Reporter Super Expressu pojechał do podwarszawskiego Otwocka, żeby zapytać mieszkańców — Polaków i Ukraińców — o decyzję prezydenta Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA”.
Reakcje po polskiej stronie były jednoznaczne. Mężczyzna z Wołynia nie krył oburzenia: „To, co zrobił Zełenski, to szok. Oni nas mają za nic, nas Polaków.” Inny rozmówca uznał, że decyzja była prowokacją: „Podlał oleju do ognia. Taka atmosfera się zrobiła.” Część pytanych domagała się przeprosin — ale bez większej wiary, że kiedykolwiek nastąpią. „Nie przeproszą, bo to jest zawzięty naród” — powiedziała jedna z kobiet. Starszy mężczyzna podsumował krótko: „Od kiedy Ukrainiec był przyjacielem Polaka?”
Padały też głosy bardziej wyważone. Młody mężczyzna przyznał, że rozumie, iż Ukraina buduje swoją tożsamość narodową, ale podkreślił: „Mają teraz tysiące bohaterów. Po co akurat ten, o którym wiedzą, że w Polsce ma tak negatywny wydźwięk?” Zaproponował zasadę wzajemności w polityce historycznej — jeśli Ukraina nazywa jednostki imionami UPA, Polska może też zacząć sięgać po własne symbole, które tamtej stronie się nie podobają.
Ukraińcy mieszkający w Polsce reagowali z mieszanymi uczuciami. Mężczyzna z Ukrainy, który mieszka w Otwocku od ponad dziesięciu lat, powiedział wprost: „To nie są żadni bohaterowie, to są banderowcy.” Stwierdził, że Zełenski popełnił poważny błąd. Przyznał też, że nawet jego ukraińscy znajomi pracujący w Polsce powiedzieli mu to samo. Zapytany przez reportera, czy jest w stanie przeprosić Polaków za Wołyń — powiedział: „Przepraszam Polaków za to, co było na Wołyniu. Powiedziałem. I do przodu.”
Ukrainka, która przyjechała do Polski z rodziną po wybuchu wojny, opowiedziała, że coraz częściej słyszy w komunikacji miejskiej słowa „wyjeżdżaj na Ukrainę”. Powiedziała, że w Warszawie pobito czternastoletniego Ukraińca, który trafił do szpitala w ciężkim stanie. Sama nie ma nic przeciwko Polsce ani Polakom — wynajmuje mieszkanie, płaci za wszystko sama, syn skończył ósmą klasę w polskiej szkole. „Nie pretendujemy na ich ziemie ani budynki. Musieliśmy wyjechać ze swojego kraju.”
Uczeń szkoły średniej z polskim rodowodem zwrócił uwagę, że Wołyń jest tematem tabu w polskich szkołach, mimo że uczy się w klasie z wieloma Ukraińcami. Stwierdził, że ukraińscy uczniowie powinni poznać prawdę historyczną. „Wysłałbym go do pani od historii na lekcję” — powiedział o ukraińskim koledze, który twierdził, że Bandera był tylko „zbrojniarzem wojny”.