Dworczyk w „Bez Uników”: Ukraina z Banderą na sztandarze nie wejdzie do Unii Europejskiej

Nowe

Michał Dworczyk, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości ze Stowarzyszenia Rozwój Plus, był gościem Renaty Grochal w programie „Bez Uników” na antenie Polskiego Radia 24. Rozmowa dotyczyła zaangażowania Polski w koalicję chętnych wspierającą Ukrainę, kryzysu wywołanego nadaniem jednej z jednostek wojskowych imienia UPA, sporu o warunki wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej oraz krajowej licytacji politycznej wokół pomocy wojskowej dla Ukrainy.

Koalicja chętnych w Paryżu — Polska powinna uczestniczyć, ale ostrożnie

Odnosząc się do spotkania koalicji chętnych w Paryżu, w którym miał wziąć udział premier Donald Tusk, Dworczyk ocenił, że Polska powinna angażować się we współpracę z Ukrainą i uczestniczyć w większości formatów jej dotyczących, argumentując to nieusuwalnym faktem geograficznego sąsiedztwa skazującym oba kraje na współistnienie. Zastrzegł jednak, że kluczowe jest, by polscy politycy wiedzieli, czego dokładnie chcą, i potrafili realizować stawiane sobie cele. Zapytany o ewentualne gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy, ocenił, że mówienie dziś o konkretnych ustaleniach jest przedwczesne, ponieważ Rosja — nie osiągnąwszy swoich celów strategicznych — będzie kontynuować działania wojenne przynajmniej przez najbliższe miesiące, a do rozejmu potrzebne są dwie strony.

Polemika wokół słów Czarnka o „ideologii nazistowskiej” na Ukrainie

Zapytany, czy zgadza się z wypowiedzią kandydata na premiera z ramienia PiS Przemysława Czarnka, który przy okazji rocznicy Krwawej Niedzieli mówił o odradzającej się na Ukrainie ideologii nazistowskiej i moralnym obowiązku alarmowania europejskich stolic, Dworczyk odpowiedział, że potocznie można się z takim stwierdzeniem zgodzić, ale z naukowego punktu widzenia termin „nazizm” jest nieprecyzyjny, ponieważ odnosi się on do niemieckiej odmiany faszyzmu opartej na segregacji etnicznej, czego na Ukrainie nie ma. Doprecyzował, że powszechne na Ukrainie jest za to odniesienie do ideologii OUN-UPA, którą określił jako organizację o charakterze faszystowskim, współodpowiedzialną za ludobójstwo dokonane na Polakach podczas II wojny światowej. Podkreślił, że problemem ukraińskiej polityki historycznej są odniesienia do konkretnych dowódców sotni UPA bezpośrednio odpowiedzialnych za mordowanie ludności cywilnej, a także sięganie po symbolikę nawiązującą do III Rzeszy, przy jednoczesnym pomijaniu tematu mordów na Polakach. Zastrzegł przy tym, że nie należy nikogo, kto zwraca uwagę na ten problem, nazywać prorosyjskim propagandystą, bo to uniemożliwia poważną dyskusję.

Prowadząca dopytywała, czy takie stanowisko nie jest elementem licytacji z Konfederacją na antyukraińskie podkręcanie nastrojów. Dworczyk odparł, że granie na niskich instynktach w polityce uważa za niegodne i nieskuteczne, ponieważ grozi eskalacją prowadzącą do tragedii, i zaapelował o deeskalację do polityków po obu stronach granicy — zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie — nie wskazując przy tym na konkretne partie.

Fundacja zajmująca się ekshumacjami i ocena nastrojów po obu stronach granicy

Dworczyk przypomniał, że od lat zajmuje się sprawami wschodnimi, regularnie jeździ na Ukrainę, a założona przez niego fundacja zajmuje się kwestią ekshumacji. Ocenił, że obecną sytuację lepiej określać mianem kryzysu niż awantury, a jego pozytywnym skutkiem jest to, że obie strony zweryfikowały swoje wcześniejsze wyobrażenia — Polacy odeszli od naiwnego przekonania, że Ukraina będzie wiecznie wdzięczna za pomoc udzieloną w 2022 roku i będzie postępować zgodnie z polskimi oczekiwaniami, a Ukraińcy zrozumieli, że ich działania nie pozostają bez konsekwencji. Jego zdaniem powinno to otworzyć nowy etap relacji.

Warunki wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej: przykład Chorwacji

Odnosząc się do zapowiadanego przez Przemysława Czarnka projektu uchwały PiS, który miałby zobowiązać rząd do blokowania negocjacji akcesyjnych Ukrainy dopóty, dopóki kraj ten posługuje się symboliką banderowską, Dworczyk — mimo że nie znał jeszcze treści projektu — zgodził się z tezą, że żadne państwo propagujące ideologię nawiązującą do faszyzmu i dopuszczającą eksterminację ludności nie powinno być członkiem Unii Europejskiej. Zaapelował przy tym o kontakt z biurem prasowym prezydenta Zełenskiego jako inicjatorem obecnego kryzysu. Jako precedens wskazał Chorwację, która ubiegając się o członkostwo w latach 90. i 2000. musiała rozliczyć się z powiązań z Ustaszą — organizacją kolaborującą z III Rzeszą — i wprowadzić odpowiednie zapisy nawet na poziomie konstytucyjnym. Podkreślił, że Unia Europejska zbudowana jest na wartościach chrześcijańskich i każdy kandydat do niej musi zaakceptować niedopuszczalność zbrodniczych ideologii.

Na pytanie, czy gloryfikowanie UPA przez obecne władze Ukrainy oznacza, że Zełenski i rządząca elita pogodzili się z brakiem szybkiej ścieżki do UE, Dworczyk odpowiedział, że nie wyklucza takiego scenariusza. Ocenił, że część ukraińskich elit biznesowo-politycznych może w rzeczywistości nie zależeć na pełnym członkostwie, lecz jedynie na dostępie do korzyści integracji — jak wspólny rynek — bez konieczności spełniania wymogów dotyczących praworządności, polityki klimatycznej czy walki z korupcją.

Kryzys wywołany nadaniem jednostce imienia UPA i rezolucja Parlamentu Europejskiego

Dworczyk ocenił, że prezydent Zełenski, nadając jednej z elitarnych jednostek wojskowych imię bohaterów UPA, nie docenił reakcji na arenie międzynarodowej i błędnie założył, że decyzja ta nie przyniesie konsekwencji ani że można potraktować Polskę lekceważąco. Jego zdaniem sprawa UPA jest dla ukraińskiego prezydenta i jego otoczenia narzędziem instrumentalnie wykorzystywanym w polityce wewnętrznej — pozwoliła wywołać tzw. efekt flagi, jednoczący społeczeństwo wokół Zełenskiego przedstawionego jako lider zaatakowany przez Polskę. Ocenił jednak, że efekt ten już słabnie, ponieważ Ukraina zmaga się z poważnymi problemami wewnętrznymi.

Odnosząc się do przyjętej w środę przez Parlament Europejski uchwały krytykującej gloryfikację UPA jako niezgodną z wartościami europejskimi, Dworczyk ocenił ją pozytywnie, choć zaznaczył, że dokument jest niedoskonały — odrzucono zarówno polskie poprawki dotyczące wprost nazwania wydarzeń wołyńskich ludobójstwem, jak i szereg innych istotnych zapisów. Zwrócił uwagę, że mimo to Parlament zajął jednoznaczne stanowisko, co zaskoczyło stronę ukraińską — jak relacjonował, ukraińscy dyplomaci do ostatniej chwili starali się przekonać delegacje wszystkich krajów poza Polską, by uchwały nie przyjmować lub przynajmniej ją złagodzić.

Prowadząca zapytała też o zmianę tonu Zełenskiego podczas rocznicowych obchodów Krwawej Niedzieli, kiedy ukraiński prezydent mówił o potrzebie pełnej prawdy i chrześcijańskiego upamiętnienia ofiar oraz zapowiedział przyspieszenie ekshumacji, nie odnosząc się jednak wprost do sprawstwa UPA w mordach na Wołyniu. Dworczyk określił to jako element wspomnianego wcześniej urealnienia stosunku obu stron do sytuacji — Zełenski, w jego ocenie, zaczął tonować retorykę, gdy zorientował się, że wywołany przez niego kryzys nie ogranicza się do relacji polsko-ukraińskich, lecz ma wymiar europejski i transatlantycki.

Kryzys wewnętrzny na Ukrainie: afery w wojsku i zmiana premiera

Dworczyk wskazał, że Ukraina zmaga się obecnie z poważnymi problemami wewnętrznymi, w tym aferami korupcyjnymi oraz patologiami w wojsku — wymienił w tym kontekście Brygadę Szturmową Skała oraz 155 Brygadę Zmechanizowaną, gdzie doszło do sytuacji, w których kilku żołnierzy zginęło jeszcze przed dotarciem na front, prawdopodobnie w wyniku nieprawidłowego szkolenia lub warunków służby, a dowódca jednej z jednostek zaginął i jest poszukiwany przez ukraińskie służby śledcze. Skorygował też prowadzącą w kwestii dymisji premier Ukrainy Julii Swyrydenko, zaznaczając, że nie podała się ona do dymisji dobrowolnie, lecz została faktycznie odwołana przez prezydenta planującego głębsze zmiany personalne, co ocenił jako element szerszej próby zapobieżenia narastającemu kryzysowi wewnętrznemu.

Spór o ocenę pomocy wojskowej: słowa Morawieckiego i przekazanie starszego sprzętu

Grochal przypomniała, że za rządów Mateusza Morawieckiego Ukrainie przekazano pomoc wojskową, oraz zacytowała wcześniejszą wypowiedź byłego premiera sugerującą, że Polska dała Ukrainie stare czołgi w zamian za to, że Ukraińcy przelewali krew za Polskę, pytając przy tym dziennikarza, czy była to dobra transakcja. Dworczyk, który stał wówczas za plecami Morawieckiego, przyznał, że deklaruje dumę z decyzji podjętych wiosną 2022 roku — przyjęcia niemal dwóch milionów uchodźców, przekazania pomocy humanitarnej oraz błyskawicznej reakcji militarnej i politycznej, która zmobilizowała Europę, w sytuacji gdy nawet Niemcy wahały się przed odcięciem Rosji od systemu SWIFT. Potwierdził też, że przekazany Ukrainie sprzęt był postsowiecki i przestarzały, ale właśnie dlatego łatwy do natychmiastowego wykorzystania przez ukraińskich żołnierzy, w przeciwieństwie do nowoczesnego sprzętu zachodniego, którego opanowanie wymagałoby czasu. Ocenił, że bez przekazanych dwóch brygad pancernych i innego wyposażenia Ukraina zapewne obroniłaby się, ale straciłaby więcej terytorium i nie zdołałaby przeprowadzić kontrofensywy pod Charkowem jesienią 2022 roku.

Zapytany wprost, czy użyłby sformułowania Morawieckiego o tym, że w przekazanym sprzęcie ginęli ukraińscy, a nie polscy żołnierze, Dworczyk odpowiedział twierdząco, nazywając to brutalnym, ale faktycznym stwierdzeniem zgodnym z interesem polskich obywateli, choć zastrzegł, że nie powtarza tego argumentu w rozmowach z Ukraińcami, którzy — jak zauważył — sami bronią przede wszystkim własnego kraju, a nie Europy. Odniósł się też krytycznie do toczącej się w Polsce licytacji politycznej o to, kto przekazał Ukrainie mniej pomocy, oceniając to jako niewłaściwe wykorzystywanie tematu w wewnętrznej przepychance, oraz odrzucił jako kłamliwe zarzuty Konfederacji i Platformy Obywatelskiej, jakoby rząd Morawieckiego miał rozbroić Polskę.

Krytyka przekazania pocisków Patriot dla Ukrainy

Dworczyk zdecydowanie skrytykował decyzję rządu Donalda Tuska o przekazaniu Ukrainie kilku pocisków przechwytujących do systemów Patriot, określając ją jako skandaliczną. Argumentował, że sam fakt debaty o kilku sztukach pocisków pokazuje, w jak trudnym położeniu znajduje się Polska, mimo posiadania około 200 takich pocisków i złożonego wniosku o kolejne 460 sztuk — ich produkcja ma jednak długi cykl, dodatkowo wydłużony po niedawnej wojnie z Iranem, co powoduje globalny niedobór. Wyjaśnił, że pociski te służą wyłącznie do zestrzeliwania rakiet typu Kalibr i Kindżał, przed którymi nie chroni żaden inny system, i że nawet pięć sztuk mogłoby uratować życie i zdrowie setek Polaków w razie ataku na polskie miasta, dlatego rząd nie powinien był podejmować takiej decyzji.

Zaproszenie na wydarzenie Stowarzyszenia Rozwój Plus

W dalszej części rozmowy Dworczyk zaprosił słuchaczy na organizowane przez Stowarzyszenie Rozwój Plus wydarzenie 31 lipca, na które zarejestrowało się już blisko tysiąc osób, a pozostały ostatnie wolne miejsca. Zapowiedział udział m.in. Jana Marii Rokity oraz generałów Rajmunda Andrzejczaka i Gromadzińskiego, a także szachisty Garriego Kasparowa. Na pytanie o obecność Jarosława Kaczyńskiego odpowiedział, że nie widział jeszcze listy zarejestrowanych uczestników, zaprzeczając jednocześnie, by ktokolwiek otrzymał osobne, dedykowane zaproszenie — rejestracja odbywa się wyłącznie przez stronę internetową wydarzenia. Podkreślił też, że Stowarzyszenie Rozwój Plus jest niezależną organizacją pozarządową, a nie częścią struktur Prawa i Sprawiedliwości, wymieniając przy okazji swoje wieloletnie zaangażowanie w Towarzystwie Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich oraz Stowarzyszeniu Wspólnota Polska.

Sprawa cofniętych poświadczeń bezpieczeństwa

Na zakończenie rozmowy prowadząca poinformowała, powołując się na doniesienia Radia RMF, o czterech postępowaniach dotyczących cofnięcia Dworczykowi dostępu do informacji niejawnych oraz o przegranej przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. Dworczyk odpowiedział, że nie miał wiedzy o tej informacji w chwili rozmowy, zaprzeczył, jakoby przegrał sprawę, i wyjaśnił, że czeka na uzasadnienie niekorzystnej dla siebie decyzji WSA, od której zamierza odwołać się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ocenił decyzję o cofnięciu mu poświadczeń — obejmujących kolejno klauzule zastrzeżone, poufne, tajne i ściśle tajne — jako pozbawioną merytorycznego uzasadnienia i typowo polityczną, wykonaną przez ABW na polityczne polecenie, porównując swoją sytuację do wcześniejszych przypadków Tomasza Szatkowskiego i Sławomira Cenckiewicza.


Rozmowę przeprowadziła Renata Grochal. Program „PiS stawia warunki. Dworczyk: z Banderą na sztandarach nie ma drogi Ukrainy do UE” wyemitowany na żywo na kanale PolskieRadio24_pl na YouTube, liczącym 110 tys. subskrybentów. Opublikowany 13 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *