Andrij Deszczycia — były ambasador Ukrainy w Polsce — był gościem programu Jeden na Jeden TVN24 emitowanego z Gdańska, gdzie trwała konferencja na rzecz odbudowy Ukrainy. Rozmawiał z Agatą Adamek o napięciach w relacjach polsko-ukraińskich, przebiegu konferencji i nieobecności prezydenta Zełenskiego.
Najważniejsze, żeby nie stracić chęci współpracy
Deszczycia ocenił, że w obecnym sporze niezbędny jest dialog — trzeba rozmawiać, spotykać się i organizować takie wydarzenia jak konferencja w Gdańsku. Najważniejsze jest to, żeby nie stracić chęci wspólnej i konstruktywnej współpracy. Mamy dużo do zrobienia — i nie widzi innego wyjścia niż rozmowy.
Konferencja — dobra atmosfera mimo niepewności
Deszczycia przyznał, że przed konferencją było dużo rozmów i pewna atmosfera niepewności, ale na miejscu odbywały się bardzo dobre rozmowy, podpisano dużo dokumentów i panowała bardzo konstruktywna atmosfera. Podkreślił, że podpisano około 160 różnych dokumentów i zagwarantowano współpracę na ponad 10 miliardów euro w różnych obszarach. Jeśli chodzi o konkretną współpracę, wygląda to dobrze. Dodał, że rozmawiał z wieloma Ukraińcami, którzy przybyli na konferencję i podkreślali, że spotkali się z bardzo przyjaznym przyjęciem w Gdańsku — zarówno wśród ludzi na ulicach, w hotelach, jak i na samej konferencji.
Sprawa mera Lwowa i polskiej firmy
Deszczycia odniósł się do kontrowersji wokół mera Lwowa Andryja Sadowego, który przy okazji konferencji zorganizował własne wydarzenie i podpisał umowy na odbudowę Lwowa bez udziału polskich firm. Wyjaśnił, że w Gdańsku odbywa się wiele side eventów, a przedstawiciele różnych regionów Ukrainy promują swoje regiony i szukają partnerów. Mer Lwowa — według jego wiedzy — nie uczestniczył w samej konferencji, był przed nią i ma dłuższe kontakty z Gdańskiem.
W sprawie sporu między Lwowem a polską firmą Control Process, która zbudowała spalarnie śmieci i nie może doczekać się zapłaty, Deszczycia ocenił, że jeżeli dwa podmioty nie mogą rozstrzygnąć sporu, trzeba iść do sądu — i jeżeli jest decyzja sądu, trzeba się jej podporządkować. Wyraził nadzieję, że tak właśnie się stanie.
Odniósł się też do komentarza ministra Sikorskiego, który napisał, że brak kontraktów z polskimi firmami może być dobrą wiadomością, bo Lwów nie płaci polskiej firmie. Deszczycia nie skomentował tego wprost, ograniczając się do ogólnej uwagi o konieczności rozstrzygania sporów na drodze sądowej.
Nieobecność Zełenskiego — w tych okolicznościach może dobra decyzja
Zapytany, czy Zełenski popełnił błąd nie przyjeżdżając do Gdańska, Deszczycia odpowiedział ostrożnie. Ocenił, że konferencja ma charakter bardziej gospodarczy niż polityczny i powinna skupiać się na współpracy ministerstw i rządów realizujących umowy. Gdyby przyjechał Zełenski, skupiałby na sobie całą uwagę i konferencja byłaby bardziej zapolityzowana — każdy próbowałby się z nim spotkać. W tych okolicznościach politycznych, jakie mamy, być może była to dobra decyzja. Nieobecność prezydenta Ukrainy nie przeszkodziła osiągnąć efektów konferencji — prestiżowo byłoby lepiej, gdyby był, ale emocje trzeba było trochę odstawić. Wyraził jednocześnie nadzieję, że gest ze strony Zełenskiego wobec Gdańska jeszcze nastąpi — bo miasto jest bardzo przyjazne.