Prof. Przemysław Sadura, szef Katedry Socjologii Polityki na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego i kurator Instytutu Badawczego Krytyki Politycznej, był gościem Romana Imielskiego w podcaście „8.10″ Gazety Wyborczej. Rozmowa dotyczyła najnowszego raportu Instytutu Krytyki Politycznej, przygotowanego przez socjologa wspólnie z dr Oleną Babakovą, poświęconego przemianom w podejściu Polaków do Ukraińców od 2022 roku.
Radykalizacja bez hamulców
Socjolog przypomniał, że już trzy lata temu jego zespół ostrzegał przed narastaniem emocji antyukraińskich w polskim społeczeństwie. Dziś, jego zdaniem, sytuacja zaczyna zbliżać się do atmosfery przedpogromowej — trend ten się nasila, a w polskiej polityce brakuje jakichkolwiek hamulców ograniczających radykalizację. Rozmówca wiązał to ze zjawiskiem populistycznej polityki opartej na poszukiwaniu i pogłębianiu różnic zamiast wspólnego mianownika, co dotyczy — jego zdaniem — wszystkich aktorów sceny politycznej, choć w przypadku ugrupowań skrajnie prawicowych przybiera formy wcześniej niespotykane, łącznie z kwestionowaniem monopolu państwa na legalne użycie przemocy.
Ukraińcy jako kozioł ofiarny
Socjolog ocenił, że państwo dopuszcza do sytuacji, w której grupy niepowołane do tego zajmują się działaniami przypisanymi służbom porządkowym, a odpowiednie reakcje instytucji pojawiają się z opóźnieniem lub wymuszane są przez służby innych krajów. Podkreślił przy tym, że Polska — podobnie jak Ukraina — znajduje się w stanie wojny hybrydowej, informacyjnej, narażona na akty sabotażu i cyberataki, co jego zdaniem czyni bierność państwa tym bardziej niezrozumiałą. W badaniach prowadzonych przez zespół socjologa rolę zbiorowego kozła ofiarnego przez dłuższy czas pełnili uchodźcy z Bliskiego Wschodu, jednak od pewnego czasu — jak zaznaczył rozmówca — pojawiają się w tej roli wyłącznie Ukraińcy, a negatywne nastawienie nie ogranicza się do elektoratu prawicowego — obejmuje również część wyborców liberalnych i lewicowych, choć w mniejszym natężeniu.
Perspektywa ukraińskich migrantów w Polsce
To właśnie z myślą o spojrzeniu z drugiej strony powstał najnowszy raport — tym razem oparty na wywiadach z ukraińskimi uchodźcami i migrantami mieszkającymi w Polsce, przeprowadzonych wspólnie z dr Oleną Babakovą. Socjolog zastrzegł, że rozmowy te odbyły się jeszcze przed wygaszeniem specustawy ograniczającej Ukraińcom dostęp do części świadczeń publicznych, a także przed wybuchem tzw. afery orderowej, związanej ze sporem wokół nadania nazwy jednej z elitarnych jednostek ukraińskich imieniem postaci kojarzonych z UPA — co według rozmówcy z pewnością dodatkowo pogorszy nastroje.
Rozmówca zwrócił uwagę, że mimo iż wypowiedzi badanych Ukraińców są zazwyczaj spokojne i na początku pełne pochwał pod adresem Polski i Polaków, przy dłuższej rozmowie ujawniają się liczne przykłady słownych ataków — w autobusie, na przystanku — składające się na obraz wielowymiarowej dyskryminacji. Zespół badawczy wyodrębnił trzy wymiary tej presji: relacje międzyludzkie i społeczne (poczucie słabej integracji przy jednoczesnym braku wysiłku integracyjnego ze strony państwa i społeczeństwa przyjmującego), wymiar polityczny (świadomość, że politycy zbijają kapitał wyborczy na emocjach antyukraińskich, nawet u osób niekorzystających z polskich mediów) oraz wymiar państwowy (zmiany przepisów, ale też codzienne doświadczenia w kontaktach z urzędnikami, jak zwracanie uwagi na akcent, co nie zdarza się w relacjach z innymi cudzoziemcami). Jako punkt zwrotny w relacjach polsko-ukraińskich respondenci najczęściej wskazywali ostatnie wybory prezydenckie.
Prowadzący rozmowę przypomniał, że redakcja krytycznie oceniała decyzję o wygaszeniu specustawy, wskazując na niewielkie oszczędności budżetowe w zestawieniu ze skutkami dla osób korzystających z pomocy społecznej i medycznej, a także na wkład Ukraińców do polskiego budżetu poprzez pracę. Socjolog ocenił tę decyzję jako politycznie motywowaną i pozbawioną realnego sensu — jego zdaniem nie zaspokoi ona najbardziej radykalnych głosów krytykujących obecność Ukraińców w Polsce, a jedynie zalegitymizuje ich roszczenia i wyśle sygnał, że nawet liberalne centrum przesuwa się w stronę stanowisk sceptycznych wobec Ukrainy — bez żadnych korzyści sondażowych dla sił liberalnych. Wspomniał również o przypadkach podwójnych standardów wobec Ukraińców, w tym o deportacjach związanych z incydentami w Zgorzelcu i nad Morskim Okiem.
Kampania wyborcza i „festiwal licytacji na antyukraińskość”
Pytany o oś nadchodzącej kampanii wyborczej (wybory przewidziane są za około 14 miesięcy), socjolog ocenił, że nie będzie ona miała jednej dominującej osi. Jednym z wątków pozostanie — jego zdaniem — trwający „festiwal licytacji na antyukraińskość”, który określił jako zjawisko niebezpieczne, mogące prowadzić do eskalacji nastrojów bez odpowiedniej reakcji państwa.
Pozostałe wątki rozmowy dotyczyły wewnętrznej sytuacji na polskiej scenie politycznej — możliwego odejścia Mateusza Morawieckiego z PiS-u, pozycjonowania Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i Polski 2050 wobec koalicji rządzącej, szans wyborczych Nowej Lewicy i Razem oraz roli, jaką w kampanii może odegrać prezydent Karol Nawrocki jako punkt odniesienia dla całego obozu prawicowego.
Rozmówca w podsumowaniu odesłał słuchaczy do pełnego raportu Instytutu Krytyki Politycznej, przygotowanego wspólnie ze Sławomirem Sierakowskim.
Rozmowę przeprowadził Roman Imielski. Program dostępny na kanale Gazeta Wyborcza na YouTube, liczącym czterdzieści siedem tysięcy sześćset subskrybentów. Wyemitowany 2 lipca 2026.