Bosak w Telewizji Republika: pomoc dla Ukrainy powinna być warunkowana. Polska dyplomacja nie zrobiła nic w sprawie okradzionej firmy

Krzysztof Bosak — wicemarszałek Sejmu, Konfederacja — był gościem programu Gość Dzisiaj w Telewizji Republika, gdzie rozmawiał z Danutą Holecką o konferencji URC w Gdańsku, sprawie polskiej firmy we Lwowie, warunkach dalszej pomocy dla Ukrainy oraz o tym, jak należy rozróżniać władze ukraińskie od zwykłych Ukraińców mieszkających w Polsce.

Mer Lwowa to oszust — i nie jest wyjątkiem od reguły

Bosak wyjaśnił, dlaczego opublikował wpis określający mera Lwowa Andryja Sadowego mianem oszusta. Sprawa polskiej firmy Control Process — która wykonywała instalację dla miasta Lwowa, została usunięta z prawie zakończonej budowy pod wymyślonym pretekstem i pozbawiona wynagrodzenia — jest jego zdaniem klasyczną metodą oszustwa dobrze znaną w branży budowlanej: pozwolić komuś wykonać pracę, na koniec stwierdzić, że zrobił źle, i nie zapłacić. Cała metoda zakłada, że druga strona nie będzie mieć wystarczającej siły, żeby o swoje prawa ubiegać się w sądzie. Firma wygrała sprawę w arbitrażu międzynarodowym, ale nie dysponuje wsparciem polskiego państwa. Bosak przyznał, że nie słyszał o żadnych działaniach polskiej dyplomacji w tej sprawie — albo nic nie robiła, albo robiła tak, żebyśmy przypadkiem się o tym nie dowiedzieli.

Zaznaczył przy tym, że sprawa ta nie jest wyjątkiem — to smutna reguła, czyli próby okradania polskich przedsiębiorców przez zblatowany z władzą oligarchiczny biznes na Ukrainie. Wymienił kilka podobnych przypadków. Przekręt przy wykonaniu infrastruktury na przejściach granicznych, gdzie polską stronę wykolegowywano i próbowano przejąć dokumentację techniczną, aby wsadzić inwestycję komuś ze swojego układu — sprawa ciągnęła się jeszcze za rządów PiS. Sprawa oligarchy Kernela — dużego agroholdingu notowanego na polskiej giełdzie — który lawirował między jurysdykcjami ukraińską, polską i luksemburską ze szkodą dla polskich akcjonariuszy, w tym funduszy emerytalnych. Bosak sam interweniował w tej sprawie w Komisji Nadzoru Finansowego i natrafił na wyraźną niechęć władz do ruszania tematu. Wreszcie sprawa Tarasa Barszczewskiego — ukraińskiego oligarchy ściganego w Polsce listem gończym za okradzenie polskich rolników z setek milionów złotych przy okazji produkcji koncentratu owocowego — w której nic się nie dzieje.

Sądy ukraińskie i arbitraż — wyroki respektują tylko państwa prawa

Bosak wyjaśnił, dlaczego wygrany arbitraż nie przekłada się na odzyskanie pieniędzy. Trybunały arbitrażowe opierają się na dobrowolnym podporządkowaniu się przedsiębiorstw i zakładają pewien wyższy poziom kultury — że firmy dbają o swoją reputację i po to, żeby jej nie stracić, respektują wyroki. Nie mają natomiast żadnego przełożenia na instytucje siłowe na Ukrainie. Jak się okazuje — zaznaczył Bosak — nikt na te instytucje przełożenia nie ma, także polska dyplomacja, która w tej konkretnej sprawie albo nic nie robiła, albo robiła to zupełnie bezskutecznie.

Reakcja Sikorskiego — bardzo mięciutka

Bosak odniósł się do wpisu ministra Sikorskiego, który zasugerował merowi Lwowa uznanie wyroku arbitrażowego i stwierdził, że najlepszą formą promocji biznesu jest rzetelne traktowanie tych, którzy już robią tam interesy. Bosak ocenił tę wypowiedź jako bardzo mięciutką — i stwierdził, że ma wrażenie, iż politykom z obozu rządzącego nie jest w stanie przejść przez gardło jakakolwiek warunkowość w zakresie kontynuowania szermowania pieniędzmi polskiego podatnika i transferowania ich do państwa ukraińskiego. Przypomniał, że dwa państwa Unii Europejskiej zapewniły sobie klauzulę opt-out i wyszły z systemu finansowania rządu w Kijowie przez zadłużanie własnych państw — natomiast wszystkie pozostałe, w tym Polska, przy poparciu europosłów PiS zostały wprowadzone w mechanizm zadłużania na rzecz transferów dla Kijowa bez żadnych warunków i bez żadnej kontroli.

Konferencja URC — gra pozorów i przepalanie pieniędzy

Bosak ocenił, że list intencyjny podpisany przez polskie spółki energetyczne w sprawie odbudowy ukraińskiej energetyki ma żadne znaczenie. Jest to element PR-u — przekonanie w środowiskach biznesowych, że temat ukraiński trzeba gdzieś tam podnosić w celach wizerunkowych. Być może niektóre firmy na coś liczą, ale słyszy coraz bardziej cierpkie głosy ze środowisk gospodarczych — polecił zwrócić uwagę na wiceszefa Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, który ma naprawdę krytyczne wypowiedzi na temat poziomu przygotowania państwa polskiego do ochrony swoich inwestorów i na temat możliwości robienia czegokolwiek na Ukrainie.

