„Bez Tajemnic”: Ukrainiec z Poznania o TCK, korupcji i życiu w Polsce
Jurii „Jurek” Maksymiuk, Ukrainiec mieszkający w Polsce od 2011 roku, był gościem Dymitra Błaszczyka w dziewiątym sezonie podcastu „Bez Tajemnic”. Rozmowa dotyczyła decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o odznaczeniu jednostki wojskowej imieniem bohaterów UPA, odebrania mu Orderu Orła Białego, tożsamości narodowej gościa, relacji polsko-ukraińskich, korupcji na Ukrainie oraz jego osobistej historii i planów rodzinnych.
Order Orła Białego i decyzja Zełenskiego
Błaszczyk otworzył rozmowę pytaniem o reakcję na decyzję prezydenta Zełenskiego dotyczącą odznaczenia oddziału związanego z UPA i OUN – formacjami, które w polskiej pamięci historycznej zapisały się jednoznacznie negatywnie – co skutkowało odebraniem ukraińskiemu prezydentowi Orderu Orła Białego, najwyższego polskiego odznaczenia.
Maksymiuk określił tę decyzję jako dla siebie „totalny koszmar”. Przyznał, że trudno mu było w to uwierzyć, biorąc pod uwagę skalę pomocy, jaką Polska udzieliła Ukrainie – militarnej, humanitarnej i w postaci przyjęcia uchodźców. Podkreślił, że nie wierzy, by Zełenski nie znał historii, i wyraził niezrozumienie, kto stał za taką decyzją. Wspomniał moment na początku wojny, gdy ukraiński prezydent był powszechnie odbierany jako bohater, a europejscy politycy wstawali na jego wejście – kontrastując to z obecną sytuacją.
Zapytany, czy temat zbrodni wołyńskiej jest w ogóle obecny w ukraińskiej debacie publicznej, Maksymiuk zastrzegł, że opuścił Ukrainę mając 11 lat, więc niewiele pamięta z tamtego okresu z pierwszej ręki. Przyznał jednak, że w internecie widział grupę osób, które można określić jako „banderowców” – wychwalających te postacie – porównując to zjawisko, z zastrzeżeniem, że nie chce stawiać znaku równości, do zjawiska fanatycznych grup kibicowskich w Polsce. Wspomniał, że jeszcze w czasach jego nauki szkolnej postać Stepana Bandery pojawiała się w podręcznikach. Błaszczyk doprecyzował, że problem nie leży w upamiętnianiu walki z ZSRR, lecz w gloryfikowaniu udziału w tłumieniu powstania i działaniach wobec Polaków, co obaj rozmówcy zgodnie określili jako ludobójstwo.
Czy Zełenski to „mój prezydent”
Na wprost postawione pytanie, czy Wołodymyr Zełenski jest dla niego prezydentem, Maksymiuk odpowiedział przecząco. Wyjaśnił, że pamięta Zełenskiego jeszcze z czasów, gdy był komikiem w rosyjskojęzycznym kabarecie, oglądanym przez niego wspólnie z babcią na Ukrainie – wtedy był jego fanem. Zaznaczył jednak, że w momencie objęcia przez niego prezydentury nie czuł się z tym szczególnie związany, mimo że media – w tym polskie – szeroko komentowały fakt objęcia władzy przez kabareciarza. Przyznał, że na początku wojny, pod wpływem powszechnego zachwytu Zełenskim w mediach, również pozytywnie oceniał jego postawę, ale nie odczuwał z tego powodu dumy narodowej. Po wydarzeniach związanych z odznaczeniem jednostki UPA jednoznacznie stwierdził: „to nie jest mój prezydent”.
Zapytany, czy Zełenski jest dla niego postacią pozytywną, negatywną czy neutralną, ocenił ją jako neutralną – wyjaśniając, że bardziej zaangażowałby się emocjonalnie, gdyby podobny błąd popełnił prezydent Polski, ponieważ to w Polsce mieszka na co dzień i nie czuje silnej więzi z Ukrainą. Przy okazji ocenił pozytywnie prezydenta Karola Nawrockiego, nazywając go dobrym wyborem na urząd prezydenta Polski.
Tożsamość: „mam ukraińską krew, ale polską mentalność”
Maksymiuk opisał swoją historię migracji – przyjechał do Polski w maju 2011 roku, mając 11 lat. Wspominał, że w tamtym czasie był w szkole „rarytasem” – budził ciekawość, łatwo nawiązywał kontakty i wspomina ten okres bardzo pozytywnie. Zaznaczył, że dziś odbiór Ukraińców przez Polaków znacząco się zmienił.
Określił siebie jako osobę z ukraińską krwią, ale polską mentalnością – deklarując, że nie czuje się patriotą polskim, ale szanuje kraj, w którym mieszka, i przestrzega jego zasad. Przyznał, że wolałby, aby na polskich skrzyżowaniach wisiały polskie, a nie ukraińskie flagi, porównując swoje odczucia z sytuacją w miastach takich jak Wrocław czy Poznań, gdzie – jego zdaniem – obecność języka ukraińskiego jest na tyle duża, że ma wrażenie przebywania na Ukrainie.
Zapytany o powody, dla których Ukraińcy chętnie eksponują flagi narodowe w Polsce, ocenił to jako naturalną tendencję do jednoczenia się w grupie w obcym kraju, ułatwiającą przetrwanie – zjawisko, jego zdaniem, podobne do zachowań Polaków przebywających za granicą. Wyraził wdzięczność Polsce za przyjęcie uchodźców wojennych, ale zastrzegł, że nie zawsze taka koncentracja w grupach wychodzi na korzyść, wskazując na zdarzające się „burdy”.
Konflikty polsko-ukraińskie i mentalność obu narodów
Zapytany, jak Ukraińcy postrzegają Polaków, Maksymiuk zwrócił uwagę na zjawisko częstych konfliktów widocznych w mediach społecznościowych, w szczególności na TikToku, gdzie regularnie pojawiają się nagrania kłótni polsko-ukraińskich, często – jego zdaniem – wywołanych błahymi powodami. Ocenił to jako efekt podobieństwa charakterologicznego obu narodów słowiańskich – określonego przez niego jako „gorąca krew” – w połączeniu z historycznymi zaszłościami, w tym zbrodnią wołyńską, oraz niesprzyjającą sytuacją polityczną.
Błaszczyk zwrócił uwagę na obserwowany przez siebie dyskurs polityczny, w którym niektóre partie starają się celowo pogłębiać konflikt między społeczeństwami. Zapytał wprost, dlaczego – skoro Polska wyciągnęła pomocną dłoń – część Ukraińców nie zachowuje się w sposób budujący dobre relacje. Maksymiuk przyznał, że sam tego nie rozumie, mimo posiadania ukraińskiej krwi identyfikuje się mentalnie z Polską i również irytuje go takie zachowanie rodaków. Zaprzeczył jednak, by Ukraińcy nie lubili Polaków – ocenił raczej, że osoby, które opuściły swój kraj (często uciekając z mniejszych miejscowości do dużych ośrodków jak Wrocław czy Poznań, gdzie dostępne są kluby, imprezy i alkohol), mają większe „pole do manewru” w zachowaniu.
Zapytany o własny stosunek do Polaków i Ukraińców, jednoznacznie określił Polaków jako swoich przyjaciół, podkreślając, że w codziennym życiu – rozmawiając, pracując, funkcjonując – zapomina o swoim ukraińskim pochodzeniu. Podkreślił, że ukończył w Polsce gimnazjum i technikum, co pozwoliło mu perfekcyjnie opanować język, i stwierdził wprost: „ja kocham ten kraj, ja czuję, że to jest mój kraj”.
Bariera językowa
Błaszczyk pochwalił bardzo wysoki poziom polszczyzny gościa i zapytał, dlaczego część Ukraińców nie podejmuje wysiłku nauki języka polskiego. Maksymiuk zauważył, że języki ukraiński i polski, jako słowiańskie, są sobie bliskie, a on sam nauczył się polskiego w trzy miesiące, będąc dzieckiem i mając codzienny kontakt z polskimi rówieśnikami na boisku. Ocenił, że problemem dla dorosłych migrantów jest praca w środowiskach zdominowanych przez innych Ukraińców – na przykład w fabrykach czy sieciach handlowych – co ogranicza naturalną presję do posługiwania się polskim w mowie, nawet jeśli rozumienie języka pisanego jest łatwiejsze do opanowania samodzielnie.
Zapytany, dlaczego jego postawa nie jest powszechniejsza wśród Ukraińców, wskazał na wiek migracji jako kluczowy czynnik – on sam uczył się wszystkiego od podstaw jako dziecko, podczas gdy dorośli migranci przyjeżdżający w wieku 20, 30 czy nawet 50-60 lat mają już ugruntowane nawyki i zaszłości kulturowe. Jako anegdotyczny przykład przywołał sytuację z urzędu we Wrocławiu, gdzie ukraińscy petenci ustawiali się w kolejce już o 6:30 rano przed otwarciem urzędu o 9:30, po czym biegli do środka, gdy tylko otworzono drzwi – zachowanie, które sam Błaszczyk potwierdził, obserwując podobne sytuacje przy załatwianiu własnego paszportu.
Życie w Polsce i porównania międzynarodowe
Maksymiuk ocenił Polskę jako jeden z lepszych krajów do życia w Europie, kontrastując ją z Włochami i Hiszpanią, gdzie – według relacji, których sam nie zweryfikował osobiście – panuje większy nieporządek na ulicach i w toaletach publicznych. Pochwalił czystość i jakość obsługi na stacjach paliw Orlen, w tym lokalną gastronomię – wymienił żurek i kotlet schabowy jako swoje ulubione dania. Ocenił też polski poziom bezpieczeństwa jako wysoki, przywołując osobiste doświadczenie bycia świadkiem wypadku tramwaju z autobusem w Poznaniu, gdzie służby ratunkowe (straż pożarna, karetki, policja) zjawiły się w ciągu trzech minut. Zwrócił uwagę na dynamiczny rozwój budownictwa w Polsce, w kontraście do – jego zdaniem – regresu obserwowanego w krajach takich jak Niemcy.
Rzeczywistość wojny widziana z Polski i przez pryzmat rodziny
Błaszczyk zapytał o kontrast między obrazem beztroskiego życia widocznym w mediach społecznościowych (np. TikTokach z Odessy przypominających kurort) a realną sytuacją wojenną. Maksymiuk, mający wciąż rodzinę – babcię i ciotkę – na Ukrainie, zaprzeczył, jakoby to była wyłącznie „TikTokowa rzeczywistość”. Opisał trudności komunikacyjne wynikające z ataków na infrastrukturę, w tym pocztę, co komplikuje nawet proste sprawy urzędowe, takie jak przesłanie dokumentów notarialnych. Wspomniał, że pochodzi z małej wsi na Ukrainie, gdzie – jak relacjonuje babcia – regularnie odbywają się pogrzeby osób poległych na wojnie.
Podkreślił wyraźnie, kto jest agresorem w konflikcie – Rosja, a Ukraina jest ofiarą – i wyraził irytację wobec prób zacierania tej granicy w dyskursie publicznym. Opisał, że w rozmowach z babcią i ciotką stale słyszy ostrzeżenie: „uważaj, co robisz, nie jesteś u siebie w kraju” – co odbiera jako świadomość rodziny co do napiętych relacji polsko-ukraińskich. Zaznaczył, że babcia mimo kilkukrotnych odwiedzin w Polsce w ciągu ostatnich pięciu lat nigdy nie chciała zostać na stałe, przywiązana do własnego domu, spokoju i przyrody, mimo że w pobliżu zdarzają się alarmy związane z dronami z uwagi na sąsiedztwo bazy wojskowej.
Odnosząc się do przyszłości Ukrainy po wojnie, ocenił, że kraj będzie musiał przejść przez „drugie życie” i że pokolenie powracających z frontu żołnierzy będzie masowo zmagać się z PTSD, co – jego zdaniem – będzie generować poważne problemy społeczne, w tym związane z alkoholem, przez kolejne dekady.
Hipotetyczny powrót i pobór wojskowy
Zapytany, co stałoby się, gdyby wrócił na Ukrainę, Maksymiuk odpowiedział jednoznacznie, że nie dotarłby nawet do miejscowości, w której mieszka jego rodzina – granica byłaby, jak to ujął, „metą”, za którą czekałoby wojsko i front jako „mięso armatnie”. Zadeklarował, że nawet gdyby miał taką możliwość, nie chciałby wracać, biorąc pod uwagę skalę traumy psychicznej dotykającej weteranów wojennych.
Odniósł się do funkcjonowania Terytorialnych Centrów Komplektacji (TCK) – opisał je jako grupy zajmujące się siłowym łapaniem mężczyzn na ulicach i wywożeniem ich na front wbrew ich woli, co określił dosłownie jako „ludobójstwo w biały dzień”, zastrzegając przy tym, że nie chce, by te słowa zabrzmiały zbyt mocno, ale nie potrafi tego inaczej opisać. Podkreślił, że wielu takich mężczyzn, podobnie jak on, ma już założone rodziny w Polsce i dzieci w drodze.
Zapytany wprost, czy nazwałby osoby opuszczające Ukrainę w czasie wojny zdrajcami, odpowiedział zdecydowanie: nie. Uzasadnił to niechęcią do „walczenia za czyjeś głupie decyzje” i przekonaniem, że gdyby ktoś naciskał „czerwony przycisk”, ludzkie życie w wojnach nowego typu liczy się mniej niż dawniej – jego zdaniem dziś bardziej decydują pieniądze niż bohaterstwo. Zaznaczył jednak wyraźnie, że szacunek należy się tym, którzy walczą dobrowolnie z własnej woli, w odróżnieniu od osób siłą wcielanych przez TCK.
Korupcja na Ukrainie
Pytany o skalę korupcji na Ukrainie, Maksymiuk opisał własne trudności z odnowieniem paszportu – proces okazał się skomplikowany z uwagi na konieczność osobistej obecności na Ukrainie w celu uzyskania odpowiedniego kodu (odpowiednika polskiego numeru PESEL), mimo prób załatwienia sprawy przez notariusza czy konsulat. Ocenił żartobliwie, że „głowa Ukraińca” jest obecnie cenna finansowo, sugerując, że ktoś zarabia na trudnościach proceduralnych. Na pytanie wprost, czy Ukraina wciąż jest krajem skorumpowanym, odpowiedział jednoznacznie twierdząco, dodając że wojna to „potężne pieniądze” i że obawia się skali obecnych nadużyć, o których słyszy jedynie fragmentarycznie od ciotki.
W tym kontekście obaj rozmówcy przywołali wspomnienie prezydenta Wiktora Janukowycza i jego rezydencji ze złotą toaletą jako symbol korupcji ukraińskich elit. Maksymiuk zwrócił uwagę na zjawisko wyjazdu do krajów takich jak Szwajcaria (dopytywany o nazwę miejscowości, nie potrafił jej sobie przypomnieć) zamożnych Ukraińców – oligarchów – dysponujących luksusowymi samochodami, w kontraście do zwykłych uchodźców wojennych.
Wspomnienia z dzieciństwa na Ukrainie
Maksymiuk opisał szczegółowo swoje dzieciństwo we wsi Stopczatów koło Kołomyi, gdzie wychowywał się głównie z babcią, podczas gdy matka pracowała zarobkowo w Polsce. Wspominał proste, wiejskie życie – marsz do kościoła, wspólne prace w ogrodzie, wędkowanie nad rzeką – jako czas, który ukształtował go pozytywnie mimo skromnych warunków materialnych (brak komputera, telefonu z internetem, popularnych wówczas gier czy programów jak WWE). Przyznał, że w szkole był raczej odrzucony przez rówieśników i bywał ofiarą przemocy rówieśniczej, o czym nigdy nie powiedział rodzinie.
Podkreślił szczególną więź z babcią, opisując jej łzy przy pożegnaniach i powrotach, oraz stały refren jej rad: „uważaj, co robisz”. Zaznaczył, że mimo bliskości z babcią, w jego rodzinie nie było zwyczaju okazywania czułości fizycznej, choć nie oznaczało to braku miłości. Bardzo pozytywnie ocenił przyjęcie przez polską rodzinę ojczyma, opisując ją jako ciepłą i kochającą.
Plany wobec własnego dziecka
W kontekście spodziewanego ojcostwa, Maksymiuk zadeklarował, że najważniejsze jest dla niego wychowanie dziecka na osobę szanującą innych ludzi, niezależnie od statusu materialnego – w opozycji do własnych doświadczeń bycia poniżanym w szkole. Wyraził nadzieję, że jego córka nie będzie przypominała stereotypowego przedstawiciela pokolenia Z skupionego na życiu klubowym. Zaznaczył, że choć nie uważa się za osobę bez wad w młodości, nigdy nikogo nie skrzywdził. Podkreślił, że wychowanie w duchu polskim czy ukraińskim jest dla niego kwestią drugorzędną wobec przekazania dziecku właściwych wartości, niezależnie od kraju zamieszkania.
Krytyka zachowań niektórych rodaków i afera z influencerem
Maksymiuk otwarcie przyznał, że wstydzi się zachowania niektórych rodaków w Polsce, przywołując przykład ukraińskiego influencera, który wjechał samochodem sportowym nad Morskie Oko mimo zakazu wjazdu, a następnie zaprzeczał, jakoby wiedział o istnieniu takiego zakazu – co ocenił jako przejaw cwaniactwa. Zwrócił uwagę na mechanizm medialny, w którym incydenty z udziałem Ukraińców są chętniej nagłaśniane niż analogiczne sytuacje z udziałem innych narodowości, co przy istniejącej nagonce dodatkowo pogłębia negatywny odbiór całej społeczności.
Zapytany, jak czułby się, gdyby ktoś zestawił go z takim influencerem tylko na podstawie wspólnej narodowości, przyznał, że nie próbowałby się tłumaczyć, bo najtrudniej jest udowodnić rację w takiej sytuacji – choć przyznał, że byłoby mu przykro. Podkreślił rozróżnienie między Ukraińcami mieszkającymi w Polsce od dawna i budującymi tam życie a osobami, które przyjechały niedawno w wyniku wojny, zastrzegając jednocześnie, że sam czasem rozpoznaje rodaków po sposobie zachowania (np. głośnych rozmowach w sklepach), choć nie utożsamia tego z krytyką osób pracujących legalnie i budujących nowe życie.
Kto przyjeżdżał do Polski i skąd biorą się drogie samochody
Błaszczyk podzielił się obserwacją, że wraz z napływem uchodźców na polskich drogach zwiększyła się też liczba luksusowych samochodów, co skomentował mu podobno jeden z Ukraińców słowami, że do Polski przyjechało tylu Ukraińców, ilu miało na to pieniądze – biedniejsi musieli pozostać. Maksymiuk potwierdził tę obserwację, wiążąc ją ze zjawiskiem migracji ukraińskich oligarchów do luksusowych kurortów za granicą (np. do Szwajcarii), analogicznie do symboliki złotej toalety Janukowycza wspomnianej wcześniej w rozmowie.
Które polskie miasto jest „ukraińskim schronieniem”
Błaszczyk, wiedząc, że Maksymiuk mieszka na co dzień w Poznaniu, zapytał, które polskie miasto uznałby za największe skupisko Ukraińców. Maksymiuk wskazał na trójkę: Warszawę, Wrocław i Poznań, oceniając, że pod względem odczuwalnej obecności języka ukraińskiego na ulicach Poznań i Wrocław są sobie równe, natomiast w Warszawie – mimo że mieszka tam więcej Ukraińców w liczbach bezwzględnych – proporcjonalnie mniej się to rzuca w oczy z uwagi na samą wielkość miasta.
Co do reszty — po ponownym przejściu całego materiału potwierdzam, że wszystkie pozostałe wątki merytoryczne są ujęte: Order Orła Białego, tożsamość gościa, relacje polsko-ukraińskie i „gorąca krew” obu narodów, bariera językowa, życie w Polsce, rzeczywistość wojny przez pryzmat rodziny, TCK i pobór, korupcja, wspomnienia z dzieciństwa, plany wobec dziecka, afera z influencerem, pochodzenie drogich samochodów i oligarchowie, szybka runda pytań, prognozy na przyszłość, kwestia obywatelstwa i wdzięczności, anegdota o sprzątaczce oraz podsumowująca ocena relacji polsko-ukraińskich.
Szybka runda pytań o Ukrainę i Polskę
W krótkiej serii szybkich pytań Maksymiuk ocenił, że palenie papierosów i picie alkoholu są na Ukrainie i w Polsce tak samo popularne. Andrzeja Dudę ocenił jako postać pozytywnie postrzeganą przez Ukraińców, podczas gdy Jana Pawła II ocenił jako postać raczej nierozpoznawalną dla ukraińskiego odbiorcy. Zełenskiego, mówiąc ogólnie o odbiorze wśród Ukraińców (nie tylko własnym), określił jako postać dziś negatywną – zastrzegając ostrożność wypowiedzi z uwagi na brak polskiego obywatelstwa. Andrija Szewczenkę porównał pod względem rozpoznawalności do Roberta Lewandowskiego. Za narodowy sport Ukrainy uznał boks, przywołując braci Kliczko oraz Ołeksandra Usyka, zaznaczając przy tym, że w meczach Polska–Ukraina kibicuje Polsce.
Prognozy na przyszłość Ukrainy i osobiste plany
Zapytany o przyszłość Ukrainy, Maksymiuk wyraził nadzieję na zakończenie wojny, choć zastrzegł, że nie wie, kiedy to nastąpi. Przywołał – z zastrzeżeniem własnego sceptycyzmu wobec przepowiedni – wspominaną przez babcię legendę, jakoby dawne przepowiednie (przywołał Babę Vangę i Nostradamusa) miały zapowiadać przyszły rozkwit Ukrainy dzięki jej zasobom, w tym czarnoziemom. Podkreślił jednak jednoznacznie, że niezależnie od ewentualnej przyszłej pomyślności Ukrainy, pozostanie w Polsce, gdzie zakłada rodzinę, konkretnie w Poznaniu.
Odniósł się też do zjawiska migracji młodszych Ukraińców, przywołując przykład własnego kuzyna, który uciekł z kraju, by uniknąć poboru wojskowego – porównując to poniekąd do własnej sytuacji, mimo wieloletniego pobytu w Polsce. Ocenił, że młodsze pokolenie zdolne do budowania kariery i gospodarki masowo opuszcza Ukrainę, co stanowi poważne wyzwanie demograficzne dla kraju w przyszłości.
Wdzięczność, obywatelstwo i rekompensaty socjalne
Odnosząc się do niedawno podpisanej przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy dotyczącej powrotu Ukraińców (bez szczegółowego zagłębiania się w jej treść, wspomniał o milionie osób, których miałaby dotyczyć), Maksymiuk wyraził zrozumienie dla frustracji części Polaków związanej ze skalą wsparcia finansowego kierowanego do Ukraińców, takiego jak świadczenie 800+, zastrzegając jednocześnie, że sam z żadnego takiego wsparcia nie korzystał i nawet nie wiedział o jego istnieniu. Ocenił pozytywnie fakt, że mimo 16 lat życia w Polsce wciąż nie posiada polskiego obywatelstwa, uznając trudność tej procedury za rzecz słuszną – w przeciwnym razie, jego zdaniem, obywatelstwo posiadałaby „połowa świata”.
Ocenił, że duża część Ukraińców jest wdzięczna Polsce i chce się w niej osiedlić na stałe, świadoma trudnej przyszłości czekającej Ukrainę, choć zastrzegł, że dla części rodaków Polska pozostaje jedynie „przystankiem” w dalszej migracji, ze względu na łatwość dotarcia (sąsiedztwo geograficzne) i dalsze możliwości, jakie otwiera.
Anegdota o sprzątaczce i przyczyny wzajemnej wrogości
Błaszczyk podzielił się osobistą anegdotą o sąsiedzie, który celowo utrudniał pracę sprzątającej klatkę schodową Ukraince, tłumacząc swoje zachowanie jej narodowością – co określił jako wstydliwe i karygodne zachowanie. Zapytał Maksymiuka o źródło takich postaw.
Maksymiuk, powołując się na relację swojego fryzjera (Wadima), którego matka – prowadząca sklep – również padła ofiarą podobnej wrogości mimo braku jakiegokolwiek prowokującego zachowania z jej strony, zauważył prawidłowość: takich zachowań dopuszczają się, jego zdaniem, głównie osoby, które sam określił mianem „patologii”, nie zaś osoby elokwentne i zorganizowane życiowo. Podkreślił, że nigdy osobiście nie był świadkiem, by osoba sprawiająca wrażenie kulturalnej publicznie znieważała Ukraińca.
Błaszczyk podsumował, że dla niego narodowość rozmówcy – czy to Ukrainiec, Białorusin, Rosjanin, Egipcjanin czy Kolumbijczyk – nie ma znaczenia, a szacunek należy się każdemu, kto zachowuje się właściwie i chce się zintegrować, natomiast krzywdzenie kogoś wyłącznie z powodu narodowości powinno być jednoznacznie piętnowane. Maksymiuk w pełni się z tym zgodził.
Podsumowanie: czy Polska i Ukraina mogą żyć w zgodzie
Na zakończenie rozmowy, zapytany wprost, czy Polska i Ukraina to kraje mogące żyć ze sobą w zgodzie, Maksymiuk odpowiedział: „kiedyś tak, dzisiaj nie”. Jako przykład dawnej jedności przywołał Euro 2012, kiedy wspólna pasja sportowa łączyła oba narody, a skala migracji ukraińskiej do Polski była znacznie mniejsza. Ocenił, że obecne napięcia są w dużej mierze wynikiem nadmiernego rozdmuchania konfliktu przez media i sieci społecznościowe.
Zapytany, czy chciałby, aby przyjeżdżający do Polski Ukraińcy prezentowali podobną do jego postawę, odpowiedział zdecydowanie twierdząco, określając to jako największy możliwy „prezent” – wyrażając też nadzieję, że jego córka będzie mogła wychowywać się w bezpiecznym kraju, zastrzegając przy tym kontrowersyjną wątpliwość, czy Polska pozostanie równie bezpieczna w przyszłości, biorąc pod uwagę powroty osób z traumą wojenną.
Na zakończenie rozmowy Maksymiuk przekazał słuchaczom przesłanie, że niezależnie od pochodzenia liczy się to, jakim się jest człowiekiem – czy rano, patrząc w lustro, można powiedzieć sobie szczerze, że postępuje się w porządku.
Rozmowę przeprowadził Dymitr Błaszczyk w podcaście „Bez Tajemnic” (sezon 9, odcinek 6). Materiał „Ukraniec bez cenzury odpowiada na trudne pytania – Zełeński, Ukraińcy w Polsce, Wołyń” dostępny na kanale Bez Tajemnic na YouTube, liczącym 373 tys. subskrybentów. Opublikowany 8 lipca 2026.










