Piotr Zychowicz — historyk i publicysta prowadzący kanał Historia Realna — przeprowadził 26 czerwca 2026 roku transmisję na żywo, w której skomentował drugi dzień konferencji URC w Gdańsku, sprawę polskiej firmy oszukanej we Lwowie, decyzję Kaczyńskiego o zwrocie orderu, plany kanclerza Merza dotyczące wykluczenia Polski z negocjacji pokojowych, reakcję Budanowa oraz ukraińską 40-dniową operację dronową ogłoszoną przez Zełenskiego.
Miała być deeskalacja — jest eskalacja
Zychowicz ocenił, że zamiast oczekiwanej deeskalacji dochodzi do kolejnych eskalacji po obu stronach. Konferencja URC w Gdańsku odbywa się w cieniu konfliktu polsko-ukraińskiego, a kolejne awantury przykrywają jej merytoryczne przesłanie. Każda farsa kończy się — jak to ujął — tragifarsą, bo do akcji wkroczył Kaczyński, a za nim podreptali kolejni politycy PiS.
Kaczyński zwraca order — i wyznacza trend w PiS
Jarosław Kaczyński ogłosił, że zwraca Order Jarosława Mądrego II klasy. Ocenił, że jest to wyraz jego stosunku do elit ukraińskich — nie tyle do Ukraińców jako narodu — a także akt lojalności wobec prezydenta Nawrockiego. Takie akty lojalności są dziś potrzebne — powiedział Kaczyński. Przy okazji skrytykował obecność mera Lwowa Andryja Sadowego na konferencji — ocenił go jako oczywistego banderowca, który nie płaci polskiej firmie za wykonaną pracę, co jest symbolem stosunku Ukrainy do Polski. Zaznaczył, że jego zdaniem ten konflikt jest eskalowany gwałtownie przez stronę ukraińską i że widzi tu zabieg bardzo szkodliwy i niebezpieczny.
W ślad za Kaczyńskim ordery ukraińskie zwrócili tego samego dnia: były marszałek Sejmu Marek Kuchciński, przewodniczący klubu PiS Mariusz Błaszczak — były szef MON — oraz były minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau. W oświadczeniu opublikowanym przez Kuchcińskiego napisali, że czynią to z szacunku dla ofiar zbrodni wołyńskiej, w geście lojalności wobec prezydenta Nawrockiego i jako wyraz sprzeciwu wobec eskalacji ze strony ukraińskich elit politycznych. Błaszczak dodał, że pojednanie może być zbudowane wyłącznie na fundamencie prawdy.
Zychowicz ocenił, że PiS wskoczył na tego konika głównie ze strachu, że emocje antyukraińskie zagospodaruje Konfederacja — i że nie przeszkadzało im to przez lata, gdy dawali Ukraińcom wiadra orderów, wieszali flagi ukraińskie na instytucjach i jeździli do Kijowa na zdjęcia. Zaznaczył, że oczywiście możliwe, że akurat tak też uważają — ale dynamika polityczna jest tu oczywista.
Sprawa Control Process — 40 milionów euro kontraktu, 17 milionów niezapłaconych
Zychowicz szczegółowo omówił sprawę polskiej firmy Control Process, która wygrała kontrakt na zbudowanie zakładu segregacji i przetwarzania odpadów we Lwowie wartego 40 milionów euro. Firma wykonała 90-95% inwestycji — zabrakło według polskiej strony zaledwie dwóch miesięcy do sfinalizowania całości, a cała budowa trwała dwa lata. Nagle Ukraińcy odcięli Polaków od placu budowy i zawiesili płatności. Firmie wisi 17 milionów euro — co oznacza dla niej utratę płynności finansowej i zagrożenie bytu.
Według polskiej strony opóźnienia wynikały z warunków wojennych i trudności prowadzenia biznesu na Ukrainie, a nie z zaniedbań firmy. Mer Sadowy twierdzi odwrotnie — że firma nie dotrzymała warunków umowy, naruszając je poprzez nieodanie zakładu w terminie, w związku z czym nie dostała brakujących płatności. Zychowicz ocenił słowa Sadowego jako kłamstwa w żywe oczy — typową wschodnią metodę prowadzenia sporów opartą na sile, a nie na prawie.
Zostały powołane specjalne arbitraże — i co Zychowicz podkreślił z naciskiem — arbitraże przyznały rację firmie Control Process. Mimo to Sadowy nie uznaje tych wyroków, bo trybunały arbitrażowe nie mają przełożenia na ukraińskie instytucje siłowe. Sprawa pokazuje — ocenił Zychowicz — na co mogą się pisać polscy biznesmeni decydujący się inwestować na Ukrainie, przynajmniej zachodniej. Ta firma miała zawsze pod górkę, problemy wynikały z realiów wojennych i nieprzejrzystości ukraińskiego systemu prawnego.
Minister Sikorski skomentował brak kontraktów mera Sadowego z polskimi firmami słowami: może to i lepiej, bo polska firma długo nie może doczekać się zapłaty. Zychowicz ocenił ten komentarz jako skandaliczny i wymowny — pokazuje bezsilność polskiej dyplomacji, która albo nic w tej sprawie nie robiła, albo robiła to tak, żebyśmy się nie dowiedzieli. Polska dyplomacja powinna już dawno temu tę sprawę podnieść na szczebel międzynarodowy i uwarunkować dalszą pomoc dla Ukrainy uczciwym potraktowaniem polskich przedsiębiorców. Zamiast tego minister Sikorski komentuje sprawę w stylu może i lepiej.
Zychowicz rozmawiał z biznesmenami chcącymi inwestować na Ukrainie — mają mieszane uczucia. Wiedzą, że są tam ogromne pieniądze do zarobienia, szacuje się że pół biliona dolarów w kontraktach w najbliższych latach. Ale boją się korupcji i nieprzejrzystych procedur. Przypadek Control Process jest dla nich sygnałem ostrzegawczym.
Konferencja URC — mdło, bez konkretów, polska obsługa kelnerska
Zychowicz ocenił całą konferencję szczerze i bezlitośnie: mdło. Po wystąpieniu Tuska i premierki Swyrydenko wydawało mu się, że może będą jakieś konkrety — ale na razie nic konkretnego się nie pojawiło. Tygodnik Polityka pisał trochę optymistycznie o pierwszych sukcesach i kontraktach — Zychowicz zaznaczył, że poczeka na podsumowanie, ale ma wrażenie, że to fikcja. Niemiecka prasa otwarcie pisała, że konferencja jest klapą i że Polacy pokłócili się z Ukraińcami.
List intencyjny podpisany przez polskie spółki energetyczne — PGE, Orlen, Enea i Tauron — Zychowicz ocenił jako element PR-u bez żadnego znaczenia praktycznego. Te firmy podpisały dokument między sobą, bez żadnej strony ukraińskiej — i co ciekawe, premierka Ukrainy Swyrydenko była podobno lekko zdziwiona tym porozumieniem, co słyszał z kuluarów. Czyli polska strona odtrąbiła sukces, o którym Ukraińcy nawet nie wiedzieli.
Mer Sadowy zorganizował przy okazji konferencji własne wydarzenie — Lwowski Dzień Odporności — na którym podpisał sześć umów z partnerami ze Szwecji, Czech, Niemiec, Francji i Litwy, o łącznej wartości 2,5 miliona euro. Żadna polska firma nie dostała żadnego kontraktu. Sadowy po tym wszystkim pojechał do Düsseldorfu, żeby tam podpisywać kolejne umowy — bicie piany, ocenił Zychowicz.
Odniósł się też do słów szefa kancelarii prezydenta RP Zbigniewa Boguckiego, który powiedział, że Polska powinna być pierwsza zaproszona do odbudowy Ukrainy, bo po prostu nam się to zwyczajnie należy za to, co zrobiliśmy w 2022 roku — za broń, za przyjęcie uchodźców, za pomoc dyplomatyczną. Zychowicz uczynił wielkie oczy. Wyjaśnił, że tego się nie mówi, że się nam należy — to trzeba było negocjować wtedy, gdy Polska miała coś do zaoferowania i miała silną pozycję. Ukraina wycisnęła Polskę jak cytrynę, bo polska klasa polityczna dawała wszystko na piękne oczy, licząc na wdzięczność — a wdzięczność nie jest walutą polityczną. Nic się nikomu nie należy za dawne zasługi. Te rzeczy trzeba wyszarpywać kłami i pazurami. Ukraińcy mają mentalność posowiecką i są bardzo twardymi graczami — i z nimi trzeba rozmawiać dokładnie w ten sam sposób. My wam czołgi — wy nam kontrakty. My wam rakiety — wy nam ekshumacje wołyńskie. Tak się robi politykę. A nie oburzać się po czterech latach, że Ukraina jest niewdzięczna.
Zychowicz dodał, że nawet gdyby chciał być po stronie polskiej, to rozumiałby, dlaczego Ukraińcy nie kierują się wdzięcznością sprzed czterech lat — bo wiedzą, że Polska i Ukraina to rywale, i że za kapitałem polskim idą wpływy polityczne, których Ukraina rozwijać na własnym terytorium wcale nie chce. Dlatego — jak ocenił — będą raczej Polskę kasować niż pomagać polskim firmom. Anegdotyczne jest, że kiedyś pokazali mapę, na której Polska dostaje do odbudowy obwód doniecki — ten sam, który jest pod rosyjską kontrolą i być może już nigdy do Ukrainy nie wróci.
Merz chce negocjować pokój bez Polski — w grupie E3
Zychowicz omówił artykuł w Der Spiegel, według którego kanclerz Merz uważa, że Niemcy, Francja i Wielka Brytania najlepiej nadają się do negocjowania w imieniu Europy powojennego porządku z Rosją, Ukrainą i Stanami Zjednoczonymi. Powojenny porządek miałby być kształtowany przez sześć państw: grupę E3 plus USA, Ukraina i Rosja. Polskę i Włochy ten format wyklucza — mimo że oba państwa uczestniczą w nieformalnej grupie E5, a Polska reprezentowana przez Tuska brała udział w berlińskim spotkaniu tego formatu 24 czerwca.
Zychowicz ocenił, że nie jest to zbieżność przypadkowa — cały konflikt z Ukrainą mógł być obliczony przez Zełenskiego właśnie na wykluczenie Polski z kluczowych rozmów o przyszłości regionu. Po wojnie Polska i Ukraina będą rywalami o dominującą pozycję w Europie Środkowo-Wschodniej — i stąd ten konflikt jest obliczony na przyszłość, a nie na teraźniejszość. Polska i Ukraina mają po prostu sprzeczne interesy — nie tylko w rolnictwie czy transporcie, ale przede wszystkim geopolitycznie, bo obie pretendują do roli lidera w regionie.
Sam kanclerz Merz wystąpił na konferencji w Gdańsku i powiedział, że Niemcy i Polska mimo strasznych historycznych krzywd potrafiły odłożyć anse i teraz współpracują — i niech to będzie wzorem dla strony ukraińskiej. Zychowicz odnotował to jako ciekawy gest, choć w kontekście planów wykluczenia Polski z formatu E3 brzmi to dość ironicznie.
Budanow: będzie gorzej, jeśli wszyscy nie odpuszczą
Szef kancelarii prezydenta Zełenskiego Kyryło Budanow wypowiedział się podczas spotkania ze studentami w Kijowie na Akademii Kijowsko-Mohylańskiej. Ocenił decyzję o odebraniu orderu Orła Białego Zełenskiemu jako niedojrzałość ludzi, którzy to forsowali i zaakceptowali. Powiedział, że relacje Polski i Ukrainy nie mogą być jeszcze gorsze — ale jednocześnie ostrzegł, że będzie gorzej, jeśli wszyscy trochę nie odpuszczą. Stwierdził, że jest stara zasada, że należy utrzymywać dobre lub neutralne stosunki z sąsiadami, bo napięcia zawsze rodzą problemy — od politycznych po ekonomiczne.
Zychowicz ripostował wprost — i to ostro. Powiedział, że to są słowa, które Budanow powinien skierować do swojego własnego szefa. Jako doradca i prawa ręka Zełenskiego nie powinien był pozwolić na zepsucie stosunków z sąsiadem jakim jest Polska — bo to strona ukraińska wygenerowała ten konflikt nadając jednostce wojskowej imię bohaterów UPA. I zapytał: czego się spodziewali? ŻePolska nic nie zrobi? To jest właśnie stara zasada — no to po coście wywoływali te napięcia? Naprawdę zdumiewające — ocenił.
Zychowicz odniósł się też do słów Budanowa, że jest to niedojrzałość i dziwna, niepremyślana decyzja po stronie polskiej — i ocenił, że skoro Budanow jest głosem de facto Zełenskiego jako jego prawa ręka, to jest to oficjalne stanowisko kijowskie. Budanow dodał też, że gdyby chcieli odbierać ordery, to powinni najpierw odebrać go Mussoliniemu — bo Mussolini również posiada Order Orła Białego, nadany mu w 1923 roku jako głowie państwa włoskiego. Zychowicz skomentował, że argument jest nietrafionym — Polska nie odbiera orderów pośmiertnie, co wyjaśniała już minister z Kancelarii Prezydenta odpowiedzialna za politykę orderową. Poza tym, w przeciwieństwie do UPA, Mussolini nie dokonał żadnej rzezi Polaków — więc jaki byłby problem, poza kanonem poprawności politycznej, któremu Zychowicz się nie poddaje.
Sondaże: skokowy spadek negatywnych ocen UPA na Ukrainie
Zychowicz przywołał dane cytowane przez ministra Dworczyka — wyniki Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii pokazujące, że ukraińska polityka historyczna prowadzona w latach 2013-2025 odniosła sukcesy. Odsetek Ukraińców oceniających UPA negatywnie spadł skokowo z 48% do zaledwie 8%. Odsetek oceniających pozytywnie wzrósł z 19% do 37%. Około 50% to niezdecydowani — i to jest ta grupa, którą ukraińska polityka historyczna będzie w następnych latach urobiać.
Zychowicz podkreślił, że to obala mit, jakoby kult UPA i Bandery był tylko problemem zachodniej Ukrainy. Jeszcze kilka lat temu zachodnia Ukraina była za UPA, a wschodnia za Armią Czerwoną — ta sytuacja się radykalnie zmieniła. Dziś to jest zjawisko ogólnoukraińskie.
Minister Dworczyk ocenił, że przez ostatnie trzy dekady Polska nie zbudowała żadnych instytucji mających realny wpływ na ukraińską opinię publiczną — ani fundacji, ani instytutów, ani nawet małej grupy osób wpływających na kształt ukraińskiej debaty publicznej. Widać to doskonale w czasie ostatniego kryzysu. Zychowicz zgodził się z tą diagnozą co do zasady — ale dodał, że Dworczyk sam był u władzy przez ten czas i należałoby zapytać, co konkretnie robił w tym kierunku.
Rosja wmieszała się w spór — Pieskow o nazizmie Ukrainy
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow — to już oficjalny głos Kremla, nie nocne wynurzenia Miedwiediewa — oświadczył, że Ukraina czci nazistów, tych, którzy zabijali Rosjan, Żydów i Polaków. Polakom bardzo się to nie podoba — stwierdził — ale z drugiej strony zamierzają odbudowywać Ukrainę, która czci tych nazistów. To sytuacja paradoksalna. Powiedział też, że najbardziej paradoksalny jest brak jakiejkolwiek reakcji ze strony innych europejskich stolic.
Zychowicz skomentował, że Pieskow nie odkrył Ameryki — po prostu wskazał na oczywistą sprzeczność, z którą Polska się zmaga: sprzeciwia się polityce historycznej Ukrainy, ale przechodzi nad tym do porządku dziennego w imię geopolityki. Tak bywa między państwami — raz interesy są zbieżne, raz rozbieżne. To nie miłość, lecz relacje kontrahentów biznesowych.
