców (brak autonomii Galicji, brak uniwersytetu ukraińskiego we Lwowie, zniszczenie cerkwi na Chełmszczyźnie, pacyfikacja Galicji, Bereza Kartuska) bez wspominania o terrorystycznej kampanii UOW i OUN, w tym zabójstwach Hołówki i Pierackiego.
Zychowicz przedstawił też własną tezę na temat przyczyn ludobójstwa – argumentował, że decyzja OUN-UPA o wymordowaniu Polaków nie wynikała z zemsty za przeszłość, lecz była kalkulacją dotyczącą przyszłości: eliminując polską ludność z Wołynia i Galicji Wschodniej przed spodziewaną powojenną konferencją pokojową, nacjonaliści chcieli odebrać Polsce demograficzny argument za odzyskaniem tych czterech województw. Ocenił, że Łukasiewicz jako urzędnik reprezentujący państwo polskie nie powinien wygłaszać takich opinii na uroczystości rocznicowej, i przyznał mu najniższą notę – jedynkę.
Reakcje: Magierowski, Kwaśniewski, Sikorski
Zychowicz przywołał krytyczną reakcję Marka Magierowskiego, byłego ambasadora w USA i Izraelu, według którego tego typu porównania mogą paść z ust historyków czy publicystów, ale nie najwyższego przedstawiciela RP na Ukrainie podczas oficjalnych uroczystości – co świadczy, jego zdaniem, o braku kompetencji dyplomatycznych. Przytoczył też wpis Jerzego Kwaśniewskiego sugerujący dwie możliwości: albo dyplomata sprzeniewierzył się polityce rządu i powinien zostać zwolniony, albo realizował politykę Radosława Sikorskiego.
Minister Sikorski odpowiedział, broniąc Łukasiewicza jako „ryzykującego życiem pod rosyjskimi bombami pułkownika”, działającego w chrześcijańskim duchu przebaczenia, w przeciwieństwie do „nacjonalistycznych sekciarzy” szczujących narody przeciw sobie. Zychowicz otwarcie skrytykował tę argumentację, pytając retorycznie, dlaczego to zawsze Polacy mają wyciągać rękę i bić się we własne piersi, zamiast czekać na analogiczny gest ze strony ukraińskiej.
Mur pamięci Tuska i awantura o zasługi
Zychowicz omówił zapowiedź Donalda Tuska dotyczącą budowy w Warszawie muru pamięci z nazwiskami zidentyfikowanych ofiar ludobójstwa wołyńskiego – ocenił to pozytywnie, zwracając uwagę, że obecny pomnik wołyński w stolicy znajduje się w słabo eksponowanym miejscu przy autostradzie. Zaznaczył jednak, że jest to krok wpisujący się w spiralę eskalacji symbolicznej między stronami – Zełenski ogłasza Panteon Narodowy, Tusk odpowiada murem pamięci.
Zapowiedź wywołała ostrą polemikę – rzecznik prezydenta Leśkiewicz oskarżył Tuska o przypisywanie sobie zasługi wznowienia prac ekshumacyjnych, przypominając, że zgodę wynegocjowano podczas spotkania prezydentów Polski i Ukrainy w grudniu 2025 roku. W odpowiedzi włączył się poseł Adam Szłapka z obozu rządowego, wywołując, jak to ujął Zychowicz, „totalną nawalankę” polityczną – co skomentował z rezygnacją jako typowy dla polskiej polityki spektakl wzajemnych oskarżeń przy każdej nadarzającej się okazji.
Historia ekshumacji: od 1992 roku do dziś
Zychowicz przedstawił szczegółową chronologię prac ekshumacyjnych na Wołyniu. Pierwsze odbyły się w sierpniu 1992 roku w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej – wydobyto wówczas szczątki nie mniej niż 323 osób. Przywołał przy tym osobiste świadectwo Aleksandra Praduna, ocalałego z masakry w Ostrówkach, którego relację opisał w książce „Wołyń zdradzony” – opowieść o rozstrzelaniu razem z matką, udawaniu martwego mimo pobicia kolbą i ucieczce do lasu po zmroku.
Kolejne ekshumacje miały miejsce na przełomie lipca i sierpnia 2011 roku (317 osób), we wrześniu 2013 roku w miejscowości Gaj (81 osób), oraz w 2015 roku, gdy specjalna ekipa polsko-ukraińska odnalazła dodatkowe 33 ciała w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Następnie, w 2017 roku, po zdemontowaniu przez stronę ukraińską pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu, wprowadzono moratorium na wszelkie prace ekshumacyjne, które obowiązywało niemal dekadę. Zniesienie moratorium ogłosili wspólnie Sikorski i Andrij Sybiha pod koniec listopada 2024 roku, po czym doszło do ekshumacji w Puźnikach, a obecnie trwają prace w Hucie Pieniackiej i Woli Ostrowieckiej.
Wywiad z szefem ukraińskiego IPN: „tragedia” zamiast ludobójstwa
Zychowicz szczegółowo omówił wywiad z Ołeksandrem Alfiorowem, szefem ukraińskiego odpowiednika IPN, następcą Wiatrowycza. Zwrócił uwagę na konsekwentne stosowanie eufemizmu „tragedia wołyńska” zamiast ludobójstwa czy czystki etnicznej, co porównał do określania wypadku drogowego bez wskazywania winnego. Skrytykował fakt, że Alfiorow na pytanie o ofiary „tragedii” odpowiada „zarówno Polacy, jak i Ukraińcy” – co, jego zdaniem, jest kontynuacją tej samej polityki historycznej rozmywania odpowiedzialności.
Szczególnie ostro zareagował na przywołane przez Alfiorowa ramy chronologiczne 1939-1947, określane jako „druga wojna polsko-ukraińska” w duchu tez Wiatrowycza, oraz na zestawienie ofiar zbrodni katyńskiej, akcji „Wisła” i „tragedii wołyńskiej” jako rzekomo równoważnych kategorii. Zychowicz zdecydowanie zaprotestował przeciwko takiemu zrównaniu – podkreślił, że za akcję „Wisła” odpowiada reżim komunistyczny, a nie polskie państwo, że była to operacja deportacyjna, a nie ludobójstwo, oraz że pochłonęła nieporównywalnie mniej ofiar niż zbrodnia wołyńska. Ocenił, że w tym sporze rację ma jednoznacznie strona polska.
Spór o MiG-29 dla Ukrainy
Zychowicz przekazał aktualizację w sprawie samolotów MiG-29, o które ponownie zabiega Ukraina, mimo że wcześniej Kijów odrzucał je jako przestarzałe. Minister Kosiniak-Kamysz zastrzegł, że Polska może pomóc w modernizacji tych maszyn, ale koszty musi ponieść strona ukraińska lub inni sojusznicy gotowi je sfinansować – Polska sama za to nie zapłaci. Zychowicz odczytał to jako jasne stanowisko: Polska oferuje ewentualnie technologie dronowe, ale nie sfinansuje unowocześnienia MiG-ów, chyba że Ukraina znajdzie na to środki gdzie indziej w Europie.
Front rosyjsko-ukraiński: „petroarmagedon” i uderzenia w rosyjską flotę
Zychowicz omówił obszernie sytuację na froncie. Ukraińskie drony ponownie zaatakowały rafinerię w Syzraniu, należącą do koncernu Rosnieft, przetwarzającą 8 milionów ton ropy rocznie (180 tysięcy baryłek dziennie) – zdjęcia pokazywały ogromne słupy dymu nad płonącym obiektem. Przypomniał, że Ukraina dała sobie 40 dni na doprowadzenie Rosji „na kolana” poprzez tego typu uderzenia dalekiego zasięgu, a termin ten zbliża się ku końcowi.
Przywołał też dziennikarskie śledztwo, według którego zidentyfikowano z imienia i nazwiska już 230 tysięcy poległych na Ukrainie żołnierzy rosyjskich – komentując to jako ogromną liczbę rodzin w Rosji pozbawionych bliskich, i zastanawiając się retorycznie, co myśli sobie na ten temat Władimir Putin.
Zychowicz omówił też intensyfikację ukraińskich ataków na rosyjskie tankowce i promy na Morzu Azowskim – w nocy z soboty na niedzielę zniszczono kolejnych 10 tankowców i 4 promy. Powołując się na dane Institute for the Study of War oraz Starboard Maritime Intelligence, wskazał na 55-procentowy spadek liczby statków z aktywnymi transponderami AIS na Morzu Azowskim między 30 czerwca a 11 lipca (z 267 jednostek do 120), co świadczy nie tylko o zniszczeniach, ale i o wycofywaniu się rosyjskich statków z obawy przed atakami. Podkreślił, że Rosja wstrzymała żeglugę przez strategiczny kanał Don-Azow, którym przechodzi jedna czwarta rosyjskiego eksportu pszenicy – co uderza już nie tylko w zaopatrzenie Krymu, ale i w rosyjski budżet, tuż przed żniwami.
Dobra wiadomość dla Polski: rozbudowa CEPS
Zychowicz poinformował o zatwierdzonym na szczycie w Ankarze pakiecie modernizacji i rozbudowy Central European Pipeline System (CEPS) – natowskiego systemu rurociągów paliwowych – wartym 27 miliardów dolarów, mającym połączyć wschodnią flankę NATO, w tym Polskę, kraje bałtyckie, Rumunię, Bułgarię i Turcję, z zachodnioeuropejską siecią zaopatrzenia paliwowego. Ocenił to jako istotny krok w stronę pełnoprawnego członkostwa Polski w NATO (obecnie, jego zdaniem, Polska pozostaje członkiem „kategorii B” z powodu braku takiej infrastruktury i stałej obecności wojsk sojuszniczych). Skrytykował jednak przewidywany czas realizacji – 6-7 lat według Aleksandra Olka – jako zbyt długi, choć przyznał, że historyczne tempo budowy poprzednich odcinków systemu (od 1959 do 2008 roku) było jeszcze wolniejsze.
Pozostałe wątki dnia
Poza sprawami polsko-ukraińskimi Zychowicz krótko omówił też inne bieżące wydarzenia: śmierć senatora Lindseya Grahama, bliskiego sojusznika Trumpa i zdecydowanego zwolennika twardej polityki wobec Rosji oraz bezwarunkowego wsparcia dla Izraela; trzecią, najpotężniejszą jak dotąd falę amerykańskich uderzeń na Iran (140 celów) i odwetowy ostrzał irański wymierzony w bazy USA i ich sojuszników w Zatoce Perskiej; kontrowersyjny gol Anglii w meczu z Norwegią na mistrzostwach świata, gdy piłka odbiła się od liny kamery zawieszonej nad boiskiem, co – zdaniem Zychowicza – wpisuje się we wzorzec sędziowania sprzyjającego największym drużynom. W części Q&A odpowiadał też na pytania widzów dotyczące jego pobytu w Japonii, m.in. o metody płatności, brak koszy na śmieci czy japońską kulturę przestrzegania procedur.
Live przeprowadził Piotr Zychowicz. Materiał „Burzliwe obchody Wołynia! Zeleński nie podał narodowości ofiar i sprawców!” dostępny na kanale Historia Realna na YouTube, liczącym 770 tys. subskrybentów. Opublikowany 13 lipca 2026.