Twórca kanału „Podróżnik w Garniturze” udał się do Lwowa, by porozmawiać z mieszkańcami miasta, weteranem wojny oraz ukraińskim historykiem o tym, jak Ukraińcy postrzegają relacje polsko-ukraińskie, spór o UPA i Stepana Banderę oraz codzienność życia w kraju objętym wojną.
Trudny moment na wizytę
Autor materiału zaznaczył na wstępie, że wybrał niefortunny moment na podróż – prezydent Karol Nawrocki niedawno odebrał order Wołodymyrowi Zełenskiemu, a temat Wołynia zyskał w Polsce na popularności medialnej. Obawiał się, że w tym kontekście część rozmówców może odmówić kontaktu z Polakami z obawy przed wykorzystaniem ich wypowiedzi propagandowo.
Do Lwowa dotarł autostopem – umówił się z Ukrainką poznaną na BlaBlaCarze, że w zamian za podwiezienie z Warszawy do Medyki, ona przewiezie go dalej, z granicy do Lwowa. Opisał wynajęte na trzy doby mieszkanie w nowoczesnym, „skandynawskim” stylu za 360 złotych, w dobrej lokalizacji blisko tramwaju, knajp i sklepów. Zaznaczył, że mimo piątku i lipcowego weekendu turystów w mieście jest bardzo niewielu, więc oferta noclegowa jest szeroka.
Odwołany wywiad z weteranami
Autor opisał sytuację, w której zaplanowany wcześniej wywiad z weteranami wojennymi przebywającymi w szpitalu został w ostatniej chwili odwołany. Organizatorka spotkania przekazała mu, że opiekunowie weteranów odmówili rozmowy z Polakami, obawiając się, że ich wypowiedzi zostaną wykorzystane propagandowo. Autor opisał swoją frustrację tą sytuacją, zaznaczając, że specjalnie zmienił plany, by dotrzeć na miejsce zgodnie z ustalonym wcześniej ultimatum godzinowym.
Rozmowa z weteranem: podpułkownikiem od 2022 roku na ochotnika
Autor przeprowadził rozmowę z byłym żołnierzem, emerytem w wieku, jak zaznaczył, „emerytalnym”. Rozmówca opisał swoją karierę wojskową – w 1988 roku ukończył szkołę wojskową na wydziale rozpoznania, następnie służył w wojsku przez 23 lata, a obecnie pracuje w służbie celnej. Gdy w 2022 roku Rosja zaatakowała Ukrainę, zgłosił się do wojska jako ochotnik; ma stopień podpułkownika. W rozmowie padła też wzmianka o skierowaniu do Sił Operacji Specjalnych.
Weteran ocenił krytycznie osoby, które – jego zdaniem – czerpią korzyści finansowe z wojny i są gotowe zwalczać wszelkie opinie zagrażające tym korzyściom.
Zapytany o to, jak wojna jest odczuwana we Lwowie, mimo znacznej odległości od linii frontu, potwierdził, że nad miastem pojawiają się drony, choć rzadziej niż nad Dnieprem czy Zaporożem. Zwrócił uwagę na zmianę postaw społecznych – wcześniej pasażerowie komunikacji miejskiej wstawali, gdy do autobusu czy tramwaju wsiadał żołnierz w mundurze; obecnie już tego nie robią. Nie rozwinął wprost, z czego ta zmiana wynika, pozostawiając to pytanie otwarte.
Rozmowa z Olgą: codzienność wojny we Lwowie
Autor przeprowadził też rozmowę z Olgą, mieszkanką Lwowa od około trzydziestu lat. Opisała, jak bardzo zmieniło się życie w mieście od 2022 roku – w jej ocenie nawet okres pandemicznej kwarantanny był łatwiejszy niż obecna rzeczywistość wojenna, ze względu na skalę strat ludzkich. Podkreśliła, że twierdzenie, jakoby we Lwowie nie odczuwano wojny, jest nieprawdziwe – wystarczy odwiedzić miejscowy cmentarz wojskowy (pole honorowych pochówków), by zobaczyć skalę strat wśród młodych żołnierzy.
Olga podzieliła się osobistą stratą – w jej rodzinie zginęło dwóch mężczyzn, jeden około pięćdziesięcioletni, drugi w wieku 23 lat. Opisała, jak w centrum miasta w weekendy widoczni są liczni ranni żołnierze, często z amputowanymi kończynami, co jest dla mieszkańców trudnym codziennym doświadczeniem. Zwróciła uwagę, że w ukraińskiej armii służy też wiele kobiet, co – jej zdaniem – dodatkowo motywuje mężczyzn do walki. Zapytana o perspektywy zakończenia wojny, oceniła, że mimo wcześniejszych obietnic szybkiego zakończenia konfliktu z 2022 roku, trudno dziś w to wierzyć.
W trakcie rozmowy w lokalu gastronomicznym w centrum Lwowa autor opisał także niskie ceny (dania w przeliczeniu na złote wyraźnie tańsze niż w Polsce) oraz zauważalną dysproporcję liczby kobiet do mężczyzn w przestrzeni publicznej miasta – zjawisko, które Olga wyjaśniła tym, że widoczni na mieście młodzi mężczyźni to zazwyczaj osoby, które wykupiły się ze służby wojskowej, pracują w produkcji zbrojeniowej, lub są studentami zwolnionymi z poboru.
Rozmowa z historykiem Mykołą Posewiczem o UPA i Banderze
Kluczową częścią materiału była rozmowa z ukraińskim historykiem Mykołą Posewiczem na temat postrzegania Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i Stepana Bandery na Ukrainie. Autor przypomniał kontekst tego sporu z polskiej perspektywy – UPA odpowiada za rzeź wołyńską i masowe mordy na ludności polskiej w latach 1943–1945, w wyniku których, według najczęściej przywoływanych szacunków, zginęło od 80 do 100 tysięcy Polaków, głównie kobiet, dzieci i osób starszych. Zaznaczył, że podczas gdy w Polsce działania UPA są powszechnie uznawane za ludobójstwo, część ukraińskiego społeczeństwa postrzega tę organizację również jako ruch niepodległościowy.
Posewicz przywołał wypowiedź prezydenta Zełenskiego dotyczącą Ukraińskiego Panteonu, w której ten zapowiedział, że nikt z zewnątrz nie będzie decydował, kogo Ukraińcy mają uznawać za bohaterów. Wyraził wdzięczność wobec Polski za wsparcie w pierwszym roku wojny rosyjsko-ukraińskiej, zaznaczając, że Ukraina to docenia.
Zapytany, dlaczego temat Bandery i UPA dzieli dziś oba narody, historyk odpowiedział, że w jego ocenie dzielą nie same narody, lecz politycy. Zwrócił uwagę na dużą liczbę Ukraińców pracujących w Polsce (ocenił ją na około 2 miliony) oraz na małżeństwa mieszane między obywatelami obu krajów. Przywołał sondaże, według których największą niechęć wobec Ukraińców w Polsce mają wyrażać kobiety. Podkreślił, że Ukraina znajduje się w stanie wojny, a wypowiedzi krytyczne wobec UPA odbierane są przez część ukraińskiego społeczeństwa jako zbieżne z retoryką rosyjskich polityków.
Historyk nie unikał krytycznej oceny działań UPA – wprost nazwał wydarzenia na Woli tragedią, podkreślając, że była to wojna, w której zabijano po obu stronach, w tym dzieci i osoby niezaangażowane w walkę. Zaznaczył, że nie ma w tym nic, czym można by się chlubić.
Odnosząc się do pytania o widoczność symboliki banderowskiej na Ukrainie, Posewicz zaprzeczył istnieniu jakiejkolwiek państwowej polityki kultu Bandery. Jako argument przywołał fakt, że pomnik Bandery we Lwowie budowano przez 17 lat, i to nie ze środków państwowych – co skontrastował z sytuacją, w jakiej podobny pomnik w państwie „kultowym” wobec takiej postaci powstałby w ciągu roku czy dwóch. Dodał, że poparcie społeczne dla postaci Bandery znacząco wzrosło w ostatnich latach w porównaniu do sprzed dwóch dekad, kiedy sondaże wskazywały na jednocyfrowe poparcie.
Zapytany, czy ukraińska debata publiczna wystarczająco mówi o cierpieniach Polaków związanych z działaniami UPA, historyk przyznał, że temat ten jest pomijany, bo – jak to ujął – nie ma się czym chlubić. Zdecydowanie odrzucił jednak porównania UPA do organizacji nazistowskich czy SS, porównując rolę UPA dla Ukraińców do roli Armii Krajowej dla Polaków – jako podziemnego państwa walczącego o niepodległość, w sytuacji braku innych dostępnych „bohaterów” tamtego okresu.
Na pytanie o perspektywy zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej, Posewicz odpowiedział, że konflikt między Ukrainą a Rosją trwa od pokoleń i nie skończy się w prostym sensie – nawet po zakończeniu obecnej fazy wojny może nastąpić kolejna, dopóki Rosja nie zaakceptuje niepodległości Ukrainy. Przywołał opowieść swojego dziadka, według której Rosjanie nigdy nie wybaczyli Ukrainie uzyskania niepodległości. Ocenił też krytycznie stan przygotowania obronnego Polski, sugerując, że w razie realnego zagrożenia sojusznicy zachodni (Niemcy, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone) mogą okazać się mniej zdecydowani w udzielaniu pomocy, niż się powszechnie zakłada.
Odnosząc się do rosnących napięć wokół tematu Bandery między Polską a Ukrainą, historyk zaapelował o pozostawienie oceny tej postaci historykom, a nie politykom, oraz o wzajemne przebaczenie za krzywdy wyrządzone przez obie strony w przeszłości. Podkreślił, że trudną historię trzeba uczyć i analizować, a nie wykorzystywać jej do bieżącej wojny politycznej między narodami.
Materiał „Ukraińcy powiedzieli mi to prosto w oczy…” dostępny na kanale Podróżnik w Garniturze na YouTube, liczącym 7,53 tys. subskrybentów. Opublikowany 16 lipca 2026.