Duża część rzeczy podpisywanych na takich konferencjach to czysta propaganda — porozumienia o wymianie ofert i informowaniu się, a nie konkretne kontrakty inwestycyjne. Konferencja jest czwarta z kolei poświęcona odbudowie Ukrainy, a żadnych konkretnych kontraktów biznesowych inwestycyjnych nie podpisano. Tworzenie wrażenia, że trwa jakiś proces odbudowy Ukrainy, kiedy tam trwa wojna, jest jego zdaniem niedorzeczne — jeżeli jakiś samorząd lub firma na Ukrainie ma pieniądze i potrzeby, to po prostu komunikuje się przez internet i znajduje sobie wykonawców, nie potrzebując do tego żadnych konferencji międzynarodowych. Ci wykonawcy albo zarobią, albo dadzą się oszukać — zależnie od tego, czy są z państwa dbającego o swoje interesy, czy z państwa traktowanego pasożytniczo. I taki jest rezultat.

Ocenił też, że mer Sadowy przyjechał do Gdańska wyłącznie po to, żeby budować swój wizerunek jako człowieka operującego na poziomie międzynarodowym. Jest to gra polityków z różnych stron, którzy mają różne propagandowe zyski do ugrania — i to, że te zyski propagandowe mają się nijak do rzeczywistości biznesowej, nikomu nie przeszkadza, tak długo jak spektakl w mediach się kręci. Dlatego — jak podkreślił — jest wielka rola dla dziennikarzy, żeby odróżniać propagandę od faktów i stawiać wprost pytanie, jakie konkretne kontrakty biznesowe zostały podpisane.

Pomoc dla Ukrainy powinna być warunkowana — i to zdecydowanie

Bosak ocenił, że Polska powinna uzależnić dalszą pomoc dla Ukrainy od konkretnych warunków. Przede wszystkim nie powinna wchodzić w mechanizm zadłużania się na rzecz Unii Europejskiej transferującej pieniądze do Kijowa bez żadnych warunków i kontroli — dwa państwa UE zapewniły sobie klauzulę opt-out i z tego mechanizmu wyszły. Polska tego nie zrobiła, przy poparciu europosłów PiS w Parlamencie Europejskim, co Bosak ocenił jako oczywisty idiotyzm — skoro nawet państwo ukraińskie nie traktuje tego jako polskiej pomocy, tylko jako pomocy Unii Europejskiej.

Jeśli chodzi o polską pomoc dwustronną — Bosak nie wyklucza, że jakiś jej rodzaj może być utrzymany, ale na pewno nie w tej skali co dotychczas i powinna być ona warunkowana trzema rzeczami. Po pierwsze — pociągnięciem do odpowiedzialności złodziei i aferzyści, którzy wciągnęli polskich przedsiębiorców i rolników w straty. Po drugie — prawidłową ochroną polskich interesów na Ukrainie. Po trzecie — zawarciem horyzontalnego porozumienia odblokującego ekshumacje na wzór umowy, jaką Ukraina zawarła z Niemcami. Obecna sytuacja, w której Ukraina udziela indywidualnych decyzji administracyjnych ukraińskim instytucjom, a Polacy mogą jedynie asystować, jest — jak ocenił Bosak — upokarzająca. To zabawa w kotka i myszkę — tu wam pozwolimy 100 metrów, tu wam pozwolimy 10 dni — a nie poważne traktowanie partnera.

Bosak podkreślił, że impas w sprawie ekshumacji, szerzenie się banderyzmu i upamiętnianie zbrodniarzy trwa od lat. Nadanie jednostce wojskowej nazwy Bohaterów UPA to nie jest pierwszy akt w tej sekwencji — to akt tysięczny pierwszy. Politycy z obozu rządzącego, którzy skonstruowali system bezwarunkowej pomocy — Lewica, PSL, Polska 2050, KO i PiS — powinni zostać za to odcięci od poparcia wyborczego.

Rozróżnienie między władzami a zwykłymi Ukraińcami

Bosak zaznaczył, że rozróżnia władze Zełenskiego — sprawujące dosyć dyktatorską władzę bez wyborów, gdzie każdy, kto odejdzie od obowiązującej linii propagandowej, ryzykuje mobilizację i wysłanie na front — od zwykłych Ukraińców mieszkających w Polsce. Wśród tych ostatnich są osoby z mieszanych rodzin polsko-ukraińskich, których postawa i percepcja sytuacji może nie różnić się od polskiej. Przenoszenie napięć politycznych na codzienne relacje z Ukraińcami w Polsce jest czymś, czego nie należy pochwalać. Powinniśmy być zdecydowanie bardziej asertywni, twardzi i wymagający wobec oficjalnych czynników — władz, dyplomatów i reprezentacji państwa ukraińskiego — a nie wobec zwykłych ludzi.
Spektakl naiwności, dobrotliwości i łaszenia się — jeżdżenia do Kijowa po zdjęcie — powinien definitywnie się skończyć. Bosak ocenił, że wszyscy już mamy poczucie, że wystarczy.


Rozmowę przeprowadziła Danuta Holecka. Program dostępny na kanale Telewizji Republika na YouTube, liczącym ponad 1,63 miliona subkrybentów. Materiał opublikowany 26 czerwca 2026 roku


You may also like

Page 1 of 49

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *