Jakubiak: „przegrywamy dyplomację, bo wychowano nas w kompleksach” – poseł krytykuje wystąpienie Łukasiewicza – kierownika placówki w Kijowie

Nowe

Marek Jakubiak, poseł i prezes Zarządu Wolnych Republikanów, był gościem programu FMC27NEWS, gdzie skomentował wystąpienie dyplomaty pełniącego obowiązki ambasadora RP na Ukrainie podczas obchodów rocznicy rzezi wołyńskiej, kondycję polskiej dyplomacji, politykę historyczną Ukrainy oraz spór wewnętrzny między Ministerstwem Spraw Zagranicznych a Pałacem Prezydenckim.

Wystąpienie w rocznicę rzezi wołyńskiej jako „wywieszenie białej flagi”

Prowadzący przypomniał, że niedawno obchodzono rocznicę rzezi wołyńskiej, a tymczasem dyplomata pełniący obowiązki ambasadora na Ukrainie w swoim wystąpieniu zrównał tę zbrodnię z incydentami związanymi z polskimi akcjami odwetowymi, co wywołało poważny skandal dyplomatyczny i szeroką dyskusję internetową o kondycji polskiej polityki zagranicznej. Zapytał Jakubiaka, czy w ten sposób Polska nie próbowała przypodobać się rządowi Ukrainy po wcześniejszych napięciach związanych z nadaniem jednostce wojskowej imienia UPA, i czy nie było to swoiste wywieszenie białej flagi, sygnalizujące, że Polska pozwala sobie na wszystko wobec każdego partnera zagranicznego.

Jakubiak ocenił, że polska kadra dyplomatyczna jest bardzo słabo przygotowana do pełnienia służby za granicą, a dodatkowo cechuje ją małostkowość wynikająca z głęboko zakorzenionych w Polakach kompleksów – obawy, że zbyt stanowcza postawa obrazi cały świat. Ocenił, że Polska zamiast realizować własne interesy, wciąż „dopisuje się” do cudzych sporów, jak w przypadku wojny ukraińsko-rosyjskiej, za co – jego zdaniem – spotkało ją niewdzięczne traktowanie ze strony samych Ukraińców. Ocenił, że polska klasa polityczna powinna nauczyć się stawiać własne interesy narodowe przed interesami innych grup, dodając, że dopóki obecna władza się nie zmieni, pozostanie ona – jego zdaniem – prorosyjska, a co za tym idzie proukraińska.

Historyczna lekcja o mniejszości ukraińskiej w II Rzeczpospolitej

Jakubiak przedstawił obszerny wykład historyczny, twierdząc, że po II wojnie światowej Polska utraciła znaczną część swojego terytorium wschodniego wraz z milionami obywateli oraz częścią własnej tożsamości. Ocenił działania UPA jako czystki etniczne wymierzone we wszystkich Polaków bez wyjątku, motywowane dążeniem do etnicznie czystego państwa ukraińskiego bez miejsca dla mniejszości polskiej czy niemieckiej.

Przedstawił własne szacunki demograficzne: w 38-milionowej II Rzeczpospolitej miało mieszkać od 4 do 4,5 miliona Ukraińców, z czego – według niego – 99 procent stanowili chłopi, a inteligencja ukraińska nie przekraczała jednego procenta populacji. Ocenił, że nieliczne ówczesne elity ukraińskie, wywodzące się często z sowieckiej Rosji, łatwo manipulowały niewykształconą ludnością wiejską. Skrytykował też, jego zdaniem, rosnące zafałszowania historyczne dotyczące przedwojennego Lwowa – twierdząc, że miasto zamieszkiwane było w około 68-70 procentach przez Polaków, przy zaledwie kilkuprocentowym udziale Ukraińców, podczas gdy współczesne źródła internetowe, jak Wikipedia, miały stopniowo zawyżać ten odsetek. Skrytykował też, jego zdaniem, absurdalne twierdzenia o rzekomej ukraińskiej genezie Uniwersytetu Lwowskiego, założonego – jak podkreślił – przez Kazimierza Wielkiego za polskie pieniądze na terytorium Rzeczpospolitej, a także o rzekomej polskiej „okupacji” ziem ukraińskich, mimo że niepodległe państwo ukraińskie powstało dopiero w 1991 roku.

Błąd historyczny Ukraińców – wybór strony sowieckiej zamiast porozumienia z Piłsudskim

Jakubiak ocenił, że Ukraińcy popełnili historyczny błąd, nie decydując się na porozumienie z Józefem Piłsudskim, który był gotów przepraszać za dawne krzywdy i współpracował z atamanem Symonem Petlurą, zamiast tego wybierając stronę sowiecką, co – jego zdaniem – kosztowało ich miliony ofiar, o czym dziś nie chcą pamiętać. Skontrastował to z sytuacją Ukraińców żyjących po stronie polskiej, którzy – jego zdaniem – mogli się swobodnie rozwijać.

Współczesna Ukraina: „łapanki” i scenariusz rozbioru

Jakubiak ocenił krytycznie obecną sytuację wewnętrzną na Ukrainie, porównując przymusowy pobór do wojska do okupacyjnych łapanek w czasie wojny, i wyraził wątpliwość co do gotowości Ukrainy do integracji europejskiej ze względu na, jego zdaniem, wciąż silną mentalność postsowiecką. Przedstawił własną, pesymistyczną prognozę, że Polska nie ma wpływu na przyszły los Ukrainy, którą – jak stwierdził – czeka w najbliższych latach faktyczny rozbiór, z dominującą rolą Niemiec i powstaniem nowego „Vaterlandu” gospodarczo zależnego od Berlina, w którym Polska ponownie będzie traktowana jako przeszkoda. W tym kontekście przypomniał, że pierwszą autostradę łączącą wschód z zachodem regionu, prowadzącą przez Rzeszów, Lwów i Zgorzelec, zaprojektowali Niemcy za czasów Adolfa Hitlera.

Twarda dyplomacja bez realnego programu

Prowadzący zapytał, jak w obecnych czasach prowadzić rozmowy z Ukrainą w sprawie nadawania jednostkom wojskowym imion związanych z UPA, skoro deklarowana przez Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego „twarda dyplomacja” nie przekłada się na konkretne działania, przywołując niedawną wypowiedź Przemysława Czarnka o możliwości wstrzymania dostaw broni na Ukrainę oraz reakcję Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził na platformie X, że taka opcja nie wchodzi w grę i zapowiedział rozmowę dyscyplinującą z Czarnkiem.

Jakubiak ocenił, że Czarnkowi „poniosło się” w jednym zdaniu, ale generalnie popiera zasadę jasnej, warunkowej rozmowy z Ukrainą w duchu: brak zmiany stosunku do własnych „bohaterów” oznacza brak wejścia do Unii Europejskiej. Przyznał jednak, że nie widzi realnego rozwiązania tego sporu, oceniając, że w świadomości Ukraińców nie funkcjonuje temat rzezi wołyńskiej, za to funkcjonuje kreowana od 30 lat niechęć do Polski. Wskazał na, jego zdaniem, podwójne standardy w traktowaniu przez polski rząd incydentów z udziałem obywateli Ukrainy – przywołując sprawę śmierci dwóch Polaków w Przewodowie oraz nierozwiązany do dziś atak z granatnika RPG na polski konsulat w Kijowie, w którym umorzono postępowanie.

Wojna jako konflikt wewnątrzukraiński i biznes wojenny

Jakubiak przywołał rozmowę z mieszkającym w Polsce Ukraińcem, który miał mu powiedzieć, że nie rozumie natury tej wojny – po obu stronach walczą bowiem także etniczni Ukraińcy, w tym posiadający rosyjskie paszporty, co czyni konflikt w części wojną o tożsamość i podziały wewnętrzne, przypominającą ruch separatystyczny. Przywołał anegdotę o deputowanym Rady Najwyższej, który publicznie domagał się, by wszyscy ukraińscy deputowani mówili wyłącznie po ukraińsku, mimo że sam mówił po rosyjsku, tłumacząc się, że „zapomniał” tego języka. Prowadzący dodał, że nawet sam prezydent Zełenski jeszcze do niedawna posługiwał się głównie językiem rosyjskim.

Na pytanie o to, jak w takiej sytuacji Polska powinna wspierać Ukrainę wobec zagrożenia rosyjską ofensywą, Jakubiak zakwestionował sens tego wsparcia, wskazując na masową dezercję ukraińskich żołnierzy oraz pytanie zadane prezydentowi Zełenskiemu przez włoską dziennikarkę o los 200 miliardów euro pomocy, na które nie potrafił odpowiedzieć. Ocenił, że ukraińscy oligarchowie prowadzą na wojnie intratny biznes kosztem zwykłych obywateli, przywołując przykłady odsprzedawania polskich kamizelek kuloodpornych własnym żołnierzom po 500 dolarów oraz odsprzedawania polskiej pomocy żywnościowej jako rzekomo ukraińskiej w krajach środkowoafrykańskich.

Wojna pozycyjna, pola minowe i pociski Flamingo

Jakubiak przedstawił własną analizę przebiegu wojny, wskazując, że latem 2022 roku Polska przekazała Ukrainie 350 czołgów oraz liczne samoloty, a tysiące polskich ochotników walczyło w Legionie Międzynarodowym, często kierowani na najbardziej niebezpieczne odcinki frontu. Ocenił, że po skomasowaniu przekazanego sprzętu i wyszkoleniu nowych brygad, ukraińska kontrofensywa zepchnęła Rosjan spod Kijowa, tworząc jeden front doniecki, po czym niespodziewanie wydano rozkaz zatrzymania natarcia na około osiem miesięcy – w tym czasie Rosjanie zdążyli zbudować, jego zdaniem, największe na świecie pole minowe o głębokości od 8 do 15 kilometrów, nieprzekraczalne nawet dla czołgów Leopard, co przekształciło konflikt w wyniszczającą wojnę pozycyjną bez realnych perspektyw rozstrzygnięcia.

Odnosząc się do ukraińskich pocisków Flamingo o zasięgu do 3000 kilometrów, określił je jako produkt oparty na konstrukcji Tomahawk z francuską elektroniką, przyznając ich skuteczność bojową, ale skrytykował moralną stronę uderzeń w rosyjskie osiedla mieszkalne w Moskwie przy jednoczesnym oczekiwaniu, że Rosja nie zareaguje. Wyraził też sceptycyzm wobec relacjonowanej skali rosyjskich nalotów na Kijów, wskazując na niewspółmiernie niskie, jego zdaniem, liczby ofiar w stosunku do opisywanej skali ataków, oceniając całość konfliktu jako mechanizm generowania zysków kosztem ludzkiego życia.

Polska poza koalicją antyrakietową

Jakubiak zwrócił uwagę, że Polska nie znalazła się w nowo utworzonej koalicji państw budujących systemy obrony przeciwlotniczej, tłumacząc to dominującą rolą Niemiec w tej inicjatywie, którzy mieli domagać się od Polski przekazania systemów Patriot bez konsultacji z polskim przemysłem zbrojeniowym, mimo że ten – jak zaznaczył – pracuje już na pełnych obrotach. Dodał, że mimo powstania tej koalicji ocenia jej sens pozytywnie – im więcej systemów obronnych powstanie w Europie, tym lepiej. Zastrzegł jednak wyraźnie, że jego zdaniem trzeba mieć z tyłu głowy inne scenariusze zagrożenia, podkreślając dobitnie, że wróg niekoniecznie musi nadejść ze wschodu – świadomy, jak stwierdził, że to stwierdzenie spotka się z zarzutami, iż „Jakubiak bredzi”.

Narracja o „narodzie wybranym” i historia SS Galizien

Zapytany, co Polska powinna zrobić w obecnej sytuacji, Jakubiak odpowiedział, że przede wszystkim musi zaznaczyć swoją obecność i stanowczość, oceniając, że retoryka części ukraińskich elit politycznych o narodzie wybranym wśród narodów słowiańskich przypomina mu niepokojąco przedwojenną narrację nazistowską o niemieckiej przestrzeni życiowej. Zastrzegł jednak, że nie odnosi tej krytyki do zwykłych Ukraińców, których określił jako naród bardzo podobny do Polaków, tyle że dłużej funkcjonujący w warunkach sowieckiego systemu totalitarnego, przez co nigdy nie uczono ich prawdy o rzezi wołyńskiej ani o rzeczywistym charakterze UPA.

Przywołał historię 14 Dywizji Grenadierów SS „Galizien”, której – jego zdaniem – cała epopeja bojowa zakończyła się po jednej przegranej bitwie i ucieczce w lasy słoweńskie i słowackie, skąd żołnierzy uratował generał Władysław Anders. Ocenił krytycznie decyzję Andersa o przyznaniu ostatniemu dowódcy tej dywizji Orderu Virtuti Militari, nazywając to szaleństwem, i porównał tę sytuację do współczesnego przyznania Orderu Orła Białego, wskazując, że powinny istnieć granice dla tego rodzaju gestów wobec formacji współpracujących z III Rzeszą – podkreślając, że Polska musi myśleć przede wszystkim o własnym interesie.

Konflikt MSZ – Pałac Prezydencki i „oikofobia”

Prowadzący zapytał o genezę jawnego konfliktu między Ministerstwem Spraw Zagranicznych, które część opozycji określa jako antypolskie, a Pałacem Prezydenckim prezydenta Karola Nawrockiego, wskazując na brak jakiejkolwiek współpracy w kluczowych sprawach polityki międzynarodowej, co – jego zdaniem – mogą wykorzystywać zarówno sojusznicy, jak i przeciwnicy Polski, w tym Rosja.

Jakubiak odpowiedział, że zjawisko to sięga czasów sprzed pierwszych rozbiorów Polski i funkcjonuje do dziś pod postacią wpływów obcych „kolumn” – rosyjskiej i niemieckiej – określanych dziś mianem oikofobii. Oszacował odsetek tak zdefiniowanych oikofobów w Polsce na 15-17 procent społeczeństwa, opisując ich jako zazwyczaj dobrze wykształcone osoby zorientowane na Zachód, z którymi – jego zdaniem – dialog nie przynosi rezultatów. Ocenił, że jedynym skutecznym remedium jest budowanie silnej, dumnej z siebie Polski, do której ta grupa mogłaby z czasem wrócić.

Nawrocki nie zaakceptuje nominacji kierownika placówki w Kijowie

Na zakończenie prowadzący zapytał, czy prezydent Karol Nawrocki może w obecnej sytuacji zaakceptować formalną nominację na ambasadora osoby, która wygłosiła kontrowersyjne przemówienie podczas obchodów rzezi wołyńskiej, podkreślając potrzebę wysłania na Ukrainę sprawdzonego dyplomaty zdolnego skutecznie reprezentować polskie interesy. Jakubiak odpowiedział krótko, że na pewno nie powinna to być ta konkretna osoba.


Rozmowę poprowadził redaktor programu FMC27NEWS. Materiał „Czy Polska przegrywa dyplomację z Ukrainą? Marek Jakubiak komentuje” opublikowano na kanale FMC27NEWS na YouTube. Opublikowany 15 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *