Koszty przedłużającej się wojny USA z Iranem sięgające już dziesiątek miliardów dolarów, szczegółowa analiza kariery i realnych decyzji generała Ołeksandra Syrskiego oraz sylwetka jego następcy, generała Mychajła Drapatego — o tym mówił płk Piotr Lewandowski w cyklu „Fronty Świata” na kanale Kanał Otwarty.
Koszty amerykańskiej wojny z Iranem
Lewandowski rozpoczął od wojny, która pozostaje w cieniu konfliktu za wschodnią granicą Polski — trwającego starcia Iranu ze Stanami Zjednoczonymi, które prezydent Donald Trump ogłaszał zakończonym już ponad dwadzieścia razy. Zaznaczył, że mimo licznych deklaracji sukcesu tankowce nadal płoną w Cieśninie Ormuz, a Iran, z militarnego punktu widzenia, sprawuje nad tym akwenem całkowitą kontrolę — co bezpośrednio przekłada się na ceny paliw odczuwane przez zwykłych kierowców.
Przywołał konkretne dane finansowe: amerykański minister wojny ocenił dotychczasowy koszt konfliktu na 37,7 miliarda dolarów, przy czym komentatorzy zwracają uwagę, że nie uwzględniono w tym kosztów ukrytych. Sekretarz wojny wystąpił jednocześnie przed senacką komisją budżetową z prośbą o dodatkowe 68 miliardów dolarów, argumentując to dobrem żołnierzy walczących u wybrzeży Iranu. Lewandowski, z pewną dozą sarkazmu, ocenił, że amerykańska armia po prostu wykonuje swoją robotę sprawnie, a strat — 17 poległych i około stu rannych w ciągu dwóch miesięcy — nie należy traktować jako kompromitacji.
Wyjaśnił jednak fundamentalne ograniczenie amerykańskiej strategii: bez operacji lądowej, wiążącej się ze znacznie wyższymi stratami, nie da się przejąć kontroli nad cieśniną, a ograniczenie działań wyłącznie do operacji morskich i powietrznych uniemożliwia realizację celów stawianych przez prezydenta i ministra wojny. Ocenił, że większość obserwatorów, w tym on sam, nie widzi jasnej amerykańskiej strategii kontynuacji tego konfliktu. Zaznaczył, że na przyszły rok armia amerykańska ma potrzebować dodatkowych 1,5 biliona dolarów, między innymi z powodu wyczerpania drogich zasobów — pocisków Tomahawk oraz pocisków do systemów Patriot — a także konieczności rozwoju zdolności zwalczania dronów i pocisków balistycznych, w tym ochrony kluczowych sojuszników na Bliskim Wschodzie. Przywołał ostatnie ataki irańskie: uderzenie pociskami balistycznymi w jordańskie lotnisko Ahaba, atak dronowy na amerykańską bazę sił powietrznych Ali Al Salem w Kuwejcie oraz uderzenie w bazę sił specjalnych w Syrii — co, jego zdaniem, wielu obserwatorów odbiera jako porażkę w zapewnieniu bezpieczeństwa żołnierzom formalnie znajdującym się poza strefą wojny.
Trzęsienie ziemi na Ukrainie: kim naprawdę był generał Syrski
Lewandowski przeszedł do głównego tematu odcinka — rekonstrukcji rządu na Ukrainie i utraty stanowiska przez ministra Fedorowa, ocenianego przez niego jako najlepszy z ostatnich sześciu ukraińskich ministrów obrony. Zaznaczył, że jego odwołanie wywołało demonstracje na Ukrainie — kilkutysięczne, co przy wielomilionowych miastach jak Kijów można dyskutować, czy zasługuje na miano „masowych”, ale odbywające się w warunkach wojny, gdzie sam udział w nich wymaga odwagi. Podkreślił, że protesty były skierowane nie tylko w obronie Fedorowa, ale też przeciwko generałowi Syrskiemu, którego dymisja była bezpośrednim pokłosiem tego kryzysu.
Lewandowski zapowiedział szczegółową, wyważoną analizę kariery Syrskiego, zaznaczając, że powszechna opinia o nim, jego zdaniem, nie uwzględnia wielu istotnych uwarunkowań.
Ukrainiec z wyboru, nie z urodzenia
Wyjaśnił, że Syrski urodził się w Związku Radzieckim, a na Ukrainę trafił jako piętnastolatek wraz z ojcem, żołnierzem sił zbrojnych ZSRR przeniesionym służbowo. Po rozpadzie Związku Radzieckiego, jako oficer stacjonujący na terenie Ukrainy, stanął przed wyborem — wrócić do Rosji, gdzie do dziś mieszka jego najbliższa rodzina, czy przyjąć ukraiński paszport. Wybrał to drugie, a jego dalsza kariera nigdy nie dała podstaw, by kwestionować jego lojalność wobec wybranego kraju. Lewandowski przypomniał, że ukończył zarówno moskiewską Akademię Sił Zbrojnych, jak i, z wyróżnieniem, ukraińską akademię na poziomie operacyjnym, co pozwoliło mu objąć dowództwo 72. Brygady Zmechanizowanej — jednej z najlepszych ukraińskich brygad w momencie wybuchu wojny na Donbasie w 2014 roku.
Debalcewe i dwie sprzeczne opinie
Lewandowski opisał rolę Syrskiego jako szefa sztabu operacji w Debalcewem, gdzie funkcjonowały dwie sprzeczne oceny: jedna mówiąca, że jego działania pozwoliły ukraińskim żołnierzom wyjść z kotła, druga — że zbyt długo trzymał ich w okrążeniu. Ocenił, że obecnie nie sposób jednoznacznie zweryfikować, która ocena jest bliższa prawdzie.
Obrona Kijowa w 2022 roku
Lewandowski wskazał na kluczowy moment potwierdzający kompetencje Syrskiego — obronę Kijowa w 2022 roku, gdy rosyjskie kolumny dotarły na przedmieścia stolicy. Syrski, dysponując wówczas zaledwie jedną pełną brygadą i ekwiwalentem dwóch kolejnych batalionów, sprawnie ustabilizował obronę i przeprowadził kontruderzenie zmuszające Rosjan do odwrotu na Białoruś — co, zdaniem Lewandowskiego, potwierdza jego wysoki poziom zdolności operacyjnych i umiejętność szybkiego podejmowania trafnych decyzji.
Bachmut: skąd wziął się przydomek „rzeźnik”
Lewandowski przeszedł do bitwy o Bachmut, gdzie do Syrskiego przylgnęło określenie „rzeźnik” za wielotysięczne straty poniesione w obronie ostatecznie utraconego miasta. Podkreślił jednak, że Syrski nie miał samodzielnej mocy sprawczej do podejmowania takich decyzji — wszystko wskazuje na to, że o obronie miasta za wszelką cenę zdecydował gabinet prezydencki, a Syrski należał do oficerów realizujących decyzje polityczne bez sprzeciwu. Mimo to odium dowódcy nieliczącego się z życiem żołnierzy przylgnęło do niego na stałe — choć, jak zaznaczył Lewandowski, jego późniejsze działania wcale nie potwierdzały tego wzorca w szerokiej skali.
Sukces pod Charkowem i podwójne standardy oceny
Jako kontrapunkt Lewandowski przywołał najlepiej przeprowadzoną ukraińską operację zaczepną — uderzenie na kierunku charkowskim, które w relatywnie krótkim czasie odzyskało największy obszar terytorium w całej wojnie. Zauważył ironicznie, że narracja wobec Syrskiego działa w jedną stronę: gdy coś idzie źle, mimo że formalnie nie dowodził bezpośrednio, jest winny; gdy idzie dobrze, przypisuje mu się jedynie nadzór operacyjny, nie faktyczne dowodzenie. Zaapelował o obiektywizm w tej ocenie.
Awdijiwka: brutalna operacja odwrotu, nie porzucenie żołnierzy
Lewandowski omówił bitwę o Awdijiwkę, rozpoczętą jeszcze za czasów Załużnego, zakończoną już pod dowództwem Syrskiego, w okresie dramatycznego „głodu amunicyjnego” spowodowanego wstrzymaniem dostaw amerykańskich. Przyznał, że 110. Brygada rzeczywiście poniosła ciężkie straty i porzuciła rannych — obecnie potwierdzono, że dotyczyło to kilkunastu żołnierzy. Zaznaczył jednak, że z perspektywy całej operacji wyjścia z miasta była to bardzo precyzyjnie przeprowadzona akcja — Syrski specjalnie przerzucił siły, między innymi z Azowa, by otworzyć korytarz umożliwiający odwrót brygady, co, jego zdaniem, nie potwierdza tezy o lekceważeniu życia żołnierzy.
Ofensywa 2023: rozproszony wysiłek, nie decyzja Syrskiego
Lewandowski omówił nieudaną ofensywę 2023 roku, uznawaną dziś za największą straconą szansę tej wojny. Wyjaśnił spór koncepcyjny między Załużnym (opowiadającym się za uderzeniem w obwodzie zaporoskim, gdzie Rosjanie mieli mniejszą głębię operacyjną) a Syrskim (przekonanym, że silne fortyfikacje czynią ten kierunek błędnym wyborem i optującym za powrotem do kierunku bachmuckiego). Finalnie decyzję o rozproszeniu wysiłku na oba kierunki — zakończoną podwójną porażką — podjął, zdaniem Lewandowskiego, gabinet prezydencki, na co zgodził się Załużny jako ówczesny głównodowodzący. Ocenił, że obciążanie tą porażką Syrskiego, który miał od początku odmienną koncepcję, jest trudne do jednoznacznego uzasadnienia.