Zychowicz omówił też oświadczenie rosyjskiej ambasady w Polsce, która po słowach Nawrockiego o ofiarach wołyńskich stwierdziła, że od 1 listopada 1939 roku byli oni obywatelami sowieckimi, bo zachodnia Ukraina weszła do ZSRR po agresji 17 września. Zychowicz ocenił to jako stare sowieckie śpiewanie i absurd — Rosja nadal w 2026 roku uważa sfałszowane referenda i agresję 17 września za akty prawnie wiążące. Ale zaznaczył, że sprawa obywatelstwa jest tu o tyle problematyczna, że ci, którzy mordowali na Wołyniu mieli to samo obywatelstwo co ci, którzy byli mordowani — przed wojną wszyscy byli obywatelami II Rzeczypospolitej, potem Sowieci nadali im sowieckie nielegalnie. Więc argument ambasady jest bezprzedmiotowy.
Ukraina ogłasza 40-dniową operację dronową — chce rzucić Rosję na kolana
Zełenski polecił szefowi Centrum Specjalnego Alfa generałowi Eugeniuszowi Chmarze rozpoczęcie 40-dniowej zakrojonej na szeroką skalę operacji uderzeniowej w Rosję dronami średniego i dalekiego zasięgu. Celem jest rzucenie Rosji na kolana, złamanie jej ekonomiczne przez zdruzgotanie systemu paliwowo-energetycznego. Pierwszego dnia operacji Ukraińcy wystrzelili 660 dronów — Rosjanie zestrzelili część, ale reszta przedarła się i trafiła w fabrykę chemiczną Azot w Nowo-Moskowsku, lokalne elektrownie, rafinerie na Krymie i dziesiątki innych obiektów od Biełgorodu przez Kursk i Riazań aż po okolice Moskwy.
Na Krymie sytuacja stała się poważna — wybuchły pożary infrastruktury energetycznej, w Symferopolu i Sewastopolu brakuje prądu, na Moście Kerczeńskim stoją kilkugodzinne korki samochodów uciekających z Krymu, władze zakazały prywatnej sprzedaży paliwa. Zychowicz zaznaczył, że gdyby Ukraina uderzyła tak precyzyjnie — jak trzy razy w jedno miejsce w Woroneżu — w Most Kerczeński, Krym zamieniłby się w wyspę i Rosjanie mieliby poważny problem z zaopatrzeniem.
Wall Street Journal podał, że liczba ukraińskich ataków dronami w maju 2026 roku była 3,5 razy wyższa niż rok wcześniej — ukraiński przemysł dronowy rośnie geometrycznie. Zychowicz ocenił te zdolności jako coś niesamowitego i zapowiedział pełną analizę strategiczną na wieczorny odcinek z pułkownikiem Lewandowskim. Zaznaczył jednak, że na froncie dzieje się gorzej — Putin mówi o bliskim zdobyciu Konstantynówki i Lymanu.
Białoruś ustąpiła pod ukraińskim ultimatum
Zełenski twierdzi, że Łukaszenka ustąpił pod jego presją i rozmontował infrastrukturę przekaźnikową sygnałów dla rosyjskich dronów atakujących Kijów od północy. Białoruś tego oficjalnie nie potwierdza, ale Łukaszenka potwierdził wizytę specjalnego wysłannika Zełenskiego i zapewnił, że do wojny wciągnąć się nie da oraz że nie zamierza wojować z Ukraińcami. Wcześniej podobno przepraszał Zełenskiego za różne swoje wypowiedzi. Zychowicz ocenił, że Ukraina wyraźnie stanęła teraz na nogi i zaczyna ustawiać w sobie sąsiadów — Polskę widać od kilku dni, ale teraz też Białoruś.
Pozostałe wątki
Iran ostrzelał statek pod banderą Singapuru w Cieśninie Ormuz, który zboczył z wyznaczonego toru — co spowodowało wstrzymanie przez ONZ operacji ewakuacji statków i niepewność co do powrotu cen ropy, które po raz pierwszy od wybuchu konfliktu z Iranem spadły poniżej 70 dolarów za baryłkę. W Stanach Zjednoczonych wybuchła afera wokół brutalnych faulów na koszykarce Caitlin Clark w lidze WNBA — Zychowicz ocenił to jako przykład rasizmu wobec białej zawodniczki dominującej w zdominowanej przez czarnoskóre sportsmenki lidze.