Jacek Prusinowski, twórca Kanału Zero, w materiale „Polska, Ukraina i brunatna fala. Nie dajmy się zwariować” polemizuje z tezą marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o rzekomym „polowaniu na Ukraińców” w Polsce, przedstawiając własną analizę skali i charakteru napięć w relacjach polsko-ukraińskich.
„Nie dajmy się zwariować”
Prusinowski rozpoczął od stanowczego apelu, by nie dać sobie wmówić, że polskie społeczeństwo musi ponownie biczować się za stosunek do obywateli Ukrainy. Przyznał, że zdarzają się przypadki wrogości wobec Ukraińców, w tym pobicia, i że wszystkie tego rodzaju incydenty należy potępiać oraz karać. Zaznaczył jednak, że równolegle dochodzi też do przypadków przestępczości ze strony obywateli Ukrainy wobec Polaków, co jego zdaniem rzadko pojawia się w tej samej debacie.
Konferencja marszałka Sejmu
Punktem wyjścia dla materiału była konferencja prasowa marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, który rozpoczął wystąpienie od wyliczenia aktów agresji wobec obywateli Ukrainy, przywołując sprawę nastolatek z Bielska-Białej, pobitego w Warszawie szesnastoletniego Artioma oraz atak na młodego Ukraińca w Radomiu, któremu wcześniej kazano zaśpiewać polską piosenkę. Marszałek ocenił, że fakty te świadczą o trwającym w Polsce „polowaniu na Ukraińców” i w Sejmie wprost potępił zachowania antyukraińskie, przypisując tę nienawiść konkretnym politykom: Grzegorzowi Braunowi, prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, a także politykom określonym nazwiskami Matecki, Czarnek, Berkowicz, Kowalski, Mencen i Bosak.
Skala obecności Ukraińców w Polsce
Prusinowski przedstawił dane liczbowe dotyczące skali migracji: wiosną 2022 roku w Polsce przebywało ponad trzy miliony obywateli Ukrainy, obecnie liczba ta spadła do około półtora miliona, z czego niespełna milion posiada status ochrony czasowej jako uchodźcy. Zauważył, że w mniejszych miejscowościach obecność Ukraińców jest mniej widoczna, natomiast w dużych miastach, jak Warszawa, są oni wszechobecni. Podkreślił osobiste doświadczenie – ma wśród Ukraińców kolegów i koleżanki dziennikarzy, sąsiadów w swoim bloku oraz ekspedientki w okolicznym sklepie – oceniając, że ta liczna mniejszość jest w większości dobrze zasymilowana. Przy tak dużej skali migracji, jego zdaniem, nieuniknione jest pojawianie się pojedynczych nieprzyjemnych incydentów, ale nie stanowi to poziomu „polowania” ani „brunatnej fali” zalewającej Polskę.
Polemika z kontem „Widzimy się jutro”
Prusinowski odniósł się do krytyki ze strony profilu „Widzimy się jutro”, który zarzucił mu wybiórcze podejście do tematu i pominięcie serii siedmiu brutalnych, rasistowskich ataków z użyciem wiatrówek, kijów bejsbolowych i pięści, mających mieć miejsce w ciągu niespełna miesiąca. Prusinowski wyjaśnił, że w swoim wcześniejszym materiale nie odnosił się do wszystkich tych zdarzeń, a jedynie ocenił, że zarzuty o „brunatnienie” całego kraju po pojedynczym incydencie wyzywania dzieci są przesadzone, oraz że ataki na obywateli Ukrainy pozostają, jego zdaniem, absolutnym marginesem nieuniknionym przy tak dużej skali migracji. Podtrzymał tę ocenę, zaznaczając, że przypisywanie patologicznych zachowań pojedynczych osób całemu narodowi jest krzywdzące dla Polaków.
Przypadki przestępczości Ukraińców wobec Polaków
Odwracając perspektywę, Prusinowski przywołał kilka konkretnych spraw kryminalnych z ostatnich tygodni. W Rybniku policjanci zatrzymali 22-letniego obywatela Ukrainy, który trzykrotnie zdewastował betonowe ogrodzenie jednej ze szkół, malując na nim treści nazistowskie; wobec mężczyzny wszczęto procedurę wydalenia z Polski. W Bielsku-Białej sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla 24-letniego obywatela Ukrainy podejrzanego o udział w dwóch pobiciach z końca czerwca – mężczyzna przyznał się do jednego z zarzucanych czynów, a udziału w drugim zaprzeczył. Według ustaleń śledczych, 28 czerwca nad ranem w centrum Bielska-Białej trzech obywateli Ukrainy zaatakowało 27-letniego Polaka, który wcześniej zwrócił im uwagę na zakłócanie ciszy nocnej; napastnicy mieli pobić go dwukrotnie w odstępie kilkunastu minut.
Prusinowski zastrzegł, że te przypadki nie są powodem do oskarżania całej ukraińskiej mniejszości o przemoc wobec Polaków, ale zapytał retorycznie, dlaczego profil „Widzimy się jutro” pomija tego rodzaju historie w swoich zestawieniach. Ocenił, że dostrzeganie wyłącznie własnych błędów przy jednoczesnym ignorowaniu przewinień drugiej strony jest „drogą donikąd”.
Zmiana nastrojów społecznych i badania opinii
Prusinowski ocenił, że rzeczywistą przyczyną zmiany nastrojów wobec Ukraińców w Polsce nie jest wpływ Grzegorza Brauna czy Konfederacji. Wskazał, że wcześniejszy entuzjazm i fala życzliwości ustąpiły miejsca większemu dystansowi i niechęci, choć nie wrogości ani „polowaniu”. Powołał się na sondaż IBRIS dla „Rzeczpospolitej”, z którego wynika, że ponad 33 procent Polaków deklaruje pogorszenie stosunku do Ukraińców po ostatnim kryzysie w relacjach polsko-ukraińskich. Jako oś sporu wskazał historyczną ocenę działalności UPA oraz powiązane z nią działania polityczne przedstawicieli obu państw. Ocenił, że politycy raczej wykorzystują istniejącą już falę zmiany nastrojów dla własnych korzyści politycznych, niż sami ją wywołują.
Przewodów, spory rolnicze i wystąpienie Zełenskiego na forum ONZ
Za głównego odpowiedzialnego za pogorszenie relacji Prusinowski uznał władze w Kijowie. Jako punkt zwrotny wskazał incydent we wsi Przewodów, gdzie w wyniku uderzenia ukraińskiej rakiety zginęło dwóch Polaków, a strona ukraińska nie przyznała się do winy ani nie zaproponowała rodzinom poszkodowanych żadnej formy rekompensaty, ograniczając się do wyparcia odpowiedzialności. Wskazał też na późniejsze spory gospodarcze i rolnicze, w których – jego zdaniem – Ukraina prowadziła bezwzględną grę we własnym interesie kosztem polskich rolników.
Przywołał również wystąpienie Wołodymyra Zełenskiego na forum ONZ w 2023 roku, w którym prezydent Ukrainy sugerował, że niektórzy europejscy sojusznicy, poprzez teatralne gesty solidarności, w rzeczywistości pomagają budować scenę korzystną dla Moskwy. Prusinowski ocenił tę wypowiedź, wygłoszoną wkrótce po udzieleniu Ukrainie przez Polskę potężnego wsparcia, jako bezczelne zarzucenie Polsce sprzyjania Rosji.
Zarzuty o „ojkofobię” i rozczarowanie brakiem wdzięczności
Prusinowski ocenił, że do sporów gospodarczych i historycznych doszła obecnie także polityka historyczna, a zarzucanie Polakom antyukraińskości bywa przejawem swoistej niechęci do wszystkiego, co polskie. Nawiązał do krytyki tradycyjnego polskiego katolicyzmu, patriotyzmu i „zaściankowości” prowadzonej przez „Gazetę Wyborczą” w latach 90., kiedy Polska bywała przedstawiana jako zacofana, chłopsko-katolicka i nietolerancyjna w kontraście do europejskich standardów sekularyzacji i liberalizmu obyczajowego. Ocenił, że wielu współczesnych polityków, dziennikarzy i liderów opinii tęskni za tamtą retoryką, i zaapelował o zdrową narodową dumę oraz akceptację własnej tożsamości niezależnie od reakcji otoczenia międzynarodowego.
Przypomniał też rozczarowanie brakiem oczekiwanej wdzięczności ze strony Ukrainy po tym, jak cztery lata wcześniej Polska udzieliła jej znaczącego wsparcia, zarówno prywatnego, jak i finansowanego z budżetu państwa. Ironicznie odniósł się do liczonych wówczas przez część opinii publicznej „punktów z Eurowizji na dziesięć edycji do przodu”, określając ten przykład jako błahy, lecz dobrze oddający rozczarowanie Polaków brakiem oczekiwanego uznania. Podsumował, że pomoc Ukrainie powinna wynikać z przekonania, że warto pomagać, a nie z oczekiwania na uznanie ze strony świata.
Podsumowanie: monitorować, ale bez histerii
Prusinowski zakończył materiał konkluzją, że incydenty występują po obu stronach – zarówno wobec Ukraińców w Polsce, jak i ze strony obywateli Ukrainy wobec Polaków – a statystycznie Ukraińcy są zarówno sprawcami, jak i ofiarami przestępczości, proporcjonalnie do swojej liczebności, z tendencją wzrostową po obu stronach. Ocenił, że nie ma podstaw, by mówić o jakimkolwiek „polowaniu”, a zjawisko należy monitorować, jednak bez histerycznych reakcji.
Materiał „Polska, Ukraina i brunatna fala. Nie dajmy się zwariować” opublikowano na kanale Kanał Zero na YouTube, liczącym 2,33 mln subskrybentów. Opublikowany 16 lipca 2026.