Agnieszka Burzyńska — komentatorka Kanału Zero — przeanalizowała przebieg kryzysu polsko-ukraińskiego wokół orderu Orła Białego, decyzję Karola Nawrockiego, reakcję Donalda Tuska oraz ogłoszony przez Zełenskiego Panteon Narodowy.
Jeśli coś idzie dobrze, należy to zepsuć
Burzyńska otworzyła komentarz ironicznie — jeśli coś idzie dobrze, należy to zepsuć, a jeżeli coś już nie idzie najlepiej, można to jeszcze bardziej zepsuć. Do tej zasady postanowił się zastosować prezydent Nawrocki. Co jest zdumiewające, bo to, że Jarosław Kaczyński nigdy nie umiał w dyplomację, było oczywistą oczywistością — prezes jest zbyt niecierpliwy i zbyt dosłowny, żeby bawić się w niuanse. Ale żeby otoczenie prezydenta szło w tę samą stronę — to już niezrozumiałe.
Burzyńska zapytała retorycznie, dlaczego doradcy głowy państwa akurat w tej kwestii nie wzięli przykładu z Wiktora Orbana — mistrza gry na wielu dyplomatycznych fortepianach, którego skądinąd podziwiają. Efektem całej tej awantury było — jak to ujęła — przyczynienie się do powstania Panteonu Narodowego, w którym mają zostać upamiętnione osoby walczące o wolność Ukrainy. Nikt nam nie będzie mówił, jakich bohaterów szanować — zagrzmiał Zełenski.
Wojenkę rozpoczął Zełenski — to jasne, ale reakcja powinna być inna
Burzyńska jednoznacznie wskazała winowajcę pierwszego ruchu. Tę wojenkę rozpoczął oczywiście Wołodymyr Zełenski — to jest jasne, poza dyskusją. To on nadał jednej z jednostek bojowych imię bohaterów UPA. Czy to była prowokacja? Bardziej, zdaniem Burzyńskiej, było to spowodowane trudną sytuacją wewnętrzną Zełenskiego — zagrywka pod publiczkę.
Czy można było zignorować? To dyskusyjne — Burzyńska osobiście uważa, że reakcja była potrzebna, ale niekoniecznie w formie politycznego bejsbolu i odbierania orderu Orła Białego. To z kolei spowodowało odesłanie medalu pocztą do Polski, a potem ruszyła lawina wzajemnego odsyłania kolejnych orderów — z polskiej strony na czele z Jarosławem Kaczyńskim, z ukraińskiej udział wzięli byli prezydenci Ukrainy.
Burzyńska oceniła to wprost — nasi gracze z pałacu dali się wciągnąć w tę rozgrywkę i dali się rozegrać, myśląc, że to oni sami coś rozgrywają. I jeszcze, a może przede wszystkim, zrobili na złość Donaldowi Tuskowi — bo wszystko działo się w trakcie przygotowań do wielkiej międzynarodowej konferencji o odbudowie Ukrainy, na którą prezydent Ukrainy ostatecznie nie dotarł.
Wpis Przydacza zdradza prawdziwe intencje
Burzyńska wskazała na wpis Marcina Przydacza, szefa prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, jako dowód na rzeczywiste motywacje pałacu. Przydacz przypomniał, że gospodarzami konferencji mieli być wspólnie Tusk i Zełenski — a po rezygnacji tego drugiego, szef polskiego rządu został „wystawiony na pośmiewisko”. Przydacz pisał, że nie ma żadnej satysfakcji z upokorzenia premiera na arenie międzynarodowej, ale że w przypadku tego premiera nie jest to niestety pierwszy raz.
Burzyńska skomentowała to złośliwie — przypomniała, że Zełenski zrezygnował z udziału właśnie z powodu orderowej awantury rozpętanej przez Nawrockiego. Skoro więc minister mówi o braku satysfakcji z powodu nieobecności Zełenskiego, to znaczy że ta satysfakcja była ogromna. Pałacowi macherzy nie pomyśleli przy tym, że nieobecność prezydenta Ukrainy uwalnia polskiego premiera od kłopotliwych pytań o banderę. Gdyby taka była motywacja, można by to wpisać w narrację troski o Polskę — ale minister napisał wprost, że Tusk został wystawiony na pośmiewisko. Napisał to bez satysfakcji — co według Burzyńskiej zdradza, że satysfakcja była.
Reakcja Tuska — wyważona, choć nie bez polsko-polskiego kontekstu
Burzyńska przytoczyła wypowiedź premiera Tuska. Tusk mówił, że osobiście miał nadzieję na pozytywny zwrot w trudnych, naznaczonych historią relacjach polsko-ukraińskich. Wiedzieli, że napięcia będą się pojawiać nieuchronnie — ale mając na uwadze strategiczne bezpieczeństwo i interes Polski, jest przekonany, że dotyczy to też Ukrainy. „Ale ja jestem odpowiedzialny za Polskę, nie za Ukrainę. Ja nie przyłożę ręki w żaden sposób do podsycania tego napięcia. Czy to jest popularne czy nie, nie interesuje mnie to w tej chwili.”
Tusk podkreślił, że jest przekonany, iż w długofalowym interesie Polski jest budowanie dobrych relacji opartych na wizji przyszłości, a nie na traumie z przeszłości — chociaż ta trauma jest po obu stronach uzasadniona, szczególnie po polskiej. Przywołał słowa Władysława Bartoszewskiego o tym, że warto być przyzwoitym, chociaż nie zawsze się to opłaca — i dodał, że w tym przypadku przyzwoitość się w dodatku opłaca.
Panteon Narodowy — prezent na wewnętrzną kampanię Zełenskiego
Burzyńska zwróciła uwagę, że umowy biznesowe podpisane na konferencji powinny być tematem debaty — pytanie o sukces i ocenę działalności pełnomocnika ds. Ukrainy Pawła Kowala. Ale to nie jest temat, bo w sensie politycznym na czołówki przedarło się hasło „Konferencja w Gdańsku bez Zełenskiego”. A sam prezydent Ukrainy dostał prezent na potrzeby swojej wewnętrznej kampanii, inicjując budowę Panteonu Narodowego.
Burzyńska przytoczyła słowa Zełenskiego z Dnia Konstytucji Ukrainy: „Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować.” Zełenski podkreślał prawo narodu do samodzielnego kształtowania pamięci historycznej, a projekt zakłada zapisanie nazwisk wszystkich bohaterów — dawnych i współczesnych — na zawsze w historii Ukrainy, jako wyraz szacunku i manifestację prawa do własnej tożsamości.
Kosiniak-Kamysz: dla Polaków UPA jest symbolem zbrodni, nie wolności
Burzyńska przywołała reakcję wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, który powiedział: „Decyzja o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA budzi w Polsce głęboki ból, niepokój i sprzeciw. Rozumiemy, że dla części Ukraińców UPA może być postrzegana przez pryzmat walki z sowieckim zniewoleniem. Rozumiemy, że naród, który dziś broni się przed rosyjskim imperializmem, szuka symboli odwagi i niezłomności. Ale dla Polaków UPA nie jest neutralnym symbolem walki o wolność. Dla Polaków UPA jest przede wszystkim symbolem zbrodni dokonanych na bezbronnych cywilach.”
Konkluzja — dyplomatyczne mistrzostwo polskiego prezydenta
Burzyńska podsumowała ironicznie — polski prezydent postanowił pójść dalej i być świętszy od papieża, bo chciał zrobić na złość polskiemu premierowi. Efektem było pogorszenie i tak trudnych stosunków polsko-ukraińskich, a przy okazji realna pomoc prezydentowi Ukrainy w jego krajowej politycznej wojence o rząd dusz Ukraińców. Dyplomatyczne mistrzostwo — zakończyła z przekąsem.
Komentarz wygłosiła Agnieszka Burzyńska. Materiał dostępny na kanale Kanał Zero na YouTube, liczącym ponad 2,32 miliona subskrybentów. Opublikowany 29 czerwca 2026 roku.