Zarzut o „betonowy” postradziecki styl dowodzenia
Lewandowski zakwestionował zarzut, że Syrski reprezentuje skostniały, postradziecki styl dowodzenia, przypominając, że przed pełnoskalową inwazją odpowiadał w Sztabie Generalnym za współpracę z NATO, będąc jednym z najbardziej doświadczonych ukraińskich generałów w zakresie natowskich procedur. Wskazał także na jego decyzje personalne po objęciu funkcji naczelnego dowódcy — awansowanie na wysokie stanowiska operacyjne czterdziestoletnich, elastycznych oficerów, w tym Drapatego, generałów Pawlisa, Skibiuka, Chorbatego oraz dowódcy wojsk dronowych o pseudonimie Magyar. Zaznaczył, że to za jego kadencji powstało najpierw dowództwo wojsk dronowych, a następnie wojska dronowe stały się osobnym rodzajem sił zbrojnych — co przeczy tezie o niedocenianiu technologii.
Mikrozarządzanie i strukturalny problem kadrowy
Lewandowski przyznał zasadność części zarzutów o mikrozarządzanie — ingerowanie Kijowa bezpośrednio w dowodzenie na poziomie batalionów. Wyjaśnił jednak, że wynikało to głównie z niejednolitego poziomu kompetencji sztabów korpusów, tworzonych naprędce na bazie rozbudowanych brygad — sztab korpusu azowskiego, jego zdaniem, radził sobie doskonale i nigdy się nie skarżył na ingerencje, podczas gdy inne, słabiej obsadzone kadrowo, wymagały bezpośredniej interwencji Kijowa z powodu krótkiej „ławki” doświadczonych oficerów sztabowych.
Za w pełni zasadny uznał natomiast zarzut o rozmycie odpowiedzialności na wyższych szczeblach dowodzenia — gdy coś szło źle na froncie, karano zwykle dowódców batalionów i brygad, podczas gdy wyższe sztaby unikały konsekwencji. Przywołał konkretny przykład: dowódców dymisjonowano za samowolne wycofanie się bez rozkazu, nawet gdy ich brygada liczyła zaledwie ułamek nominalnego stanu i nie otrzymała żadnych odwodów z dowództwa nadrzędnego, by uniknąć okrążenia. To, jak przyznał Lewandowski, jest zjawisko postradzieckie, choć zaznaczył, że nie jest ono obce także innym armiam świata.
Afera pułków szturmowych i „skalizacja”
Ostatnim, najtrudniejszym do zaakceptowania elementem bilansu Syrskiego okazała się afera wojsk szturmowych, nazwana na Ukrainie „skalizacją” od nazwy 425. Pułku Skała. Lewandowski wyjaśnił, że intencją było przekształcenie efektywnych, samodzielnych batalionów szturmowych w pułki, jednak niektóre z nich — jak właśnie Pułk Skała, rozbudowany faktycznie do rozmiaru dywizji liczącej 10 tysięcy żołnierzy — stały się jednostkami dosłownie „zapychającymi dziury” na froncie, ponosząc, jak przypuszcza Lewandowski, jedne z najwyższych procentowych strat w całej armii ukraińskiej. Pułk miał przy tym szerokie uprawnienia do przejmowania podporządkowania innych batalionów, a zdarzały się przypadki „aresztowania” sztabów innych jednostek w celu narzucenia własnego sposobu współdziałania.
Lewandowski nie oszczędził krytyki — brutalne szkolenie rekrutów prowadzone przez Skałę uczyniło z niej, w opinii publicznej, symbol „maszynki do mielenia mięsa”. Zaznaczył jednak istotny kontekst: rekruci trafiający do wojsk szturmowych byli w praktyce mężczyznami złapanymi na ulicach i przymusowo wcielonymi, często najmniej pożądaną częścią poborowych, w tym osobami uzależnionymi od narkotyków. Poinformował, że obecnie toczy się dochodzenie wobec zawieszonego dowódcy 425. Pułku w związku ze śmiercią co najmniej 25, a być może kolejnych siedmiu żołnierzy podczas szkolenia, prawdopodobnie w wyniku brutalnego traktowania przez instruktorów. Podkreślił jednocześnie, że Syrski jeszcze przed odejściem podjął decyzję o likwidacji wojsk szturmowych jako osobnej formacji na rzecz nowego korpusu szybkiego reagowania, mającego pozwolić na przeformowanie części pułków bez obciążającego je odium — pozostawiając otwarte pytanie, czy zrobił to, gdy się dowiedział o skali problemu, czy dopiero gdy sprawa trafiła do opinii publicznej.
Kim jest generał Drapatyj
Lewandowski przeszedł do sylwetki następcy, generała Mychajła Drapatego, zaznaczając nietypowy zbieg okoliczności — Syrski dowodził niegdyś tą samą 72. Brygadą Zmechanizowaną, w której karierę rozpoczynał młody porucznik Drapatyj. Przypomniał słynny epizod z 9 maja 2014 roku, gdy major Drapatyj, dowodząc drugim batalionem 72. Brygady, staranował separatystyczną barykadę w Mariupolu, jadąc osobiście w pierwszym bojowym wozie piechoty BWP-2 — nagranie tego wydarzenia było masowo udostępniane w internecie. Podkreślił, że w 2014 roku wielu ukraińskich oficerów było zdezorientowanych co do charakteru separatystycznego ruchu, podczas gdy Drapatyj nie miał żadnych wątpliwości co do swojej roli.
Lewandowski opisał też mniej znany, dramatyczny epizod — udział Drapatego w ofensywie wzdłuż granicy rosyjsko-ukraińskiej, mającej odciąć separatystów na południu kraju, która zakończyła się katastrofą, gdy ukraińskie bataliony dostały się pod ostrzał artyleryjski prowadzony z terytorium Rosji, a następnie zostały rozbite przez rosyjskich żołnierzy kontraktowych przebranych za separatystów. Pierwszy batalion 72. Brygady został rozbity, a część żołnierzy poddała się — Drapatyj zebrał jednak większość swojego batalionu wraz z niedobitkami z innych jednostek i przebił się przez zamknięte okrążenie, tracąc tylko jednego żołnierza. Lewandowski ocenił to jako dowód wybitnych zdolności dowódczych i wysokiej motywacji.
Charków i decyzja Syrskiego o awansie
Lewandowski wskazał, że to właśnie Syrski, doceniając zdolności Drapatego, jako jedną z pierwszych decyzji personalnych po objęciu funkcji naczelnego dowódcy wyznaczył go na wysokie stanowisko. Zaznaczył, że według jego prywatnego rozeznania wśród ukraińskich znajomych nie potwierdza się teza o wrogości między obiema postaciami — relacje określono raczej jako neutralne.
Drapatyj zyskał szeroki rozgłos, gdy w trybie alarmowym przejął dowodzenie odcinkiem frontu pod Charkowem w momencie zaskakującego rosyjskiego uderzenia, przełamującego ukraińską obronę z postępami liczonymi w kilometrach na dobę. Nie tylko ustabilizował front przy pomocy otrzymanych rezerw, ale przeszedł do kontrataku, spychając Rosjan aż do Wowczańska — miasta, którego zdobycie zajęło potem Rosjanom ponad rok.
Dwa pokolenia dowódców
Podsumowując, Lewandowski podkreślił, że mamy do czynienia z dowódcami dwóch pokoleń — Syrski jest jego rówieśnikiem, co, jak zaznaczył, nie oznacza, że staje w jego obronie, lecz stara się oceniać go z uwzględnieniem realnych uwarunkowań, w jakich funkcjonował. Drapatyj, mający 43 lata, jest, jego zdaniem, prawdopodobnie pierwszym w historii współczesnych wojen przypadkiem oficera w tak młodym wieku obejmującego dowództwo nad milionową (etatowo) armią. Zaznaczył wyraźnie, że nie uważa tego za błąd — cała ścieżka kariery Drapatego, łącząca dowództwo taktyczne, służbę sztabową, dowództwo operacyjne i dalsze kształcenie, stanowi, jego zdaniem, idealne przygotowanie do dowodzenia na najwyższym szczeblu strategicznym.
Na zakończenie Lewandowski przywołał zapowiedziane przez Drapatego priorytety — przejęcie inicjatywy, utrzymanie zdolności rażenia dronami i doprowadzenie wojny do zwycięskiego końca — wyrażając nadzieję, że nowy dowódca, dzięki doświadczeniu zdobytemu między innymi podczas skutecznego uderzenia w rejonie Kupiańska, będzie w stanie lepiej wykorzystać dostępne siły i środki niż jego poprzednik, mimo nieuchronnych ograniczeń, jakimi zostanie obarczony.
Materiał poprowadził płk Piotr Lewandowski. Odcinek „Płk Piotr Lewandowski: USA ugrzęzły w wojnie z Iranem. Drapaty zastąpi Syrskiego i zmieni wojnę?” z cyklu „Fronty Świata” dostępny na kanale Kanał Otwarty na YouTube, liczącym 221 tys. subskrybentów. Opublikowany 24 lipca 2026.