Raport Ukraina: Zełenski przegrał ze społeczeństwem, Syrski odszedł, Drapatyj obejmuje dowództwo

Nowe

Konflikt wywołany przez samego Wołodymyra Zełenskiego, który odsunął rząd i ministrów, w tym Mychajła Fedorowa wskazującego jedenaście największych błędów ukraińskiej armii, doprowadził ostatecznie do dymisji generała Ołeksandra Syrskiego i nominacji generała Mychajła Drapatego na nowego naczelnego dowódcę Sił Zbrojnych Ukrainy. O tym, czy ta zmiana może realnie wzmocnić ukraińską armię, oraz o sytuacji na wszystkich kluczowych odcinkach frontu w dniach 16–18 lipca 2026 roku mówił autor kanału Martinn w najnowszym odcinku „Raportu Ukraina”.

Zełenski ugiął się pod presją społeczeństwa

Prowadzący przypomniał, że decyzja Zełenskiego o odsunięciu rządu, w tym premier i ministrów — a wśród nich Fedorowa — spotkała się z surowym przyjęciem społeczeństwa ukraińskiego. Reakcje nie ograniczały się przy tym do samej ulicy — również wśród jednostek wojskowych panował podział: część poparła nowego ministra obrony, inne pozostały lojalne wobec Fedorowa. Wielodniowe protesty, podczas których skandowano na cześć młodego ministra, doprowadziły do tego, że prezydent ostatecznie ustąpił. Zdaniem prowadzącego Zełenski w praktyce przegrał starcie ze społeczeństwem, choć to on sam je rozpoczął — i to pomimo że w pierwszej rundzie tego sporu było to dla niego niekorzystne.

W tym kontekście pojawiła się informacja o rozważanej dymisji generała Syrskiego, naczelnego dowódcy, który miał pozostawać w konflikcie z Fedorowem — konflikcie, w którym to Fedorow, jak ocenił prowadzący, był stroną bardziej ofensywną. Choć początkowo niewielu traktowało możliwość takiej dymisji poważnie, ostatecznie do niej doszło. Prowadzący zaznaczył, że mimo różnych trudnych sytuacji, z którymi Syrski mierzył się od 2024 roku, ocena jego dorobku — łącznie z pewnymi sukcesami — należy do samych Ukraińców, nie do niego.

Dlaczego akurat Drapatyj

Prowadzący wyjaśnił, że mowa o generale dywizji, który wcześniej dowodził już jedną z armii i sam podał się do dymisji po ostrzale jednego z poligonów, na którym zginęło trzynastu żołnierzy — mimo że w chwili ataku go tam nie było. Ten gest wzięcia odpowiedzialności na siebie przyniósł mu, jak zaznaczył prowadzący, duży szacunek zarówno wśród Ukraińców, jak i samych żołnierzy.

Zastrzegł jednocześnie, że nominacja Drapatego nie oznacza, iż jedna osoba nagle rozwiąże wszystkie jedenaście problemów wskazanych przez Fedorowa czy w ogóle wszystkie bolączki ukraińskiej armii — byłoby to zbyt proste podejście. Chodzi raczej o sygnał, że Ukraina próbuje odpowiedzieć na realne problemy systemowe: dowodzenie, biurokrację, wykorzystanie dronów, logistykę, mobilizację, reformę korpusów oraz tempo podejmowania decyzji — a więc dokładnie te obszary, które w całości wymieniał i rozwijał Fedorow.

Prowadzący podkreślił, że Drapatyj wyróżnia się na tle innych kandydatów tym, że nie wywodzi się z zaplecza politycznego, lecz z doświadczenia frontowego — jest dowódcą kojarzonym realnie z wojną, z żołnierzami i jednostkami walczącymi na pierwszej linii, a także z próbą nowoczesnego podejścia do wojska. To on wielokrotnie wspominał o potrzebie reform armii, podkreślając, że Ukraina dziś potrzebuje nie tyle samej odwagi żołnierzy — której, jak zaznaczył prowadzący, ci i tak nie brakuje — ile sprawniejszego systemu szybszych decyzji, lepszego zaopatrzenia, skuteczniejszego wykorzystania dronów, lepszej koordynacji i mniejszej biurokracji.

Prowadzący ocenił osobiście, że nie widzi obecnie innego kandydata, który równie dobrze mógłby objąć dowództwo nad całą armią po odejściu Syrskiego. Zaznaczył przy tym, że Drapatyj walczy z Rosją od 2014 roku, od początku konfliktu na Donbasie w ramach operacji ATO, i to z realnymi sukcesami na koncie — a mimo to wziął na siebie odpowiedzialność za śmierć trzynastu żołnierzy i sam podał się do dymisji.

Prowadzący postawił zasadnicze pytanie na przyszłość: czy generał Drapatyj pozostanie „niewolnikiem Bankowej”, czy to nadal na Bankowej (siedzibie prezydenta Ukrainy) będą zapadać decyzje mające decydujący wpływ na armię i sytuację na froncie. Odpowiedź na to pytanie — jak zaznaczył — dadzą sami gracze polityczni i społeczeństwo ukraińskie.

Rosyjska propaganda kontra rosyjscy milblogerzy w sprawie autostrady M14

Prowadzący przywołał materiał Instytutu Studiów nad Wojną (ISW), według którego rosyjscy milblogerzy podważyli oficjalne rosyjskie oświadczenia, jakoby siły rosyjskie w pełni zabezpieczyły autostradę M14 Rostów–Krym — główny lądowy szlak łączący Rosję kontynentalną z okupowanym Krymem — przed ukraińskimi atakami dronów średniego zasięgu. Kontekstem tych doniesień było spotkanie Władimira Putina 20 lipca z gubernatorem okupowanego obwodu zaporoskiego Jewgienijem Balickim, który zapewniał o ustanowieniu pełnej kontroli nad autostradą.

Prowadzący zacytował — powołując się na źródło Rybar, cytujące z kolei rosyjski kanał „Dwa Majory” — sceptyczną odpowiedź milblogerów na te zapewnienia. Autorzy komentarza przywołali analogiczną sytuację z Flotą Czarnomorską, która od trzech lat twierdzi, że skuteczność ukraińskich dronów morskich została zredukowana niemal do zera — podczas gdy w rzeczywistości okręty floty po prostu opuściły bazę w Noworosyjsku i dziś pełnią funkcję stałych, unieruchomionych celów, co samo w sobie tłumaczy spadek liczby ataków. Milblogerzy zastosowali tę samą logikę do sytuacji na M14: skoro na trasie jeździ dziś znacznie mniej cystern i ciężarówek — bo cywile mają ogromne trudności z samym poruszaniem się po tej drodze — to spadek liczby ataków dronowych wcale nie świadczy o skuteczności rosyjskiej obrony, lecz o tym, że po prostu nie ma już czego atakować. Prowadzący ocenił, że ten mechanizm — malejąca liczba celów interpretowana propagandowo jako sukces obrony — pokazuje w pigułce, jak działa rosyjska logika informacyjna, i zapowiedział przejście do przeglądu sytuacji na poszczególnych odcinkach frontu.

Odcinek sumski

Prowadzący zaznaczył, że mimo pozornego spokoju na tym kierunku, w ostatnich dniach doszło do sporej liczby starć. Rosjanie kontynuują próby powiększania stref buforowych, co przekłada się na walki w rejonie miejscowości Konstantynówka, Kindratówka, Andrijówka i Junakówka, gdzie oddziały ukraińskie przeprowadzały kontrataki. Główne działania toczą się jednak na odcinku 14 korpusu w rejonie Riazne — po zdobyciu tej miejscowości Rosjanie kontynuowali natarcie wzdłuż drogi w kierunku Teterówki, gdzie pojawiły się nowe geolokalizacje potwierdzające ich obecność. Prowadzący wskazał również na potwierdzone geolokalizacje w rejonie Nowo-Dmytriwki oraz Masywu Leśnego — terenu, którego, jak ocenił, praktycznie nie da się obronić, ponieważ przy tak rozrzedzonym froncie nie ma mowy o ciągłej, liniowej obronie. Dalsze działania obserwowano w rejonie Pokrowki — sam fakt występowania tam wybuchów po rosyjskich pociskach i atakach dronów, mimo wcześniejszych rosyjskich twierdzeń o zdobyciu centrum miejscowości, sugeruje raczej przenikanie pojedynczych grup i eliminowanie przez Rosjan wykrytych punktów oporu, niż pełną kontrolę nad terenem.

Odcinek charkowski

Prowadzący sprostował swoją wcześniejszą pomyłkę nazewniczą (Kozacza Łaheria zamiast Kozaczej Łopani) i omówił dalsze działania na północ od Kozaczej Łopani, gdzie Rosjanie wciąż próbują tworzyć podejścia do miejscowości. Dowództwo ukraińskiego zgrupowania łukiańskiego informowało o próbach stworzenia przez Rosjan sektora dronowego mającego atakować północ obwodu charkowskiego — prowadzący zgłosił jednak wątpliwość co do tej interpretacji, zauważając, że drony rosyjskie pojawiają się już w samym Charkowie, co sugeruje raczej chęć rozszerzenia zasięgu w głąb zachodniej części obwodu niż potrzebę tworzenia nowej strefy wypuszczania dronów, chyba że Rosjanom zależy na głębszym wejściu w teren właśnie w tym celu.

Dalsze działania — z użyciem dronów, artylerii i niewielkich grup piechoty, wymierzone głównie w linie logistyczne przeciwnika — obserwowano w rejonie Lipców. Największa intensywność walk przypadła jednak na odcinek wowczański: starcia toczyły się w rejonie miejscowości Prylipky, Hrabske, Łyman i Wilcza. Prowadzący nie był zaskoczony liczbą geolokalizacji w rejonie Hrabskiego — bujna letnia roślinność masywu leśnego ułatwia głębsze przenikanie oddziałów, choć w tym rejonie przebiega też rzeka, co dodatkowo komplikuje sytuację, choć — jak zaznaczył prowadzący — nie chodzi o szczególnie dużą przeszkodę wodną. Dalsze działania odnotowano na południe od Wowczańska oraz w rejonie Wowczańskich Chutorów i dalej na wschód. Na odcinku rejonu minowego, mimo braku potwierdzonych starć lądowych przez trzy dni, prowadzący zastrzegł, że nie oznacza to całkowitego braku aktywności — nadal prowadzone są loty rozpoznawcze i ataki dronów oraz działania artylerii.

Odcinek kupiański

Na północ od Dworicznej działania koncentrują się w rejonie miejscowości Krasne Pierszotrawneve, Fyholiwka i Dowhenke, bez istotnych zmian sytuacji. Na głównym kierunku, w rejonie samego Kupiańska, Rosjanie coraz mocniej próbują przenikać z powrotem do wschodniej części miasta — potwierdzono umocnienie ich pozycji w rejonie Podołu oraz w rejonie kupiańsko-wązłowym, a dalsze działania toczą się w rejonie Kyseliwki i Nowosełowego. Jednocześnie strona ukraińska prowadzi własne działania w północnej części miasta, w rejonie Myrne i północnego Kupiańska — dowództwo ukraińskie informowało o rosnącej liczbie oddziałów i grup próbujących przeniknąć ponownie do miasta. Dalsze starcia obserwowano w rejonie Tychego Skniadraszewki, Ładyżynki i Zapadnego. Zdaniem prowadzącego sytuacja na tym odcinku jest złożona, ale nie można mówić o utracie kontroli przez stronę ukraińską.

Odcinek borowski

Działania toczą się w rejonie Zahryzowego, Bohuslawki i Nowoplatoniwki, a także — po stronie rosyjskiej — w kierunku Szyikiwki, co samo w sobie przeczy wcześniejszym rosyjskim twierdzeniom o zdobyciu tego rejonu: skoro Rosjanie wciąż tam nacierają, a geolokalizacje potwierdzają walki właśnie w tym miejscu, nie mogli go wcześniej opanować. Miejscowości Kopanky, Nowojehoriwka, Nadija i Nowocerkiwka pozostają pod kontrolą ukraińską, a nawet pojedyncze przenikające grupy rosyjskie nie są w stanie utrzymać zdobytego terenu — są, zdaniem prowadzącego, systematycznie wykrywane i eliminowane. Prowadzący ocenił ten odcinek jako aktywny, ale specyficzny: obie strony pełnią raczej funkcję wzajemnych „strażników”, pilnując, by przeciwnik nie mógł swobodnie przerzucać sił na inne, bardziej krytyczne kierunki frontu.

Odcinek limański

Prowadzący zwrócił uwagę na krążące w sieci mapy przedstawiające rzekome odcięcie przez stronę ukraińską dwóch pasów — wzdłuż drogi i wzdłuż jeziora — w obrębie tzw. szarej strefy i występu terenowego. Zastrzegł wyraźnie, że sam nie odważyłby się rysować tak daleko idących wniosków, ponieważ brak jest geolokalizacji czy raportów, które by je potwierdzały. Faktycznie potwierdzone są jedynie naciski w rejonie Kateryniwki, poprzez Nowe, Łypowe i Zełenu Dolynę — działania niewielkich sił, o których, jak przyznał prowadzący, wiadomo niewiele, częściowo dlatego że tego typu operacje z natury wymagają dyskrecji, co widać po skąpych publikacjach 3 Korpusu.

Prowadzący podkreślił, że do faktycznego połączenia dwóch „rękawów” natarcia — jednego prowadzonego w rejonie Drobyszewego (oczyszczanie z przenikających grup rosyjskich) i walk w rejonie samego Łymania, a drugiego od strony miejscowości Stawki — wciąż jest daleko. Rzecznik prasowy ukraińskiego zgrupowania informował, że Rosjanie mimo ogromnych strat konsekwentnie kontynuują natarcie w tym rejonie, w pełni świadomi zagrożenia, jakie stanowi on dla strony ukraińskiej. Prowadzący podkreślił, że próby odcięcia rosyjskiego zgrupowania uderzeniowego działającego w kierunku Serednie–Szandryholowe–Nowosełiwka są realne, ale w żadnym razie nie uzasadniają jeszcze rysowania map przedstawiających gotowe okrążenie — jeśli działania te będą kontynuowane, dopiero wtedy nabiorą one faktycznych podstaw.

Odcinek siwierski

Prowadzący ocenił ten kierunek jako bardzo intensywny, mimo że pozornie niewiele się tam zmienia. Przywołał komentarz analityka publikującego pod nazwą xPalfira, który zwrócił uwagę, że w cieniu medialnie eksponowanej Konstantynówki rozgrywa się coś znacznie poważniejszego, co zaciemnia obraz sytuacji na całym Pasie Twierdz. Zdaniem Palfiry i prowadzącego to właśnie odcinek siwierski, a nie Konstantynówka, stanowi obecnie największy problem strony ukraińskiej — nie bez powodu był on ostatnio wzmacniany odwodami przez dowództwo ukraińskie. Prowadzący zaznaczył jednak, że jego zdaniem wzmocnienia te jeszcze nie ustabilizowały w pełni sytuacji, choć już częściowo ją poprawiają — na pełny efekt trzeba będzie jeszcze poczekać.

Najintensywniejsze walki toczą się na zachód od Krywej Łuki, w rejonie na zachód od Kalinowego oraz w rejonie Raj-Ołeksandriwki, gdzie mocno atakowane jest zaplecze w rejonie Mykołajiwki i na zachód od Raj-Ołeksandriwki. Rosjanie intensywnie próbują przenikać przez kanał w rejonie Małyniwki i Tychoniwki, kontynuując natarcie dalej na zachód. Jednocześnie trwają walki w rejonie Prywilnego, Chołubiwki i Majaczki — to właśnie w rejonie Chołubiwki znajduje się, zdaniem prowadzącego, znaczący punkt oporu ukraińskiego, wciąż utrzymujący ten filar obrony na wschód od kanału. Prowadzący przyznał rację Palfirze — cały ten odcinek jest w ciągłym ruchu i pod silną presją rosyjską, a nadmierne skupienie na Konstantynówce przesłania to, co dzieje się w rejonie Słowiańska i Kramatorska. Zapowiedział przygotowanie nowej mapy pokazującej, jak blisko tych dwóch kluczowych miejscowości znajdują się już siły rosyjskie.

Odcinek Czasiw Jaru

Kontynuując temat odcinka siwierskiego, prowadzący omówił działania w rejonie Nowomarkowego, Majskiego i samego Czasiw Jaru, gdzie Rosjanie prowadzili aktywne działania ofensywne w południowych dzielnicach miasta, atakując Mykołajiwkę oraz Czerwone. Nie udało im się jednak osiągnąć sukcesów — zdaniem prowadzącego są to raczej działania wiążące, mające na celu utrudnienie obrony 24. i innych jednostek ukraińskich zaangażowanych w walki o Konstantynówkę.

Konstantynówka

W samej miejscowości pojawił się nagrany film przedstawiający żołnierzy jednego z oddziałów 425. pułku szturmowego z Kiłą, którzy podnieśli flagę w zachodniej części miasta, w Domu Kultury. Rosyjska 4. Brygada poinformowała o wzięciu do niewoli dwóch żołnierzy z tej jednostki, co sama jednostka potwierdziła. Jednocześnie pojawiły się geolokalizacje kontrataków i działań zaczepnych prowadzonych zarówno przez pułk z Kiła, jak i inne oddziały ukraińskie — co pokazuje, że walki w samym mieście trwają. Prowadzący zastrzegł jednak, że oczyszczenie pojedynczego budynku jednego dnia nie oznacza automatycznie jego utrzymania następnego dnia — jednostki oczyszczające idą dalej, nie zabezpieczając przejętego terenu jako w pełni bezpiecznej strefy, przez co brak jest szczelnej linii frontu, a grupy przeciwnika wciąż mogą przenikać przez luki. Dalsze walki toczą się także na zachód od Konstantynówki.

Odcinek pokrowski

Rosjanie coraz mocniej naciskają w kierunku Dobropola, jednak bez realnych sukcesów — dzięki umiejętnym działaniom oddziałów ukraińskich z 7. Korpusu Szybkiego Reagowania oraz 1. Korpusu Azow. Rosjanie mają poważny problem z ukraińskimi dronami atakującymi ich zaplecze i jednostki szturmowe, a ich działania koncentrują się w rejonie Dobropola, Wieselego, Radiskiego, Szewczenki i Nowoołeksandriwki, w kierunku Chruszczowej. Prowadzący zaznaczył, że mimo braku widocznych sukcesów Rosjanie na tym odcinku nie są bierni — prowadzą działania mające zabezpieczyć rejon Pokrowska i Myrnohradu, co stanowi klucz do ewentualnego przełamania pozycji 1. Korpusu w kierunku północnym na tym wąskim pasie terenu.

Rejon Nowopawliwki i Nowoołeksandriwki — analiza Konstantyna Maszowca

Prowadzący przywołał obszerną analizę Konstantyna Maszowca, poświęconą dwóm powiązanym kierunkom działań ofensywnych strony ukraińskiej. Kilkanaście tygodni temu pojawiły się informacje o ukraińskich działaniach w rejonie Iwaniwki, Iskry na Zełenym Kraju, Nowohatnego, Temyriwki i Pidubnego. W ostatnich dniach działania te rozlały się na kolejne odcinki: trwa natarcie w kierunku Dacznego, na południe od Nowopawliwki, gdzie oczyszczano teren z przenikających grup rosyjskich w południowo-zachodniej części miejscowości i kontynuowano natarcie wzdłuż drogi. Jednocześnie, jak pisze Maszowec, strona ukraińska prowadzi działania z rejonu Nowohatnego, Temyriwki i Pidubnego w kierunku Żybkiego i dalszych miejscowości, przekraczając rzekę Mokri Jały i zabezpieczając rejon rzeki Wowczej.

Co istotne, te działania zmusiły stronę rosyjską, która wcześniej planowała przerzucić 90. Dywizję w celu wzmocnienia rejonu Pokrowska, do samodzielnego wysyłania jednostek wsparcia w tym kierunku — o czym również informuje Maszowec. Na drugiej mapie widoczna jest południowa część tego samego rejonu działań: Pidubne, Zełene, dalej w kierunku Nowosiłki, Woskresenki, Ilinki i Szewczenki, gdzie prowadzone są bombardowania i ataki. Maszowec ocenił, że głębokość operowania ukraińskich jednostek od pozycji wyjściowych sięga już 9–10 kilometrów, co prowadzący określił jako wynik niebagatelny.

Prowadzący przywołał również końcowe podsumowanie Maszowca dotyczące obu kierunków — nowopawliwskiego i nowoołeksandriwskiego: mimo że działania ofensywne Sił Zbrojnych Ukrainy budzą pewne obawy rosyjskiego dowództwa, nie są oceniane jako szczególnie silne. Zdaniem rosyjskiego dowództwa Ukraina nie dysponuje wystarczającymi siłami, by osiągnąć coś więcej niż powolne, ograniczone taktycznie ulepszenia w rozmieszczeniu wysuniętych jednostek. Prowadzący przyznał tej ocenie pewną słuszność, zaznaczając jednocześnie, że istnieje niewielka, ale realna szansa na osiągnięcie przez stronę ukraińską bardziej ambitnego rezultatu.

Maszowec zwrócił uwagę, że działania te toczą się na styku dwóch rosyjskich armii — 36. i 29. — oraz dwóch zgrupowań dowodzenia, Wostok i Centrum, co sugeruje, że koordynacja rosyjska na tym styku może nie być w pełni efektywna, choć rosyjskie dowództwo nie postrzega tego jako poważnego zagrożenia. Prowadzący zaznaczył, że takie niedocenienie może paradoksalnie przynieść korzyści stronie ukraińskiej, która może celowo wywierać nacisk właśnie na styku dwóch zgrupowań — z natury najsłabiej skoordynowanym punkcie każdej linii obrony. Maszowec poinformował, że w odpowiedzi na te działania rosyjska 90. Dywizja została przesunięta z podporządkowania zgrupowaniu Wschód (prawdopodobnie z armii Centrum) do 29. Armii, w ramach korekty linii rozgraniczenia między zgrupowaniami. Prowadzący zaznaczył jednak, że choć formalnie ma to wzmocnić 29. Armię, w praktyce wcale tak nie jest — 90. Dywizja jest bowiem uwikłana w ciężkie walki jednocześnie na kierunkach Nowopawliwki, Iwaniwki i Wełykomychajliwki, co rozprasza jej siły i utrudnia koordynację z nową strukturą dowodzenia.

Prowadzący odniósł się też krytycznie do rosyjskich doniesień o zdobyciu miejscowości Wilne, znajdującej się ponad 12 kilometrów od ostatniej potwierdzonej rosyjskiej pozycji obronnej — ocenił to jako mało prawdopodobne, sugerując, że Rosjanie najpewniej sami ostrzelali tę miejscowość po wykryciu tam ukraińskich oddziałów lub celów artyleryjskich, a nie faktycznie ją zdobyli.

Odcinek Huliajpola

Prowadzący zwrócił uwagę na materiały wideo przedstawiające blisko 70 jeńców wziętych do niewoli przez oddziały 225. pułku szturmowego, prowadzące działania oczyszczające w rejonie Widwyżenki i Wierchniej Terzy. Choć liczba ta może wydawać się niewielka, biorąc pod uwagę, że mowa o żołnierzach przenikających pojedynczo lub w parach przez pozycje w tzw. szarej strefie, sam fakt wzięcia ich do niewoli świadczy, zdaniem prowadzącego, że sytuacja na tym kierunku nie wygląda dla Rosjan zbyt korzystnie.

Prowadzący odniósł się też do wcześniejszych doniesień o przeniesieniu 200–300 operatorów jednostki Rubikon z odcinka Konstantynówki do wsparcia działań floty na Morzu Azowskim — komentując to jako kolejny przykład „za krótkiej kołdry”: skoro rosyjskie okręty ponoszą straty, trzeba przerzucać zasoby z innych, wcześniej wzmocnionych odcinków, w tym z rejonu Huliajpola. Prowadzący przywołał ocenę Konstantyna Maszowca, który zauważył, że dopóki Uspenowka nie zostanie zdobyta przez Rosjan, działania w rejonie Huliajpola nie zostaną ograniczone — i przyznał tej ocenie rację. Dalsze walki toczą się w rejonie Huliajpolskiego, Czerkasskiego, Wierchniej Terzy, Widwyżenki, Dobropilla oraz na zachód od Sołodkiego, z aktywnością geolokalizacyjną potwierdzoną po obu stronach frontu.

Odcinek Zaporoża i Kamianskiego

Trwają bombardowania i działania zaczepne w rejonie Małej Tokmaczki, Nowodaniliwki i Nowoandriwki, przy czym głównym kierunkiem pozostaje Stepnohirsk. Rosjanie poinformowali o utracie kontroli nad Prymorskim oraz kolejną miejscowością na północ od Kamianskiego, co, zdaniem prowadzącego, dodatkowo potwierdza, że rejon ten pozostaje pod kontrolą ukraińską. Dalsze działania toczą się w rejonie Kamianskiego — Rosjanie są atakowani na północ i zachód od miejscowości, wzdłuż wybrzeża Starego Zbiornika oraz od strony wschodniej. Jednocześnie prowadzone są walki w rejonie Stepowego, Małych Szczerbaków i Szczerbaków — strona ukraińska dąży w tym rejonie do przywrócenia kontroli nad pozycjami wyjściowymi sprzed początku 2025 roku.

Odcinek chersoński

Prowadzący zaznaczył, że mimo braku odnotowanych w ostatnich dniach walk lądowych, na tym odcinku nadal dzieje się sporo — zwłaszcza w odnogach Dniepru oraz na wyspach, choć materiały wideo z tych działań na razie nie trafiły jeszcze do sieci. Odnotowano działania rosyjskiej artylerii i dronów w samym Chersoniu oraz w rejonie mostu antonowskiego i mostu kolejowego, a także szereg uderzeń ukraińskich dronów na kierunku chersońskim i w rejonie podejść do samego Krymu.


Materiał „Raport Ukraina. Nowa nadzieja armii? Generał Drapatyj | 16–18.07.2026″ dostępny na kanale Martinn na YouTube, liczącym 56,6 tys. subskrybentów. Opublikowany 23 lipca 2026.


You may also like

Strona 1 z 4
Strona 1 z 4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *