Redaktor Dawid Chęć z Kanału Zero poświęcił swój materiał nie politycznemu wymiarowi kryzysu polsko-ukraińskiego, lecz społecznemu — temu, jak przez cztery lata runął entuzjazm, z jakim Polacy przyjęli Ukraińców na początku pełnoskalowej inwazji Rosji.
Od 94% poparcia do podziału niemal na pół
Na początku 2022 roku 94% Polaków deklarowało gotowość niesienia pomocy. Organizowano zbiórki, transporty humanitarne, przyjmowano uchodźców do własnych domów. Redaktor podkreślił, że ta solidarność była autentyczna i masowa — w części wynikała też z polskiej pamięci historycznej i poczucia, że kiedyś sami zostaliśmy sami.
Dziś akceptacja przyjmowania uchodźców z Ukrainy wynosi około 48%, a sprzeciw — około 46%. To historyczne minimum poparcia i historyczne maksimum sprzeciwu od początku prowadzenia takich badań. Polacy w tej kwestii są podzieleni niemal na pół.
Brak wdzięczności jako główny czynnik
Jako główną przyczynę odwrócenia nastrojów redaktor Kanału Zero wskazał brak odczuwanej wdzięczności. Nie oceniał, czy ta wdzięczność faktycznie jest czy jej nie ma — to kwestia indywidualnych odczuć. Ale przyznał, że wielu Polaków jej po prostu nie czuje. Jego rozmówca podsumował to wprost: Polska pomagała Ukrainie, oczekując wdzięczności — i jest zaskoczona, że tak nie działa ani świat, ani polityka.
Poczucie niesprawiedliwości przy pomocy socjalnej
Kolejnym elementem był narastający sprzeciw wobec uprawnień socjalnych uchodźców. Specustawa przyjęta przez PiS dawała status uchodźcy i wraz z nim dostęp do publicznej służby zdrowia oraz świadczeń takich jak 800+. Dochodziło do absurdów — dzieci, które nie chodziły do szkół w Polsce, figurowały w systemie jako uprawnione do świadczeń. Zdarzały się też przypadki turystyki medycznej, gdy Ukraińcy mieszkający na Ukrainie z dala od frontu przyjeżdżali korzystać bezpłatnie z polskiej służby zdrowia.
Dziennikarz przytoczył głosy, które słyszał: że Polacy czekają dwa lata do lekarza, płacą składki na NFZ, a przybysze bez stałego pobytu korzystają z systemu za darmo. Politycy zaczęli odbierać te przywileje — przyznając wprost, że w dużej mierze po to, by łagodzić napięcia między obiema społecznościami.
Historia i UPA
Przez długi czas trudno było uzyskiwać zgody na ekshumacje na Wołyniu. Postępy są, ale wolne. Tymczasem w kwestii kultu UPA i banderyzmu sytuacja idzie w złym kierunku — nadanie jednostce wojskowej nazwy Bohaterów UPA jest tego dowodem. Po decyzji Nawrockiego o odebraniu orderu badanie wykazało, że 99,5% komentarzy w ukraińskich mediach społecznościowych popierało zwrot orderu przez Zełenskiego. Część ukraińskich użytkowników zaczęła otwarcie demonstrować dumę z UPA.
Redaktor przypomniał też incydent z 2025 roku: na Stadionie Narodowym w Warszawie, podczas koncertu białoruskiego muzyka, kilku uczestników biegało z czerwono-czarnymi flagami UPA. Na polskim stadionie, z flagami organizacji odpowiedzialnej za masowe mordy na Polakach.
Zachowanie Ukraińców w Polsce
Dziennikarz oddzielił wyraźnie nastroje wobec Ukraińców przebywających w Polsce od stosunku do żołnierzy walczących na froncie — ci drudzy ryzykują życie i należy im się szacunek. Ale część Ukraińców w Polsce po prostu nie umie się zachować.
Redaktor przytoczył artykuł Gazety Wyborczej o Parku Świętokrzyskim w Warszawie, przejętym de facto przez grupy ukraińskich nastolatków: bójki, upijanie się do nieprzytomności, wymachiwanie pistoletami. Policja interweniowała tam 946 razy w ciągu roku. Wspomniał też o zorganizowanych grupach przestępczych okradających Polaków metodą na pracownika banku, o braku chęci do integracji i nauki języka — sam kilkukrotnie nie mógł się dogadać w sklepie, bo obsługa mówiła wyłącznie po ukraińsku. Do tego luksusowe auta na ukraińskich blachach, obnoszenie się z zamożnością podczas gdy w kraju trwa wojna — co dla wielu Polaków jest po prostu niesmaczne. Przykład ukraińskiego influencera, który wjechał samochodem na Morskie Oko wbrew zakazowi, stał się symbolem tej arogancji.
Naturalne zmęczenie
Autor materiału wskazał też na zjawisko nieuniknione: naturalne zobojętnienie po czterech latach trwającego konfliktu. Długotrwały kryzys wchodzi w fazę przewlekłą i przestaje mobilizować tak jak na początku.
Materiał zakończył wnioskiem bez złudzeń: negatywne nastroje wobec Ukraińców narastają i jest to fakt, którego nie można pomijać. Obie strony powinny zastanowić się, czy da się to jeszcze naprawić.