Prof. Antoni Dudek, politolog i historyk, był gościem Magdy Sakowskiej w programie „Gość Wydarzeń” na antenie Polsat News. Rozmowa dotyczyła kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich po decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia dowódców UPA oraz reakcji strony polskiej, w tym odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego przez prezydenta Karola Nawrockiego.
Wpis Zełenskiego i ograniczona eskalacja
Punktem wyjścia rozmowy był wpis Wołodymyra Zełenskiego na platformie X opublikowany w rocznicę rzezi wołyńskiej, w którym ukraiński prezydent pisał o wspólnym upamiętnianiu przez Polskę i Ukrainę ofiar cywilnych z czasów II wojny światowej na Wołyniu oraz o potrzebie rzetelnego ustalenia faktów dotyczących zabitych. Sakowska zwróciła uwagę, że z treści wpisu nie wynika jednoznacznie, kto był ofiarą, a kto sprawcą.
Dudek ocenił, że mimo tej niejednoznaczności Zełenski nie eskalował dalej konfliktu — nie powtórzył wcześniejszych deklaracji, że Ukraina nie pozwoli sobie narzucać z zewnątrz, kto jest dla niej bohaterem. W jego ocenie to sygnał, że ukraiński prezydent nieco złagodził ton. Zastrzegł jednak, że kto liczył na całkowity zwrot Zełenskiego — przeprosiny czy usunięcie postaci związanych z UPA i OUN z ukraińskiego panteonu bohaterów narodowych — ten się przeliczył, bo prezydent Ukrainy dokonał wyboru politycznego i poparł najbardziej nacjonalistyczny odłam sceny politycznej. Zdaniem Dudka pozostaje czekać na zmianę na stanowisku prezydenta Ukrainy w przyszłości. Dodał, że nie należy oczekiwać zmiany zdania Zełenskiego, skoro to on sam wywołał ten konflikt i, jak ocenił historyk, zyskał na nim sondażowo — podobnie jak prezydent Nawrocki na konfrontacyjnym stanowisku po polskiej stronie.
Zarzut hipokryzji wobec PiS
Sakowska przywołała wypowiedź posła Radosława Fogla z audycji „Śniadanie Rymanowskiego”, który określił wpis Zełenskiego jako przejaw „sowieckiego, bezczelnego stylu uprawiania dyplomacji”. Dudek odpowiedział, że to obecna narracja Prawa i Sprawiedliwości, przypominając, że ten sam poseł kilka lat wcześniej reprezentował skrajnie proukraińską linię partii. Ocenił to jako dowód hipokryzji polityków PiS, tłumacząc zwrot partii chęcią rywalizacji o elektorat z Konfederacją Mentzena i Bosaka oraz z Koroną Grzegorza Brauna.
Spotkanie Zełenski–Nawrocki i słowa Sikorskiego
Odnosząc się do komentarza szefa polskiej dyplomacji, wicepremiera Radosława Sikorskiego, który ocenił spotkanie prezydentów jako rozwiązywanie problemu „stworzonego przez obu”, Dudek nie zgodził się z takim ujęciem. Zaznaczył, że problemu zbrodni ludobójczej na Wołyniu nie stworzyli obaj prezydenci — Zełenski na nowo umieścił go na agendzie politycznej, a Nawrocki spotęgował napięcie decyzją o odebraniu Orderu Orła Białego. W jego ocenie w ciągu kilkunastu dni zniszczono znaczną część tego, co budowano w relacjach polsko-ukraińskich przez trzy dekady, choć — jak podkreślił — fundamenty tych relacji nadal się utrzymują.
Pytany, czy Zełenski spodziewał się tak silnej reakcji po stronie polskiej, Dudek ocenił, że ukraiński prezydent był nią częściowo zaskoczony, podobnie zresztą jak on sam — mimo że strona ukraińska już wcześniej wykonywała gesty honorujące tradycję UPA, a polskie protesty były wówczas stosunkowo słabe.
„Polacy przestają rozumieć, z kim prowadzą wojnę”
Historyk ocenił, że skala i powszechność reakcji strony polskiej dowodzi, iż część Polaków przestaje rozumieć, z kim faktycznie toczy wojnę. Przypomniał, że Polska od czterech lat znajduje się w stanie wojny hybrydowej z Rosją, a Ukraina w tym konflikcie jest sojusznikiem, a nie przeciwnikiem. Ostrzegł, że w obecnej sytuacji, przy ryzyku nasilenia rosyjskich prowokacji, nie należy tracić z pola widzenia tego, co najważniejsze — teraźniejszości i przyszłości, choć pamięć o przeszłości pozostaje istotna.
„Byliśmy zbyt naiwni w relacjach z Ukrainą”
Zapytany, jaka powinna być reakcja polska na decyzję Zełenskiego, Dudek ocenił, że błędem było samo odebranie Orderu Orła Białego przez prezydenta Nawrockiego, zastrzegając jednocześnie, że błędem — i to wcześniejszym — było też samo nadanie tego orderu Zełenskiemu przez prezydenta Andrzeja Dudę, który w jego ocenie „poszedł za daleko”, podobnie jak Lech Kaczyński wcześniej wobec prezydenta Wiktora Juszczenki. Przywołał tę historyczną analogię szerzej — Lech Kaczyński bardzo mocno zaangażował się w pojednanie polsko-ukraińskie, a jego partnerem był Juszczenko, który mówił wówczas pojednawczo, uczestniczył w symbolicznych spotkaniach w Pawłokomie i Hucie Pieniackiej, by ostatecznie z jego inicjatywy przyjąć ustawę uznającą Stepana Banderę za bohatera narodowego Ukrainy. Zdaniem Dudka polityka historyczna Lecha Kaczyńskiego na tym odcinku się załamała, bo była realizowana zbyt szybko i w czasie, gdy nie istniała jeszcze wojna rosyjsko-ukraińska.
Na pytanie, czy Polska była zbyt naiwna w relacjach z Ukrainą, Dudek odpowiedział twierdząco — ocenił, że Polska zbyt mocno starała się zbliżyć do Ukrainy, co nie oznacza jednak, że nie powinna jej pomagać jako sojusznikowi w wojnie z Rosją. Zastrzegł jednocześnie, że w kwestiach historycznych nigdy nie dojdzie do pełnej zgody między obu krajami, bo spór nie ogranicza się do zbrodni wołyńskiej, lecz obejmuje całą serię wcześniejszych, dramatycznych wydarzeń. Zwrócił uwagę, że podobne spory historyczne — choć nie na taką skalę ofiar — Polska ma również z Czechami, Litwinami, Słowakami i Niemcami, przy czym w przypadku Niemiec strona niemiecka nie neguje popełnionych zbrodni.
Dudek wyraził przekonanie, że jeśli Ukraina przetrwa jako niepodległe, demokratyczne państwo zbliżające się do Europy, z czasem dojdzie do rewizji obecnie jednoznacznie pozytywnego stosunku do UPA, na wzór wieloletniego procesu pojednania niemiecko-polskiego, którego symbolem był klęknięcie Willy’ego Brandta przed pomnikiem ofiar getta warszawskiego. Zaznaczył, że kraj toczący wojnę kinetyczną nie jest psychologicznie gotowy na akty pojednania i że oczekiwanie takiego zwrotu od Ukrainy w ciągu kilku miesięcy jest nierealistyczne.
Polityka historyczna jako narzędzie wewnętrzne
Pytany, czy tak silna reakcja strony polskiej miałaby miejsce, gdyby nie zbliżające się wybory, Dudek ocenił, że polityka historyczna PiS wobec Ukrainy służy dziś przede wszystkim rywalizacji z obiema partiami określającymi się jako Konfederacja o głosy wyborców. Jako przykład nieskuteczności takiej demonstracyjnej polityki historycznej przywołał raport posła Arkadiusza Mularczyka domagający się od Niemiec reparacji wojennych, który nie przyniósł żadnego rezultatu, a także wcześniejszą próbę wymuszenia na Izraelu zmian poprzez ustawę o odpowiedzialności za zakłamywanie historii Holokaustu, z której PiS ostatecznie się wycofał pod presją amerykańską. Ocenił, że dla PiS polityka zagraniczna jest w praktyce narzędziem polityki wewnętrznej, obecnie wykorzystywanym w rywalizacji z Konfederacją o elektorat.
Słowa Czarnka i ambasador Łukasiewicz
Odnosząc się do wypowiedzi posła Przemysława Czarnka o odradzającej się na Ukrainie ideologii nazistowskiej, Dudek ocenił, że rosyjska propaganda powtarza podobne tezy od lat, a zwłaszcza intensywnie od 2022 roku, i zasugerował posłowi obejrzenie rosyjskiej telewizji. Na pytanie, czy Czarnek świadomie czy nieświadomie wpisał się w tę narrację, odpowiedział, że raczej niechcący, ale efekt jest tożsamy z propagandą rosyjską przedstawiającą władze w Kijowie jako reżim nazistowski — mimo że rząd współtworzony przez partię Czarnka przekazał Ukrainie uzbrojenie warte 15 miliardów złotych.
Sakowska przywołała argument PiS, według którego dostawy broni dla Ukrainy w przeszłości tłumaczone były słabością tego kraju wobec Rosji i koniecznością jak najdłuższego powstrzymywania agresora. Dudek odpowiedział, że sytuacja się od tego czasu nie zmieniła — Ukraina wciąż nie zwycięża w tej wojnie, ale też jej nie przegrywa, co ocenił jako dobrą wiadomość dla Polski. Zastrzegł jednak, że nie ma poczucia, by Ukraina była dziś bliżej odzyskania utraconych terytoriów niż trzy lata temu.
Osobny wątek rozmowy dotyczył pełniącego obowiązki ambasadora Ukrainy Piotra Łukasiewicza, który podczas obchodów rocznicowych mówił o konieczności uwzględnienia także ukraińskich ofiar państwa polskiego sprzed i w trakcie wojny, nie stawiając przy tym znaku równości między obiema stronami sporu — wbrew narracji forsowanej między innymi przez PiS i Konfederację. Dudek zdecydowanie stanął po stronie dyplomaty, oceniając, że powiedział on prawdę historyczną, a nie „pisowską pseudopropagandę”. Podkreślił, że Polska ma własne winy wobec Ukraińców sięgające znacznie wcześniej niż rok 1943, choć nie usprawiedliwiają one ludobójstwa wołyńskiego. Odniósł się też do krytycznej oceny byłego ambasadora Marka Magierowskiego, który zarzucił Łukasiewiczowi brak wyczucia dyplomatycznego — Dudek się z tą oceną nie zgodził, wskazując, że ambasador próbuje ratować to, co jeszcze zostało z relacji polsko-ukraińskich. Dodał, że sam spotyka się z zarzutami bycia „ukrainofilem i zdrajcą sprawy polskiej” za podobne stanowisko i ocenił, że w Polsce narasta fala skrajnego nacjonalizmu, której należy się przeciwstawiać.
Ryzyko „spirali nienawiści”
Nawiązując do apelu wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza o niewpadanie w spiralę nienawiści, Dudek ocenił, że na poziomie politycznym wymiana ostrych ocen już nastąpiła i teraz przenosi się na poziom społeczny — jego zdaniem trudno dziś przewidzieć, jak zachowają się zwykli ludzie w codziennych sytuacjach.
Odnosząc się do sondażu, według którego ponad 20 procent Polaków przyznało, że sprawa nazwania jednostki wojskowej imieniem dowódców UPA pogorszyła ich stosunek do Ukraińców, Dudek stwierdził, że wynik go nie dziwi. Przyznał, że sam był rozczarowany decyzją Zełenskiego, zwłaszcza wobec jego żydowskich korzeni, argumentując, że powinien on być świadomy skali mordów UPA na Żydach. Zastrzegł jednak, że jego rozczarowanie nie przesłania szerszego interesu polskiej racji stanu — uniknięcia sytuacji, w której Polska miałaby dwóch wrogów na wschodzie zamiast jednego (Rosji) i sojusznika w postaci Ukrainy. Ostrzegł, że narastająca wzajemna niechęć i ewentualne akty przemocy na poziomie społecznym byłyby dokładnie tym, na czym zależy rosyjskiemu wywiadowi, który — jego zdaniem — aktywnie pracuje nad prowokowaniem incydentów między Polakami a Ukraińcami.
Rywalizacja PiS z Konfederacjami
W części rozmowy poświęconej polityce krajowej Dudek ocenił, że Prawo i Sprawiedliwość rywalizuje o elektorat zarówno z Konfederacją Mentzena i Bosaka, jak i z Koroną Grzegorza Brauna, przy czym ostatnio bardziej z ugrupowaniem Brauna, które od wyborów prezydenckich systematycznie rośnie w sondażach, osiągając poparcie rzędu 10 procent. Ocenił to jako niepokojące zjawisko. Zdaniem Dudka to paradoks, że fala radykalizmu wywołana zwycięstwem prezydenta Nawrockiego i jego krytyką rządu Koalicji Obywatelskiej przyniosła korzyści polityczne przede wszystkim Braunowi jako politykowi najostrzej formułującemu tę krytykę.
Oceniając cele polityczne prezydenta Nawrockiego, Dudek stwierdził, że chodzi mu o zwiększenie realnej władzy prezydenckiej — obecnie w Polsce w praktyce jedynie negatywnej — w kierunku systemu prezydenckiego, między innymi poprzez ustawy regulujące zwierzchnictwo nad armią, które nie są uregulowane wprost w konstytucji. Zwrócił uwagę na test w postaci ewentualnego „paktu senackiego” między ugrupowaniami prawicowymi na wzór porozumienia strony rządzącej, którego powodzenie mogłoby uczynić Nawrockiego architektem nowej architektury politycznej prawicy, mając na uwadze również konstytucyjne uprawnienie prezydenta do powierzania misji tworzenia rządu.
Na zakończenie rozmowy, odnosząc się do deklaracji Jarosława Kaczyńskiego wykluczającej współpracę z Grzegorzem Braunem, Dudek wyraził nadzieję, że prezes PiS dotrzyma słowa, oceniając ugrupowanie Brauna jako partię prorosyjską i pozasystemową, której udział w rządzie byłby kompromitacją. Zastrzegł jednak wątpliwości co do trwałości takich deklaracji, przypominając wcześniejsze zapewnienia PiS o braku współpracy z Samoobroną, które ostatecznie nie zostały dotrzymane — Samoobrona weszła wówczas do koalicji rządzącej, a jej lider Andrzej Lepper objął stanowisko wicepremiera.
Rozmowę przeprowadziła Magda Sakowska. Program „Prof. A. Dudek: Byliśmy zbyt naiwni w relacjach z Ukrainą” opublikował kanał polsatnews.pl na YouTube, liczący 507 tys. subskrybentów. Wyemitowany 13 lipca 2026.