Pałasiński: Polska może stać się krajem nie do życia — dla wszystkich, także dla Polaków

Jacek Pałasiński w najnowszym odcinku podcastu „Allegro ma non troppo” skrytykował brak reakcji polskiego rządu na decyzję o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, po czym przeszedł do szerszej diagnozy sytuacji politycznej w Polsce — narastającej przemocy wobec cudzoziemców, zaniechań rządu Donalda Tuska oraz zagrożenia przejęciem władzy przez środowiska, które określił jako faszystowskie.

Furia wobec braku reakcji na odebranie orderu Zełenskiemu

Pałasiński otworzył materiał, mówiąc, że brak reakcji rządu na odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego doprowadził go do autentycznej furii. Podkreślił, że mamy do czynienia z odznaczeniem przyznanym w istocie narodowi ukraińskiemu, na ręce jego prezydenta – narodowi, który od ponad czterech lat broni, jego słowami, „naszego spokojnego życia, naszego spokojnego nieba i naszego dostatniego samozadowolenia”, a w praktyce broni całej Europy i całej zachodniej cywilizacji.

Ocenił, że Wołodymyr Zełenski nie ma obecnie na świecie żadnego konkurenta do tytułu największego bohatera naszych czasów, w przeciwieństwie do – jak to określił – „kundelków podskakujących, by spróbować poszarpać mu nogawki”. Zaznaczył, że zacznie swój felieton od Ukrainy i na Ukrainie zapewne zakończy, choć głównym tematem materiału będzie – jego słowami – „coraz bardziej prawdopodobna nieuchronność oddania Polski w ręce faszystów i ich mocodawców z Moskwy”.

Atak na cudzoziemców w Mielcu

Pałasiński przywołał relację „Gazety Wyborczej” o brutalnym ataku grupy zamaskowanych, młodych, białych mężczyzn na grupę obcokrajowców z Ameryki Południowej w Mielcu. Zacytował fragmenty nagrania z monitoringu, na którym napastnicy wykrzykują rasistowskie i ksenofobiczne wyzwiska, rozbijają butelki na głowach ofiar, kopią leżących, a jeden z pobitych mężczyzn, próbujący uciec z uniesionymi rękami, zostaje dogoniony, uderzony butelką i wepchnięty do rowu, gdzie jest dalej katowany. Napastnicy nagrywali swoje czyny telefonami, robiąc sobie zdjęcia z ofiarami jak z trofeami.

Zaznaczył, że mimo obecności przechodniów i przejeżdżających samochodów, nikt początkowo nie zareagował – dopiero mieszkańcy pobliskich domów, zaalarmowani krzykami, wezwali policję, która przyjechała już po zdarzeniu i, jak wynikało z relacji rzeczniczki mieleckiej komendy, nie chciała od razu przyjąć zgłoszenia, tłumacząc to stanem nietrzeźwości ofiar. Poszkodowani – obywatele Gwatemali, Salwadoru, Hondurasu, Wenezueli i Kolumbii, legalnie pracujący i mieszkający w powiecie mieleckim – zgłosili pobicie dzień później; sprawę zakwalifikowano na razie jako udział w bójce lub pobiciu z artykułu 158 kodeksu karnego, bez uznania motywu rasistowskiego.

Skala przestępstw z nienawiści w Polsce

Pałasiński przedstawił obszerną analizę danych dotyczących przemocy motywowanej nienawiścią w Polsce. Przywołał ustalenia Rzecznika Praw Obywatelskich, według których w latach 2023–2024 wpłynęło do niego 228 zgłoszeń dotyczących przemocy, dyskryminacji i mowy nienawiści na tle narodowości, rasy lub pochodzenia etnicznego – w większości dotyczących cudzoziemców, ze szczególnym udziałem Romów jako najbardziej narażonej grupy, a także osób o ciemniejszym kolorze skóry, migrantów z Azji i Afryki oraz Ukraińców. Wskazał również na odnotowywane przez RPO przypadki przemocy na tle religijnym i wobec osób LGBT+, a także na alarmujące dane o przemocy rówieśniczej wśród dzieci i młodzieży – raport Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wskazuje, że 48 procent młodych ludzi w Polsce doświadcza przemocy fizycznej, a 44 procent przemocy psychicznej.

Zwrócił uwagę na strukturalny problem: w polskim prawie i statystykach policyjnych nie istnieje jednolita kategoria „przestępstwa z nienawiści” (hate crime), a dane są rozproszone w różnych paragrafach kodeksu karnego, co utrudnia ich agregację. Przywołał dane Stowarzyszenia „Nigdy Więcej”, rejestrującego incydenty rasistowskie, ksenofobiczne i antysemickie – od 300 do 900 rocznie – oraz Stowarzyszenia Lambda Warszawa, dokumentującego przemoc wobec osób LGBT+, ze wzrostem do 300–400 zgłoszeń rocznie podczas kampanii wyborczych w latach 2019–2021. Wskazał na zjawisko underreportingu, powołując się na badania Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i RPO, według których tylko 5–10 procent przestępstw z nienawiści jest zgłaszanych policji – co oznacza, że realna liczba incydentów w ostatniej dekadzie mogła wynosić od 12 do 15 tysięcy, znacząco więcej niż wynika z oficjalnych statystyk.

Wyjaśnił, że jednym z powodów braku szczegółowych publicznych danych są przepisy o ochronie danych osobowych (RODO), utrudniające publikację map przestępstw na poziomie lokalnym bez ryzyka identyfikacji ofiar lub sprawców – ale ocenił, że państwo polskie, niezależnie od tego, kto rządzi, od lat nie podjęło żadnej próby stworzenia anonimowej, publicznej mapy przestępstw z nienawiści, jak funkcjonuje to w wielu krajach zachodnich, ponieważ ujawniłoby to skalę niewydolności organów ochrony porządku publicznego. Zaznaczył, że najwięcej takich incydentów rejestruje się w dużych miastach (Warszawa, Kraków, Wrocław, Katowice, Gdańsk i Trójmiasto), ale to nie znaczy, że w Polsce wschodniej czy na wsiach przemocy jest mniej – po prostu zgłoszeń jest mniej.

Zmiana władzy nie zmieniła poziomu przemocy

Pałasiński ocenił, że zmiana rządu z PiS na koalicję Donalda Tuska nie przyniosła spadku przemocy wobec mniejszości, a jedynie zmianę tonu debaty publicznej – RPO wciąż raportuje setki zgłoszeń przemocy, zwłaszcza wobec Ukraińców i Romów, bez istotnej zmiany w publicznej dostępności szczegółowych statystyk.

Zaniechania rządu Donalda Tuska

Pałasiński wymienił szereg niezrealizowanych obietnic wyborczych rządu: brak legalizacji aborcji do 12. tygodnia ciąży i pełnego dostępu do tabletki „dzień po”, brak podniesienia kwoty wolnej od podatku do 60 tysięcy złotych, brak likwidacji podatku Belki, brak obniżki PIT, brak programu 0-procentowego kredytu mieszkaniowego dla młodych oraz brak urlopu od składek ZUS dla przedsiębiorców.

Za najbardziej bolesne zaniechanie określił jednak niemal całkowity brak rozliczeń polityków PiS za okres rządów 2015–2023. Wskazał, że publicznie dostępne dane nie pozwalają wskazać ani jednej osoby z tego środowiska skutecznie i prawomocnie skazanej za przestępstwa popełnione w tym okresie – jedynymi prawomocnie skazanymi pozostają Mariusz Kamiński (były szef CBA i minister spraw wewnętrznych) oraz Maciej Wąsik (były zastępca szefa CBA), przy czym wyroki te okazały się nieskuteczne. Przywołał raport ministra Adama Bodnara, wskazujący na około 600 postępowań badających polityczne naciski i nadużycia, z których zbadano 200, ujawniając poważne naruszenia procedur – ale bez wyroków skazujących. Wymienił konkretne toczące się sprawy mogące zakończyć się skazaniami przed przyszłorocznymi wyborami: nielegalne finansowanie kampanii PiS na Podkarpaciu, nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości (w tym wątek Marcina Romanowskiego), sprawę Spółki Srebrnej dotyczącą Jarosława Kaczyńskiego, a także raport o 163 nieprawidłowych decyzjach prokuratorów podległych PiS, z czego w 31 przypadkach dopatrzono się potencjalnej działalności przestępczej, a w 53 zarekomendowano odpowiedzialność karną lub dyscyplinarną.

Osiągnięcia rządu Tuska

Dla zachowania sprawiedliwości Pałasiński wymienił również osiągnięcia obecnego rządu: finansowanie in vitro z budżetu państwa, podniesienie świadczeń alimentacyjnych do 1000 złotych, tak zwane „babciowe” (1500 złotych dla kobiet wracających do pracy), ograniczenie lekcji religii do pierwszej lub ostatniej godziny lekcyjnej, usunięcie ocen z religii ze świadectw, likwidację obowiązkowych prac domowych w szkołach podstawowych, podwyżki dla nauczycieli i pracowników budżetówki, program „Moje Zdrowie” z bezpłatnymi badaniami prenatalnymi, częściowo zrealizowane obietnice dotyczące znieczulenia przy porodzie i waloryzacji emerytur i rent, odblokowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy, budowę Tarczy Wschód, zakupy nowoczesnego sprzętu wojskowego, rozpoczęcie budowy morskiej farmy wiatrowej Baltica II, uruchomienie nowych połączeń kolejowych, obniżkę składki zdrowotnej, miesięczny urlop kasowy dla przedsiębiorców oraz podwyższenie zasiłku pogrzebowego do 7 tysięcy złotych.

Ryzyko przegranych wyborów i wizja katastrofy

Pałasiński ocenił, że po kolejnej, jak to nazwał, „spreparowanej nagonce” związanej z zarobkami jednego z lekarzy warszawskiego szpitala południowego, notowania rządu spadają i będą spadać dalej, co daje niemal matematyczną pewność przegranych wyborów w przyszłym roku. Ostrzegł, że jeśli siły demokratyczne przegrają, nie istnieje żadna lewicowa, centrowa czy centroprawicowa alternatywa – pozostaną tylko, jego słowami, „rządy przestępców i faszystów”, a Polska może wtedy aspirować w najlepszym wypadku do statusu Białorusi, stając się krajem nie do życia nie tylko dla cudzoziemców i Ukraińców, ale dla wszystkich Polaków, nawet dla tych, którzy dziś takich rządów by sobie życzyli.

Skrytykował jako destrukcyjne przekonanie typu „miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie”, oceniając, że takie myślenie rozbraja i czyni obywateli pasywnymi przedmiotami polityki, a nie jej podmiotami. Przewidział, że jeśli siły demokratyczne przegrają wybory brzydko i pośród wewnętrznych sporów, faszystowski autorytaryzm, jaki wprowadzał PiS w latach 2015–2023, będzie wydawał się w porównaniu „bardzo soft”, ponieważ następna władza nie będzie miała już żadnych skrupułów ani ograniczeń prawnych.

Cztery przypowiastki: co robić

Aby uniknąć takiego scenariusza, Pałasiński przywołał cztery przykłady jako wskazówki działania.

Pierwsza przypowiastka dotyczyła Petera Magyara, węgierskiego polityka opozycyjnego, który w ramach operacji „oczyszczający ogień” zapowiedział poprawkę konstytucyjną odwołującą prezydenta Tamása Sulyoka, opisywanego jako „kreaturę” Viktora Orbána, oraz wprowadzenie limitu wieku 70 lat dla sędziów Trybunału Konstytucyjnego, by usunąć sędziów związanych z Fideszem – metodą, którą, jak zauważył Pałasiński, sam Fidesz zastosował wcześniej w odwrotną stronę, obniżając wiek emerytalny sędziów z 70 do 62 lat (co Trybunał Sprawiedliwości UE uznał za nielegalne, choć usunięci sędziowie nigdy nie wrócili na stanowiska). Magyar powołał też Krajowe Biuro do spraw odzyskania i ochrony majątku państwowego. Pałasiński zapytał retorycznie, co by się stało, gdyby podobne rozwiązania zastosowano w Polsce, zwłaszcza wobec – jak to ujął – „prezydenta malowanego”, którego wybór miał być obarczony wątpliwościami związanymi z aplikacją do liczenia głosów powiązaną z Przemysławem Czarnkiem, a którego wyniku nie potwierdziła, jego zdaniem, żadna legalnie działająca izba Sądu Najwyższego.

Druga przypowiastka odnosiła się do argumentu, że siły demokratyczne muszą skrupulatnie przestrzegać prawa, nawet w konfrontacji z siłami skrajnie prawicowymi. Pałasiński nazwał to „trzecią prawdą sznajderowską” i przywołał przykład przejęcia mediów publicznych przez obecny rząd na początku swojej kadencji – decyzję krytykowaną wówczas jako działanie na granicy prawa – argumentując, że gdyby wtedy posłuchano głosów apelujących o „skrupulatną legalność”, do dziś funkcjonowałoby, jego słowami, „śmierdzące szambo” przy ulicy Woronicza. Zapytał retorycznie, czym różni się ta sytuacja od impasu wokół obecnego Trybunału Konstytucyjnego kierowanego przez Julię Przyłębską i Bogdana Święczkowskiego, z którym rząd wciąż nie zdecydował się rozprawić.

Trzecia przypowiastka dotyczyła poszukiwania nowych liderów politycznych. Pałasiński przywołał przykład Zohrana Mamdaniego, rok wcześniej całkowicie nieznanego politycznie, dziś burmistrza Nowego Jorku i istotnego „kingmakera” w amerykańskiej polityce, mimo że nie należał do dominującej dotąd grupy WASP (White Anglo-Saxon Protestant). Zaapelował, by w Polsce szukać nowych liderów nie wyłącznie wśród stałych gości programów informacyjnych, których krytycznie określił jako „dyżurnych idiotów”, lecz wśród ludzi młodych, energicznych, mających autentyczny kręgosłup moralny.

Czwarta przypowiastka, zamykająca materiał, odnosiła się do przykładu Ukrainy i Zełenskiego jako dowodu, że nawet w sytuacji uznawanej powszechnie za przegraną można odwrócić przebieg wydarzeń dzięki determinacji i przywództwu.

Pałasiński zakończył materiał apelem o odrzucenie rezygnacji i zmobilizowanie się do walki o przyszłość Polski, parafrazując słowa polskiego hymnu: „jeszcze Polska nie zginęła, ale zginie, jeśli nie zmobilizujemy się do walki o nią”.


Materiał opublikowany na kanale naTemat na YouTube, liczącym 528 tys. subskrybentów. Opublikowany 27 czerwca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *